1941–1942: Japońska ofensywa na Pacyfiku
Atak na Pearl Harbor
- Daty:
- 7 grudnia 1941
- Front:
- Pacyfik
- Miejsce:
- Baza floty Pearl Harbor i lotniska wyspy Oʻahu (Hawaje); japońskie lotniskowce około 230 mil morskich (ok. 420 km) na północ od wyspyNa mapie bitew →
- Strony:
- JaponiaIsoroku Yamamoto, Chūichi NagumoStany ZjednoczoneHusband Edward Kimmel, Walter Short
- Wynik:
- Taktyczne zwycięstwo Japonii. Zatopione lub uszkodzone osiem pancerników (Arizona i Oklahoma stracone na zawsze), 188 samolotów zniszczonych, 2403 zabitych Amerykanów. Japończycy stracili 29 samolotów i pięć miniaturowych okrętów podwodnych. Lotniskowce, stocznia i zbiorniki paliwa ocalały, a Stany Zjednoczone przystąpiły do wojny.
- Autor:
- Natalia
- Tagi:
- Japonia, Stany Zjednoczone, Isoroku Yamamoto, Husband Edward Kimmel

W niedzielę 7 grudnia 1941 roku, kilka minut przed ósmą rano czasu hawajskiego, nad bazę amerykańskiej Floty Pacyfiku w Pearl Harbor na wyspie Oʻahu nadleciały japońskie samoloty. Wystartowały z sześciu lotniskowców wiceadmirała Chūichiego Nagumo, które od 26 listopada w ciszy radiowej płynęły przez północny Pacyfik. W dwóch falach, w ciągu niespełna dwóch godzin, około 350 maszyn zatopiło lub uszkodziło wszystkie osiem pancerników stojących w porcie, kilkanaście innych okrętów i blisko dwieście samolotów na ziemi. Zginęło 2403 Amerykanów, z czego prawie połowa na jednym okręcie, pancerniku „Arizona”. Japończycy stracili dwadzieścia dziewięć samolotów. Atak, zaplanowany przez dowódcę Floty Połączonej admirała Isoroku Yamamoto, nastąpił bez wypowiedzenia wojny i bez zerwania rokowań, które japońscy dyplomaci prowadzili jeszcze tego ranka w Waszyngtonie. Zaskoczył dowódców na Hawajach, admirała Husbanda Kimmela i generała Waltera Shorta, choć ostrzeżeń nie brakowało. Była to jedna z najcięższych klęsk w dziejach amerykańskiej marynarki i zarazem chwila, w której wojna w Europie i wojna w Azji złączyły się w jedną wojnę światową.
Nazwa i daty
W Polsce i w większości języków zdarzenie nazywa się atakiem albo napadem na Pearl Harbor, od nazwy zatoki i bazy marynarki na południowym wybrzeżu Oʻahu. W Japonii mówi się o „ataku na Hawaje” lub „operacji hawajskiej” (Hawai sakusen), a w literaturze zachodniej często spotyka się nazwę „operacja Z”. Atak trwał jeden dzień. Godziny ataku podaje się według ówczesnego czasu hawajskiego, który różnił się od czasu Greenwich o dziesięć i pół godziny.
Data wymaga jednak wyjaśnienia, bo atak przekroczył linię zmiany daty. Pierwsze bomby spadły na Pearl Harbor o 7.55 rano w niedzielę 7 grudnia na Hawajach, czyli o 13.25 w Waszyngtonie i o 3.25 nad ranem w poniedziałek 8 grudnia w Tokio. Okręty japońskie trzymały się czasu tokijskiego, dlatego w japońskich dokumentach i w japońskiej pamięci zbiorowej wojna na Pacyfiku zaczęła się 8 grudnia. Tego samego dnia czasu azjatyckiego Japończycy uderzyli na Malaje, Tajlandię, Hongkong, Filipiny, Guam i Wake. Desant w Kota Bharu na Malajach zaczął się zresztą, według większości obliczeń, ponad godzinę przed nalotem na Hawaje. Mowa tu wyłącznie o uderzeniu na Hawaje.
Tło
Ropa, embargo i droga na południe
Japonia prowadziła od 1937 roku wojnę w Chinach, której nie umiała wygrać, a do jej prowadzenia potrzebowała surowców, których nie miała: przede wszystkim ropy naftowej, w większości kupowanej w Stanach Zjednoczonych. Gdy latem 1940 roku Francja upadła, a Holandia znalazła się pod okupacją niemiecką, w Tokio uznano, że bogate kolonie Azji Południowo-Wschodniej stoją otworem. We wrześniu 1940 roku Japonia zawarła z Niemcami i Włochami pakt trzech i weszła do północnych Indochin. Waszyngton odpowiadał coraz ostrzejszymi ograniczeniami handlu. Przełom nastąpił w lipcu 1941 roku: po tym, jak wojska japońskie zajęły południowe Indochiny, prezydent Franklin Delano Roosevelt zamroził japońskie aktywa, a w sierpniu dostawy ropy ustały. Podobne kroki podjęły Wielka Brytania i rząd Holenderskich Indii Wschodnich. Japońska marynarka liczyła, że zapasy paliwa wystarczą jej na mniej więcej półtora do dwóch lat wojny, a każdy miesiąc zwłoki je uszczuplał.
Przywódcy Japonii stanęli przed wyborem: wycofać się z Chin i Indochin, czego żądali Amerykanie, albo zdobyć ropę siłą, zajmując Holenderskie Indie Wschodnie i brytyjskie Malaje. Konferencja cesarska z 6 września postanowiła przygotować się do wojny, jeśli rokowania zawiodą. W październiku premierem został generał Hideki Tōjō, a konferencja cesarska z 5 listopada wyznaczyła ostateczny termin porozumienia na 1 grudnia. Gdy 26 listopada sekretarz stanu Cordell Hull wręczył japońskim dyplomatom notę z żądaniem wycofania wojsk z Chin i Indochin, w Tokio uznano ją za ultimatum. 1 grudnia kolejna konferencja w obecności cesarza Hirohito zdecydowała o wojnie ze Stanami Zjednoczonymi, Wielką Brytanią i Holandią.
Plan Yamamoto
Japońscy planiści wiedzieli, że uderzenie na południe wymaga zabezpieczenia flanki. Flota Pacyfiku, którą Roosevelt w maju 1940 roku zatrzymał na Hawajach jako ostrzeżenie dla Japonii, mogła przepłynąć przez ocean i przeciąć szlaki do Indii Wschodnich. Tradycyjna doktryna japońskiej marynarki zakładała, że należy na nią czekać i stoczyć walną bitwę pancerników blisko własnych wysp. Yamamoto uważał to za złudzenie. W styczniu 1941 roku zaproponował, by wojnę zacząć od zniszczenia amerykańskiej floty w jej bazie uderzeniem lotniskowców. Inspiracją był brytyjski atak na Tarent z listopada 1940 roku, w którym samoloty torpedowe z jednego lotniskowca wyłączyły z walki trzy włoskie pancerniki w porcie. Japończycy pamiętali też własny wzór: nocny atak torpedowców na rosyjską eskadrę w Port Artur w lutym 1904 roku, który bez wypowiedzenia wojny otworzył wojnę rosyjsko-japońską.
Plan opracowywali kontradmirał Takijirō Ōnishi, komandor podporucznik Minoru Genda i sztab Floty Połączonej. 10 kwietnia 1941 roku sześć dużych lotniskowców skupiono w 1. Flocie Powietrznej pod dowództwem Nagumo, admirała starszego stopniem, specjalisty od torped i niszczycieli, który sam uważał plan za ryzykowny. Sztab Generalny Marynarki pod admirałem Osamim Nagano opierał się do października, gdy Yamamoto zagroził dymisją. Problem płytkiego portu rozwiązano, montując na torpedach typu 91 drewniane stateczniki, a pociski przeciwpancerne kalibru 410 mm przerobiono na bomby lotnicze, zdolne przebić pokłady pancerników. Wiedzę o porcie dostarczał wywiad marynarki, przede wszystkim Takeo Yoshikawa, który od marca 1941 roku obserwował Pearl Harbor z japońskiego konsulatu w Honolulu.
Celem nie było zdobycie Hawajów, lecz unieruchomienie Floty Pacyfiku na czas, w którym Japonia zajmie Azję Południowo-Wschodnią i zbuduje obronny pierścień baz na Pacyfiku. Yamamoto liczył też, że ciężka klęska złamie wolę Amerykanów i skłoni ich do kompromisu. Głównymi celami miały być lotniskowce i pancerniki. Stoczni, doków i zbiorników paliwa plan nie wymieniał jako priorytetu.
Siły przeciwników
Zespół uderzeniowy Nagumo, nazywany Kidō Butai, wypłynął 26 listopada 1941 roku czasu tokijskiego z zatoki Hitokappu na Kurylach. Trzon stanowiło sześć lotniskowców: „Akagi” (okręt flagowy Nagumo), „Kaga”, „Sōryū”, „Hiryū”, „Shōkaku” i „Zuikaku”, z ponad czterystu samolotami: myśliwcami Mitsubishi A6M „Zero”, bombowcami nurkującymi Aichi D3A i samolotami torpedowo-bombowymi Nakajima B5N. Osłaniały je dwa szybkie pancerniki, dwa ciężkie krążowniki, lekki krążownik z dziewięcioma niszczycielami i trzy okręty podwodne, a paliwo wiozły tankowce. Niezależnie od zespołu ku Hawajom popłynęło ponad dwadzieścia dużych okrętów podwodnych 6. Floty. Pięć z nich niosło miniaturowe okręty podwodne typu Ko-hyoteki, dwuosobowe, z dwiema torpedami, które miały wśliznąć się do portu. Całym uderzeniem lotniczym dowodził komandor porucznik Mitsuo Fuchida.
Zespół szedł przez puste, burzliwe wody północnego Pacyfiku, z dala od szlaków żeglugowych i zasięgu amerykańskich patroli, w całkowitej ciszy radiowej. 2 grudnia otrzymał z Tokio sygnał „Niitakayama nobore 1208”, potwierdzający, że atak nastąpi 8 grudnia czasu tokijskiego. Po ostatnim tankowaniu okręty bojowe przyspieszyły i w nocy z 6 na 7 grudnia skręciły na południe, ku punktowi startu.
W Pearl Harbor stało tego ranka około stu okrętów Floty Pacyfiku, w tym osiem pancerników: siedem zacumowanych przy wyspie Ford Island, w tzw. alei pancerników, część parami burta w burtę, i ósmy, flagowy „Pennsylvania”, w suchym doku. Lotniskowców nie było. „Enterprise” wiceadmirała Williama Halseya wracał z Wake, dokąd zawiózł samoloty dla piechoty morskiej, „Lexington” płynął z podobnym ładunkiem ku Midway, a „Saratoga” była w Kalifornii. Na lotniskach Oʻahu znajdowało się około 400 samolotów marynarki, piechoty morskiej i armii. Za obronę bazy na lądzie i w powietrzu odpowiadała armia, czyli Departament Hawajski generała Shorta, za flotę i daleki zwiad lotniczy – admirał Kimmel, który od 1 lutego 1941 roku dowodził Flotą Pacyfiku. Wspólnego dowództwa nie było.
Ostrzeżenia, których nie usłyszano
Amerykanie od 1940 roku czytali japońską korespondencję dyplomatyczną, szyfrowaną maszyną nazwaną przez nich Purple. Wywiad MAGIC pozwalał Waszyngtonowi śledzić rokowania i terminy wyznaczane przez Tokio, ale depesze dyplomatyczne nie mówiły o planach marynarki, a jej szyfrów operacyjnych jeszcze nie łamano. Wśród przechwyconych depesz były te, w których Tokio od września 1941 roku kazało konsulatowi w Honolulu dzielić port na sektory i meldować o położeniu okrętów. W Waszyngtonie uznano je za rutynowe zbieranie informacji i nie przekazano ich na Hawaje. Po wojnie stały się jednym z głównych zarzutów wobec centrali.
27 listopada szef operacji morskich admirał Harold Stark wysłał Kimmelowi depeszę, która zaczynała się od słów: „Tę depeszę należy uważać za ostrzeżenie przed wojną”. Jako prawdopodobne cele japońskiego uderzenia wymieniała Filipiny, Tajlandię, przesmyk Kra i Borneo. Tego samego dnia szef sztabu armii generał George Marshall ostrzegł Shorta, że wrogie działania są możliwe w każdej chwili, ale prosił, by unikać kroków, które zaniepokoiłyby ludność. Short uznał, że głównym zagrożeniem jest sabotaż ze strony licznej na wyspach społeczności japońskiej, i ogłosił najniższy stopień alarmu. Samoloty na lotniskach ustawiono ciasno, skrzydło przy skrzydle, żeby łatwiej było ich pilnować, a amunicję przechowywano w zamkniętych magazynach. Kimmel z kolei sądził, że flocie w porcie grożą okręty podwodne, a na pełny daleki zwiad lotniczy wokół wysp nie miał, jak twierdził, dość samolotów. Wszyscy w Waszyngtonie i na Hawajach spodziewali się, że Japonia uderzy na południe, a wielu uważało, że jej marynarka nie zdoła prowadzić jednocześnie dwóch wielkich operacji.
Wieczorem 6 grudnia czasu waszyngtońskiego kryptolodzy odczytali pierwsze trzynaście części długiej depeszy z Tokio do ambasady, zawierającej japońską odpowiedź na notę Hulla. Według relacji oficera, który doręczył ją do Białego Domu, Roosevelt po lekturze powiedział do Harry’ego Hopkinsa: „To oznacza wojnę”. Czternasta część, stwierdzająca, że dalsze rokowania nie mają sensu, przyszła rano 7 grudnia, a wraz z nią polecenie, by ambasadorowie wręczyli całość Hullowi dokładnie o 13.00. Wywiad zwrócił uwagę na tę godzinę: na Hawajach była wtedy 7.30. Marshall, który dotarł do biura dopiero przed południem, wysłał ostrzeżenie do dowództw na Pacyfiku. Łączność radiowa armii z Hawajami szwankowała, więc depeszę do Shorta nadano zwykłym telegrafem komercyjnym. Dotarła do Honolulu około dwudziestu minut przed atakiem, ale do sztabu Shorta trafiła kilka godzin po nim.
Przebieg
Noc i świt: okręty podwodne i „Ward”
W nocy z 6 na 7 grudnia pięć japońskich okrętów podwodnych wypuściło kilkanaście kilometrów od wejścia do portu swoje miniaturowe okręty. O 3.42 trałowiec „Condor” dostrzegł peryskop w strefie zakazanej i powiadomił patrolujący niszczyciel „Ward”. Poszukiwania nic nie dały. O 6.37 załoga „Warda” zauważyła kiosk małego okrętu podwodnego, który próbował wejść do portu za holowanym statkiem zaopatrzeniowym „Antares”. O 6.45 niszczyciel otworzył ogień, trafił kiosk i zrzucił bomby głębinowe. Były to pierwsze amerykańskie strzały wojny na Pacyfiku, oddane ponad godzinę przed nalotem. Wrak japońskiego okrętu, z przestrzelonym kioskiem, odnaleziono na dnie dopiero w 2002 roku. Dowódca „Warda” porucznik marynarki William Outerbridge zameldował o 6.53, że zaatakował okręt podwodny w strefie obronnej. Meldunek szedł jednak drogą służbową powoli, a w sztabie floty, gdzie zgłoszenia o rzekomych okrętach podwodnych zdarzały się często, czekano na potwierdzenie. Alarmu nie ogłoszono.
Tymczasem około 6.00, w ciemności i przy silnym kołysaniu, z lotniskowców Nagumo, oddalonych o około 230 mil morskich na północ od Oʻahu, wystartowała pierwsza fala. Według japońskich relacji sztab rozważał nawet rezygnację z samolotów torpedowych z powodu fali, ale lotnicy przekonali Nagumo, że wystartują.
Radar w Opanie
O 7.02 dwaj szeregowi obsługujący ruchomą stację radarową armii w Opanie na północnym krańcu Oʻahu, Joseph Lockard i George Elliott, zobaczyli na ekranie ogromne echo: ponad pięćdziesiąt samolotów w odległości około 130 mil, zbliżających się od północy. Stacja miała już kończyć pracę, a obaj zostali przy aparaturze dla ćwiczenia. Zadzwonili do tymczasowego ośrodka informacyjnego w Fort Shafter. Dyżurny oficer, porucznik Kermit Tyler, lotnik bez przeszkolenia w tej służbie, wiedział, że z Kalifornii nadlatuje tego ranka grupa bombowców B-17, i odpowiedział, żeby się tym nie przejmowali. Według późniejszych zeznań radarzyści nie powiedzieli mu, jak duże jest echo. System ostrzegania, budowany od kilku miesięcy, działał tylko w kilku godzinach dziennie i nie miał jeszcze sprawnej łączności z lotnictwem.
Pierwsza fala
Pierwsza fala liczyła według najczęściej podawanych danych 183 samoloty: blisko pięćdziesiąt B5N z bombami przeciwpancernymi, czterdzieści B5N z torpedami, około pięćdziesięciu bombowców nurkujących D3A i ponad czterdzieści myśliwców. Około 7.40 Fuchida ujrzał północny brzeg Oʻahu. O 7.49 nadał rozkaz ataku, a o 7.53, przekonany, że zaskoczenie się udało, sygnał „Tora, tora, tora”. Pierwsze uderzenie spadło na bazę wodnosamolotów marynarki w Kāneʻohe około 7.48, a kilka minut później na lotniska: Hickam, Wheeler, Ford Island, Ewa i Bellows. Myśliwce i bombowce nurkujące niszczyły stojące rzędami samoloty, zanim ktokolwiek zdążył do nich dobiec. O 7.58 sztab lotnictwa patrolowego marynarki nadał depeszę, która przeszła do historii: „Nalot na Pearl Harbor. To nie są ćwiczenia”.
Samoloty torpedowe, nadlatując nisko nad wodą od strony doków i lotniska Hickam, uderzyły na aleję pancerników przy Ford Island. Z czterdziestu zrzuconych torped trzynaście trafiło pancerniki, a kilka innych okręty. „Oklahoma”, trafiona kolejnymi torpedami, przewróciła się do góry dnem w ciągu kilkunastu minut, uwięziwszy w kadłubie setki marynarzy. „West Virginia”, w którą trafiło siedem torped, osiadła na dnie dzięki temu, że załoga zdążyła zalać przeciwległe przedziały i nie dopuściła do przewrócenia. Jej dowódca, komandor Mervyn Bennion, śmiertelnie ranny odłamkiem, dowodził obroną, dopóki nie stracił przytomności. Stary pancernik „Utah”, przerobiony na okręt-cel, przewrócił się po drugiej stronie wyspy.
Około 8.10 bomba przerobiona z pocisku 410 mm przebiła pokład „Arizony” w pobliżu przednich wież i zapaliła prochownię. Wybuch rozerwał przód okrętu, a słup ognia i dymu wzniósł się na setki metrów. Zginęło 1177 ludzi z załogi, wśród nich dowódca 1. Dywizjonu Pancerników kontradmirał Isaac Kidd i dowódca okrętu. Płonąca ropa z „Arizony” rozlała się po wodzie i zagroziła sąsiednim okrętom.
Obrona przeciwlotnicza okrętów odpowiedziała po kilku minutach, choć część dział stała bez obsługi, a amunicję trzeba było wydobywać z zamkniętych skrzyń. Na pancerniku „West Virginia” marynarz z obsługi mesy Doris Miller, jako czarnoskóry dopuszczany wówczas tylko do służby pomocniczej, wyniósł rannych i strzelał z karabinu maszynowego, którego obsługi nigdy go nie uczono. Został pierwszym czarnoskórym Amerykaninem odznaczonym Krzyżem Marynarki Wojennej. W powietrze wzbiło się tylko kilka myśliwców armii z lotnisk, których Japończycy nie zaatakowali, a ich piloci zestrzelili kilka japońskich maszyn. Prosto w środek walki wleciały też nieuzbrojone B-17 z Kalifornii, na które czekał porucznik Tyler, oraz bombowce nurkujące z „Enterprise”, wysłane przodem na Ford Island. Część z nich zestrzelili Japończycy, część własna artyleria przeciwlotnicza.
Druga fala
Druga fala, około 170 samolotów pod komendą komandora podporucznika Shigekazu Shimazakiego, wystartowała z lotniskowców około 7.15 i nadleciała nad wyspę między 8.40 a 9.00. Według najczęściej podawanych danych liczyła 167 maszyn: ponad pięćdziesiąt B5N z bombami, blisko osiemdziesiąt bombowców nurkujących i ponad trzydzieści myśliwców. Nie miała już torped. Atakowała lotniska i okręty w porcie, ale trafiła na przytomną obronę i kłęby dymu, które zasłaniały cele, dlatego to ona poniosła większość japońskich strat.
Jedynym pancernikiem, który ruszył z miejsca, była „Nevada”. Trafiona torpedą i bombami, pod komendą młodszych oficerów, bo dowódca był na lądzie, odbiła od nabrzeża i popłynęła ku wyjściu z portu. Bombowce nurkujące drugiej fali skupiły się na niej, licząc, że zatopią ją w wąskim kanale i zamkną port na miesiące. Dowódcy kazali więc osadzić okręt na mieliźnie przy Hospital Point. W suchym doku bomby trafiły „Pennsylvanię” i stojące przed nią niszczyciele „Cassin” i „Downes”, które spłonęły. Wybuch prochowni zniszczył dziób niszczyciela „Shaw” w pływającym doku, a pancernik „California”, trafiony dwiema torpedami i bombami, powoli tonął przez kolejne dni. Uszkodzenia odniosły też lekkie krążowniki „Helena”, „Raleigh” i „Honolulu”, a stawiacz min „Oglala” przewrócił się od wstrząsu po trafieniu „Heleny”.
Krótko przed 10.00 ostatnie japońskie samoloty odleciały na północ. Kimmel, który dotarł do swojego sztabu w bazie okrętów podwodnych w pierwszych minutach ataku, obserwował go z okna. Według relacji jego oficera wywiadu zbłąkana kula z karabinu maszynowego uderzyła go w pierś, nie raniąc poważnie, a on miał powiedzieć, że byłoby lepiej, gdyby go zabiła. W Honolulu wybuchały w tym czasie pociski przeciwlotnicze, które spadły na miasto. Według powojennych ustaleń to one, a nie japońskie bomby, zabiły większość cywilnych ofiar w samym mieście.
W Waszyngtonie ambasador Kichisaburō Nomura i specjalny wysłannik Saburō Kurusu przybyli do Departamentu Stanu z czternastoczęściową depeszą o 14.05, z ponad godzinnym opóźnieniem, bo pracownicy ambasady nie zdążyli jej na czas odszyfrować i przepisać. Hull przyjął ich o 14.20, czyli o 8.50 na Hawajach, wiedząc już od Roosevelta o ataku. Po lekturze powiedział, że przez pięćdziesiąt lat służby publicznej nie widział dokumentu tak pełnego „haniebnych kłamstw i przeinaczeń”. Sama depesza i tak nie była wypowiedzeniem wojny: oznajmiała jedynie, że porozumienie jest niemożliwe. Formalne wypowiedzenie wojny ogłoszono w Tokio kilka godzin po ataku. Według japońskiego badacza prawa międzynarodowego Takeo Iguchiego, który w 1999 roku opisał odnalezione dokumenty sztabowe, wojsko i marynarka nie chciały żadnego wcześniejszego ostrzeżenia, a Yamamoto, który według swoich współpracowników zabiegał o uprzedzenie Amerykanów, nie przeforsował swego zdania.
Trzecia fala, której nie było
Między 10.00 a 13.00 samoloty wracały na lotniskowce. Na pokładach przygotowywano maszyny do kolejnego startu, a dowódca 2. Dywizjonu Lotniskowców kontradmirał Tamon Yamaguchi zasygnalizował z „Hiryū”, że jest gotów do następnego uderzenia. Fuchida, który wylądował jako jeden z ostatnich, twierdził po wojnie, że namawiał Nagumo do ataku na stocznię, doki i zbiorniki paliwa. Część historyków podważa tę relację, podobnie jak wiele innych jego późniejszych opowieści, a Genda zaprzeczał, by o taki atak prosił. Nagumo i jego szef sztabu kontradmirał Ryūnosuke Kusaka od początku zakładali jedno uderzenie. Według japońskich relacji Nagumo uważał, że główny cel osiągnięto, że obrona wyraźnie się wzmogła, że nie wiadomo, gdzie są amerykańskie lotniskowce i ile samolotów ocalało na Oʻahu, a kolejny atak oznaczałby lądowanie powracających maszyn po zmroku i ryzykowne pozostawanie w zasięgu wroga przy kończącym się paliwie. Około 13.30 zespół zawrócił na północny zachód. W sztabie Floty Połączonej część oficerów chciała go zmusić do powtórzenia ataku, ale Yamamoto miał odpowiedzieć, że Nagumo i tak tego nie zrobi i że decyzję należy zostawić dowódcy na miejscu.
Wybór ten oceniano potem bardzo różnie. Sztab Generalny Marynarki uznał go za rozsądny, bo cel, unieruchomienie floty na czas operacji na południu, został osiągnięty bez straty jednego okrętu. Admirał Chester Nimitz, który kilka tygodni później objął Flotę Pacyfiku, był innego zdania: uważał, że zniszczenie zbiorników z około czterema i pół milionami baryłek paliwa i warsztatów stoczni sparaliżowałoby flotę na znacznie dłużej niż utrata pancerników i przedłużyło wojnę o dwa lata. Sam Yamamoto miał później żałować, że nie nakazał ponowienia ataku. W drodze powrotnej dwa lotniskowce, „Sōryū” i „Hiryū”, odłączono, by wsparły drugi atak na Wake.
Straty
Według amerykańskich danych zginęło 2403 Amerykanów: 2008 marynarzy, 109 żołnierzy piechoty morskiej, 218 żołnierzy armii i jej lotnictwa oraz 68 cywilów. Rannych było 1178. Na samej „Arizonie” zginęło 1177 ludzi, na „Oklahomie” 429. Według najczęściej podawanych danych Japończycy zatopili lub uszkodzili 21 okrętów. Cztery pancerniki, „Arizona”, „Oklahoma”, „West Virginia” i „California”, poszły na dno, „Nevada” osiadła na mieliźnie, a „Pennsylvania”, „Maryland” i „Tennessee” zostały uszkodzone. Z około 400 samolotów na Oʻahu 188 zniszczono, a 159 uszkodzono, większość na ziemi.
Japończycy stracili 29 samolotów, z tego 9 w pierwszej fali i 20 w drugiej, a kilkadziesiąt dalszych wróciło uszkodzonych. Zginęło 55 lotników. Żaden z pięciu miniaturowych okrętów podwodnych nie wrócił, a z ich dziesięciu ludzi przeżył tylko chorąży Kazuo Sakamaki, którego okręt osiadł na rafie. Wyszedł na brzeg i 8 grudnia został pierwszym japońskim jeńcem wojny na Pacyfiku.
Straty materialne okazały się mniejsze, niż wyglądały tego dnia. Okręty zatonęły w płytkim porcie, więc z wyjątkiem „Arizony”, „Oklahomy” i „Utah” wszystkie podniesiono, wyremontowano i przywrócono do służby. Większość załóg przeżyła. Nienaruszone zostały lotniskowce, okręty podwodne i ich baza, sztab floty z ośrodkiem rozpoznania radiowego, stocznia z suchymi dokami i zbiorniki paliwa.
Dochodzenia
Pytanie, jak mogło dojść do takiego zaskoczenia, zadawano od pierwszego dnia. Sekretarz marynarki Frank Knox poleciał na Hawaje już 9 grudnia. 17 grudnia Kimmel i Short zostali odwołani, a dzień później Roosevelt powołał komisję pod przewodnictwem sędziego Sądu Najwyższego Owena Robertsa, w której zasiedli dwaj admirałowie i dwaj generałowie. W raporcie przekazanym prezydentowi 23 stycznia i ogłoszonym następnego dnia komisja uznała, że Kimmel i Short dopuścili się zaniedbania obowiązków: nie naradzili się ze sobą i nie przygotowali obrony odpowiedniej do ostrzeżeń, które otrzymali. Komisja nie była sądem, a obaj dowódcy nie mogli się przed nią bronić tak jak przed trybunałem. Proces przed sądem wojennym, którego domagał się Kimmel, w czasie wojny był niemożliwy, bo ujawniłby, że Amerykanie czytają japońskie szyfry. Obaj odeszli w stan spoczynku na początku 1942 roku.
W 1944 roku sąd śledczy marynarki i komisja armii przyjęły łagodniejsze oceny i obciążyły także Waszyngton, a sąd marynarki uznał decyzje Kimmela za słuszne wobec tego, co wiedział. Wspólna komisja Kongresu, przesłuchująca świadków od listopada 1945 do maja 1946 roku, w raporcie większości z lipca 1946 roku mówiła o „błędach oceny”, a nie o zaniedbaniu obowiązków, i wytknęła błędy w Departamencie Wojny i Departamencie Marynarki. Mniejszość, złożona z republikanów, obciążała także Roosevelta. Na tej podstawie wyrosły teorie, według których prezydent wiedział o ataku i świadomie dopuścił do niego, by wciągnąć kraj do wojny. Większość historyków je odrzuca: odszyfrowane depesze nie wskazywały na Hawaje, a klęska wynikała z błędów, rutyny i złej współpracy na wielu szczeblach, od Waszyngtonu po Oʻahu. W 1999 roku Senat w niewiążącej rezolucji wezwał do pośmiertnego przywrócenia Kimmelowi i Shortowi ich wojennych stopni, czego żaden prezydent nie zrobił.
Znaczenie
Pod względem taktycznym atak był niemal doskonały. Sześć lotniskowców przepłynęło niewykryte pół oceanu, a ich samoloty w niespełna dwie godziny wyłączyły z walki główne siły amerykańskiej floty, tracąc mniej niż dziesięć procent maszyn. Pokazało to światu, że lotnictwo pokładowe, a nie pancerniki, decyduje odtąd o panowaniu na morzu. Japończycy zabezpieczyli w ten sposób swoją flankę: przez następne pół roku nic nie przeszkodziło im zająć Malajów, Filipin, Holenderskich Indii Wschodnich i Birmy.
Strategicznie Pearl Harbor okazało się dla Japonii klęską. Pancerniki, stracone lub uszkodzone, i tak nie zdecydowały o wojnie na Pacyfiku, a lotniskowce, okręty podwodne, stocznia i paliwo, które przetrwały, pozwoliły Amerykanom podjąć walkę już w pierwszych miesiącach 1942 roku. Pół roku później cztery z sześciu lotniskowców, które uderzyły na Pearl Harbor, zatonęły w bitwie pod Midway. Większość pancerników z alei pancerników wróciła do służby i w październiku 1944 roku pięć z nich walczyło w cieśninie Surigao w ostatnim w historii starciu pancerników.
Jeszcze ważniejsze były skutki polityczne. Atak bez wypowiedzenia wojny, w czasie trwających rokowań, zjednoczył podzielone dotąd społeczeństwo amerykańskie. Ruch izolacjonistyczny, który przez lata hamował politykę Roosevelta, zamilkł niemal z dnia na dzień, a Amerykanie poszli na wojnę z wolą walki do bezwarunkowej kapitulacji Japonii. Następnego dnia Kongres wypowiedział Japonii wojnę, a kilka dni później Niemcy i Włochy wypowiedziały wojnę Stanom Zjednoczonym. Wojna europejska i wojna na Dalekim Wschodzie stały się jedną wojną, w której przemysłowa potęga Ameryki rozstrzygnęła ostatecznie o losie Niemiec i Japonii. Atak miał też ciemną stronę w samych Stanach Zjednoczonych: nieufność wobec ludności japońskiego pochodzenia doprowadziła w 1942 roku do przesiedlenia i internowania ponad stu dziesięciu tysięcy ludzi, w większości obywateli amerykańskich.