TheSecondWar.pl
en
← Wszystkie bitwy

1943–1944: Operacja Cartwheel

Kampania na Wyspach Admiralicji

Daty:
29 lutego – 18 maja 1944
Front:
Pacyfik
Miejsce:
Wyspy Admiralicji w Archipelagu Bismarcka: wyspa Los Negros (zatoka Hyane, lotnisko Momote, plantacja Salami, misja Papitalai), port Seeadler z wysepkami Hauwei, Ndrilo i Pityilu, wyspa Manus (Lugos, Lorengau, Rossum) oraz wyspa RambutyoNa mapie bitew →
Strony:
Stany Zjednoczone i AustraliaDouglas MacArthur, Walter Krueger, Innis P. Swift, William C. Chase, Thomas Kinkaid
JaponiaYoshio Ezaki
Wynik:
Zwycięstwo aliantów. Amerykanie zdobyli Los Negros, Manus i mniejsze wyspy, rozbijając garnizon liczący około 4 tysięcy ludzi. Rabaul i Kavieng zostały ostatecznie odcięte, a w porcie Seeadler i na lotniskach Momote i Mokerang powstała jedna z największych alianckich baz na Pacyfiku.
Autor:
Łukasz
Tagi:
Stany Zjednoczone, Japonia, Australia, Douglas MacArthur
Mapa kampanii na Wyspach Admiralicji.
Mapa kampanii na Wyspach Admiralicji.Autor: US Army · Public domain · Wikimedia Commons

Nazwa i daty

Kampanią na Wyspach Admiralicji (ang. Admiralty Islands campaign, kryptonim operacja Brewer) nazywa się walki, w których amerykańska 1 Dywizja Kawalerii – wspierana przez flotę amerykańską i australijską oraz lotnictwo obu państw – odebrała Japończykom Wyspy Admiralicji, najdalej na północny zachód wysuniętą grupę Archipelagu Bismarcka. Wyspy leżą około 320 kilometrów na północny wschód od Nowej Gwinei i około 580 kilometrów na zachód od Rabaulu, zaledwie dwa stopnie na południe od równika. Największa z nich, Manus, ma około 80 kilometrów długości i 25 szerokości; jej górzyste, pokryte lasem deszczowym wnętrze wznosi się do ponad 900 metrów, a brzegi otaczają rafy i namorzyny. Od północnego wschodu przylega do niej mniejsza, wygięta w podkowę wyspa Los Negros, oddzielona wąską cieśniną Loniu. Razem z łańcuchem wysepek obie wyspy zamykają port Seeadler – akwen długi na około 30 kilometrów, szeroki na blisko 10 i głęboki miejscami na ponad 35 metrów, w którym mogła zakotwiczyć cała flota. Na wyspach mieszkało wówczas około 13 tysięcy ludzi.

Za początek kampanii uznaje się – zgodnie z amerykańską historią oficjalną i większością opracowań – 29 lutego 1944 roku, dzień lądowania oddziału rozpoznawczego na Los Negros. Za jej koniec – 18 maja 1944 roku, kiedy generał Walter Krueger, dowódca amerykańskiej 6 Armii (działającej jako Alamo Force), oficjalnie ogłosił zakończenie operacji, a odpowiedzialność za rozbudowę baz przeszła na alianckie siły morskie wiceadmirała Thomasa Kinkaida. Ciężkie walki toczyły się tylko przez pierwsze cztery tygodnie: zorganizowany opór na Los Negros ustał 24 marca, a na Manus – po zdobyciu Lorengau 18 marca – pod koniec marca. Kwiecień i maj wypełniło zajmowanie mniejszych wysp i wyłapywanie rozproszonych grup japońskich żołnierzy w dżungli. Kampania była ostatnim akordem operacji Cartwheel – planu okrążenia i obezwładnienia Rabaulu.

Tło

Japończycy zajęli Wyspy Admiralicji bez walki w kwietniu 1942 roku, w czasie ekspansji na północne wybrzeże Nowej Gwinei: niewielki australijski posterunek w Lorengau wycofał się w głąb Manus. Okupanci urządzili w Lorengau lądowisko, a na Los Negros, na terenie plantacji kokosowej Momote, zaczęli budować drugie lotnisko. Wyspy służyły jako przystanek dla samolotów przelatujących z Rabaulu na lotniska Nowej Gwinei; ich znaczenie rosło w miarę, jak alianckie postępy na Nowej Gwinei i Nowej Brytanii odcinały inne szlaki powietrzne.

Dla aliantów Wyspy Admiralicji od początku należały do planu zdobycia Rabaulu. W 1943 roku amerykańscy szefowie sztabów uznali jednak, że samego Rabaulu – bronionego przez blisko sto tysięcy żołnierzy – nie trzeba szturmować: wystarczy go otoczyć bazami lotniczymi i odciąć od zaopatrzenia. Flota potrzebowała jednak wysuniętej bazy, a Wyspy Admiralicji miały płaskie tereny pod lotniska i port Seeadler, w którym mogła stanąć cała grupa operacyjna. 6 sierpnia 1943 roku Połączone Kolegium Szefów Sztabów przyjęło plan neutralizacji zamiast zdobycia Rabaulu i wyznaczyło inwazję na wyspy na 1 czerwca 1944 roku.

Na przełomie 1943 i 1944 roku pierścień wokół Rabaulu szybko się zaciskał. Po lądowaniu na Bougainville lotnictwo alianckie z Wysp Salomona prowadziło nieustanne naloty na Rabaul, w grudniu Amerykanie wylądowali na przylądku Gloucester na zachodnim krańcu Nowej Brytanii, a w styczniu – pod Saidorem na Nowej Gwinei. 15 lutego 1944 roku Nowozelandczycy zajęli Wyspy Zielone, położone niewiele ponad 160 kilometrów od Rabaulu. 17 i 18 lutego lotniskowce amerykańskiej grupy operacyjnej TF 58 zdewastowały Truk, główną bazę japońskiej floty na Karolinach. Japończycy wycofali wtedy z Rabaulu ostatnie samoloty myśliwskie, by bronić Truku; 19 lutego myśliwce japońskie po raz ostatni poważnie przechwyciły alianckie bombowce nad Rabaulem.

Tymczasem 13 lutego generał Douglas MacArthur, dowódca obszaru Południowo-Zachodniego Pacyfiku, wydał rozkazy do inwazji na Wyspy Admiralicji pod kryptonimem Brewer, przyspieszając ją na 1 kwietnia. Pomogło mu w tym szczęście wywiadowcze: w styczniu australijscy żołnierze znaleźli pod Sio na półwyspie Huon kufer z kodami japońskiej armii, co pozwoliło znacznie szerzej czytać japońską korespondencję. Do operacji przeznaczono 1 Dywizję Kawalerii (walczącą pieszo), australijskie 73 Skrzydło lotnicze, saperów desantowych, batalion amerykańskich amfibii gąsienicowych i bataliony budowlane marynarki wojennej (Seabees) – razem około 45 tysięcy ludzi.

Plan zmienił się nagle 23 lutego. Załogi trzech bombowców B-25 z 5 Armii Lotniczej, które przeleciały nisko nad Los Negros, zameldowały, że nie zauważyły żadnych śladów nieprzyjaciela i wyspy wyglądają na opuszczone. Generał George Kenney, dowódca alianckiego lotnictwa na Południowo-Zachodnim Pacyfiku, zaproponował MacArthurowi, by natychmiast zająć je małymi siłami. MacArthur – według wspomnień Kenneya – miał odpowiedzieć, że „to zatka butelkę”.

Plany i siły

24 lutego wyszły rozkazy, by w ciągu zaledwie pięciu dni wysadzić na Los Negros wzmocniony szwadron 1 Dywizji Kawalerii jako „rozpoznanie walką”. Jeśli wyspy okażą się puste, kawalerzyści mieli je zająć i zacząć budowę bazy; jeśli nieprzyjaciel okaże się silny – mieli zostać ewakuowani. Decyzję na miejscu zastrzegli dla siebie MacArthur i wiceadmirał Kinkaid, dowódca alianckich sił morskich obszaru i amerykańskiej 7 Floty, którzy popłynęli z desantem na krążowniku USS „Phoenix”. Dowodzenie zespołem desantowym powierzono kontradmirałowi Williamowi Fechtelerowi z VII Floty Desantowej Daniela Barbeya. Ponieważ czołgowe okręty desantowe były za wolne, żołnierzy – 1026 ludzi – zaokrętowano na trzy szybkie transportowce przerobione z niszczycieli i dziewięć niszczycieli.

Oddziałem rozpoznawczym dowodził generał brygady William C. Chase, dowódca 1 Brygady dywizji. Składały się nań 2 Szwadron 5 Pułku Kawalerii, pluton artylerii z dwiema haubicami górskimi 75 mm, bateria przeciwlotniczych karabinów maszynowych i 29 Australijczyków z ANGAU – administracji wojskowej Nowej Gwinei, mającej zbierać informacje i utrzymywać kontakt z mieszkańcami. Za nimi, z Finschhafen, miał wyruszyć rzut drugi: reszta 5 Pułku, artyleria, 40 Batalion Budowlany marynarki i zapasy na sześciu okrętach desantowych czołgów. Gdy jeden z oficerów sztabu wyraził obawę, że tak niebezpieczne zadanie dostaje oddział bez doświadczenia bojowego, MacArthur przypomniał, że 5 Pułk Kawalerii walczył u boku żołnierzy jego ojca przeciw Geronimo: „Bili się wtedy i będą się bić teraz”.

Wywiad sztabu MacArthura, kierowany przez generała Charlesa Willoughby’ego, nie podzielał optymizmu lotników. Na podstawie przechwyconych depesz i relacji mieszkańców oceniał 15 lutego, że na wyspach jest około 3 tysięcy Japończyków, a 24 lutego – około 4 tysięcy; brak ognia przeciwlotniczego tłumaczył oszczędzaniem amunicji. Generał Walter Krueger, dowódca 6 Armii, wspominał później, że nikt w jego sztabie nie wierzył w opuszczone wyspy. 27 lutego wysadzona z łodzi latającej sześcioosobowa grupa zwiadowców Alamo Scouts zameldowała, że południowe wybrzeże Los Negros „roi się od Japończyków”.

Rzeczywiście, w tym czasie wyspy broniło – według ocen amerykańskich – około 4 tysięcy żołnierzy. Podlegali dowodzonej przez generała Hitoshiego Imamurę 8 Armii Obszarowej w Rabaulu, której Cesarska Kwatera Główna kazała jak najdłużej utrzymać nową, cofniętą linię obrony od Morza Banda po Karoliny. Imamura od jesieni 1943 roku prosił o posiłki, ale transport 66 Pułku zatonął w styczniu po ataku amerykańskiego okrętu podwodnego; zdołał przerzucić tylko dwa bataliony: 2 Batalion 1 Samodzielnego Pułku Mieszanego (około 750 ludzi, w większości powołani rezerwiści) i doświadczony 1 Batalion 229 Pułku Piechoty z 38 Dywizji (około 530 ludzi, bez własnej artylerii). Trzon garnizonu stanowił 51 Pułk Transportowy pułkownika Yoshio Ezakiego, który był zarazem dowódcą całej obrony, a do tego dochodziły oddziały 14 Bazy Morskiej. Oba lotniska były w lutym nieczynne, działa przeciwlotnicze milczały, a Ezaki zabronił swoim ludziom poruszać się i strzelać za dnia – stąd wrażenie lotników, że wyspy są puste. Japończycy spodziewali się desantu na plażach portu Seeadler i tam skupili główne siły.

Przebieg: lądowanie na Los Negros (29 lutego – 1 marca 1944)

Na miejsce desantu wybrano małą plażę na południowym brzegu zatoki Hyane, na wschodnim wybrzeżu Los Negros, tuż obok lotniska Momote. Lotnisko dawało się szybko opanować, ale wejście do zatoki miało zaledwie około 700 metrów szerokości, a wokół ciągnęły się namorzyny. „Skoro cała operacja i tak była hazardem – zauważył później historyk amerykańskiej marynarki Samuel Eliot Morison – można było być konsekwentnym”. Hazard się opłacił: Japończycy nie spodziewali się lądowania w tym miejscu.

Rano 29 lutego niskie chmury sprawiły, że do celu dotarły tylko trzy bombowce B-24 i dziewięć B-25, więc niszczyciele przedłużyły ostrzał. Pierwsza fala nieopancerzonych łodzi desantowych wylądowała o 8.17 bez strat, ale gdy ostrzał ustał, Japończycy wyszli ze schronów i wzięli wracające łodzie w krzyżowy ogień karabinów maszynowych z obu brzegów zatoki. Druga fala musiała zawrócić, dopóki niszczyciele nie uciszyły stanowisk; ostrzeliwano też kolejne fale. Cztery z dwunastu łodzi zostały uszkodzone. Do 12.50 wyładowano wszystkich żołnierzy; marynarka straciła dwóch zabitych i trzech rannych.

Na lądzie było paradoksalnie bezpieczniej. Kawalerzyści przy słabym oporze opanowali lotnisko, ustawili karabiny przeciwlotnicze i wysłali patrole w głąb wyspy, tracąc dwóch zabitych i trzech rannych. O 16.00 na brzeg zszedł MacArthur z Kinkaidem. Gdy porucznik ostrzegł go, że kilka minut wcześniej zastrzelono w pobliżu japońskiego strzelca wyborowego, MacArthur odparł, że „to najlepsze, co można z nimi zrobić”. Obejrzawszy pozycje, zdecydował, że oddział zostaje, i polecił Chase’owi utrzymać się do nadejścia posiłków. Wieczorem zespół Fechtelera odpłynął, a przy wyspie zostały dwa niszczyciele do wsparcia ogniowego.

Chase wycofał swoich ludzi na ciasny obwód wokół lotniska. Nie było drutu kolczastego, a twarde podłoże koralowe utrudniało kopanie okopów. Przez całą noc małe grupy Japończyków próbowały przeniknąć przez linie. Pułkownik Ezaki rozkazał kapitanowi Babie, dowódcy 1 Batalionu 229 Pułku, zaatakować przyczółek, ale podejrzewając, że lądowanie w zatoce Hyane jest tylko dywersją, zatrzymał drugi batalion nad portem Seeadler. Japończycy atakowali więc po kawałku. 1 marca rano bombowce zrzuciły kawalerzystom amunicję, krew do transfuzji i drut kolczasty. Po południu grupa japońskich żołnierzy przekradła się za dnia na około 30 metrów od stanowiska dowodzenia Chase’a; gdy oddział wysłany przez oficera wywiadu ją otoczył, kilku Japończyków popełniło samobójstwo. Wśród piętnastu poległych oficerów i podoficerów był sam kapitan Baba. Kolejny atak tego wieczoru załamał się w ogniu Amerykanów.

Przebieg: obrona przyczółka (2–4 marca 1944)

2 marca rano do zatoki Hyane wpłynął rzut drugi: sześć okrętów desantowych czołgów z resztą 5 Pułku Kawalerii, artylerią i Seabees, eskortowanych przez niszczyciele amerykańskie i australijski HMAS „Warramunga”. Rozładunek pod ogniem moździerzy trwał siedem godzin. Po południu oba szwadrony 5 Pułku poszerzyły obwód, a 40 Batalion Budowlany, który przybył budować lotnisko, dostał własny odcinek frontu: spychaczami i koparką wykopał okopy i rów drugiej linii, a stanowiska samolotów na lotnisku zamieniono w gniazda ciężkich karabinów maszynowych. Niszczyciele próbowały oczyścić z min wejście do portu Seeadler, ale ogień japońskich dział z wysepki Hauwei je odpędził. Krueger, zaniepokojony sytuacją, przyspieszył przerzut reszty 1 Dywizji Kawalerii o kilka dni.

Ezaki postanowił tymczasem uderzyć na przyczółek wszystkimi siłami. Teren oraz ogień amerykańskiej artylerii i okrętów kazały mu przesunąć atak na noc z 3 na 4 marca. O 21.00 samotny japoński samolot zrzucił bomby, przerywając linie telefoniczne, po czym w górę poszły żółte rakiety i ruszyło natarcie. Główny cios zadał 2 Batalion 1 Samodzielnego Pułku Mieszanego od strony przesmyku łączącego zatokę Hyane z portem Seeadler, przez który miejscowi przeciągali czółna; padł on na 2 Szwadron 5 Pułku. Amerykanie zauważyli zmianę taktyki: zamiast skradać się w ciszy, Japończycy szli przez otwarty teren, rozmawiając, a niektórzy śpiewając. Wchodzili prosto na miny i pułapki, a potem w pola ostrzału karabinów maszynowych, ale parli naprzód. Artyleria strzelała przez całą noc; po północy japońskie barki próbowały przepłynąć zatokę, lecz zatrzymał je ogień dział przeciwlotniczych. Japończycy zdobyli stanowisko działka Bofors, które odbili Seabees. Przy jednym ze stanowisk sierżant Troy McGill, kiedy wszyscy jego ludzie poza jednym zginęli lub zostali ranni, strzelał, dopóki nie zaciął mu się karabin, a potem walczył nim wręcz, aż zginął; pośmiertnie otrzymał Medal Honoru.

O świcie natarcie wygasło. Wokół pozycji amerykańskich naliczono ponad 750 zabitych Japończyków; jeńców nie wzięto. Amerykanie stracili 61 zabitych i 244 rannych, w tym 9 zabitych i 38 rannych z batalionu budowlanego. Tej nocy rozstrzygnęła się bitwa o Los Negros: Ezaki stracił większość sił zdolnych do ataku, a panowanie aliantów na morzu i w powietrzu pozwalało im dowozić coraz więcej wojsk. Komentując później wsparcie okrętów, Chase miał powiedzieć: „Oni nas nie wspierali – oni nas uratowali”.

Przebieg: port Seeadler (4–10 marca 1944)

4 marca przybył 2 Szwadron 7 Pułku Kawalerii, a następnego dnia dowództwo na wyspie objął dowódca dywizji, generał major Innis P. Swift. Natarcie na północ, przez przesmyk do portu Seeadler, opóźnił dzienny japoński kontratak i pole minowe. 6 marca nadszedł kolejny konwój z 12 Pułkiem Kawalerii, haubicami 105 mm, trzema lekkimi czołgami i amfibiami gąsienicowymi. Prowadzony przez australijskiego podoficera z ANGAU, który znał teren, 12 Pułk przebił się błotnistą drogą do plantacji Salami na zachodnim brzegu Los Negros i po ponadgodzinnej walce, w której czołgi strzelały prosto w szczeliny bunkrów, ją zdobył. 7 marca kawalerzyści przeprawili się amfibiami przez port do misji Papitalai i utrzymali się tam mimo silnego ognia. Ezaki zameldował do Rabaulu o ataku i zapowiedział nocny kontratak, którego jednak nie przeprowadzono. Według japońskiej historii oficjalnej (seria Senshi Sōsho, za którą idzie japońska Wikipedia) pułkownik zignorował rozkaz 8 Armii Obszarowej, by rzucić resztki sił do ostatniego, samobójczego ataku, i postanowił bronić się jak najdłużej: uznawszy, że Los Negros nie da się utrzymać, polecił ocalałym zebrać się na Manus, gdzie liczył na zapasy marynarki. Amerykanie nie otrzymali już od niego żadnych meldunków, a jego dalsze losy nie są dokładnie znane.

Wejścia do portu wciąż broniły japońskie działa na wysepkach. Zespół okrętów kontradmirała Victora Crutchleya – australijski krążownik ciężki HMAS „Shropshire”, amerykańskie krążowniki lekkie „Phoenix” i „Nashville” oraz niszczyciele – ostrzelał 7 marca Hauwei, Ndrilo, Pityilu i północne Los Negros, wystrzeliwując ponad 1300 pocisków. Następnego dnia trałowce i barki z zaopatrzeniem weszły do portu bez strat, a 9 marca w Salami wylądowała 2 Brygada dywizji. Seabees już 7 marca przygotowali lotnisko Momote do lotów, a 9 i 10 marca wylądowały na nim myśliwce P-40 australijskiego 76 Dywizjonu; za nimi przybyła reszta 73 Skrzydła RAAF, w tym Spitfire’y. Od tej chwili wojska na wyspach miały wsparcie lotnicze w zasięgu kilku minut. Australijczycy z ANGAU ustalili, że Japończycy nie znęcali się celowo nad mieszkańcami, ale wycofując się, ogołocili ich ogrody z żywności; Amerykanie przejęli więc zaopatrzenie wiosek.

Przebieg: zdobycie Manus (11–25 marca 1944)

Walki na Los Negros przeszły w fazę oczyszczania terenu, ale na Manus pozostawało, według ocen amerykańskich, około 2700 Japończyków. Swift chciał wysadzić 2 Brygadę generała Verne’a Mudge’a pod misją Lugos, na zachód od silnie umocnionego Lorengau, i najpierw wysłał patrole w poszukiwaniu stanowisk dla artylerii. 11 marca patrol, który wylądował na Hauwei, wpadł w zasadzkę: ostrzelane zostały łódź desantowa i kuter torpedowy, zginęło ośmiu Amerykanów, a piętnastu odniosło rany. 12 marca na Hauwei uderzył 2 Szwadron 7 Pułku z amfibii, wspierany przez niszczyciele, rakiety, artylerię i australijskie samoloty. Wysepki broniły dobrze ukryte bunkry o wzajemnie osłaniających się polach ostrzału; dopiero przywieziony następnego dnia czołg średni złamał opór. Amerykanie stracili ośmiu zabitych i 46 rannych, naliczono 43 zabitych japońskich marynarzy. Na Hauwei i sąsiednich wysepkach Butjo Luo stanęła artyleria, która mogła teraz razić Manus.

15 marca, po ostrzale niszczycieli, rakiet, artylerii i nalocie 18 bombowców B-25, 8 Pułk Kawalerii wylądował pod Lugos, około 4 kilometrów na zachód od Lorengau. Japończycy znów nie spodziewali się desantu w tym miejscu i ich stanowiska szybko padły. Natarcie na wschód zatrzymał jednak kompleks bunkrów na skraju lotniska Lorengau; dopiero drugie natarcie, 17 marca, wsparte czołgami i 1 Szwadronem 7 Pułku, posunęło się naprzód, a 18 marca kawalerzyści zajęli Lorengau. Główne siły japońskie na Manus nie zostały jednak wtedy rozbite. 20 marca 7 Pułk natrafił na nie w głębi wyspy, pod wioską Rossum; dopiero po sześciu dniach walk 7 i 8 Pułk zdobyły tamtejsze bunkry z bali i ziemi, odporne na ogień artylerii. 24 marca ostatnia grupa około 50 Japończyków broniła się na wzgórzach Papitalai na Los Negros – był to koniec zorganizowanego oporu na tej wyspie. Według źródeł japońskich między 25 a 29 marca około 800 żołnierzy z Los Negros przeprawiło się na prowizorycznych tratwach na Manus, ale i tam garnizon był już rozbity, a magazyny marynarki znalazły się w rękach Amerykanów.

Przebieg: mniejsze wyspy i koniec kampanii (kwiecień – maj 1944)

Po upadku zorganizowanego oporu na Los Negros i Manus Japończycy trzymali jeszcze kilka mniejszych wysp. Australijczycy z ANGAU po cichu ewakuowali z nich wcześniej mieszkańców, by oszczędzić im strat. 30 marca 1 Szwadron 7 Pułku wylądował na Pityilu, broniony przez około 60 Japończyków; po walce z udziałem artylerii i czołgów naliczono 59 zabitych Japończyków, Amerykanie stracili ośmiu zabitych i sześciu rannych. 1 kwietnia kawalerzyści zajęli puste Ndrilo i Koruniat – część z nich płynęła w dłubankach mieszkańców, co było jedyną taką amerykańską operacją desantową w czasie wojny. Ostatni desant, 3 kwietnia na Rambutyo, nie napotkał oporu, ale ukrywających się w głębi wyspy Japończyków trzeba było potem wytropić. Przez kwiecień i maj patrole kawalerii, coraz częściej idące za wskazówkami mieszkańców, wyłapywały rozproszonych żołnierzy; na samym Manus naliczono w tym czasie 586 zabitych i wzięto 47 jeńców.

Pozbawieni żywności i amunicji Japończycy wędrowali po górach. Notatki z pamiętnika znalezionego przy jednym z zabitych opisują, jak pod koniec marca garstka 300 ludzi, wyczerpana głodem, porzucała po drodze broń i ekwipunek, by w końcu dojść do wniosku, że „nie pozostaje nic innego, jak żyć jak tubylcy”. Według źródeł japońskich pod koniec kwietnia garnizon przestał istnieć jako zorganizowana całość, a 1 maja nadszedł do dowództwa ostatni meldunek radiowy: na wyspach pozostawało około 1050 żołnierzy armii i 500 marynarzy, bez sprzętu i żywności, proszących o rozkazy. 18 maja 1944 roku Krueger oficjalnie ogłosił zakończenie operacji, a japońskie dowództwo 31 maja uznało cały garnizon za poległy. Ostatni ukrywający się w górach Manus żołnierze, żywiący się skrobią z palm sagowych, zginęli w obławach albo zmarli z chorób i głodu; dwóch z nich, nieświadomych końca wojny, mieszkańcy znaleźli dopiero w marcu 1949 roku.

Straty

W raporcie końcowym Krueger podał, że naliczono 3280 zabitych Japończyków i wzięto 75 jeńców; być może kolejnych około 1100 zaginęło bez śladu – co zgadza się z japońską oceną, według której garnizon liczył przed bitwą około 3800 ludzi. Straty amerykańskie wyniosły według tego samego raportu 326 zabitych, 1189 rannych i czterech zaginionych; z różnych przyczyn, także z powodu chorób, ewakuowano 1625 ludzi. Jeden Australijczyk został ranny. ANGAU odnotowała, że w walkach zginął jeden mieszkaniec wysp, trzech zabili Japończycy, a 20 zginęło, a 34 zostało rannych przypadkiem – od alianckich bomb, artylerii i ostrzału okrętów.

Znaczenie

Zajęcie Wysp Admiralicji domknęło pierścień wokół Rabaulu. 20 marca 1944 roku żołnierze piechoty morskiej z obszaru admirała Williama Halseya zajęli bez walki wyspę Emirau na północ od Nowej Irlandii, a planowany desant na Kavieng odwołano. Około stu tysięcy japońskich żołnierzy i marynarzy w Rabaulu i na Nowej Irlandii zostało odciętych i do końca wojny nie odegrało już żadnej roli. Amerykańscy szefowie sztabów mogli pozwolić MacArthurowi pominąć silne japońskie pozycje nad zatoką Hansa i pod Wewakiem i uderzyć daleko na zachód – pod Hollandię (dziś Jayapura) na Nowej Gwinei, w kwietniu 1944 roku. Dla Japończyków utrata wysp oznaczała upadek wysuniętej linii obrony na południowym wschodzie; Cesarska Kwatera Główna kazała budować nową na zachodzie Nowej Gwinei.

Jeszcze ważniejsza okazała się baza. Seabees rozbudowali lotnisko Momote, zbudowali nowe pod Mokerang, a na wysepkach Ponam i Pityilu – bazy dla samolotów pokładowych; już w kwietniu z Momote i Mokerang latały bombowce B-24 na Woleai, a w maju wspierały walki o Biak. Nad portem Seeadler powstały składy paliwa, warsztaty okrętowe, doki pływające, szpital i ośrodek wypoczynkowy dla dziesięciu tysięcy marynarzy. Spór o to, komu baza ma podlegać – admirał Chester Nimitz chciał przesunąć do niej granicę obszaru Południowego Pacyfiku, co MacArthur odebrał jako zamach na swoje dowództwo – zakończył się kompromisem wypracowanym przez Halseya w Brisbane. Z portu Seeadler korzystały zarówno 7 Flota Kinkaida, jak i floty Nimitza; jesienią 1944 roku zbierała się tu część sił inwazji na Leyte na Filipinach, a w 1945 roku brytyjska Flota Pacyfiku. 10 listopada 1944 roku w porcie eksplodował amunicyjny okręt zaopatrzeniowy USS „Mount Hood”: zginęła cała obecna na pokładzie załoga, a 22 mniejsze jednostki w pobliżu zatonęły lub zostały ciężko uszkodzone.

Historycy i uczestnicy do dziś spierają się, czy kampania była śmiałym posunięciem wielkiego dowódcy, czy lekkomyślnym hazardem. Na początku walk na Los Negros proporcja sił wynosiła mniej więcej jeden do czterech na niekorzyść atakujących. „Mieliśmy cholerne szczęście, że nie zepchnięto nas z wyspy” – mówił admirał Fechteler, a Barbey sądził, że pierwotny plan dałby szybsze zwycięstwo przy mniejszych stratach. Morison pisał, że Amerykanie wygrali, „bo Stany Zjednoczone i Australia panowały nad tym skrawkiem oceanu i nad powietrzem nad nim”. Obrońcy decyzji MacArthura podkreślają, że szturm na dobrze bronione plaże portu Seeadler zapewne nie kosztowałby mniej krwi, a przyspieszenie zarówno pochodu MacArthura, jak i Nimitza skróciło wojnę – według tej oceny – co najmniej o miesiąc. Obaj, Chase i MacArthur, otrzymali za nią Brązową Gwiazdę. Wyspy Admiralicji pozostały ważną bazą także po wojnie: w 1950 roku australijska marynarka urządziła w Lombrum na Manus bazę HMAS Tarangau, którą później przejęły siły zbrojne niepodległej Papui-Nowej Gwinei.

Na osi czasu

(03)