TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Bratobójczy ogień w pierwszych dniach wojny

Kategoria:
Działania zbrojne
Data:
6 września 1939
Autor:
Natalia
Tagi:
RAF, Royal Navy, Wielka Brytania

Pierwszy brytyjski pilot myśliwski, który zginął w drugiej wojnie światowej, nie został zestrzelony przez Niemca. Rankiem 6 września 1939 roku nad Essexem i Suffolkiem Spitfire’y 74 Dywizjonu RAF zaatakowały Hurricane’y 56 Dywizjonu, wziąwszy je za niemieckie bombowce. Dwa samoloty spadły, a Pilot Officer Montague Hulton-Harrop zginął. Cztery dni później, 10 września, u wybrzeży Norwegii brytyjski okręt podwodny „Triton” storpedował inny brytyjski okręt podwodny, „Oxley”. Ocalało dwóch ludzi. Był to pierwszy okręt podwodny utracony w tej wojnie. Obie tragedie wyrosły z tego samego: z napięcia pierwszych dni wojny, z braku doświadczenia i z niedoskonałych sposobów odróżniania swoich od obcych.

Oba zdarzenia opisuje się zwykle trafnie. Uściślić trzeba tylko liczby. Popularne kalendaria mówią o jedenastu Hurricane’ach wziętych za wroga; według brytyjskich relacji 56 Dywizjon poderwał czternaście maszyn, a za nimi poleciały jeszcze dwie rezerwowe, i to te dwie zostały zestrzelone. „Oxley” zatonął 10 września wieczorem, zginęło 53 ludzi spośród 55 obecnych na pokładzie.

Fałszywy alarm nad Essexem

W pierwszych dniach wojny Wielka Brytania spodziewała się zmasowanych nalotów Luftwaffe. Już 3 września, kilkanaście minut po radiowym przemówieniu Neville’a Chamberlaina, w którym premier ogłosił, że kraj jest w stanie wojny z Niemcami, nad Londynem zawyły syreny. Według ówczesnych wyjaśnień alarm wywołał samolot francuski, którego przelotu nie zgłoszono. Obrona powietrzna kraju opierała się na systemie zbudowanym przez dowódcę RAF Fighter Command Hugh Dowdinga: łańcuch stacji radarowych Chain Home na wybrzeżu, posterunki obserwatorów, sale operacyjne i radiowe kierowanie myśliwcami z ziemi. W teorii był to najnowocześniejszy system obrony powietrznej na świecie. W praktyce nikt go jeszcze nie sprawdził w prawdziwej wojnie.

6 września około 6.15 rano do dowództwa 11 Grupy Myśliwskiej dotarł meldunek o nieznanych samolotach nadlatujących nad ujście rzeki Blackwater w Essexie, w okolicy West Mersea. Źródła różnie opisują jego pochodzenie: według części z nich zgłosiła je bateria reflektorów, która wzięła za wroga samotny brytyjski samolot wracający z patrolu, według innych był to fałszywy obraz na ekranie stacji radarowej. Ówczesne radary Chain Home nie zawsze rozróżniały, czy echo pochodzi od samolotu przed anteną, czy za nią, więc samoloty lecące nad lądem mogły się pojawić jako formacja nadlatująca od morza. Z lotniska North Weald poderwano Hurricane’y 56 Dywizjonu. Kontroler sektora, Group Captain David Lucking, wysłał w powietrze cały dywizjon, czternaście maszyn, a dwóch pilotów wystartowało dodatkowo w samolotach rezerwowych i leciało w pewnej odległości za resztą.

Teraz radar zobaczył już prawdziwe samoloty – brytyjskie – i uznał je za wroga. Alarm narastał. Wystartowały Hurricane’y 151 Dywizjonu oraz Spitfire’y 54, 65 i 74 Dywizjonu z Hornchurch, a artyleria przeciwlotnicza otworzyła ogień do samolotów 56 Dywizjonu. Żaden z pilotów nie był jeszcze w walce, mało który widział z bliska niemiecki samolot, a większość brytyjskich maszyn nie miała urządzeń identyfikacji swój-obcy (IFF), które dopiero wprowadzano.

Spitfire’y przeciw Hurricane’om

Klucz A 74 Dywizjonu prowadził Południowoafrykańczyk Adolph „Sailor” Malan. Dostrzegł samoloty, które wziął za nieprzyjacielskie, i według większości relacji wydał rozkaz ataku. Twierdził później, że w ostatniej chwili zawołał przez radio, że to swoi i należy się wycofać. Jeśli tak było, dwaj jego piloci, Flying Officer Vincent „Paddy” Byrne i Pilot Officer John Freeborn, tego nie usłyszeli. Otworzyli ogień do dwóch Hurricane’ów lecących za swoim dywizjonem. Pilot Officer Frank Rose zdołał posadzić uszkodzony samolot. Montague Hulton-Harrop, trafiony w głowę, zginął, zanim jego Hurricane rozbił się na polu w Hintlesham, kilka kilometrów na zachód od Ipswich. Był pierwszym brytyjskim pilotem myśliwskim, który zginął w tej wojnie, a jego samolot pierwszym zestrzelonym przez Spitfire’a. Dalszym stratom zapobiegł podobno dowódca 151 Dywizjonu, Squadron Leader Edward Donaldson, który rozpoznał napastników i zakazał swoim pilotom odpowiadać ogniem.

Byrne i Freeborn zostali po wylądowaniu aresztowani i stanęli przed sądem wojennym, który obradował przy drzwiach zamkniętych w siedzibie Fighter Command. Malan zeznawał przeciwko nim, zarzucając Freebornowi nieodpowiedzialność. Obrońca Freeborna, słynny adwokat sir Patrick Hastings, nazwał go w odpowiedzi bezczelnym kłamcą. Sąd uniewinnił obu pilotów, uznając zdarzenie za nieszczęśliwy wypadek. Sprawę wyciszono. W RAF nazwano ją ironicznie „bitwą nad Barking Creek”: Barking Creek, ujście małej rzeki pod Londynem, leżało kilkadziesiąt kilometrów od miejsca zestrzelenia, ale było stałym celem żartów kabaretowych, czymś w rodzaju końca świata.

Znacznie ważniejsze od wyroku okazały się wnioski. Poprawiono odfiltrowywanie fałszywych ech radarowych i pracę sal operacyjnych, w których nanoszono meldunki stacji radarowych i obserwatorów, uporządkowano łączność między ziemią a samolotami i przyspieszono instalowanie urządzeń IFF. Brytyjscy historycy, między innymi Patrick Bishop, oceniają, że bez tej lekcji system Dowdinga działałby gorzej latem 1940 roku.

Zatopienie „Oxleya”

Na morzu podobny los spotkał brytyjskie okręty podwodne. Jeszcze przed wypowiedzeniem wojny pięć okrętów 2 Flotylli wysłano na patrole u południowo-zachodnich wybrzeży Norwegii, gdzie miały wypatrywać niemieckich okrętów wychodzących na Atlantyk. Ich sektory wyznaczono wzdłuż linii przechodzącej obok latarni Obrestad. Jednym z nich był HMS „Oxley”, zbudowany w latach dwudziestych dla marynarki australijskiej jako HMAS „Oxley” i przekazany Royal Navy w 1931 roku. Sektor obok patrolował nowy okręt typu T, HMS „Triton”, dowodzony przez komandora podporucznika H.P. de C. Steela.

10 września o 19.55 „Triton” wynurzył się, by ładować akumulatory. Około 20.45 wachta dostrzegła na lewo od dziobu niski kształt okrętu podwodnego. Steel przyszedł na mostek i kazał przygotować wyrzutnie torpedowe. Sygnalista trzykrotnie nadał lampą sygnał rozpoznawczy; nie było odpowiedzi. Steel brał pod uwagę, że to może być „Oxley”, ale ten powinien był się znajdować w swoim, dość odległym sektorze. Kazał wystrzelić jeszcze trzy zielone flary z granatnika, odczekał kilkanaście sekund i uznał, że ma przed sobą U-Boota. Odpalił dwie torpedy. Po niecałej minucie usłyszano wybuch.

„Triton” podszedł na miejsce i w świetle reflektora zobaczył trzech ludzi w wodzie, wśród ropy i szczątków. Dwaj jego oficerowie skoczyli do morza i wyciągnęli dowódcę „Oxleya”, komandora podporucznika Harolda Bowermana, oraz marynarza Gluckesa. Trzeci rozbitek, porucznik F.K. Manley, płynął jeszcze chwilę, po czym zniknął pod wodą. Zginęło 53 ludzi. Komisja śledcza ustaliła, że „Oxley” zboczył ze swojego sektora, a „Triton” postąpił prawidłowo. Steela uznano za niewinnego: zrobił wszystko, czego można było rozsądnie wymagać. Admiralicja, którą od 3 września kierował Winston Churchill, nie ujawniła prawdy. W czasie wojny utratę „Oxleya” przypisywano przypadkowemu wybuchowi, a po wojnie zderzeniu z „Tritonem”. Faktyczne okoliczności podano do wiadomości publicznej dopiero w latach pięćdziesiątych.

Miejsce w wojnie

Oba zdarzenia były przedsmakiem problemu, który towarzyszył całej wojnie. Brytyjski historyk Paul Kemp, autor książki o przypadkowych ostrzelaniach na morzu (wydanej po polsku jako „Swój czy wróg”), wykazał, że okręty i samoloty aliantów wielokrotnie atakowały własne jednostki, szczególnie gdy działały blisko siebie w złych warunkach widoczności. Strona niemiecka nie była od tego wolna: 22 lutego 1940 roku bombowiec Luftwaffe zaatakował niemieckie niszczyciele na Morzu Północnym, które uciekając, weszły na pole minowe; dwa zatonęły z ponad pięciuset marynarzami.

Uczestnicy „bitwy nad Barking Creek” walczyli dalej. Malan został jednym z najskuteczniejszych asów RAF, a Freeborn w bitwie o Anglię spędził w powietrzu więcej godzin bojowych niż jakikolwiek inny pilot. Frank Rose zginął we Francji w maju 1940 roku, a Byrne, zestrzelony w tym samym roku, trafił do niemieckiej niewoli. „Triton” zaginął z całą załogą w grudniu 1940 roku na Adriatyku. Najważniejszym dziedzictwem 6 września okazał się jednak ulepszony system obrony powietrznej, który latem 1940 roku, w bitwie o Anglię, pozwolił RAF kierować nielicznymi myśliwcami tam, gdzie naprawdę nadlatywał nieprzyjaciel.

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.