TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

RAF rozpoczyna bombardowania Zagłębia Ruhry

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front zachodni
Data:
15 maja 1940
Autor:
Natalia
Tagi:
RAF, Wielka Brytania, III Rzesza, Zagłębie Ruhry

15 maja 1940 roku, w szóstym dniu niemieckiej ofensywy na Zachodzie, brytyjski gabinet wojenny pod przewodnictwem Winstona Churchilla zdjął zakaz, który od początku wojny wiązał ręce brytyjskiemu lotnictwu bombowemu. RAF Bomber Command otrzymał zgodę na atakowanie celów na wschód od Renu, w samym sercu niemieckiego przemysłu: zakładów paliw syntetycznych, stacji rozrządowych i hut Zagłębia Ruhry. Jeszcze tej samej nocy, z 15 na 16 maja, nad Zagłębie poleciało 99 bombowców. Był to pierwszy duży nalot brytyjski na niemieckie zaplecze przemysłowe i umowny początek strategicznej ofensywy bombowej przeciwko Niemcom, która miała trwać niemal pięć lat. Decyzja zapadła dzień po tym, jak Luftwaffe zbombardowała Rotterdam, i pod wrażeniem tego wydarzenia.

Ten nalot łączy się zwykle z odwetem za Rotterdam, a jako pierwszy cel wymienia się Gelsenkirchen, w kolejnych dniach zaś Hamburg, Bremę, Kolonię, Essen, Duisburg, Düsseldorf i Hanower. Ogólny obraz się zgadza, ale wymaga dwóch uściśleń. Rotterdam przesądził o terminie, a nie o samej zasadzie, bo alianci uzgodnili naloty na Zagłębie Ruhry już w kwietniu, na wypadek niemieckiego ataku na Holandię lub Belgię. A celem nie były w maju 1940 roku same miasta, lecz pojedyncze zakłady i węzły kolejowe, często leżące na ich obrzeżach.

Bombowce na uwięzi

Przez pierwsze osiem miesięcy wojny brytyjskie bombowce nie zrzuciły ani jednej bomby na niemiecki przemysł. 1 września 1939 roku prezydent Franklin Delano Roosevelt zaapelował do walczących państw, by nie bombardowały ludności cywilnej ani niebronionych miast. Wielka Brytania i Francja przyjęły to zobowiązanie natychmiast. Za szlachetną deklaracją stała jednak trzeźwa kalkulacja: Luftwaffe, której potęgę alianci przeceniali, mogła odpowiedzieć na pierwsze bomby nalotami na Londyn i Paryż, a brytyjskie lotnictwo bombowe było jeszcze małe i słabo przygotowane. Bomber Command atakował więc wyłącznie okręty na morzu i na redach, a nad Niemcami zrzucał ulotki. Pierwsze naloty RAF na okręty pod Wilhelmshaven 4 września 1939 roku i bitwa powietrzna nad Zatoką Helgolandzką 18 grudnia pokazały przy tym, że bombowce bez osłony myśliwców nie przetrwają nad Niemcami za dnia. Od tej pory ciężkie maszyny latały głównie nocą.

Polityka ta bywała groteskowa. Konserwatywny poseł Leo Amery wspominał, że gdy jesienią 1939 roku zaproponował ministrowi lotnictwa Kingsleyowi Woodowi podpalenie lasów Schwarzwaldu, w których Niemcy składowali amunicję, usłyszał, że to niemożliwe, bo lasy są własnością prywatną. Pierwszy cel na niemieckim lądzie, bazę wodnosamolotów Hörnum na wyspie Sylt, RAF zaatakował dopiero w nocy z 19 na 20 marca 1940 roku, w odwecie za niemiecki nalot na Scapa Flow.

Zaplanowany jeszcze przed wojną atak na Zagłębie Ruhry, które dawało około dwóch trzecich niemieckiej stali i znaczną część węgla, blokowała Francja. Na posiedzeniach Najwyższej Rady Wojennej w listopadzie i grudniu 1939 roku Francuzi odrzucali brytyjski projekt nalotów na Zagłębie w razie niemieckiego wejścia do Belgii: uważali, że nie powstrzymają one inwazji, a sprowokują odwet Luftwaffe na francuskie miasta i fabryki. Dopiero na posiedzeniu w Paryżu 22–23 kwietnia 1940 roku uzgodniono, że jeśli Niemcy zaatakują Holandię lub Belgię, RAF zbombarduje Zagłębie Ruhry bez dalszych konsultacji. W tym samym miesiącu dowództwo Bomber Command objął Charles Portal, zwolennik uderzeń w niemiecki przemysł.

Pięć dni wahania

Gdy 10 maja 1940 roku Niemcy uderzyli na Zachodzie, kwietniowe ustalenie nie zostało od razu wykonane. Lekkie bombowce Fairey Battle i Bristol Blenheim rzucono przeciwko niemieckim kolumnom i mostom w Holandii, Belgii i Francji, gdzie ponosiły ogromne straty. Cięższe maszyny z baz w Anglii zaatakowały w nocy z 10 na 11 maja drogi i linie kolejowe na zachód od Renu. Według kroniki Muzeum RAF osiem Whitleyów 77 i 102 Dywizjonu wykonało wtedy pierwszy zamierzony nalot RAF na kontynentalne terytorium Niemiec. W nocy z 11 na 12 maja około 36 Whitleyów i Hampdenów zbombardowało drogi i stację kolejową w Mönchengladbach, przez które szły niemieckie posiłki do Belgii. Zginęły cztery osoby, w tym mieszkająca w mieście Angielka. Część niemieckich i brytyjskich opracowań uznaje ten nalot za pierwsze brytyjskie bombardowanie niemieckiego miasta.

Tymczasem Niemcy mieli już własną ofiarę propagandową. 10 maja po południu trzy niemieckie bombowce He 111, które zabłądziły w drodze nad Dijon, zrzuciły bomby na Fryburg Bryzgowijski, biorąc go za francuski Colmar. Zginęło 57 osób. Propaganda Goebbelsa natychmiast przypisała nalot aliantom i zapowiedziała, że za każdy taki „zbrodniczy atak” Luftwaffe odpowie pięciokrotnie. Prawdę ustalono dopiero po wojnie.

W Londynie trwał spór. Nowy rząd Churchilla, powołany 10 maja, dyskutował o bombardowaniach 12 maja. Churchill oświadczył wtedy, że Wielka Brytania nie jest już związana dawnymi skrupułami co do rozpoczęcia „nieograniczonej” wojny powietrznej. Następnego dnia sprzeciwił się temu Neville Chamberlain, teraz lord przewodniczący Rady, który obawiał się niemieckiego odwetu na brytyjskie miasta. Sztab lotnictwa przypominał, jak nieliczny jest Bomber Command. Decyzję przesądziły wydarzenia 14 maja. Niemcy przełamali front pod Sedanem, a po południu bombowce Luftwaffe spaliły śródmieście Rotterdamu. Do Londynu docierały wieści o dziesiątkach tysięcy zabitych; holenderskie poselstwa podawały liczby od 30 tysięcy do 100 tysięcy. W rzeczywistości zginęło, według późniejszych ustaleń, od około 800 do ponad tysiąca osób, ale przez całą wojnę Rotterdam uchodził w świecie za symbol niemieckiego terroru powietrznego.

Decyzja 15 maja

Rankiem 15 maja premier Francji Paul Reynaud zatelefonował do Churchilla i powiedział: „Jesteśmy pobici. Przegraliśmy bitwę”. Francuzi domagali się kolejnych dywizjonów myśliwskich. Tego samego dnia szef lotnictwa myśliwskiego Hugh Dowding przekonywał komitet szefów sztabów, że wysłanie dalszych myśliwców do Francji nie rozstrzygnie bitwy, a ogołoci obronę Wielkiej Brytanii. Gabinet wojenny szukał innego sposobu pomocy sojusznikowi i znalazł go w bombowcach. Po naradzie z szefem sztabu lotnictwa Cyrilem Newallem i ministrem lotnictwa Archibaldem Sinclairem zezwolił na nocne naloty na cele na wschód od Renu. Ministerstwo Lotnictwa przekazało Portalowi listę celów: przede wszystkim zakłady uwodorniania węgla, czyli wytwórnie benzyny syntetycznej, od których zależała niemiecka armia, a także stacje rozrządowe i huty, które nocą same zdradzały swoje położenie blaskiem pieców.

Za decyzją stały dwa rachunki. Pierwszy był gospodarczy: zniszczenie wytwórni paliwa miało w dłuższej perspektywie sparaliżować niemieckie czołgi i samoloty. Drugi był operacyjny. W Londynie liczono, że naloty na Zagłębie zmuszą Luftwaffe do odciągnięcia myśliwców i dział przeciwlotniczych z frontu albo sprowokują ją do ataku na Wielką Brytanię, gdzie czekał na nią Fighter Command, a nie na wojska we Francji. Churchill wyłożył to Reynaudowi w liście z 16 maja: brytyjscy eksperci są zgodni, że lepiej ściągnąć nieprzyjaciela na wyspę, uderzając w jego żywotne ośrodki, i w ten sposób wesprzeć wspólną sprawę.

Pierwsza noc nad Zagłębiem

Wieczorem 15 maja z lotnisk we wschodniej Anglii wystartowało 99 samolotów: 39 Wellingtonów, 36 Hampdenów i 24 Whitleye. Dla Wellingtonów była to pierwsza w tej wojnie nocna wyprawa bombowa. Miały uderzyć w 16 celów (część źródeł podaje 18). 78 załóg skierowano na zakłady paliwowe, przede wszystkim wytwórnie benzyny syntetycznej w Gelsenkirchen, Oberhausen, Castrop-Rauxel, Wanne-Eickel, Dortmundzie i Bottrop. Pozostałe miały atakować stacje rozrządowe i huty.

Bombowce leciały pojedynczo, nie w zwartym szyku, każda załoga nawigowała sama, posługując się mapą, kompasem, obliczeniami i tym, co zobaczyła pod sobą. Nad Zagłębiem Ruhry, wiecznie przykrytym dymem z kominów i mgłą, okazało się to niezwykle trudne. Według zestawień Bomber Command tylko 24 załogi skierowane na zakłady paliwowe meldowały, że odnalazły swoje cele, choć w kilku miejscach widziano pożary. Pozostałe zrzuciły bomby na cele zastępcze albo tam, gdzie spodziewały się celu. Niemiecka obrona nie zestrzeliła żadnego samolotu. Jeden Wellington 115 Dywizjonu zboczył z kursu w drodze powrotnej i rozbił się na wzgórzach koło Rouen we Francji; zginęło pięciu lotników.

Szkody w Zagłębiu były niewielkie. Rafinerie i wytwórnie paliwa pracowały dalej, a bomby, które spadły daleko od celów, trafiały w pola, domy i ulice. Właśnie w tych pierwszych tygodniach niemieccy cywile w Zagłębiu Ruhry poznali wojnę powietrzną: alarmy często nie działały, a bomby spadały bez ostrzeżenia, co według raportów służby bezpieczeństwa SS wywoływało niepokój i plotki, łącznie z pogłoskami o gazie.

Kolejne noce

Bomber Command kontynuował naloty w następnych nocach, choć mniejszymi siłami. W nocy z 16 na 17 maja dwanaście maszyn znów zaatakowało zakłady paliwowe w Zagłębiu Ruhry. W nocy z 17 na 18 maja 48 Hampdenów poleciało nad instalacje naftowe w Hamburgu-Harburgu, a 24 Whitleye nad zakłady w Bremie. Od tych wypraw zaczęła się długa seria nalotów na oba wielkie porty. W nocy z 18 na 19 maja 60 bombowców atakowało rafinerie i linie kolejowe. Do końca maja i w czerwcu brytyjskie bomby spadały na zakłady i stacje kolejowe w rejonie Kolonii, Essen, Duisburga, Düsseldorfu i Hanoweru, a wytwórnię w Leunie pod Lipskiem pojedynczy bombowiec zaatakował już w nocy z 22 na 23 maja. Szczególnie często celem były węzły kolejowe w Hamm, przez które szła większość transportów z Zagłębia; między majem 1940 a sierpniem 1941 roku Brytyjczycy próbowali je trafić w ponad stu nocach.

„Strategiczna” ofensywa w maju 1940 roku była jednak skromna i przerywana. Gdy niemieckie dywizje pancerne szły ku kanałowi La Manche, znaczna część sił Bomber Command wracała do zadań taktycznych: ciężkie bombowce atakowały nocą mosty, drogi i węzły komunikacyjne za frontem niemieckim we Francji i Belgii. Luftwaffe nie dała się też ściągnąć do Niemiec. Nie wycofała z frontu myśliwców ani nie uderzyła na Anglię, tylko nadal wspierała natarcie wojsk lądowych. Główny cel operacyjny decyzji z 15 maja nie został osiągnięty, a niemiecka produkcja paliw prawie nie ucierpiała.

Miejsce w wojnie

Noc z 15 na 16 maja 1940 roku uchodzi za początek brytyjskiej strategicznej ofensywy bombowej. Zakończyła się ona dopiero wiosną 1945 roku. Załogi i dowódcy długo wierzyli, że trafiają w zakłady, które wskazano im na mapach. Dopiero raport Butta z sierpnia 1941 roku, oparty na zdjęciach lotniczych, wykazał, że jedynie co trzecia załoga zrzucała bomby w promieniu ośmiu kilometrów od celu, a nad Zagłębiem Ruhry tylko co dziesiąta. Z tej bezradności wyrosła strategia nalotów na całe obszary miejskie, którą od 1942 roku prowadził Arthur Harris. Wiosną 1943 roku Bomber Command stoczył „bitwę o Zagłębie Ruhry”, latem tego roku spalił Hamburg, a w ostatnich miesiącach wojny razem z lotnictwem amerykańskim obrócił w gruzy większość wielkich miast Niemiec. Według różnych szacunków w nalotach alianckich zginęło od około 350 tysięcy do ponad 500 tysięcy cywilów w Niemczech. Bomber Command stracił ponad 55 tysięcy lotników.

Decyzja z 15 maja miała też wymiar propagandowy. Niemiecka propaganda przedstawiała brytyjskie naloty jako „ataki terrorystyczne” na bezbronną ludność i łączyła je z wymyśloną winą za Fryburg. Adolf Hitler jeszcze w grudniu 1940 roku oskarżał Churchilla, że to on zaczął bombardować niemieckich cywilów, a we wrześniu tego roku zapowiadał, że w odwecie za brytyjskie naloty „zetrze” brytyjskie miasta. Prawda była inna. Luftwaffe zbombardowała wcześniej Wieluń i Warszawę, a dzień przed decyzją Rotterdam, pierwsze brytyjskie naloty na Zagłębie Ruhry były wymierzone w zakłady przemysłowe i zabiły niewielu ludzi. Pokazały jednak, że granica, której obie strony na zachodzie pilnowały od września 1939 roku, przestała istnieć. W następnych latach cele, które w maju 1940 roku były pojedynczymi rafineriami i stacjami rozrządowymi, zaczęły obejmować całe miasta.

Źródła

  1. rafmuseum.org.uk
  2. Bombing of Hamburg in World War II · Wikipedia (en)
  3. historyofwar.org · weapons wellington bomber command
  4. warhistory.org · bomber command to war
  5. 77squadron.org.uk · 77 squadron history 1937 1945
  6. winstonchurchill.org · churchill proceedings churchill and bombing policy

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.