TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Incydent na Korfu

Kategoria:
Działania zbrojne
Data:
31 sierpnia 1923
Autor:
Łukasz
Tagi:
Włochy, Grecja, Benito Mussolini, Liga Narodów

W piątek 31 sierpnia 1923 roku po południu na redzie miasta Korfu, stolicy greckiej wyspy u wejścia do Adriatyku, stanęła eskadra włoskiej marynarki wojennej pod dowództwem wiceadmirała Emilia Solariego. Włoski oficer przekazał greckiemu prefektowi żądanie natychmiastowego poddania wyspy. Zanim władze zdążyły porozumieć się z Atenami, okręty otworzyły ogień do starej weneckiej twierdzy nad portem. Od dawna nie stało w niej wojsko, mieszkali tam natomiast uchodźcy z Azji Mniejszej, w dużej części dzieci i sieroty. Zginęło kilkanaście osób, kilkadziesiąt zostało rannych. Wieczorem na brzeg zeszło kilka tysięcy włoskich żołnierzy i nad twierdzą zawisła włoska flaga. Tak Benito Mussolini, od niespełna roku premier Włoch, odpowiedział na zabójstwo włoskiego generała na greckiej ziemi. Był to pierwszy akt zbrojnej agresji faszystowskich Włoch i pierwsza poważna próba dla Ligi Narodów, która miała chronić małe państwa przed przemocą wielkich.

Zbrodnia na drodze do Kakavii

Spór o granicę między Grecją a Albanią ciągnął się od wojen bałkańskich. Grecy domagali się południowej Albanii, którą nazywali Epirem Północnym, Albańczycy uważali ją za swoją. Rozstrzygnięcie powierzono w końcu Radzie Ambasadorów, czyli konferencji ambasadorów wielkich mocarstw w Paryżu, która od 1920 roku czuwała nad wykonaniem traktatów pokojowych. Rada powołała komisję delimitacyjną złożoną z oficerów brytyjskich, francuskich i włoskich. Jej przewodniczącym został włoski generał Enrico Tellini, weteran wojny libijskiej, ranny i wzięty do niewoli pod Caporetto, potem dowódca wojsk włoskich we Wlorze. Grecy od początku mu nie ufali. Uważali, że jako Włoch sprzyja Albanii, w której Rzym widział swoją strefę wpływów, a grecki delegat w komisji, pułkownik Botzaris, zarzucał mu to otwarcie.

Rankiem 27 sierpnia 1923 roku samochód z włoską częścią komisji jechał z Janiny w stronę przejścia granicznego w Kakavii. W pobliżu wsi Zepi, jeszcze po greckiej stronie granicy, drogę zagrodziły ścięte drzewa. Z zarośli padły strzały. Zginęło pięciu ludzi: generał Tellini, major Luigi Corti, porucznik Mario Bonacini, kierowca Remigio Farnetti i albański tłumacz Thanas Gheziri. Zabójcy niczego nie zabrali i zniknęli. Nigdy ich nie ujęto ani nawet nie ustalono, kim byli. Włoska prasa i rząd albański od razu oskarżyli Greków. Rząd grecki i część obserwatorów, między innymi rumuński konsul w Janinie, wskazywali na albańskich bandytów, którzy przekraczali granicę w tamtych górach. Grecki historyk Aristotle Kallis uważa, że przemawia za tym sporo dowodów, ale okoliczności zbrodni pozostają niejasne. Ponieważ włoska flota była gotowa do akcji zadziwiająco szybko, część współczesnych podejrzewała nawet, że Mussolini sam zamach zainspirował. Tego nigdy nie dowiedziono.

Ultimatum

Wiadomość o zbrodni dotarła do Rzymu wieczorem 27 sierpnia. Mussolini od pierwszej chwili uznał, że był to mord polityczny, za który odpowiada państwo greckie. Grecją rządził wtedy rewolucyjny gabinet pułkownika Stilianosa Gonatasa, powstały po zamachu wojskowym z września 1922 roku i egzekucji sześciu rojalistycznych polityków i generałów, obwinionych o klęskę w wojnie z Turcją. Faktyczną władzę miał przywódca rewolucji, pułkownik Nikolaos Plastiras. Włochy, podobnie jak inne mocarstwa, nie uznały tego rządu, a stosunki między oboma krajami były złe od dawna. Rano 28 sierpnia Mussolini zanotował własnoręcznie, że zbrodnię popełniły „bandy opłacane przez Grecję” i że Włochy w odwecie zajmą zbrojnie Korfu.

Plan był gotowy wcześniej. Od wojny z Turcją w 1912 roku Włochy okupowały Dodekanez, archipelag zamieszkany głównie przez Greków. W 1919 roku w porozumieniu Wenizelos–Tittoni obiecały oddać Grecji większość wysp w zamian za poparcie włoskich roszczeń w Anatolii. Gdy zwycięstwa Mustafy Kemala pogrzebały te roszczenia, Mussolini uznał obietnicę za nieważną, a traktat w Lozannie, podpisany w lipcu 1923 roku, przyznał Dodekanez Włochom. Rzym zamierzał ogłosić aneksję, gdy tylko Turcja i Grecja ratyfikują traktat. Na wypadek greckich protestów minister marynarki, admirał Paolo Thaon di Revel, przygotował latem w tajemnicy „środki przymusu”: demonstrację floty na Morzu Egejskim i zajęcie Korfu jako zastawu. Do końca sierpnia okręty miały być gotowe. Zabójstwo Telliniego dało pretekst, by plan uruchomić.

Wieczorem 29 sierpnia włoski poseł w Atenach Giulio Cesare Montagna wręczył ministrowi spraw zagranicznych Apostolosowi Aleksandrisowi notę z siedmioma żądaniami. Rząd grecki miał przeprosić w poselstwie włoskim w najbardziej uroczystej formie, odprawić w katolickiej katedrze w Atenach nabożeństwo żałobne w obecności całego gabinetu, oddać honory wojskowe ciałom zabitych, a flota grecka miała salwą powitać włoską eskadrę, która wpłynie do Pireusu. Grecja miała w ciągu pięciu dni przeprowadzić surowe śledztwo z udziałem włoskiego attaché wojskowego, pułkownika Perrone, skazać winnych na śmierć i zapłacić 50 milionów lirów odszkodowania. Na odpowiedź dano 24 godziny. Lord Curzon, brytyjski minister spraw zagranicznych, napisał, że te warunki są „znacznie gorsze niż ultimatum po Sarajewie”.

Grecja odpowiedziała 30 sierpnia wieczorem, w wyznaczonym terminie. Zaprzeczyła, by ponosiła odpowiedzialność za zbrodnię, ale w zmienionej formie przyjęła cztery żądania: komendant Pireusu wyrazi ubolewanie rządu, nabożeństwo odbędzie się w obecności członków gabinetu, oddział wojska odda honory fladze włoskiej przed poselstwem, a żołnierze oddadzą honory zwłokom przy przenoszeniu ich na włoski okręt. Odrzuciła udział włoskiego oficera w śledztwie, z góry nałożoną karę śmierci i ryczałtowe odszkodowanie jako sprzeczne z suwerennością państwa. Zaproponowała w zamian sprawiedliwe odszkodowanie dla rodzin ofiar. Mussolini uznał odpowiedź za odrzucenie ultimatum. Jeszcze tej nocy eskadra Solariego wyszła z Tarentu w stronę Korfu, a druga grupa okrętów popłynęła na Leros w Dodekanezie, by zagrozić Atenom.

Ostrzał i desant

Siły wysłane na Korfu były ogromne w stosunku do celu: według polskich opracowań cztery pancerniki, w tym flagowy „Conte di Cavour”, kilka krążowników, kilkanaście niszczycieli, okręty podwodne i transportowce z wojskiem. Liczbę żołnierzy desantu źródła podają różnie, od 5 do 10 tysięcy. Wyspy broniło około 150 greckich żołnierzy i żandarmów. Okręty pojawiły się przed miastem około trzeciej po południu. Włoski parlamentariusz, kapitan Antonio Foschini, zażądał od prefekta Petrosa Ewripeosa poddania wyspy i wywieszenia białej flagi. Prefekt nie zdążył uzyskać instrukcji z Aten, bo Włosi przerwali łączność, i odmówił.

Okręty otworzyły ogień, najpierw podobno ślepą amunicją, potem ostrą. Celem była stara forteca nad portem i budynki nowej fortecy, gdzie mieściła się szkoła policyjna. W obu schroniono uchodźców, Greków i Ormian, którzy rok wcześniej uciekli z Anatolii po klęsce armii greckiej i pożarze Smyrny. Wywiad włoski wiedział o ich obecności, choć część autorów twierdzi, że dowódcy na miejscu o niej nie wiedzieli. Ostrzał trwał kilkanaście minut, a nad miastem krążyły włoskie samoloty. Najczęściej podaje się, że zginęło 16 cywilów, a około 30 zostało rannych. Inne źródła mówią o około 20 zabitych i ponad 30 rannych. W większości były to dzieci. Żołnierzy wśród ofiar nie było. Przedstawiciel brytyjskiej organizacji Save the Children nazwał ostrzał „nieludzkim i odrażającym, niczym nieusprawiedliwionym i niepotrzebnym”.

Po wywieszeniu białej flagi Włosi zeszli na ląd. Prefekta i greckich urzędników aresztowano i przewieziono na okręt, mały garnizon wycofał się w głąb wyspy. O piątej po południu Montagna zawiadomił rząd w Atenach, że wojska włoskie zajęły Korfu „w charakterze pokojowym i tymczasowym”. Komunikat Mussoliniego rozesłany do placówek dyplomatycznych zapewniał, że Włochy nie dokonują aktu wojny, a jedynie bronią swojego prestiżu i domagają się należnego zadośćuczynienia. Następnego dnia zajęto sąsiednie wysepki Paksos i Antipaksos. Gubernatorem wyspy mianowano admirała Diega Simonettiego. Mussolini przypominał w przemówieniach, że Korfu przez cztery stulecia należało do Republiki Weneckiej. Włoska poczta otworzyła na wyspie urząd, który sprzedawał włoskie znaczki z nadrukiem „CORFÙ”. Wszystko to wyglądało raczej na zapowiedź aneksji niż na tymczasowy zastaw.

Grecja, Genewa i Paryż

W Grecji ogłoszono stan wojenny. Plastiras chciał podobno stawiać opór zbrojny, ale zwyciężyła ostrożność: flotę wycofano do zatoki koło Wolos, by uniknąć starcia z silniejszą flotą włoską. W ateńskiej katedrze odprawiono nabożeństwo za zabitych na Korfu, przy biciu wszystkich dzwonów w mieście, a po nim ulicami przeszły demonstracje. Włosi zamknęli dla greckich statków cieśninę Otranto i zatrzymali greckie statki w swoich portach, a we Włoszech, także w prasie opozycyjnej, akcja spotkała się z entuzjazmem. Król Wiktor Emanuel III, uprzedzony przez Mussoliniego, zaaprobował wysłanie floty i wrócił z letniej rezydencji do Rzymu.

1 września Grecja zwróciła się do Rady Ligi Narodów, która akurat obradowała w Genewie, równolegle ze Zgromadzeniem. Był to pierwszy przypadek, gdy małe państwo wniosło skargę na agresję wielkiego mocarstwa, i to stałego członka Rady. Włoski delegat Antonio Salandra, były premier, oświadczył, że Liga nie jest właściwa, bo chodzi o honor narodowy, wojny nie ma, a sprawą zajmuje się już Rada Ambasadorów, której agentem był zamordowany generał. Mussolini dał do zrozumienia, że Włochy raczej wystąpią z Ligi, niż pozwolą jej się wtrącać. Wielka Brytania początkowo stanęła po stronie Genewy. Curzon pisał, że jeśli Londyn nie poprze greckiego odwołania, Liga „może równie dobrze zamknąć swoje drzwi”, a lord Robert Cecil, brytyjski przedstawiciel w Radzie, był jej zagorzałym obrońcą. Francja premiera Raymonda Poincarégo wybrała jednak Rzym. Od stycznia jej wojska okupowały Zagłębie Ruhry i Paryż obawiał się, że jeśli Liga osądzi Włochy za Korfu, kiedyś zechce osądzić Francję za Ruhrę. Potrzebował też poparcia Mussoliniego w sprawie niemieckich reparacji. 1 września Poincaré polecił swojemu przedstawicielowi w Genewie popierać rozwiązanie sprawy przez Radę Ambasadorów, a francuska prasa nagle złagodziła ton wobec Włoch.

Bez Francji Liga nie mogła nałożyć sankcji, a brytyjski Skarb i Admiralicja ostrzegały, że blokada Włoch oznaczałaby w praktyce wojnę. W pierwszym tygodniu września kryzys przeniósł się więc z Genewy do Paryża, a Liga została w nim tylko pośrednikiem. Włoskie wojska pozostały na Korfu jeszcze prawie cztery tygodnie.

Znaczenie

Incydent na Korfu był pierwszym sprawdzianem systemu zbiorowego bezpieczeństwa, na którym miał się opierać powojenny ład. Wypadł źle. Wielkie mocarstwo zbombardowało miasto państwa członkowskiego Ligi, zajęło jego terytorium, zanim ustalono winnych, i jawnie odmówiło Lidze prawa do zajęcia się sprawą, a pozostałe mocarstwa wolały się z nim dogadać, niż go powstrzymać. Brytyjski dyplomata Harold Nicolson podsumował to później gorzko: „Uciszyliśmy Ligę”.

Dla Mussoliniego było to pierwsze wystąpienie na arenie międzynarodowej i w kraju zostało przyjęte jako triumf. Przekonał się, że groźba i fakt dokonany działają, że Francję można przeciągnąć na swoją stronę, a Wielka Brytania nie zaryzykuje wojny dla małego państwa. Ta sama metoda, czyli ultimatum, przemoc wobec słabszego, lekceważenie Genewy i liczenie na podziały między mocarstwami, posłużyła mu w 1935 roku w Abisynii, w 1939 roku w Albanii i 28 października 1940 roku, gdy po kolejnym ultimatum zaatakował samą Grecję. Wtedy włoskie wojska wyruszyły na Greków z Albanii, czyli właśnie z tych gór, w których zginął generał Tellini. Wiosną 1941 roku, po klęsce Grecji w starciu z Niemcami, Włosi znowu wkroczyli na Korfu, tym razem na ponad dwa lata. Pierwszy krok na tej drodze postawili jednak w sierpniu 1923 roku, gdy Europa przekonała się, że faszystowskie Włochy nie zamierzają przestrzegać reguł, na których zbudowano powojenny pokój.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.