Okupacja Zagłębia Ruhry
11 stycznia 1923 roku rano francuskie oddziały wjechały do Essen, stolicy niemieckiego przemysłu ciężkiego. W ciągu kilku dni wojska Francji i Belgii zajęły całe Zagłębie Ruhry, aż po Dortmund na wschodzie. Premier Francji Raymond Poincaré tłumaczył, że wojsko ma jedynie chronić komisję inżynierów, która dopilnuje dostaw węgla i koksu należnych Francji jako reparacje. W praktyce była to okupacja najważniejszego okręgu przemysłowego Niemiec, w którym wydobywano większość niemieckiego węgla i wytapiano większość stali. Rząd w Berlinie wezwał mieszkańców do biernego oporu. Tak zaczął się „Ruhrkampf”, walka o Ruhrę, która przez osiem miesięcy niszczyła gospodarkę obu stron, dobiła niemiecką markę i doprowadziła Republikę Weimarską do najgłębszego kryzysu przed 1930 rokiem. Dla Adolfa Hitlera stała się okazją do pierwszej próby zdobycia władzy.
Spór o reparacje
Traktat wersalski obarczył Niemcy odpowiedzialnością za szkody wojenne i obowiązkiem ich naprawienia, ale nie ustalił sumy. W maju 1921 roku, w tak zwanym ultimatum londyńskim, sprzymierzeni wyznaczyli ją na 132 miliardy marek w złocie i zagrozili zajęciem Zagłębia Ruhry, jeśli Niemcy nie przyjmą planu spłat. W marcu 1921 roku, po wcześniejszej odmowie Berlina, wojska francuskie i belgijskie zajęły już na prawym brzegu Renu Düsseldorf, Duisburg i port Ruhrort. Rząd kanclerza Josepha Wirtha przyjął ultimatum i zaczął politykę wypełniania: Niemcy miały płacić, by pokazać, że żądania przekraczają ich możliwości. Znaczna część owych 132 miliardów, tak zwane obligacje serii C, istniała zresztą tylko na papierze, a realny ciężar był dużo mniejszy, niż sugerowała propaganda obu stron.
Francja miała swoje powody, by nie ustępować. To na jej ziemi toczyła się wojna na zachodzie, to jej północne departamenty, kopalnie i huty zostały zniszczone, a jej budżet od 1918 roku pokazywał deficyty większe niż w czasie wojny. Odbudowę finansowano w nadziei na niemieckie pieniądze, a jednocześnie Paryż był winien ogromne sumy Stanom Zjednoczonym i Wielkiej Brytanii. W styczniu 1922 roku na czele rządu stanął Poincaré, Lotaryńczyk, były prezydent, zwolennik ścisłego wykonania traktatu. Uważał, że każde ustępstwo w sprawie reparacji otworzy drogę do rozbiórki całego ładu wersalskiego. W kwietniu 1922 roku Niemcy podpisały z Rosją Radziecką układ w Rapallo, co w Paryżu odebrano jako wyzwanie. W lipcu Berlin poprosił o wieloletnie moratorium. Poincaré odpowiadał, że zgodzi się na zwłokę tylko w zamian za „produktywne zastawy” (gages productifs), czyli kontrolę nad niemieckimi kopalniami, lasami i cłami. Plany zajęcia Zagłębia Ruhry francuski sztab przygotowywał i uaktualniał od 1919 roku, a latem 1922 roku premier polecił marszałkowi Ferdinandowi Fochowi przygotować operację.
Tymczasem w Niemczech marka spadała coraz szybciej. Po zamordowaniu ministra spraw zagranicznych Walthera Rathenaua w czerwcu 1922 roku i wobec braku zagranicznych kredytów jej kurs załamał się: w czerwcu za dolara płacono około 300 marek, w grudniu już około 7500. W listopadzie 1922 roku rząd Wirtha upadł, a kanclerzem został bezpartyjny Wilhelm Cuno, dyrektor generalny wielkiej hamburskiej żeglugi HAPAG. Wielka Brytania, w której Davida Lloyda George’a zastąpił w październiku konserwatysta Andrew Bonar Law, była przeciwna użyciu siły, ale nie zamierzała Francji powstrzymywać. Konferencje premierów w Londynie w grudniu 1922 roku i w Paryżu na początku stycznia 1923 roku nie przyniosły porozumienia.
Słupy telegraficzne i węgiel
Pretekstu dostarczyła Komisja Odszkodowań. 26 grudnia 1922 roku głosami Francji, Belgii i Włoch, przy sprzeciwie przedstawiciela brytyjskiego, stwierdziła, że Niemcy nie wywiązały się z dostaw drewna, przede wszystkim tarcicy i słupów telegraficznych. Zaległość była niewielka, a brytyjski delegat John Bradbury miał zauważyć, że od czasów konia trojańskiego nikt nie użył drewna w tak złym celu. 9 stycznia 1923 roku komisja dopisała do listy zaległości dostawy węgla. Według francuskich wyliczeń była to trzydziesta czwarta zaległość węglowa w ciągu trzydziestu sześciu miesięcy. Historycy do dziś spierają się, czy rząd Cuno celowo sprawdzał, jak daleko może się posunąć, i kiedy dokładnie Poincaré ostatecznie zdecydował się na akcję zbrojną. Decyzję polityczną podjęła francuska rada ministrów jeszcze w listopadzie 1922 roku, a Belgia premiera Georges’a Theunisa przyłączyła się w grudniu. Włochy Benita Mussoliniego, od niedawna premiera, wysłały tylko kilku inżynierów.
10 stycznia ambasador Niemiec w Paryżu został powiadomiony, że do Zagłębia Ruhry wjedzie Międzysojusznicza Misja Kontroli Fabryk i Kopalń, w skrócie MICUM, złożona z kilkudziesięciu francuskich, belgijskich i włoskich inżynierów, a wojsko będzie ją tylko ochraniać. Francuzi mówili o „okupacji pokojowej”.
Wkroczenie
11 stycznia oddziały francuskie, którymi dowodził generał Jean-Marie Degoutte, dowódca armii okupacyjnej w Nadrenii, wkroczyły do Essen. W następnych dniach zajęły Gelsenkirchen, Bochum, Recklinghausen i inne miasta między Ruhrą a Lippe, a 16 stycznia Dortmund. Na początku było to kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy, wiosną według różnych szacunków od 70 do 100 tysięcy, w tym kilka tysięcy Belgów. Wojsko przyszło z czołgami, karabinami maszynowymi i artylerią. Niemiecki historyk Gerd Krumeich mówi wprost o „regularnej okupacji wojennej”. Nadreńskie miasta na lewym brzegu i przyczółki zajmowali sprzymierzeni od rozejmu w Compiègne, ale Zagłębie Ruhry na prawym brzegu było dotąd wolne. Teraz od reszty Niemiec oddzieliła je strzeżona granica.
Niemcy nie mogli się bronić zbrojnie. Generał Hans von Seeckt, szef dowództwa stutysięcznej Reichswehry, już na początku stycznia oświadczył rządowi, że armia nie jest do tego zdolna. Prezydent Friedrich Ebert i kanclerz Cuno wezwali ludność do spokoju i do unikania przemocy, a rząd wstrzymał wszystkie dostawy reparacyjne dla Francji i Belgii. W Essen nadburmistrz Hans Luther odmówił powitania francuskiego oficera przed ratuszem i przyjął go dopiero w swoim gabinecie, z protestem. Ten gest obiegł niemiecką prasę. Mieszkańcy zamykali sklepy i zaciągali rolety. 13 stycznia Cuno wystąpił w Reichstagu, który przytłaczającą większością poparł politykę rządu. Według często przytaczanych danych za oświadczeniem rządu głosowało 283 posłów, a przeciw 12.
Bierny opór
Rząd nie miał gotowego planu, ale w ciągu kilku dni powstała kampania, którą nazwano biernym oporem. 14 stycznia Berlin zakazał dostaw węgla i koksu dla okupantów. Syndykat węglowy przeniósł z Essen do Hamburga swoją centralę wraz z dokumentacją, bez której Francuzi nie wiedzieli, skąd i dokąd płynie węgiel. 19 stycznia urzędnicy dostali polecenie, by nie wykonywać rozkazów władz okupacyjnych. Kolejarze porzucali posterunki, zabierali dokumenty, zdejmowali tablice ze stacji i nastawni, wyprowadzali lokomotywy na nieokupowane terytorium. Robotnicy strajkowali na widok żołnierzy, sklepikarze i kelnerzy nie obsługiwali Francuzów. Rząd i przemysłowcy umówili się, że zakłady nie będą zwalniać ludzi, a Rzesza zwróci im płace za przymusowe przestoje. Opór łączył rzadko zgodne strony: związki zawodowe i przemysłowców, socjaldemokratów i nacjonalistów, katolików i protestantów.
Francuzi byli zaskoczeni. Degoutte w pierwszych dniach myślał nawet o wycofaniu się. Pod koniec stycznia przybył do Zagłębia generał Maxime Weygand i okupanci przeszli do twardszej polityki. Zagłębie odcięto od reszty kraju kordonem celnym i blokadą transportu węgla. Od marca okupanci prowadzili własną kolej, tak zwaną Régie, obsadzoną przez sprowadzonych z Francji i Belgii kolejarzy. Przez pierwsze miesiące działała źle, bo przybysze nie znali niemieckich urządzeń. Za odmowę współpracy wyrzucano Niemców z okupowanego terytorium. Według różnych źródeł władze okupacyjne wydały od 120 do 150 tysięcy kar, w większości wydalenia, często całych rodzin. Samych kolejarzy wydalono około 25 tysięcy, razem z ponad 60 tysiącami członków ich rodzin. Burmistrzów, urzędników i przemysłowców aresztowano i sądzono przed francuskimi sądami wojskowymi, wśród nich Fritza Thyssena. Okupanci zajmowali kasy i składy, rekwirowali węgiel z hałd. Zaopatrzenie w żywność się załamało, a z Zagłębia wywieziono do rodzin w innych częściach Niemiec setki tysięcy niedożywionych dzieci.
Krew w Essen i sabotaż
31 marca 1923 roku, w Wielką Sobotę, francuski oddział wszedł do zakładów Kruppa w Essen, by zarekwirować samochody ciężarowe. Syreny zwołały tysiące robotników, którzy otoczyli żołnierzy. W zamieszaniu Francuzi otworzyli ogień. Zginęło 13 robotników, kilkudziesięciu zostało rannych. Strona francuska twierdziła, że żołnierze się bronili, strona niemiecka, że strzelano w plecy. W pogrzebie ofiar wzięły udział setki tysięcy ludzi. Francuski sąd wojskowy skazał potem szefa koncernu Gustava Kruppa von Bohlen und Halbach i kilku dyrektorów na kary więzienia, samego Kruppa na 15 lat. Wyszedł po kilku miesiącach.
Obok biernego oporu działał też czynny, którego rząd oficjalnie się wypierał, a potajemnie przez pewien czas finansował. Byli żołnierze Freikorpsów, ludzie wywiadu i tak zwanej czarnej Reichswehry wysadzali tory, mosty i kanały, a także zabijali Niemców podejrzanych o współpracę z okupantem. Francuskie źródła odnotowały od marca do czerwca ponad 250 aktów sabotażu. W połowie marca grupa, do której należał 28-letni weteran wojny i Freikorpsów Albert Leo Schlageter, wysadziła tor kolejowy pod Kalkum między Duisburgiem a Düsseldorfem. Schlageter, członek organizacji związanej z NSDAP, został aresztowany w kwietniu, 9 maja skazany przez francuski sąd wojskowy na śmierć za szpiegostwo i sabotaż i 26 maja rozstrzelany na wrzosowisku Golzheim pod Düsseldorfem. Jego śmierć poruszyła całe Niemcy, od narodowców po komunistów. Komunista Karol Radek nazwał go w Moskwie „męczennikiem niemieckiego nacjonalizmu”. Dla nazistów stał się „pierwszym żołnierzem Trzeciej Rzeszy”, a po 1933 roku jego imię nosiły ulice, szkoły i pomniki w całym kraju. W nocy na 10 czerwca w Dortmundzie nieznani sprawcy zastrzelili dwóch Francuzów. Okupanci ogłosili godzinę policyjną, o której nie wiedzieli wracający z niedzielnej wycieczki mieszkańcy, i zastrzelili bez ostrzeżenia siedmiu z nich. 30 czerwca w zamachu na belgijski pociąg wojskowy na moście w Duisburgu-Hochfeld zginęło, według różnych źródeł, od kilkunastu do dwudziestu osób. W lipcu rząd w Berlinie publicznie potępił przemoc.
Liczba ofiar okupacji jest niepewna. Według zestawień francuskiego historyka Stanislasa Jeannessona niemieckie źródła podawały dla 1923 roku 149 zabitych w Zagłębiu Ruhry i Nadrenii, francuskie 114. Często cytuje się też liczbę 137 cywilów zabitych do sierpnia 1924 roku. Ofiary były także po stronie okupantów. Do historii okupacji należą również gwałty i przemoc żołnierzy wobec ludności cywilnej, które niemiecka propaganda wyolbrzymiała, ale które naprawdę się zdarzały.
Koniec oporu
Bierny opór finansowano z prasy drukarskiej. Rzesza płaciła pensje urzędnikom, którzy nie mogli pracować, zasiłki wydalonym i znaczną część płac w Zagłębiu, a wpływy z podatków z najbogatszego regionu znikły. Od lutego do kwietnia Reichsbank, rzucając na rynek złoto i dewizy, utrzymywał kurs dolara na poziomie około 20–21 tysięcy marek. W połowie kwietnia akcja się załamała i marka runęła w przepaść, ciągnąc za sobą płace i oszczędności. W maju w Zagłębiu doszło do strajków i rozruchów głodowych, a latem fala strajków przetoczyła się przez całe Niemcy. Opór słabł: kupcy zaczęli sprzedawać okupantom, ludzie korzystali z kolei Régie, Francuzi wywozili coraz więcej węgla z zajętych kopalń. Niemieckie noty z maja i czerwca, w których Berlin oferował negocjacje, Paryż odrzucał, bo Poincaré żądał najpierw bezwarunkowego zakończenia oporu. Brytyjczycy w nocie z 11 sierpnia uznali wprawdzie okupację za niezgodną z traktatem wersalskim, ale niczego więcej nie zrobili. Stany Zjednoczone już w styczniu wycofały ostatnich żołnierzy z Koblencji.
12 sierpnia rząd Cuno podał się do dymisji. Następnego dnia kanclerzem wielkiej koalicji, od socjaldemokratów po prawicowych liberałów, został Gustav Stresemann. Uznał, że opór nie ma szans, a dalsze drukowanie pieniędzy zniszczy państwo. 26 września 1923 roku rząd ogłosił koniec biernego oporu. Na prawicy nazwano to kapitulacją. Tego samego dnia rząd Bawarii ogłosił stan wyjątkowy i oddał władzę wykonawczą Gustavowi von Kahrowi, a Ebert wprowadził stan wyjątkowy w całej Rzeszy.
Zwycięstwo, które nic nie dało
Poincaré wygrał siłowe starcie, ale niewiele na nim zyskał. W listopadzie 1923 roku przemysłowcy Zagłębia, z Hugonem Stinnesem na czele, zawarli z MICUM układy o dostawach węgla. Okupanci wspierali też ruchy separatystyczne w Nadrenii i Palatynacie: w październiku 1923 roku w Akwizgranie i innych miastach proklamowano Republikę Reńską, która rozpadła się po kilku tygodniach, bez poparcia mieszkańców. Historycy spierają się, czy Poincaré chciał na trwałe oderwać Nadrenię od Rzeszy, czy tylko wymusić wykonanie traktatu. Amerykańska historyczka Sally Marks wyliczała, że po odliczeniu kosztów okupacja przyniosła Francji zysk rzędu 900 milionów marek w złocie. Zarazem jednak pogłębiła kryzys franka, którego kurs w 1924 roku gwałtownie spadł, i odizolowała Francję. Brytyjczycy i Amerykanie odebrali ją jako dowód francuskiego militaryzmu, a w Wielkiej Brytanii wzmocniła przekonanie, że to Francja, a nie Niemcy, zagraża pokojowi w Europie.
Jesienią 1923 roku Poincaré zgodził się, by o niemieckich możliwościach płatniczych orzekli międzynarodowi eksperci. 30 listopada Komisja Odszkodowań powołała komitet pod przewodnictwem amerykańskiego bankiera Charlesa Dawesa. Jego plan, przyjęty latem 1924 roku na konferencji w Londynie, rozłożył reparacje na raty, a Francja i Belgia zobowiązały się tam wycofać wojska z Zagłębia w ciągu roku. Poincaré tego już nie podpisał. W maju 1924 roku przegrał wybory, a nowy premier, radykał Édouard Herriot, poszedł na ustępstwa pod naciskiem Londynu i nowojorskich banków. Ostatnie oddziały opuściły Zagłębie Ruhry w lipcu i sierpniu 1925 roku, a 25 sierpnia także Düsseldorf i Duisburg.
Długi cień Ruhry
Okupacja Zagłębia Ruhry była ostatnią próbą wyegzekwowania traktatu wersalskiego siłą. Jej skutki okazały się odwrotne od zamierzonych. W Niemczech zjednoczyła na kilka miesięcy cały naród przeciw Francji i utrwaliła obraz „dziedzicznego wroga”, który chce zniszczyć Niemcy. Jej koszty dobiły markę, a hiperinflacja zrujnowała oszczędności klasy średniej i zaufanie do republiki. Kryzys 1923 roku dał skrajnej prawicy i komunistom poczucie, że państwo się wali. Adolf Hitler nie przyłączył się do narodowego frontu przeciw Francji i głosił, że najpierw trzeba rozprawić się z „listopadowymi zbrodniarzami” w Berlinie. W listopadzie 1923 roku, w atmosferze po zakończeniu oporu, spróbował w Monachium przejąć władzę, wzorując się na marszu Mussoliniego na Rzym. Kult Schlagetera nazistowska propaganda pielęgnowała do 1945 roku.
We Francji Ruhra pozostawiła przeciwne wnioski. Kosztowna, samotna akcja bez Brytyjczyków i Amerykanów uczyniła francuską politykę ostrożną. Po 1924 roku Paryż wybrał drogę porozumienia z Niemcami, której symbolem stały się układy w Locarno, a armia zaczęła myśleć przede wszystkim o obronie granicy. Gdy 7 marca 1936 roku Wehrmacht wkroczył do zdemilitaryzowanej Nadrenii, Francja nie zrobiła nic. Wspomnienie roku 1923, izolacji i krachu franka, było jednym z powodów, dla których nikt w Paryżu nie chciał powtórzyć samotnej interwencji. Sama Ruhra, kuźnia niemieckich zbrojeń, w czasie drugiej wojny światowej stała się jednym z głównych celów alianckich bombowców.
Powiązane wydarzenia
(04)Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.
- 14 czerwca 1923 · GospodarkaHiperinflacja w Niemczech14 czerwca 1923 kurs dolara w Berlinie po raz pierwszy przekroczył 100 tysięcy marek. Jesienią za dolara płacono biliony, a oszczędności Niemców przepadły.
- 8 listopada 1923 · PolitykaPucz monachijski8 listopada 1923 Hitler ogłosił w piwiarni Bürgerbräukeller „rewolucję narodową”. Następnego dnia policja bawarska rozbiła pochód puczystów pod Feldherrnhalle.
- 16 kwietnia 1922 · DyplomacjaTraktat w Rapallo16 kwietnia 1922 Niemcy i Rosja Radziecka, wyrzutkowie powojennej Europy, nawiązały w Rapallo stosunki i zrzekły się roszczeń. Zachód i Polska się zaniepokoiły.
- 23 października 1923 · Działania zbrojnePowstanie hamburskie23 października 1923 komuniści w Hamburgu zaatakowali posterunki policji. Miał to być „niemiecki październik”, a skończył się klęską po dwóch dniach.