TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Koniec walk na Tinianie

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Pacyfik
Data:
1 sierpnia 1944
Autor:
Natalia
Tagi:
Stany Zjednoczone, Japonia, US Navy, ludność cywilna

1 sierpnia 1944 roku o 18.55, niespełna godzinę po tym, jak patrole piechoty morskiej dotarły do przylądka Lalo na południowym krańcu wyspy, generał dywizji Harry Schmidt, dowódca V Korpusu Desantowego, ogłosił, że zorganizowany opór na Tinianie ustał, a wyspa jest „zabezpieczona”. Od lądowania 24 lipca minęło dziewięć dni. Tinian był drugą – po Saipanie, zdobytym 9 lipca – wyspą Marianów, którą Amerykanie odebrali Japończykom w ramach operacji „Forager”, czyli walk o archipelag Marianów; na sąsiednim Guamie bitwa trwała jeszcze.

Spotykane w kalendariach zdanie, że Amerykanie „kończą zdobywanie wyspy Tinian”, odpowiada źródłom co do daty. Trzeba je jedynie rozumieć tak, jak rozumieli je sami Amerykanie: 1 sierpnia skończyła się walka z japońskim garnizonem jako zorganizowaną siłą. Tej samej nocy jego resztki przeprowadziły ostatni atak, a oczyszczanie jaskiń i zarośli trwało jeszcze miesiącami.

Ostatnie dni na płaskowyżu

Po zajęciu 30 lipca ruin miasta Tinian i lotniska na południu wyspy resztki japońskich wojsk – żołnierze 50 Pułku Piechoty pułkownika Kiyochiego Ogaty i marynarze 56 Oddziału Ochrony Bazy – cofnęły się na wapienny płaskowyż w południowej części Tinianu, długi na około 4,5 kilometra i szeroki na 1,8 kilometra, zakończony od strony morza stromymi urwiskami. Wieczorem Schmidt rozkazał obu dywizjom – 2 Dywizji Piechoty Morskiej generała dywizji Thomasa Watsona i 4 Dywizji generała dywizji Cliftona Catesa – zająć wybrzeże między przylądkami Lalo i Mapo i zniszczyć resztę garnizonu.

31 lipca rano pancerniki „Tennessee” i „California” oraz krążowniki „Louisville”, „Montpelier” i „Birmingham” wystrzeliły na płaskowyż według amerykańskich danych około 560 ton pocisków, a samoloty zrzuciły ponad 60 ton bomb. Potem ruszyła piechota z czołgami. Teren utrudniał im drogę, ale czołgi z miotaczami ognia wypalały zarośla, w których kryli się Japończycy; ukryte działo przeciwpancerne kalibru 47 milimetrów kilkakrotnie trafiło w amerykańskie czołgi, zanim je zniszczono. Wśród skał pojawiali się cywile z białymi płachtami – piechota morska podchodziła do nich ostrożnie, bo zdarzało się, że w grupie krył się żołnierz zamierzający wysadzić się razem z Amerykanami.

8 pułk piechoty morskiej wspiął się na płaskowyż jedyną krętą drogą, z której saperzy usunęli miny; czołowa kompania dotarła na szczyt o 16.50. Nocą Japończycy próbowali odciąć oddziały na górze, a 1 sierpnia o 5.15 uderzyło na nie ponad 600 żołnierzy i marynarzy. Po godzinie walki 8 pułk miał 74 zabitych i rannych, a przed jego stanowiskami leżało około 200 zabitych Japończyków; reszta wycofała się w lasy i ku urwiskom na południowym zachodzie. W ciągu dnia piechota morska przeszła przez płaskowyż i wieczorem stanęła nad morzem.

Ostatni atak i los dowódców

Ogłoszenie Schmidta nie zakończyło strzelaniny. W nocy z 1 na 2 sierpnia na pozycje 6 pułku piechoty morskiej uderzyło około 150 japońskich żołnierzy i marynarzy – atak był słabo skoordynowany i załamał się w ogniu. Rano naliczono 124 zabitych Japończyków, z których wielu odebrało sobie życie. Według relacji jeńców przed atakiem pułkownik Ogata spalił sztandar pułku i zebrał tylu ludzi, ilu zdołał. Jego ciała nigdy nie zidentyfikowano; część źródeł podaje, że zginął w tym ataku, część – że popełnił samobójstwo.

Niejasny pozostał też los dwóch najwyższych rangą oficerów marynarki na wyspie. Wiceadmirał Kakuji Kakuta, dowódca 1 Floty Powietrznej, który utknął na Tinianie bez samolotów i bez władzy nad garnizonem, wysłał ostatni meldunek radiowy do Tokio 31 lipca. Nie wiadomo, czy zginął w walce, czy odebrał sobie życie; ani jego ciała, ani ciała dowódcy 56 Oddziału Ochrony Bazy komandora Goichiego Oie nigdy nie odnaleziono.

Już 1 sierpnia komendantem wyspy mianowano generała dywizji piechoty morskiej Jamesa Underhilla, a 6 sierpnia dowództwo nad wojskami lądowymi przejął zastępca dowódcy 2 Dywizji, generał brygady Merritt Edson. 4 Dywizja odpłynęła na Hawaje, większość 2 Dywizji wróciła na Saipan, a na Tinianie pozostał 8 pułk, który przeczesywał jaskinie i zarośla. Do 1 stycznia 1945 roku stracił w tych obławach 38 zabitych i 125 rannych, zabijając według amerykańskich danych 542 japońskich żołnierzy. Załoga sąsiedniej wysepki Aguijan, licząca 67 ludzi pod dowództwem podporucznika Kinichiego Yamady, na której Amerykanie nie wylądowali, poddała się dopiero 4 września 1945 roku, po kapitulacji Japonii. Ostatniego japońskiego żołnierza ukrywającego się na samym Tinianie schwytano w 1953 roku.

Straty

Według raportu wiceadmirała Richmonda Turnera, dowódcy sił desantowych, wojska lądowe straciły od 24 lipca do 9 sierpnia 290 zabitych, 1515 rannych i 24 zaginionych; kolejnych 63 marynarzy i żołnierzy piechoty morskiej zginęło, a 177 zostało rannych na okrętach. Inne zestawienia, obejmujące same dywizje piechoty morskiej, podają około 330 zabitych i około 1,6 tysiąca rannych. Jak na desant na bronioną wyspę była to cena wyjątkowo niska – na Saipanie zginęło niemal dziesięć razy więcej Amerykanów.

Japoński garnizon, liczący według amerykańskich szacunków około 9 tysięcy żołnierzy armii i marynarki, zginął niemal w całości. Do 10 sierpnia Amerykanie pogrzebali 5745 ciał i wzięli do niewoli 404 ludzi; łączne straty japońskie szacuje się zwykle na około 8 tysięcy zabitych, ale wielu poległych, pogrzebanych w zawalonych jaskiniach, nigdy nie policzono.

Cywile i urwiska na południu

Najcięższą stroną końca walk był los ludności cywilnej. Według japońskich danych 15 kwietnia 1944 roku na Tinianie mieszkało 16 029 cywilów, w większości osadników z Okinawy i Japonii oraz robotników z Korei; przed inwazją ewakuowano do Japonii 1658 osób, głównie kobiety, dzieci i starszych. W ostatnich dniach walk tysiące ludzi ukrywały się razem z żołnierzami w jaskiniach i rozpadlinach płaskowyżu.

Amerykanie szacowali, że w czasie bitwy zginęło około 2,6 tysiąca cywilów. Dziennikarz Robert Sherrod, który obserwował walki, zanotował, że większość z nich zginęła od ognia artylerii, bomb i ostrzału z okrętów, a część zmarła z chorób, odwodnienia i głodu. Część zabili japońscy żołnierze: według amerykańskich relacji w jednym przypadku związali 40–50 cywilów i rzucili w nich granat. Podobnie jak na Saipanie, część mieszkańców odebrała sobie życie, skacząc z mierzącego około 37 metrów urwiska między przylądkami Mapo i Lalo, nazwanego później „Urwiskiem Samobójców”. Amerykanie widzieli, jak rodzice zrzucali w przepaść dzieci; niektórych cywilów spychali w dół żołnierze. Jeden z jeńców twierdził, że tysiąc „lojalnych obywateli” pozwoliło wojsku wysadzić się w jaskiniach – tej relacji nie dało się sprawdzić. Źródła nie pozwalają ustalić, ilu ludzi zginęło z własnej woli, a ilu pod presją lub z rąk wojska.

Do 1 sierpnia Amerykanie przejęli pod opiekę tylko 2468 cywilów, ale w ciągu następnych trzech dni ich liczba wzrosła do 8491, gdy ludzie zaczęli wychodzić z kryjówek. Wszystkich skupiono w obozie internowania na miejscu zniszczonej wsi Churo. Amerykańska administracja wojskowa nie była przygotowana na tak wielu ludzi; brakowało żywności, wody i namiotów, a pierwsze schronienia z brezentu, potem baraki z blachy i drewna z odzysku, budowano pod nadzorem saperów marynarki. Pod koniec 1945 roku admirał Raymond Spruance, następca Chestera Nimitza na stanowisku dowódcy Obszarów Oceanu Spokojnego, nakazał repatriację wszystkich japońskich i koreańskich cywilów; zakończono ją w 1946 roku.

Wyspa lotnisk

Amerykanie zdobywali Tinian dla jego płaskiego terenu. Przebudowę wyspy w bazę bombowców B-29 powierzono 6 Brygadzie Budowlanej marynarki – Seabees – komandora Paula Hallorana. Na miejscu japońskich lotnisk przy przylądku Ushi i przy Gurguan powstały North Field i West Field; pasy trzeba było wydłużyć do około 2,6 kilometra i poszerzyć, a ponieważ płaskowyż był za wąski, przemieszczono miliony metrów sześciennych ziemi i koralu. North Field zaczęło działać w lutym 1945 roku, West Field w marcu; po ukończeniu prac w maju 1945 roku North Field miało cztery równoległe pasy, a oba lotniska razem sześć. Był to wówczas jeden z największych kompleksów lotniczych świata.

Miejsce w wojnie

Zdobycie Tinianu zamknęło drugi z trzech etapów operacji na Marianach. Trzecim był Guam, gdzie po lądowaniu 21 lipca walki miały potrwać jeszcze dziewięć dni. Operacja na Tinianie uchodziła potem za wzór: przerzucenie artylerii z Saipanu, które pozwoliło ostrzeliwać wyspę zza cieśniny, pozorowany desant pod miastem Tinian i lądowanie na plażach, których Japończycy nie uważali za groźne, przyniosły zwycięstwo kosztem nieporównanie mniejszym niż na sąsiednich wyspach. Klęski na Marianach, gdzie garnizony – zgodnie z ówczesną doktryną – próbowały zrzucić desant do morza nocnymi kontratakami w otwartym terenie, skłoniły japońskie dowództwo do zmiany sposobu obrony wysp – w głębi lądu, z jaskiń i bunkrów, tak by jak najdłużej wykrwawiać przeciwnika. Tak broniono się później na Peleliu, Iwo Jimie i Okinawie.

Utrata Marianów otwierała Amerykanom drogę do bombardowania samej Japonii. Z lotnisk Tinianu od początku 1945 roku startowały setki B-29; brały udział w nalotach na Tokio, w tym w nalocie zapalającym z nocy z 9 na 10 marca 1945 roku. Na North Field stacjonowała 509 Grupa Mieszana, przygotowana do przenoszenia broni jądrowej, a na wyspie złożono bomby, które 6 i 9 sierpnia 1945 roku zrzucono na Hiroszimę i Nagasaki. Dla japońskich i koreańskich mieszkańców koniec walk oznaczał natomiast obóz, a potem repatriację: kończyła się trzydziestoletnia epoka, w której Tinian był japońską wyspą cukrową.

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.