TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Koniec walk na Saipanie

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Pacyfik
Data:
9 lipca 1944
Autor:
Łukasz
Bitwa:
Bitwa o Saipan
Tagi:
Stany Zjednoczone, Japonia, ludność cywilna

9 lipca 1944 roku o 16.15 wiceadmirał Richmond Turner, dowódca sił desantowych, ogłosił, że Saipan jest „zabezpieczony”. Kilka godzin wcześniej oddziały 4 Dywizji Piechoty Morskiej dotarły do przylądka Marpi, północnego krańca wyspy. Po 24 dniach walk, które rozpoczęły się lądowaniem 15 czerwca, Amerykanie zdobyli pierwszą wyspę należącą przed wojną do Japonii i bazę, z której ciężkie bombowce mogły dosięgnąć Tokio. Zorganizowany opór skończył się dwa dni wcześniej, gdy resztki garnizonu zginęły w ostatnim, samobójczym ataku na równinie Tanapag.

W wielu kalendariach można przeczytać, że Japończycy stracili „ponad 30 tysięcy żołnierzy” i że w ostatniej fazie walk liczni cywile popełnili samobójstwo „za namową japońskiego wojska”. Garnizon wyspy liczył według amerykańskich szacunków około 30 tysięcy żołnierzy armii i marynarki, a nie wyraźnie ponad tę liczbę; zginęli niemal wszyscy. Samo słowo „namowa” wymaga z kolei wyjaśnienia: na śmierć cywilów złożyły się lata propagandy, nacisk ze strony wojska i w części przypadków bezpośredni przymus, a nie tylko zachęta.

Ostatnie dni

Po ataku 7 lipca 2 Dywizja Piechoty Morskiej przeczesywała zachodnie wybrzeże i równinę Tanapag, a 4 Dywizja wraz z 165 Pułkiem Piechoty armii szła przez płaskowyż na północy ku przylądkowi Marpi. Japończycy nie tworzyli już linii obrony – w jaskiniach, wąwozach i zaroślach broniły się rozproszone grupy, które oczyszczano granatami, ładunkami wybuchowymi i miotaczami ognia. 9 lipca po południu trzy pułki 4 Dywizji, idące obok siebie, dotarły do brzegu.

Ogłoszenie Turnera nie oznaczało końca strzelaniny. Tego samego dnia część japońskich żołnierzy dopłynęła do raf w zatoce Tanapag i odmówiła poddania się. Wysłany przeciw nim oddział na amfibiach gąsienicowych spotkał się z ogniem karabinów maszynowych; większość Japończyków zginęła, a na jednej z raf, jak zanotowali Amerykanie, japoński oficer ściął mieczem swoich żołnierzy, zanim sam został zastrzelony. Piechota morska jeszcze przez kilka dni przeszukiwała jaskinie na północnym wybrzeżu, a 13 lipca zajęła wysepkę Maniagassa w zatoce. Potem obie dywizje zaczęły przygotowania do lądowania na sąsiednim Tinianie, a dalsze oczyszczanie wyspy przejęła armijna 27 Dywizja Piechoty; zorganizowane przeczesywanie terenu zakończyła dopiero na początku sierpnia.

Cywile na północnym krańcu wyspy

Saipan był pierwszą wyspą w wojnie na Pacyfiku, na której Amerykanie walczyli wśród dużej ludności cywilnej. Przed inwazją mieszkało tu według różnych szacunków od 20 do 30 tysięcy cywilów: przede wszystkim japońskich osadników, w dużej części z Okinawy, pracujących na plantacjach trzciny cukrowej, a także Koreańczyków – w tym robotników przymusowo sprowadzonych do budowy umocnień – oraz rdzennych mieszkańców archipelagu, Czamorro i Karolińczyków, których było około 4 tysięcy. W miarę jak front przesuwał się na północ, tysiące ludzi uciekały razem z wojskiem w góry i jaskinie, a na końcu – na skrawek lądu przy przylądku Marpi.

Tam, w ostatnich dniach walk i jeszcze przez kilka dni po 9 lipca, rozegrały się sceny, które amerykańscy żołnierze i korespondenci opisywali jako najstraszniejsze w całej wojnie. Ludzie rzucali się z wysokiego urwiska w głębi lądu, nazwanego później Suicide Cliff, i z nadmorskich skał przylądka, które Amerykanie nazwali Banzai Cliff. Matki skakały z dziećmi na rękach, rodziny wysadzały się granatami rozdanymi przez żołnierzy, ojcowie zabijali żony i dzieci, zanim sami odebrali sobie życie. Woda pod przylądkiem była miejscami tak gęsta od ciał, że – jak zanotowała amerykańska historia oficjalna – łodzie nie mogły przepłynąć, nie zahaczając o nie. Tłumacze, w tym Japończycy z amerykańskiego wywiadu i jeńcy, przez głośniki namawiali ludzi do wyjścia z ukrycia; część posłuchała, a część ludzi wahających się przed skokiem zastrzelili ukryci w pobliżu japońscy żołnierze.

Liczba ofiar jest niepewna. Najczęściej podaje się, że samobójstwo popełniło około tysiąca cywilów, choć szacunki wahają się od kilkuset do kilku tysięcy. Wszystkich cywilów, którzy zginęli w czasie bitwy – od bomb, ostrzału, w krzyżowym ogniu, w oczyszczanych jaskiniach i z własnej ręki – szacuje się na 8–10 tysięcy.

Przyczyn było kilka. Od lat japońska propaganda przedstawiała Amerykanów jako barbarzyńców, którzy gwałcą kobiety, torturują i mordują jeńców; wielu cywilów w to wierzyło. Wojskowy kodeks Senjinkun zakazywał żołnierzom poddania się, a wymóg ten w praktyce rozciągano na ludność. Żołnierze często nie pozwalali cywilom wyjść do Amerykanów, a niektórych zmuszali do śmierci. Część historyków, m.in. Herbert Bix, wiąże te wydarzenia także z decyzją podjętą w Tokio pod koniec czerwca: według ich ustaleń cesarz Hirohito miał wyrazić życzenie, by cywile na Saipanie raczej zginęli, niż dostali się w ręce wroga, a tym, którzy zginą, obiecywano w zaświatach ten sam status co poległym żołnierzom. Treść, data i obieg tego polecenia pozostają przedmiotem sporu i nie wiadomo, czy w ogóle dotarło ono do ludzi na odciętej wyspie. Śmierci wielu z nich trudno więc nazwać dobrowolnym wyborem.

Ocalałych cywilów Amerykanie umieścili w obozie internowania w Susupe na zachodnim wybrzeżu, oddzielając Japończyków od Koreańczyków oraz od Czamorro i Karolińczyków; według różnych zestawień trafiło tam od około 14 do 18 tysięcy ludzi. Warunki w pierwszych tygodniach były prymitywne, ale dla tysięcy ludzi obóz oznaczał koniec wojny. Wielu Czamorro straciło w bitwie bliskich, domy i ziemię, choć sami nie mieli wpływu na to, że ich wyspa stała się polem walki.

Bilans

Japoński garnizon – około 30 tysięcy żołnierzy armii i marynarki, w tym 43 Dywizja generała porucznika Yoshitsugu Saitō – zginął niemal w całości. Do niewoli trafiło około 1,7 tysiąca ludzi, z czego mniej więcej połowę stanowili koreańscy robotnicy; jeńców wojskowych było niespełna tysiąc. Saitō i wiceadmirał Chūichi Nagumo odebrali sobie życie 6 lub 7 lipca. Amerykanie spośród około 71 tysięcy żołnierzy biorących udział w walkach stracili według różnych zestawień od 3,1 do 3,4 tysiąca zabitych i zmarłych z ran oraz ponad 13 tysięcy rannych – około 20 procent stanu, podobnie jak na Tarawie. Była to dotąd najkrwawsza dla nich bitwa na Pacyfiku.

Nie wszyscy Japończycy zginęli lub się poddali. W dżungli na stokach góry Tapotchau kapitan Sakae Ōba zebrał kilkudziesięciu żołnierzy i ponad dwustu cywilów. Jego grupa przez szesnaście miesięcy wymykała się amerykańskim patrolom i napadała na magazyny; Ōba wyprowadził swoich ludzi z dżungli i złożył broń dopiero 1 grudnia 1945 roku, trzy miesiące po kapitulacji Japonii, gdy dawny dowódca japońskiej brygady przekonał go, że wojna naprawdę się skończyła.

Wstrząs w Tokio

Saipan leżał w „absolutnej strefie obrony narodowej”, którą Japonia wyznaczyła we wrześniu 1943 roku i której miała bronić za wszelką cenę. Gdy w drugiej połowie czerwca stało się jasne, że wyspy nie da się utrzymać, w Tokio rozważano jeszcze plany odbicia jej z morza, ale po klęsce floty na Morzu Filipińskim nie było już czym ich wykonać. Hirohito, który początkowo naciskał na kontratak, pogodził się z utratą wyspy pod koniec czerwca. Opinia publiczna dowiedziała się o utracie wyspy z oficjalnego komunikatu dopiero w połowie lipca, ale elita władzy wiedziała o niej wcześniej i była wstrząśnięta. Wpływowi byli premierzy, tzw. jūshin, i dwór cesarski, od dawna krytyczni wobec rządu, uznali, że premier Hideki Tōjō musi odejść; po nieudanych próbach przebudowy gabinetu Tōjō podał się do dymisji 18 lipca, a jego następcą został generał Kuniaki Koiso.

Miejsce w wojnie

Dla Amerykanów najważniejsze były lotniska. Japońskie lotnisko Aslito na południu wyspy, zdobyte w czerwcu, Seabees rozbudowali i nazwali Isely Field – od nazwiska komandora Roberta Isely’ego, lotnika marynarki zestrzelonego nad nim w czasie przygotowań do inwazji. 12 października 1944 roku wylądował tam pierwszy B-29 Superfortress, a w listopadzie z Saipanu wystartował pierwszy nalot na Tokio. Z Marianów, a nie z odległych baz w Chinach, prowadzono odtąd strategiczną ofensywę bombową przeciw Japonii.

Po Saipanie przyszła kolej na sąsiednie wyspy – Guam i Tinian – a amerykańskie dowództwo zapamiętało lekcję z przylądka Marpi. Obraz cywilów skaczących ze skał umocnił je w przekonaniu, że inwazja na wyspy macierzyste Japonii kosztowałaby ogromne straty nie tylko wśród żołnierzy, lecz także wśród ludności. Podobne tragedie powtórzyły się wiosną 1945 roku na Okinawie, w skali wielokrotnie większej.

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.