TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Nalot RAF na Berlin 7 września

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front zachodni
Data:
7 września 1941
Autor:
Łukasz
Tagi:
RAF, III Rzesza, Wielka Brytania, Charles Portal

Kalendaria odnotowują pod 7 września 1941 roku, że Berlin został „ciężko trafiony” przez bombowce RAF. Chodzi o nalot z nocy z 7 na 8 września. Brytyjskie lotnictwo bombowe, Bomber Command, wysłało wtedy nad stolicę Rzeszy 197 samolotów: dwusilnikowe Wellingtony, Hampdeny i Whitleye, a obok nich nieliczne nowe bombowce: czterosilnikowe Stirlingi i Halifaksy oraz dwusilnikowe Manchestery. Według dziennika operacji Bomber Command był to najcięższy do tego czasu nalot na Berlin. Piętnaście samolotów nie wróciło. Te określenia trzeba jednak uściślić: „najcięższy” znaczy tu „największy”, a nie „najskuteczniejszy”. Wiele wskazuje na to, że bomby rozsypały się po rozległym obszarze, a samo miasto ucierpiało znacznie mniej, niż sądzono w Anglii.

Berlin na granicy zasięgu

Berlin, odległy od brytyjskich lotnisk o niemal tysiąc kilometrów, od sierpnia 1940 roku był celem nalotów, ale przez cały pierwszy rok mógł być atakowany tylko w dłuższe, pogodne noce i niewielkimi siłami. Największa dotąd wyprawa nad stolicę, nalot z 23 na 24 września 1940 roku, liczyła około 120 samolotów. Wiosną 1941 roku, gdy pierwszeństwo miała walka z okrętami podwodnymi, bombowce kierowano przede wszystkim na porty i stocznie nad Morzem Północnym, a Berlin odwiedzały mniejsze oddziały. Szef sztabu lotnictwa Charles Portal bronił takich wypraw, nawet jeśli niewiele niszczyły. Przypisuje mu się uwagę, że wyrwanie czterech milionów ludzi z łóżek i zapędzenie ich do schronów jest warte poniesionych strat.

Po niemieckim ataku na Związek Radziecki presja na Atlantyku zelżała, a dyrektywa z 9 lipca 1941 roku skierowała Bomber Command przeciw niemieckim węzłom kolejowym i, wprost, przeciw morale ludności cywilnej. Nalotom na Rzeszę przybyło także znaczenie polityczne. Wielka Brytania nie mogła wysłać na wschód armii, a bombowce były jedyną bronią, którą mogła uderzać w samych Niemców, gdy Armia Czerwona cofała się pod ciosami Wehrmachtu. Moskwa szukała zresztą podobnego gestu na własną rękę: od nocy z 7 na 8 sierpnia radzieckie bombowce startujące z Saremy kilkakrotnie, niewielkimi siłami, atakowały Berlin, dopóki na początku września Niemcy nie zbliżyli się do wysp estońskich.

Nalot przypadł trzy tygodnie po raporcie, który podważył dotychczasowe meldunki Bomber Command. Urzędnik sekretariatu gabinetu wojennego David Bensusan-Butt, na polecenie doradcy naukowego Churchilla Fredericka Lindemanna, porównał 633 zdjęcia wykonane przez kamery bombowców w czerwcu i lipcu z relacjami załóg. Raport, rozesłany 18 sierpnia 1941 roku, stwierdzał, że spośród samolotów, które meldowały atak na cel, tylko mniej więcej co trzeci zrzucał bomby w promieniu ośmiu kilometrów od niego. Nad Niemcami jako całością proporcja wynosiła jeden do czterech, nad Zagłębiem Ruhry jeden do dziesięciu, a w bezksiężycowe noce zaledwie jeden do piętnastu. Dowództwo lotnictwa przyjęło te wyniki niechętnie i kwestionowało metodę, ale ich nie zignorowało.

Noc z 7 na 8 września

Początek września przyniósł lepszą pogodę i dłuższe noce, dzięki którym bombowce mogły dolecieć nad Berlin i wrócić przed świtem. Nalot zaplanowano na największą dotąd skalę: niemal dwieście maszyn skierowano na jedno miasto, a mniejsze oddziały poleciały tej samej nocy nad port w Kilonii i nad Boulogne-sur-Mer. Zgodnie z ówczesną taktyką bombowce leciały pojedynczo, w odstępach, a każda załoga sama szukała celu, nawigując według kompasu, zegarka, prognozowanego wiatru i tego, co dało się dostrzec w ciemności. Przed lotem nad Niemcy trzeba było przejść nad Holandią i niemieckim wybrzeżem przez pas stref nocnych myśliwców, w których naziemne radary naprowadzały samoloty Messerschmitt Bf 110 na bombowce, a nad samym Berlinem czekały reflektory i silna artyleria przeciwlotnicza.

Jak taki nalot wyglądał z bliska, pokazuje dziennik bojowy 115 Dywizjonu RAF z lotniska Marham w hrabstwie Norfolk. Wieczorem 7 września, między 20:03 a 21:05, wystartowało z niego dwanaście Wellingtonów, skierowanych na Berlin, Kilonię i Boulogne. Nad samym Berlinem bomby zrzuciły trzy maszyny i żadna nie zaobserwowała wyraźnych skutków. Czwarta zaatakowała „zamaskowaną fabrykę” około trzydziestu kilometrów na południe od miasta i wywołała wielki pożar, a piąta zrzuciła bomby na Magdeburg. Jedną z załóg zaatakował niemiecki myśliwiec, więc zawróciła z bombami na pokładzie. Inny Wellington rozbił się przy starcie na pasie lotniska, a jego załoga wyszła z tego bez szwanku. Dwa samoloty dywizjonu nie wróciły. Jeden z nich zestrzelił nad Holandią porucznik Helmut Lent z 1 Pułku Myśliwców Nocnych (Nachtjagdgeschwader 1), jeden z najskuteczniejszych później niemieckich lotników nocnych. Bombowiec spadł o 4:58 nad ranem pod Drachten we Fryzji. Zginęło sześciu lotników w wieku od 19 do 30 lat: czterech Brytyjczyków, Kanadyjczyk i Nowozelandczyk.

Ten zapis z jednego dywizjonu dobrze ilustruje wnioski raportu Butta. Osiem z dwunastu załóg zameldowało, że odnalazło i zaatakowało wyznaczone cele, ale nad Berlinem bomby zrzuciły tylko trzy, jedna zaatakowała coś, co uznała za cel, kilkadziesiąt kilometrów od miasta, a inna wybrała cel zastępczy.

Straty i skutki

Z 197 samolotów wysłanych nad Berlin nie wróciło piętnaście, czyli prawie osiem procent. Była to strata dotkliwa: przy takim tempie dowództwo traciło w ciągu kilkunastu wypraw tyle maszyn i wyszkolonych załóg, ile liczyło kilka dywizjonów. Zestrzeliwały je nocne myśliwce i artyleria przeciwlotnicza, ale część bombowców ginęła bez udziału przeciwnika, w wyniku oblodzenia, awarii silników i braku paliwa w drodze powrotnej nad Morzem Północnym.

Brytyjskie komunikaty mówiły o pożarach w mieście i trafieniach w cele przemysłowe. Szczegółowe, zgodne w kilku źródłach dane o zniszczeniach i ofiarach w Berlinie tej nocy nie są znane. Opracowania brytyjskie mówią o najcięższym dotąd nalocie, ale żadne nie przypisuje mu poważnego wpływu na niemiecką produkcję. Już po wcześniejszych nalotach niemieckie raporty wewnętrzne odnotowywały, że wiele brytyjskich bomb spada na przedmieścia, ogródki działkowe i pola wokół miasta, a zapis z Marham wskazuje, że tej nocy nie było inaczej. Niemieckie władze wyciągnęły z nich wnioski już wcześniej: od jesieni 1940 roku budowały w Berlinie wielkie schrony i wieże przeciwlotnicze, Flaktürme, a od września 1941 roku obrona przeciwlotnicza stolicy działała jako 1 Dywizja Artylerii Przeciwlotniczej.

Miejsce w wojnie

Nalot z 7 na 8 września 1941 roku był szczytowym punktem brytyjskich wypraw nad Berlin w pierwszych dwóch latach wojny, a zarazem przypomnieniem, ile kosztują. We wrześniu Bomber Command spierało się z gabinetem wojennym o własną przyszłość. 22 września dyrekcja operacji bombowych Ministerstwa Lotnictwa wyliczyła na podstawie zniszczeń w miastach brytyjskich, że flota czterech tysięcy bombowców zniszczyłaby czterdzieści trzy niemieckie miasta liczące ponad sto tysięcy mieszkańców. Portal przekonywał, że taka siła mogłaby rozstrzygnąć wojnę w sześć miesięcy. Churchill, świeżo po lekturze raportu Butta, odpowiedział sceptycznie, że jest bardzo wątpliwe, by same bombardowania mogły rozstrzygnąć wojnę.

Kolejna wielka wyprawa nad Berlin skończyła się klęską. W nocy z 7 na 8 listopada 1941 roku dowódca Bomber Command, marszałek lotnictwa Richard Peirse, wysłał nad Rzeszę ponad trzysta dziewięćdziesiąt samolotów, w tym 169 nad Berlin. W złej pogodzie do celu dotarła mniej niż połowa, a z samej wyprawy berlińskiej nie wróciło 21 maszyn. Ministerstwo Lotnictwa wstrzymało na pewien czas ataki na stolicę, a na początku 1942 roku Peirse’a odwołano. Odpowiedzią na raport Butta nie było więc odejście od nalotów, lecz ich zmiana. Dyrektywa z 14 lutego 1942 roku wskazała jako główny cel morale ludności niemieckich miast, a osiem dni później dowództwo objął Arthur Harris, zwolennik nalotów obszarowych. Nowe pomoce radionawigacyjne, „strumień bombowców” i oddziały wskazujące cele sprawiły, że kilkaset maszyn zrzucało bomby w ciągu kilkunastu minut na jeden obszar. Berlin przeżył zimą 1943 i 1944 roku wielką ofensywę Bomber Command, a pod koniec wojny także dzienne naloty lotnictwa amerykańskiego. Wrześniowa noc 1941 roku, z niespełna dwustoma bombowcami, była w tej perspektywie jeszcze próbą sił.

Źródła

  1. memorialflightclub.com · 80 years ago – largest raf bomber command berlin raid so far

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.