TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Konferencja cesarska z 6 września

Kategoria:
Polityka
Data:
6 września 1941
Autor:
Łukasz
Tagi:
Japonia, Stany Zjednoczone, imperializm japoński, Hirohito

W sobotę 6 września 1941 roku w pałacu cesarskim w Tokio zebrali się najważniejsi ludzie japońskiego państwa: premier książę Fumimaro Konoe, ministrowie spraw zagranicznych, wojny, marynarki, finansów i spraw wewnętrznych, szef Biura Planowania, szefowie i zastępcy szefów sztabów generalnych armii i marynarki oraz przewodniczący Tajnej Rady Yoshimichi Hara. Obradom przysłuchiwał się cesarz Hirohito. Była to, według japońskiej numeracji, szósta od wznowienia takich narad w 1938 roku konferencja w obecności monarchy (御前会議, gozen kaigi) i jedna z najważniejszych w dziejach cesarstwa. Przyjęła dokument zatytułowany „Zasady wykonania polityki państwa cesarskiego” (帝国国策遂行要領, Teikoku kokusaku suikō yōryō), który po raz pierwszy wiązał rokowania ze Stanami Zjednoczonymi z wyznaczonym terminem, a po jego upływie z decyzją o wojnie.

Często podaje się, że konferencja postanowiła, iż Japonia pójdzie na wojnę ze Stanami Zjednoczonymi, jeśli embargo naftowe nie zostanie zniesione. To uproszczenie. Dokument nie wspominał o embargu jako o jedynym warunku i nie dotyczył samych Stanów Zjednoczonych. Stanowił, że Japonia zakończy przygotowania do wojny z Ameryką, Wielką Brytanią i Holandią do końca października, równocześnie spróbuje osiągnąć swoje cele w rokowaniach, a jeśli do początku października nie będzie widoków na spełnienie jej „minimalnych żądań”, natychmiast zdecyduje się na wojnę. Wśród tych żądań przywrócenie handlu i dostaw ropy było tylko jednym z kilku. Najważniejsze dotyczyło Chin: Waszyngton i Londyn miały przestać wspierać Czang Kaj-szeka i nie przeszkadzać Japonii w zakończeniu wojny na jej warunkach. Sama decyzja o rozpoczęciu wojny nie zapadła też 6 września. Zapadła dopiero na kolejnych konferencjach, 5 listopada i 1 grudnia.

Od embarga do terminu

Do tej narady prowadziły dwa miesiące, w których japońska polityka wpadła w pułapkę, jaką sama zastawiła. 2 lipca 1941 roku poprzednia konferencja cesarska postanowiła wejść do południowych Indochin, „nie cofając się” przed wojną z Wielką Brytanią i Stanami Zjednoczonymi. Amerykanie, którzy czytali japońską korespondencję dyplomatyczną, wiedzieli o tym niemal od razu. Gdy pod koniec lipca wojska japońskie zaczęły lądować w okolicach Sajgonu, prezydent Franklin Delano Roosevelt zamroził japońskie aktywa, a od 1 sierpnia eksport amerykańskiej ropy do Japonii w praktyce ustał. Holenderskie Indie Wschodnie poszły w ślady Waszyngtonu. Japonia, która sprowadzała ze Stanów Zjednoczonych większość swojej ropy, zaczęła żyć z zapasów. Szef sztabu generalnego marynarki admirał Osami Nagano meldował cesarzowi pod koniec lipca, że wystarczą one na około dwa lata, a w razie wojny na półtora roku.

Od tej chwili w Tokio liczono czas inaczej niż dotąd. Marynarka, która bez paliwa słabła z każdym miesiącem, chciała wiedzieć, czy ma się szykować do wojny. 16 sierpnia przedstawiła armii projekt nowej linii politycznej: prowadzić przygotowania wojenne bez przesądzania o wojnie, równocześnie rokować, a do siły uciec się dopiero wtedy, gdy dyplomacja nie znajdzie wyjścia. Sztab generalny armii odpowiadał, że tak się nie da. Przygotowania marynarki sprowadzały się w dużej mierze do przestawienia floty na stopę wojenną, armia musiała natomiast zmobilizować setki tysięcy ludzi i przewieźć je statkami na południe, a tego nie można było zacząć bez wyraźnej decyzji państwa. Spór zakończył się kompromisem w słowach. W projekcie uzgodnionym przez oba sztaby 30 sierpnia znalazło się sformułowanie o przygotowaniach prowadzonych „w postanowieniu, by nie cofać się przed wojną”, a także termin: przygotowania miały być gotowe w drugiej połowie października, a decyzja o wojnie miała zapaść, jeśli do początku października rokowania nie przyniosą skutku.

Szczyt, który miał wszystko rozwiązać

Konoe szukał wyjścia gdzie indziej. Na początku sierpnia postanowił spotkać się osobiście z Rooseveltem. Liczył, że w rozmowie w cztery oczy zawrze porozumienie, którego nie potrafili osiągnąć dyplomaci, a potem, powołując się na wolę cesarza, narzuci je armii. Minister marynarki admirał Koshirō Oikawa poparł ten plan bez zastrzeżeń, minister wojny generał Hideki Tōjō zgodził się pod warunkiem, że premier nie poda się do dymisji, jeśli rozmowy zawiodą, i pojedzie na nie gotów do wojny. Ambasador w Waszyngtonie admirał Kichisaburō Nomura przedstawił propozycję sekretarzowi stanu Cordellowi Hullowi 8 sierpnia. Roosevelt, który wrócił właśnie ze spotkania z Winstonem Churchillem u wybrzeży Nowej Fundlandii, gdzie ogłoszono Kartę Atlantycką, 17 sierpnia wręczył Nomurze ostrzeżenie przed dalszą ekspansją, a zarazem okazał zainteresowanie spotkaniem. Zaproponował Juneau na Alasce. 28 sierpnia Nomura doręczył mu osobisty list Konoe, w którym premier proponował, by obaj przywódcy omówili najpierw z szerszej perspektywy wszystkie sporne sprawy Pacyfiku, a szczegóły zostawili urzędnikom. Prezydent przyjął list bardzo przychylnie i mówił nawet o trzech dniach rozmów.

Hull był sceptyczny. Uważał, że spotkanie bez wcześniejszego uzgodnienia zasad skończyłoby się albo kompromitującym fiaskiem, albo „drugim Monachium”, a sam Konoe nie ma dość władzy, by dotrzymać obietnic. Jego zdanie przeważyło. 3 września Roosevelt odpowiedział, że spotkanie popiera w zasadzie, ale przedtem obie strony muszą dojść do porozumienia w podstawowych kwestiach. Podstawą miały być cztery zasady, które Hull powtarzał Nomurze od wiosny: poszanowanie integralności terytorialnej i suwerenności wszystkich państw, nieingerencja w ich sprawy wewnętrzne, równość, w tym równość szans handlowych, oraz niezmienianie stanu rzeczy na Pacyfiku inaczej niż środkami pokojowymi. Dla Japonii oznaczało to przede wszystkim pytanie o wycofanie wojsk z Chin i o stosunek do paktu trzech.

Tego samego 3 września, zanim w Tokio poznano odpowiedź prezydenta, rząd i cesarska kwatera główna zebrały się na konferencji łącznikowej. Przyjęły nową propozycję dla Amerykanów, przygotowaną w ministerstwie spraw zagranicznych, oraz projekt „Zasad wykonania polityki państwa”. Według japońskich źródeł obrady trwały około siedmiu godzin. Nagano przekonywał, że Japonii ubywa surowców, a przeciwnik rośnie w siłę, więc szansa na zwycięstwo istnieje teraz, ale z czasem zniknie. Szef sztabu generalnego armii generał Hajime Sugiyama tłumaczył, że mobilizacja i przerzut wojsk wymagają czasu, więc przygotowania mogą być gotowe najwcześniej pod koniec października, a decyzja powinna zapaść jak najszybciej. Na wniosek Oikawy złagodzono jednak ostatni punkt. Decyzja o wojnie miała zapaść nie po prostu wtedy, gdy rokowania nie przyniosą skutku, lecz gdy „około początku października” nie będzie „widoków” na spełnienie japońskich żądań. Oficerowie sztabu generalnego armii zapisali w swoim tajnym dzienniku, że projekt został w ten sposób „wypatroszony”, a w październiku czeka ich jeszcze większy spór.

„Pacyfik jest jeszcze większy”

5 września Konoe przedstawił projekt cesarzowi. Według zapisków premiera i lorda strażnika pieczęci Kōichiego Kido Hirohito był zaniepokojony tym, że pierwszy punkt mówił o przygotowaniach do wojny, a dopiero drugi o dyplomacji. Zapytał, czy nie można odwrócić tej kolejności, a gdy premier odpowiedział, że kolejność nie oznacza ważności, zażądał, by jeszcze tego wieczoru stawili się u niego szefowie obu sztabów. Rozmowa z Sugiyamą przeszła do historii. Gdy generał zapewnił, że operacje na południowym Pacyfiku zakończą się w ciągu około trzech miesięcy, cesarz przypomniał mu, że jako minister wojny w 1937 roku obiecywał szybkie zakończenie „incydentu chińskiego”, który po czterech latach wciąż trwał. Sugiyama tłumaczył, że wnętrze Chin jest ogromne. Hirohito odparł, że jeśli Chiny są ogromne, to Pacyfik jest jeszcze większy. Nagano opowiadał później, że nigdy nie widział cesarza tak zagniewanego.

Szef sztabu marynarki przyszedł Sugiyamie z pomocą. Według zapisków Konoe porównał Japonię do ciężko chorego, którego pozostawienie bez leczenia skazuje na powolną śmierć, a operacja, choć groźna, daje szansę ocalenia. Sztaby, dodał, chcą rokowań, a operację zalecają tylko jako ostateczność. Cesarz zapytał obu, czy dyplomacja ma pierwszeństwo przed wojną. Obaj potwierdzili. Projekt pozostał bez zmian. Przed konferencją Kido poradził Hirohito, by na niej nie zabierał głosu w sprawie samego tekstu, ale zadbał o to, by przewodniczący Tajnej Rady zadał najważniejsze pytania, a na koniec sam wezwał do współpracy na rzecz udanych rokowań.

Narada w pałacu

Konferencja 6 września przebiegała według ustalonego rytuału. Uczestnicy znali tekst, który miał zostać przyjęty, i kolejno odczytywali przygotowane wcześniej wystąpienia. Konoe przedstawił położenie: Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i Holandia coraz mocniej naciskają na Japonię, Związek Radziecki pozostaje niewiadomą, a siły cesarstwa topnieją. Nagano mówił w imieniu marynarki, że Japonia słabnie z każdym dniem, a przeciwnik zbroi się coraz szybciej. Dodawał, że wojna z Ameryką będzie zapewne długa, a cesarstwo nie ma sposobu, by zmusić ją do kapitulacji, dlatego tym ważniejsze jest szybkie zdobycie surowców i strategicznych pozycji na południu. Sugiyama przedstawił plany armii, minister spraw zagranicznych admirał Teijirō Toyoda stan rokowań, a szef Biura Planowania generał Teiichi Suzuki stan zapasów, przede wszystkim ropy.

Dokumenty przygotowane dla uczestników konferencji wyjaśniały, dlaczego przygotowania mają być gotowe właśnie w drugiej połowie października. Podawały trzy powody. Zapasy ropy wystarczą najwyżej na dwa lata, więc z każdym miesiącem zdolność do prowadzenia wojny maleje. Amerykańska flota i lotnictwo szybko rosną, a od jesieni 1942 roku marynarka Stanów Zjednoczonych przewyższy japońską. Wreszcie zimą nie da się prowadzić wielkich operacji na północy, więc wojnę na południu należy rozstrzygnąć w tym czasie, by wiosną być gotowym na ewentualną rozprawę ze Związkiem Radzieckim, związanym właśnie wojną z Niemcami.

Następnie pytania zadawał Yoshimichi Hara, który jako przewodniczący Tajnej Rady występował na takich naradach niejako w imieniu cesarza. Zauważył, że tekst sprawia wrażenie, jakby wojna była na pierwszym miejscu, a dyplomacja na drugim, i zapytał, czy należy go rozumieć tak, że rząd i sztaby mają przede wszystkim szukać porozumienia, a do wojny uciec się dopiero wtedy, gdy wyczerpią się wszystkie środki. W imieniu rządu odpowiedział minister marynarki Oikawa: tak właśnie należy rozumieć ten dokument. Szefowie sztabów milczeli.

Wtedy stało się coś, czego na takich naradach nie przewidywał obyczaj. Cesarz, który zwykle przysłuchiwał się obradom w milczeniu, by nie brać na siebie osobistej odpowiedzialności za decyzje, zabrał głos. Według notatek Sugiyamy powiedział, że pytanie Hary było trafne i że żałuje, iż przedstawiciele dowództwa nie udzielili na nie odpowiedzi. Potem odczytał wiersz swojego dziadka, cesarza Mutsuhito, napisany w 1904 roku, u progu wojny z Rosją:

Wszystkie morza czterech stron świata to bracia, tak myślę –
czemuż więc wiatry i fale wzbierają tak burzliwie?

(四方の海 みな同胞と 思ふ世に など波風の 立ち騒ぐらむ, Yomo no umi / mina harakara to / omou yo ni / nado namikaze no / tachisawaguramu). Dodał, że często czyta te słowa, by kierować się umiłowaniem pokoju, jakie miał zmarły cesarz.

Nagano zapewnił, że dowództwo w pełni podziela odpowiedź ministra marynarki i nie zabrało głosu tylko dlatego, że uznało ją za wyrażającą także jego stanowisko. Dyplomacja ma pierwszeństwo, a broń zostanie użyta wyłącznie wtedy, gdy nie będzie innego wyjścia. Sugiyama przyłączył się do tych zapewnień. Tekst przyjęto jednak bez zmiany jednego słowa.

Co postanowiono

Przyjęty dokument miał trzy punkty. Pierwszy stanowił, że cesarstwo, „by zapewnić sobie samoistnienie i samoobronę”, w postanowieniu, by nie cofać się przed wojną ze Stanami Zjednoczonymi (oraz Wielką Brytanią i Holandią), zakończy przygotowania wojenne mniej więcej do końca października. Drugi, że równolegle Japonia wyczerpie środki dyplomatyczne wobec Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, by przeprowadzić swoje żądania. Trzeci, że jeśli rokowania do około początku października nie dadzą widoków na ich spełnienie, Japonia natychmiast zdecyduje się na wojnę z tymi państwami. W sprawach innych niż południe polityka miała pozostać bez zmian, a szczególnie należało nie dopuścić do powstania wspólnego frontu amerykańsko-radzieckiego przeciw Japonii.

Załącznik wymieniał „minimalne żądania”. Stany Zjednoczone i Wielka Brytania nie miały się wtrącać do sposobu, w jaki Japonia zakończy wojnę w Chinach, zamknąć Drogę Birmańską i przestać pomagać Czang Kaj-szekowi wojskowo i gospodarczo. Nie miały zwiększać swoich sił na Dalekim Wschodzie ani zakładać baz w Tajlandii, Indiach Holenderskich, Chinach i na radzieckim Dalekim Wschodzie, miały uznać szczególne stosunki Japonii z Indochinami, przywrócić handel i dostarczać Japonii surowców potrzebnych jej „do samoistnienia”. W zamian Japonia gotowa była obiecać, że nie wyjdzie zbrojnie z Indochin do sąsiednich krajów poza Chinami, wycofa się z Indochin po ustanowieniu „sprawiedliwego pokoju” na Dalekim Wschodzie i zagwarantuje neutralność Filipin. Japońscy historycy oceniają, że dla Waszyngtonu takie warunki były nie do przyjęcia, a ich spełnienie oznaczałoby uznanie japońskich podbojów w Chinach.

Kolacja z ambasadorem

Tego samego wieczoru Konoe zaprosił ambasadora Stanów Zjednoczonych Josepha Grew na kolację w prywatnym domu przyjaciela. Spotkanie odbywało się w tajemnicy, bo kontakty z Amerykanami były niebezpieczne: w połowie sierpnia skrajny nacjonalista postrzelił ministra stanu i byłego premiera Kiichirō Hiranumę, uważanego za zwolennika porozumienia z Ameryką. Przy stole siedzieli tylko radca ambasady Eugene Dooman i sekretarz premiera Tomohiko Ushiba. Rozmowa trwała trzy godziny. Według memorandum, które Grew sporządził tej samej nocy, Konoe zapewnił, że on, a zatem rząd Japonii, „definitywnie i całym sercem” przyjmuje cztery zasady Hulla jako podstawę odbudowy stosunków. Zapewniał, że ministrowie wojny i marynarki popierają jego propozycje, a na spotkanie z prezydentem pojadą z nim generał i admirał pełnego stopnia oraz zastępcy szefów sztabów. Prosił o pośpiech, bo za pół roku czy rok, przy narastającym w kraju rozgoryczeniu sankcjami, nie mógłby już niczego zagwarantować.

O decyzji podjętej rano w pałacu Konoe ambasadorowi nie powiedział. Grew, który od dawna przekonywał Waszyngton, że Konoe jest jedynym człowiekiem zdolnym powstrzymać japońskich wojskowych, gorąco poparł spotkanie na szczycie. Również 6 września, w Waszyngtonie, Nomura wręczył Hullowi nową japońską propozycję, przekazaną Grew w Tokio już 4 września. Japonia obiecywała w niej, że nie ruszy zbrojnie z Indochin, sama oceni swoje zobowiązania z paktu trzech, gdyby Ameryka przystąpiła do wojny w Europie, a wojska z Chin wycofa „możliwie szybko”, ale dopiero po zawarciu porozumienia z Chinami. W zamian Stany Zjednoczone miały wstrzymać przygotowania wojskowe na Dalekim Wschodzie, nie przeszkadzać Japonii w Chinach i znieść zamrożenie aktywów. 10 września Hull odpowiedział, że propozycja raczej zawęża dotychczasowe rozmowy, niż je posuwa.

Miejsce w wojnie

Wiersz cesarza Meiji nie zatrzymał przygotowań. Konferencja z 6 września uruchomiła zegar, który od tej chwili odmierzał czas japońskiej dyplomacji, a armia i marynarka zaczęły przygotowania do wojny na południu: planowanie podboju Malajów, Filipin i Indii Holenderskich, a w marynarce także ataku na amerykańską flotę na Hawajach.

Rokowania nie posunęły się naprzód, bo żadna ze stron nie chciała ustąpić w sprawie, od której wszystko zależało: obecności wojsk japońskich w Chinach. 25 września Japończycy przekazali Grew kolejną propozycję, a armia i marynarka zażądały od rządu decyzji najpóźniej do połowy października. 2 października Hull odpowiedział, że spotkanie przywódców nie ma sensu, dopóki obie strony nie uzgodnią zasad. 12 października, na naradzie w willi Konoe w Ogikubo, minister spraw zagranicznych Toyoda powiedział otwarcie, że decyzja z 6 września była lekkomyślna, ale Tōjō odrzucił jakiekolwiek ustępstwa w sprawie Chin i przypomniał, że uchwały podjętej w obecności cesarza nie wolno złamać. 16 października Konoe podał się do dymisji, a dwa dni później premierem został Tōjō. Kido przekazał mu wolę cesarza, by uchwałę z 6 września traktować jak niebyłą i rozważyć sprawę od nowa. Rewizja niczego nie zmieniła. 5 listopada kolejna konferencja cesarska przyjęła nową wersję „Zasad”, tym razem z decyzją o wojnie i terminem rokowań wyznaczonym na północ 1 grudnia. Tym razem cesarz milczał. 26 listopada Hull przedstawił Japończykom notę, którą w Tokio uznano za ultimatum, 1 grudnia konferencja cesarska postanowiła rozpocząć wojnę, a 7 grudnia 1941 roku czasu hawajskiego japońskie lotnictwo pokładowe zaatakowało Pearl Harbor.

Narada z 6 września stała się po wojnie jednym z głównych argumentów w sporze o odpowiedzialność Hirohito. Sam cesarz w relacji podyktowanej dworzanom w 1946 roku przedstawiał wiersz Meiji jako dowód, że pragnął pokoju, i twierdził, że jako monarcha konstytucyjny nie mógł odrzucić decyzji przedłożonej mu przez rząd i dowództwo. Część historyków, jak Herbert Bix, zwraca uwagę, że Hirohito znał plany wojenne, wypytywał o nie i nie użył swojego autorytetu, by je zatrzymać, a jego wystąpienie było upomnieniem, a nie sprzeciwem. Inni podkreślają, że był to jedyny przed sierpniem 1945 roku raz, gdy cesarz przerwał milczenie na takiej naradzie, i że jego słowa zostały zrozumiane jako wyraźny nakaz dania pierwszeństwa dyplomacji. Pewne jest jedno: od 6 września 1941 roku powodzenie rokowań z Waszyngtonem i decyzja o wojnie zostały w japońskiej polityce związane ze sobą sztywnym terminem, który wyznaczyły potrzeby sztabów, a nie rachuby dyplomatów.

Źródła

  1. dokumen.pub · japans decision for war records of the 1941 policy conferences 9781503622654
  2. history.state.gov · d352
  3. history.state.gov · d384
  4. Yoshimichi Hara · Wikipedia (en)

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.