TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Getto wileńskie

Kategoria:
Zbrodnie i represje
Data:
6 września 1941
Autor:
Natalia
Tagi:
Zagłada Żydów, Litwa, Polska, III Rzesza

W sobotę 6 września 1941 roku od wczesnego rana niemieccy i litewscy policjanci chodzili od domu do domu po całym Wilnie i kazali Żydom w ciągu kilku minut, najwyżej pół godziny, opuścić mieszkania. Z tobołkami na plecach, z dziećmi i starcami, dziesiątki tysięcy ludzi szły pod eskortą do kwartału ulic na Starym Mieście, który kilka dni wcześniej okupanci opróżnili, mordując jego mieszkańców w Ponarach. Wieczorem w dwóch odgrodzonych od reszty miasta gettach, rozdzielonych ulicą Niemiecką, było już około 40 tysięcy Żydów: w tak zwanym dużym getcie (getto nr 1) około 29–30 tysięcy, w małym (getto nr 2) około 10–11 tysięcy. Nie wszyscy jednak doszli do bramy. Kilka tysięcy ludzi, według źródeł żydowskich około 6 tysięcy, skierowano po drodze do więzienia na Łukiszkach. Według niemieckiego zestawienia egzekucji 12 września rozstrzelano w Ponarach ponad 3,3 tysiąca Żydów z Wilna, w większości kobiety i dzieci. Tak powstało getto w Wilnie, w którym przez następne dwa lata rozgrywała się zagłada jednej z największych i najsłynniejszych społeczności żydowskich Europy Wschodniej, „Jerozolimy Północy”.

Popularne kalendaria notują wydarzenia z wileńskiego getta pod trzema datami: 3, 6 i 15 września. Każdy z tych zapisów wymaga uściśleń. Pod 3 września podają, że tego dnia zaczęło się w Ponarach mordowanie wszystkich 3700 mieszkańców starej dzielnicy żydowskiej wraz z dziesięcioma członkami Judenratu. W rzeczywistości była to kulminacja tak zwanej wielkiej prowokacji: łapanki trwały od 31 sierpnia, a główna egzekucja, w której zginęło według niemieckiego meldunku 3700 osób, odbyła się 2 września; tego też dnia aresztowano członków rady żydowskiej. Pod 6 września kalendaria mówią o 6 tysiącach Żydów rozstrzelanych w Ponarach „dzień po rozkazie utworzenia getta”. Rozkaz przesiedlenia i samo przesiedlenie przypadły jednak na ten sam dzień, 6 września; około 6 tysięcy to szacunek liczby ludzi zatrzymanych podczas przesiedlenia, a niemiecki raport odnotował ich egzekucję dopiero 12 września i podał liczbę o połowę mniejszą. Wreszcie pod 15 września opisują „akcję przesiedleńczą”, w której z 3500 Żydów przenoszonych między częściami getta dotarło na miejsce tylko 550, a 2950 rozstrzelano. Liczby te są przybliżone: Instytut Jad Waszem podaje, że przy bramie zgłosiło się około 3 tysięcy ludzi, a do małego getta przeniesiono około 600.

Po wielkiej prowokacji

Przez dwa miesiące od wkroczenia Wehrmachtu 24 czerwca Żydzi Wilna mieszkali jeszcze w całym mieście, choć oznaczeni opaskami, pozbawieni praw i dziesiątkowani łapankami. Decyzję o zamknięciu ich w getcie podjęła niemiecka administracja cywilna, która w sierpniu 1941 roku przejęła władzę na Litwie. Kraj włączono do Komisariatu Rzeszy Wschód, a tymczasowe wytyczne komisarza Rzeszy Hinricha Lohsego zakładały izolowanie Żydów w gettach i wykorzystanie ich do pracy przymusowej. W Wilnie wykonawcami tej polityki byli komisarz okręgowy (Gebietskommissar) Hans Christian Hingst i jego zastępca do spraw żydowskich, Austriak Franz Murer. Na getto wybrano historyczną dzielnicę żydowską między ulicami Wielką, Niemiecką i Dominikańską, z jej wąskimi uliczkami, synagogą i słynną biblioteką Straszuna. Mieszkało tam wtedy kilka tysięcy ludzi, w większości ubogich Żydów. Okupanci postanowili najpierw się ich pozbyć.

Pretekstu dostarczyła inscenizacja z 31 sierpnia: strzały oddane z okna kamienicy na rogu ulic Wielkiej i Szklanej, przypisane Żydom. Przez kolejne trzy doby Niemcy, litewscy policjanci i członkowie oddziału Ypatingasis būrys wyciągali z domów całe rodziny i pędzili je na Łukiszki, a stamtąd do lasu pod Ponarami. 1 września w miejscowej prasie ukazało się obwieszczenie Hingsta: „odwet” miał dotknąć wszystkich Żydów, którym do odwołania zakazano wychodzenia z domów od trzeciej po południu do dziesiątej rano, z wyjątkiem kierowanych do pracy. 2 września w Ponarach rozstrzelano według raportu Karla Jägera, dowódcy Einsatzkommando 3, 864 mężczyzn, 2019 kobiet i 817 dzieci, razem 3700 osób. Źródła żydowskie mówią o 5 tysiącach, a część opracowań nawet o 8 tysiącach zamordowanych między 31 sierpnia a 3 września; zapewne niemieckie zestawienie ujęło tylko największą egzekucję. Tego samego dnia funkcjonariusz niemieckiej policji bezpieczeństwa Horst Schweinenberg (w źródłach także Schweinberger) zabrał z siedziby rady żydowskiej kilkunastu ludzi, wśród nich dziesięciu członków pierwszego Judenratu z przewodniczącym Szaulem Trockim. Wszyscy zginęli w Ponarach. Społeczność straciła swoje przedstawicielstwo kilka dni przed najważniejszą operacją okupantów.

Niektóre zestawienia podają też pod 3 września „pierwsze pisemne świadectwo ocalałego” z Ponar. Nie wiadomo, o jaki konkretny dokument chodzi; to często powtarzane sformułowanie, którego nie potwierdzają badacze getta. Wiadomo natomiast, że w pierwszych dniach września do miasta wróciło sześć lekko rannych kobiet i dziewcząt, które przeżyły egzekucję, przeleżały pod ciałami zabitych i nocą wydostały się z dołów. Z pomocą okolicznych chłopów dotarły do Wilna i trafiły do żydowskiego szpitala. Ich relacje były jednymi z pierwszych bezpośrednich świadectw, że Ponary nie są obozem pracy, lecz miejscem kaźni. Według ustaleń historyków getta kierownictwo szpitala, a potem żydowskiej policji, starało się utrzymać je w tajemnicy, obawiając się paniki i zemsty Niemców na świadkach. Wiedza o tym, co dzieje się w Ponarach, rozchodziła się więc powoli i przez wiele miesięcy mieszała się z nadzieją, że wywiezieni żyją. Systematyczne zapiski z Ponar prowadził od lipca polski dziennikarz Kazimierz Sakowicz, mieszkający obok miejsca egzekucji, ale nie był on ocalałym, lecz świadkiem z zewnątrz, a jego zapiski odnaleziono dopiero po wojnie.

Spotykana w niektórych zestawieniach wzmianka o nakazie oddania przez Żydów złota i srebra także wymaga komentarza. Najlepiej udokumentowaną daniną nałożoną na wileńskich Żydów była „kontrybucja” zażądana przez Murera 6 sierpnia 1941 roku: 5 milionów rubli, z czego 2 miliony do następnego ranka. Przerażona społeczność zbierała pieniądze, złoto i zegarki w komitetach dzielnicowych; według ustaleń Jad Waszem Murer dostał ostatecznie około 1,49 miliona rubli, 16,5 kilograma złota i 189 zegarków, bez żadnego pokwitowania. Wielu wierzyło, że okup ocali życie zatrzymanych mężczyzn, którzy w rzeczywistości już nie żyli. We wrześniu rabunek przybrał inną postać: ludzie wypędzani do getta mogli zabrać tylko to, co unieśli, a mieszkania, sklepy i warsztaty, które zostawili, przejęli okupanci i miasto. Już 25 września wileński magistrat zameldował komisarzowi okręgowemu o zajęciu 429 żydowskich mieszkań i 71 warsztatów. Daty 3 września dla osobnego nakazu oddania złota i srebra nie potwierdzają dostępne źródła.

Dwa getta

Między 3 a 5 września opustoszały kwartał odgrodzono od reszty miasta parkanami i drutem kolczastym, a wyloty ulic zamknięto. Niemcy podzielili dzielnicę na dwie części. Duże getto objęło ulice Rudnicką, Jatkową, Oszmiańską, Szpitalną, Straszuna, Dziśnieńską, Szawelską i sąsiednie, z bramą wejściową przy ulicy Rudnickiej. Małe getto zajęło najstarszy fragment dawnej dzielnicy żydowskiej, wokół ulic Żydowskiej, Szklanej, Gaona i Antokolskiego, z Wielką Synagogą. Rozdzielała je ulica Niemiecka, wyłączona z getta, by przez centrum miasta mogły swobodnie przejeżdżać wojsko i pojazdy. Teren, na którym przed wojną mieszkało kilka tysięcy ludzi, miał teraz pomieścić dziesięciokrotnie więcej.

O tym, kto trafi do którego getta, przesądziło miejsce zamieszkania, a w praktyce przypadek. Ludzi z jednych dzielnic kierowano do dużego getta, z innych do małego, a mieszkańców niektórych ulic od razu na Łukiszki. W dużym getcie znalazła się większość robotników z zaświadczeniami pracy, do małego trafiało więcej starców, chorych i ludzi bez zatrudnienia u Niemców. Ten podział, z pozoru porządkowy, w ciągu kilku tygodni okazał się wyrokiem.

6 września

Przesiedlenie zaczęło się bez uprzedzenia. Żołnierze i litewscy policjanci wchodzili do mieszkań i dawali rodzinom kilka minut na spakowanie się. Nie wolno było korzystać z pojazdów; zabierano tylko to, co dało się unieść. Bibliotekarz i działacz Bundu Herman Kruk, uchodźca z Warszawy, który przez całą okupację prowadził kronikę wileńskiego getta, zanotował tego dnia o drugiej po południu: na placu targowym ludziom dano pięć minut na spakowanie się, ciągnęli tobołki zawinięte w prześcieradła, żołnierze pędzili ich „jak bydło”, a przemarsz do getta trwał godzinami. Trzynastoletni Icchok Rudaszewski zapisał w dzienniku, że ludzie płakali, patrząc na tobołki, których nie byli w stanie unieść, a litewscy policjanci nie pozwalali się zatrzymać. Część nieżydowskich sąsiadów współczuła wypędzanym, niektórzy przechowywali ich rzeczy albo za opłatą pomagali nieść bagaże, inni wyrywali tobołki z rąk albo czekali na porzucone mienie. Padał deszcz; wielu ludzi, nie mając siły dalej dźwigać, zostawiało bagaże przy drodze. Ośmioletni wówczas Samuel Bak, później znany malarz, wspominał, że Żydom nie wolno było iść chodnikiem, więc kolumny brnęły jezdnią przez kałuże, a niesiona przez niego poduszka nasiąkała wodą tak, że w końcu ją wyrzucił.

Na pierwszych przybyłych czekały mieszkania zamordowanych kilka dni wcześniej, z niedojedzonymi posiłkami na stołach i fotografiami na ścianach. Później miejsca zabrakło. Ludzie spali na podwórzach, w bramach, na schodach i w piwnicach, po kilkanaście osób w jednym pokoju. Kruk opisał swoją pierwszą noc w getcie, spędzoną w mokrej piwnicy na tobołkach, w „klatce”, w którą wpychano z miasta coraz to nowych ludzi. Poeta Abraham Suckewer napisał wtedy wiersz Pierwsza noc w getcie, w którym pierwsza noc w getcie jest pierwszą nocą w grobie.

Jednocześnie trwała selekcja. Kolumny z niektórych ulic, na przykład z Mickiewicza czy Portowej, prowadzono prosto na Łukiszki. Według relacji zebranych przez historyków około 3 tysięcy Żydów, którzy szli do dużego getta z okolic ulicy Nowogródzkiej, skręcono w ulicę Lidzką i odprowadzono do więzienia, podczas gdy kolumny z innych kierunków weszły do getta. W nocy z 6 na 7 września do przepełnionego getta weszli Niemcy, zabrali ludzi koczujących na ulicach pod pretekstem, że trafili tu „przez pomyłkę” i mają przejść do drugiego getta, i również odprowadzili ich na Łukiszki. Instytut Jad Waszem ocenia łączną liczbę ludzi zatrzymanych podczas przesiedlenia na około 6 tysięcy.

Najbardziej wiarygodną liczbę zamordowanych podaje raport Jägera, zestawienie egzekucji Einsatzkommando 3 sporządzone 1 grudnia 1941 roku. Pod datą 12 września odnotowano w nim w „mieście Wilnie” 993 Żydów, 1670 Żydówek i 771 dzieci. Suma tych liczb wynosi 3434, choć w raporcie wpisano 3334; to jeden z kilku błędów rachunkowych tego dokumentu. Rozbieżność między około 6 tysiącami zatrzymanych a liczbą z raportu nie jest w pełni wyjaśniona. Część ludzi mogła zostać wykupiona albo zwolniona na żądanie niemieckich pracodawców, część zginąć w innych egzekucjach, a szacunki oparte na relacjach mogą być zawyżone. Spotykana w kalendariach informacja o 6 tysiącach rozstrzelanych „dzień po rozkazie” łączy więc szacunek liczby zatrzymanych z datą, która nie odpowiada egzekucji.

Nowe rady i żydowska policja

7 września Niemcy powołali dla każdego getta osobną, pięcioosobową radę żydowską. W dużym getcie na jej czele stanął Anatol Fried, jeden z nielicznych ocalałych członków pierwszego Judenratu, a w jej skład weszli znani działacze społeczni. Radę małego getta, kierowaną przez Ajzyka Lejbowicza, skompletowano z przypadkowo wybranych ludzi. Obie rady miały rozdzielać mieszkania, organizować wyżywienie, opiekę zdrowotną i przede wszystkim pracę, a zarazem wykonywać rozkazy okupantów. Siedziba rady dużego getta mieściła się przy ulicy Rudnickiej. W obu gettach utworzono też żydowską policję, Żydowską Służbę Porządkową. Komendantem policji dużego getta Fried mianował Jakuba Gensa, byłego kapitana armii litewskiej, który od lipca kierował żydowskim szpitalem. Gens, przekonany, że część Żydów da się ocalić tylko przez pracę dla Niemców i posłuszeństwo, miał w następnych dwóch latach odegrać w getcie rolę decydującą i do dziś ocenianą skrajnie różnie.

Pierwsze dni upływały na walce o kąt do spania, wodę i chleb. Racje żywnościowe były głodowe, a wnoszenie żywności z miasta zakazane pod karą śmierci; mimo to robotnicy wracający z pracy przemycali przez bramę, co tylko mogli. Kruk zanotował już 18 września, że żydowscy policjanci przy bramie biorą pieniądze za przepuszczanie paczek i za przynoszenie z miasta tobołków, które Żydzi zostawili u znajomych chrześcijan. Prawdziwym dokumentem życia stało się zaświadczenie pracy, tak zwany Schein, wystawiane przez niemieckie urzędy, jednostki wojskowe i przedsiębiorstwa zatrudniające Żydów. Kto go miał, uważał się za chronionego; kto nie miał, żył w strachu przed każdą „akcją”. Litewscy policjanci potrafili jednak podrzeć zaświadczenie podczas kontroli na ulicy i odprowadzić jego właściciela prosto do więzienia.

Mimo grozy getto od pierwszych tygodni próbowało żyć: Kruk uruchamiał bibliotekę przy ulicy Straszuna, szpital działał dalej, w domach modlitwy odprawiano nabożeństwa. Z czasem getto, nazywane „Jerozolimą gett”, zasłynęło teatrem, szkołami i archiwami prowadzonymi w cieniu egzekucji.

„Akcja przesiedleńcza” 15 września

Pierwsza wielka „akcja” w nowych gettach przyszła po niespełna dziesięciu dniach. 15 września żydowska policja ogłosiła w dużym getcie, że wszyscy, którzy nie mają zaświadczenia pracy, muszą jeszcze tego wieczoru przenieść się do małego getta. Według Jad Waszem przy bramie stawiło się około 3 tysięcy ludzi z tobołkami, ale do małego getta przeprowadzono tylko około 600. Pozostałych Niemcy i litewscy policjanci odprowadzili na Łukiszki, a stamtąd do Ponar. Raport Jägera pod datą 17 września odnotowuje w Wilnie egzekucję 337 Żydów, 687 Żydówek, 247 dzieci i 4 litewskich komunistów, wpisując łącznie 1271 osób (suma liczb wynosi 1275). Najpewniej to właśnie ofiary akcji z 15 września, choć różnica między liczbą ludzi zatrzymanych przy bramie a liczbą zabitych w raporcie, podobnie jak w przypadku 12 września, pozostaje niewyjaśniona. Podawane w kalendariach liczby (3500 przenoszonych, 550 przeniesionych i 2950 zabitych) odpowiadają rzędowi wielkości relacji żydowskich, ale nie znajdują dokładnego potwierdzenia w opracowaniach.

Po tej akcji przesiedlenia między gettami trwały dalej: starców i chorych z dużego getta przenoszono do małego, a posiadaczy zaświadczeń pracy z małego do dużego. Podział stawał się coraz wyraźniejszy. Małe getto stało się skupiskiem ludzi, których okupanci uznali za zbędnych, a jego mieszkańcy nie wiedzieli jeszcze, co to oznacza. Wielu wciąż wierzyło, że wywiezieni z Łukiszek pracują gdzieś w obozie.

Miejsce w wojnie

Wileńskie getta powstały w tych samych tygodniach co inne wielkie getta okupowanej Litwy i Łotwy: kowieńskie getto w Wiliampolu zamknięto 15 sierpnia, a ryskie pod koniec października. Wszędzie getto służyło przede wszystkim selekcji: okupanci oddzielali ludzi zdatnych do pracy od tych, których uznali za zbędnych, i mordowali tych drugich w kolejnych „akcjach”. Na wschodzie, gdzie od ataku na ZSRR komanda Einsatzgruppen i ich miejscowi pomocnicy rozstrzeliwali Żydów setkami i tysiącami, getto było przechowalnią dla tych, którym pozwolono jeszcze przez pewien czas żyć. Działo się to w tym samym czasie, gdy w Rzeszy Żydów oznaczono gwiazdą Dawida, a na szczytach władzy Reinhard Heydrich, na mocy upoważnienia od Hermanna Göringa, przygotowywał „całościowe rozwiązanie kwestii żydowskiej”.

Jesień 1941 roku była dla wileńskich Żydów najstraszniejszym okresem okupacji. 1 października, w dniu Jom Kipur, Niemcy i Litwini pod dowództwem Schweinenberga zabrali z obu gett kilka tysięcy ludzi; po raz pierwszy żydowska policja sama pomagała wyłapywać ofiary, w tym posiadaczy zaświadczeń pracy. W trzech kolejnych akcjach, do 21 października, zlikwidowano całe małe getto. W drugiej połowie października Niemcy unieważnili dotychczasowe zaświadczenia i wydali tylko 3 tysiące „żółtych Scheinów”, z których każdy chronił robotnika, współmałżonka i najwyżej dwoje dzieci. Ludzi bez nich mordowano w akcjach trwających do 22 grudnia. Do końca 1941 roku zginęło, według szacunków Jicchaka Arada opartych głównie na raporcie Jägera, około 33,5 tysiąca wileńskich Żydów, a inne opracowania podają liczby wyższe. W getcie zostało około 20 tysięcy ludzi, z których część żyła w nim nielegalnie.

Właśnie ta jesień zrodziła w getcie zorganizowany opór. 1 stycznia 1942 roku młody działacz syjonistyczny Aba Kowner odczytał na zebraniu młodzieży odezwę, w której pisał, że Ponary nie są obozem, że wszyscy wywiezieni zostali rozstrzelani, że Hitler zamierza wymordować wszystkich Żydów Europy, a Żydzi Litwy są pierwsi w kolejce; wzywał, by nie dać się prowadzić „jak owce na rzeź”. W tym samym miesiącu powstała Zjednoczona Organizacja Partyzancka, jedna z pierwszych organizacji zbrojnego oporu w gettach. Od wiosny 1942 do wiosny 1943 roku, gdy getto pod rządami Gensa, od lipca 1942 roku przewodniczącego rady, pracowało dla niemieckiej gospodarki wojennej, wielkich akcji w Wilnie nie było. Latem 1943 roku Himmler nakazał jednak likwidację gett na wschodzie. 14 września 1943 roku gestapo zastrzeliło Gensa, a 23–24 września getto zlikwidowano: mężczyzn zdolnych do pracy wywieziono do obozów w Estonii, kobiety do obozów na Łotwie, dzieci, starców i chorych zamordowano w Ponarach albo wysłano do obozów zagłady. Część bojowników przedostała się do partyzantki w okolicznych puszczach. Herman Kruk zginął we wrześniu 1944 roku w obozie Lagedi w Estonii, dzień przed nadejściem Armii Czerwonej; zakopane przez niego zapiski odnaleziono po wojnie.

Z kilkudziesięciu tysięcy Żydów, którzy mieszkali w Wilnie w czerwcu 1941 roku, wojnę przeżyło kilka tysięcy: ukrywający się w mieście i na wsi, partyzanci, nieliczni ocaleni z obozów, w tym kilkuset robotników, których niemiecki major Karl Plagge chronił w swoim zakładzie naprawy pojazdów do lipca 1944 roku. Murer, który w 1963 roku stanął przed sądem w Grazu, został uniewinniony. Wileńskie getto, z jego teatrem, biblioteką, kronikami i ruchem oporu, pozostało jednym z najlepiej udokumentowanych i najbardziej przejmujących świadectw Zagłady Żydów, a 6 września 1941 roku jest w pamięci wileńskich Żydów dniem, w którym „Jerozolima Północy” została zamknięta za drutami.

Miejsca·Wilno·Ponary

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.