TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Naloty RAF na Hamburg i Berlin

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front zachodni
Data:
12 maja 1941
Autor:
Natalia
Tagi:
RAF, III Rzesza, Wielka Brytania, Charles Portal

Pod 12 maja 1941 roku kalendaria odnotowują, że RAF zbombardował kilka niemieckich miast, w tym Hamburg, Emden i Berlin. Ta wzmianka streszcza w jednym zdaniu kilka nocy. Brytyjskie lotnictwo bombowe, Bomber Command, latało nad Rzeszę wyłącznie po zmroku, a w pierwszej połowie maja, przy jasnych nocach i znośnej pogodzie, wysyłało bombowce prawie bez przerwy. W nocy z 8 na 9 maja wystartowała największa dotąd wyprawa: według niemieckiej kroniki wojny morskiej Jürgena Rohwera i Gerharda Hümmelchena 359 samolotów, z których 317 skierowano nad Hamburg i Bremę. W nocy z 10 na 11 maja około stu dziesięciu bombowców zaatakowało Hamburg, a niewielki oddział poleciał dalej, nad Berlin. Następnej nocy, z 11 na 12 maja, 92 samoloty ponownie zbombardowały Hamburg, a 81 – Bremę. Data 12 maja dotyczy więc w istocie rana po tej ostatniej nocy, zamykającego jedną z najintensywniejszych dotąd serii brytyjskich nalotów. Wymieniany w tym kontekście Emden był w tych miesiącach celem mniejszych, uzupełniających wypraw.

Bombowce w służbie bitwy o Atlantyk

Hamburg i Brema nie znalazły się na czele listy celów przypadkiem. Od jesieni 1940 roku szef sztabu lotnictwa Charles Portal i dowództwo Bomber Command skłaniali się ku nalotom na niemieckie miasta, czego wyrazem była dyrektywa z 30 października 1940 roku. W styczniu 1941 roku pierwszeństwo przywrócono zakładom paliw syntetycznych, ale już na początku marca sytuacja na morzu zmusiła Brytyjczyków do kolejnej zmiany. Niemieckie okręty podwodne i dalekosiężne samoloty Focke-Wulf Condor zatapiały statki szybciej, niż stocznie zdołałyby je zastąpić, a bitwa o Atlantyk stała się dla Wielkiej Brytanii sprawą przetrwania. 1 marca Portal uprzedził dowódcę lotnictwa bombowego, marszałka lotnictwa Richarda Peirse’a, że „bardzo duża część” wysiłku bombowców będzie potrzebna, by wyciągnąć Admiralicję z kłopotów. 9 marca, po rozstrzygnięciu premiera Winstona Churchilla, Bomber Command otrzymało dyrektywę, która na cztery miesiące stawiała na pierwszym miejscu walkę z U-Bootami i samolotami dalekiego zasięgu. Przytaczała słowa Churchilla: U-Boota na morzu trzeba ścigać, a U-Boota w stoczni lub doku – bombardować; Focke-Wulfy i inne samoloty atakujące żeglugę należy niszczyć w powietrzu i „w ich gniazdach”.

W praktyce oznaczało to stocznie i fabryki lotnicze nad Morzem Północnym. Hamburg, największy port Rzeszy, budował okręty podwodne w stoczni Blohm + Voss i kilku mniejszych. W Bremie działały stocznie budujące U-Booty i zakłady Focke-Wulf, w których powstawały Condory; RAF bombardował je już w pierwszych nocach roku. Emden, port u ujścia Ems, najbliższy brytyjskim lotniskom, miał stocznię Nordseewerke, która w 1941 roku zaczynała wodować okręty podwodne. Brytyjska historia oficjalna ofensywy bombowej odnotowuje, że w latach 1940–1941 Emden atakowano wielokrotnie, zwykle niewielkimi siłami, a w nocy z 31 marca na 1 kwietnia 1941 roku Bomber Command zrzuciło na niego pierwsze bomby o masie 4000 funtów (około 1800 kilogramów), nazwane później „cookie”. Zachowane dokumenty nie pozwalają jednak ustalić, jakie szkody wyrządziły tam te naloty, a w Wielkiej Brytanii nie oceniano ich wysoko.

Jednocześnie dowództwo nie rezygnowało z uderzeń na stolicę Rzeszy. Berlin, odległy od brytyjskich lotnisk o niemal tysiąc kilometrów, mógł być atakowany tylko w dłuższe, pogodne noce i mniejszymi siłami. Największa wyprawa nad stolicę, nalot z 23 na 24 września 1940 roku, liczyła 119 samolotów i pozostała wyjątkiem. W nocy z 9 na 10 kwietnia 1941 roku bomby trafiły w gmach opery państwowej przy Unter den Linden, który częściowo spłonął; Hitler nakazał natychmiast go odbudować.

Trzy noce nad północnymi Niemcami

Trzon sił Bomber Command stanowiły wiosną 1941 roku dwusilnikowe Vickers Wellington, Armstrong Whitworth Whitley i Handley Page Hampden. Od lutego i marca do akcji wchodziły pierwsze nowe maszyny: czterosilnikowe Short Stirling i Handley Page Halifax oraz dwusilnikowy Avro Manchester, wszystkie jeszcze w pojedynczych dywizjonach i nękane usterkami. Brytyjski dziennik operacji Bomber Command podaje, że w nocy z 11 na 12 maja nad Hamburg poleciało 91 Wellingtonów i jeden Stirling, a nad Bremę 48 Whitleyów, 31 Hampdenów i dwa Manchestery. Zestawienie dobrze oddaje stan brytyjskiego lotnictwa bombowego wiosną 1941 roku: nowe bombowce były dopiero zapowiedzią, a wojnę powietrzną nad Niemcami wciąż prowadziły samoloty zaprojektowane przed wojną.

Wyprawa z nocy z 8 na 9 maja była pierwszą, w której Bomber Command wysłało w jedną noc ponad trzysta pięćdziesiąt maszyn. Rohwer i Hümmelchen nazywają ją najcięższym do tego czasu nocnym nalotem na Niemcy. Pozostałe maszyny atakowały cele pomniejsze. Zgodnie z ówczesną taktyką bombowce leciały pojedynczo, w odstępach, i każda załoga sama szukała celu, nawigując według kompasu, zegarka i tego, co dało się dostrzec w świetle księżyca. Ujście Łaby i Wezery ułatwiało odnalezienie Hamburga i Bremy, dlatego te miasta atakowano chętniej niż zadymione Zagłębie Ruhry. Dwie noce później nad Hamburg wróciło w nocy z 10 na 11 maja około 110 maszyn. Dziennik operacji podkreśla, że noc z 11 na 12 maja była najbardziej intensywną w tym miesiącu: wtedy oba portowe miasta zaatakowano jednocześnie, a bomby zniszczyły wiele domów, natomiast cele przemysłowe ucierpiały w niewielkim stopniu.

Straty Brytyjczyków w tych nocach liczono na pojedyncze samoloty, ale rosły. Niemiecka obrona była coraz sprawniejsza: Hamburg i Brema miały silną artylerię przeciwlotniczą i reflektory, a nad Holandią i niemieckim wybrzeżem powstawał pas stref nocnych myśliwców generała Josefa Kammhubera, w których naziemne radary naprowadzały myśliwce na bombowce wracające nad Morze Północne. Część maszyn ginęła też bez udziału przeciwnika, w wyniku oblodzenia, awarii i braku paliwa w drodze powrotnej.

Ta sama noc po obu stronach

Majowe wyprawy przypadły na ostatnie tygodnie wielkiej niemieckiej ofensywy nocnej przeciw Wielkiej Brytanii. W tych samych nocach Luftwaffe bombardowała Liverpool i Hull: według kroniki Rohwera i Hümmelchena nad Hull w nocy z 8 na 9 maja, gdy RAF atakował Hamburg i Bremę, poleciało około 120 niemieckich samolotów. Noc z 10 na 11 maja była zarazem nocą ostatniego wielkiego nalotu na Londyn, w którym zginęło blisko półtora tysiąca ludzi, a w gruzy obróciła się sala posiedzeń Izby Gmin. Tej samej nocy, gdy nad Londynem spadały już pierwsze bomby, zastępca Hitlera Rudolf Heß, który kilka godzin wcześniej wystartował z Augsburga, wyskoczył ze spadochronem nad Szkocją. Porównanie skali obu ofensyw wypadało wciąż na niekorzyść Brytyjczyków: Luftwaffe wysyłała nad Londyn kilkaset samolotów naraz, a w jedną noc zabijała tam więcej ludzi, niż ginęło w niemieckich miastach w całych seriach brytyjskich nalotów. Niemieckie bombowce miały z Francji i Belgii do Londynu kilkakrotnie bliżej niż brytyjskie z Anglii do Berlina.

Skutki

Brytyjskie komunikaty mówiły o pożarach w stoczniach i portach, ale rzeczywiste skutki były skromne. Powojenna historia oficjalna ofensywy bombowej, napisana przez Charlesa Webstera i Noble’a Franklanda na podstawie dokumentów niemieckich, odnotowuje, że w marcu 1941 roku bomby częściowo zniszczyły budynki administracyjne Blohm + Voss bez straty produkcji, a w maju pożary w stoczni, warsztatach mechanicznych i kotłowni spowodowały wreszcie pewne jej opóźnienie. W Hamburgu zniszczone zostały trzy małe jednostki i uszkodzono kilka fabryk, „bez większego znaczenia”. Według zachowanych niemieckich zestawień z południowo-zachodnich Niemiec, obejmujących okres od maja 1940 do maja 1941 roku, niemal połowa brytyjskich bomb spadała w otwartym terenie, a z pozostałych najwięcej trafiało w dzielnice mieszkaniowe. Niemcy doliczali się na ziemi niekiedy zaledwie piątej części bomb, które według brytyjskich załóg zrzucono na dane miasto. Zginęli mieszkańcy trafionych domów i robotnicy na nocnych zmianach, ale wiarygodnych, zgodnych w kilku źródłach liczb ofiar z poszczególnych majowych nocy nie da się podać. Brytyjskie bomby nie zatrzymały w Hamburgu ani w Bremie budowy okrętów podwodnych, których w 1941 roku wchodziło do służby coraz więcej.

Miejsce w wojnie

Majowe naloty zamknęły okres, w którym brytyjskie lotnictwo bombowe dzieliło swoje siły między stocznie, porty i zakłady lotnicze w ramach bitwy o Atlantyk. 19 maja 1941 roku twórca RAF, marszałek lord Hugh Trenchard, przesłał Churchillowi memorandum, w którym dowodził, że najsłabszym punktem Niemiec jest morale ludności i że bombowce powinny uderzać w niemieckie miasta co noc. Szefowie sztabów przyjęli jego diagnozę, choć nie wszystkie wnioski; pierwszy lord morski Dudley Pound uznał memorandum za „kompletną przesadę”. Gdy w czerwcu, po niemieckim ataku na Związek Radziecki, presja na Atlantyku zelżała, dyrektywa z 9 lipca 1941 roku skierowała Bomber Command przeciw niemieckiemu transportowi kolejowemu i, wprost, przeciw morale ludności cywilnej i robotników przemysłowych.

Wkrótce okazało się, jak mało warte były dotychczasowe meldunki. Raport Davida Butta, przygotowany na zlecenie doradcy naukowego Churchilla Fredericka Lindemanna na podstawie zdjęć wykonanych przez kamery bombowców w czerwcu i lipcu, wykazał w sierpniu 1941 roku, że tylko mniej więcej co trzecia załoga meldująca atak zrzucała bomby w promieniu ośmiu kilometrów od celu, a nad Zagłębiem Ruhry – co dziesiąta. Odpowiedzią nie było odejście od nalotów na miasta, lecz ich rozszerzenie. W listopadzie 1941 roku nieudana wyprawa na Berlin, w której stracono kilkadziesiąt bombowców, zakończyła karierę Peirse’a, a w lutym 1942 roku dowództwo Bomber Command objął Arthur Harris, zwolennik nalotów obszarowych. Hamburg przeżył w lipcu 1943 roku operację Gomora i burzę ogniową, w której zginęło według szacunków około 34 tysięcy ludzi, a Berlin był celem wielkiej ofensywy bombowej zimą 1943 i 1944 roku. Naloty z maja 1941 roku, jak na owe czasy wielkie, były w tej perspektywie jeszcze próbą sił.

Źródła

  1. ww2rafproject.org.uk · Hamburg
  2. internationalbcc.co.uk · night raid on hamburg 11th may 1941

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.