Nalot RAF z 7 na 8 listopada
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Front zachodni
- Data:
- 7 listopada 1941
- Autor:
- Natalia
- Tagi:
- RAF, Wielka Brytania, III Rzesza, Charles Portal
W wielu zestawieniach pod 7 listopada 1941 roku figurują ciężkie nocne naloty RAF na Berlin, Zagłębie Ruhry i Kolonię, okupione wysokimi stratami. Chodzi o noc z 7 na 8 listopada. Brytyjskie lotnictwo bombowe, Bomber Command, wysłało wtedy nad Niemcy i okupowane wybrzeże 392 samoloty, najwięcej w jednej nocy od początku wojny. Nie wróciło 37 z nich, czyli około 9,4 procent. Według brytyjskich opracowań był to wskaźnik ponad dwukrotnie wyższy od dotychczasowego najgorszego wyniku nocnych operacji. Ten popularny opis trzeba w jednym punkcie poprawić. Trzecim celem tej nocy nie było Zagłębie Ruhry, lecz Mannheim w Badenii, leżący nad Renem i Neckarem kilkaset kilometrów na południe od Ruhry. Także Kolonia leży w Nadrenii, poza samym zagłębiem.
Dowództwo pod presją
Od października 1940 roku Bomber Command dowodził marszałek lotnictwa Richard Peirse, następca Charlesa Portala, który objął wtedy stanowisko szefa sztabu lotnictwa. Peirse rozbudował swoje siły i stał się jedną z najbardziej znanych twarzy brytyjskiej ofensywy powietrznej; wystąpił nawet w propagandowym filmie dokumentalnym „Target for Tonight” z 1941 roku. Jesienią 1941 roku jego pozycja była jednak coraz słabsza. Jeszcze przed wrześniowym nalotem na Berlin sierpniowy raport Butta wykazał na podstawie zdjęć z kamer pokładowych, że tylko mniej więcej co trzecia załoga meldująca atak zrzucała bomby w promieniu ośmiu kilometrów od celu, a nad Zagłębiem Ruhry jeszcze mniej. Straty rosły, bo Luftwaffe rozbudowywała pas stref nocnych myśliwców ciągnący się od Danii po Francję, w którym naziemne radary naprowadzały myśliwce na pojedyncze bombowce.
Na dowództwo naciskano też z innych stron. Wiosną bombowce wysyłano głównie nad porty i stocznie w ramach walki z okrętami podwodnymi, latem dyrektywa z 9 lipca skierowała je przeciw niemieckim węzłom kolejowym i morale ludności miast. Po niemieckim ataku na ZSRR naloty na Rzeszę miały ponadto znaczenie polityczne: były jedynym sposobem, w jaki Wielka Brytania mogła uderzać bezpośrednio w Niemcy, gdy Stalin domagał się drugiego frontu, a Wehrmacht stał pod Moskwą. Winston Churchill we wrześniu odpowiedział jednak Portalowi sceptycznie na plan floty czterech tysięcy bombowców. Według brytyjskich historyków Peirse chciał wielkim, udanym nalotem na stolicę Rzeszy pokazać, że jego załogi potrafią odnaleźć i zniszczyć cel. Berlin, odległy od lotnisk wschodniej Anglii o mniej więcej tysiąc kilometrów, był zarazem celem najtrudniejszym: wymagał długiego lotu nad Morzem Północnym, nad strefami nocnych myśliwców i z powrotem przed świtem. Największa dotąd wyprawa nad miasto, z 7 na 8 września, liczyła 197 samolotów i kosztowała piętnaście maszyn.
Decyzja wbrew prognozie
Prognoza na 7 listopada była zła. Synoptycy zapowiadali nad Morzem Północnym i nad Niemcami gęste chmury, burze, gradobicia i silne oblodzenie, a na drodze powrotnej silny wiatr przeciwny. Peirse mimo to podtrzymał decyzję o ataku. Sprzeciwił się jej dowódca 5 Grupy, wicemarszałek lotnictwa John Slessor, który uważał, że jego samoloty nie mają szans dolecieć do Berlina i wrócić w takich warunkach. Według brytyjskich opracowań Slessor złożył formalny sprzeciw i uzyskał zgodę na skierowanie swojej grupy nad bliższą Kolonię.
Ostatecznie siły rozdzielono między trzy główne cele. Nad Berlin poleciało 169 samolotów: przede wszystkim dwusilnikowe Wellingtony i Whitleye, a także czterosilnikowe Stirlingi i Halifaksy, które wówczas dopiero wchodziły do służby. Nad Kolonię skierowano Hampdeny i nowe, zawodne Manchestery 5 Grupy, a nad Mannheim kilkadziesiąt Wellingtonów; według zestawień operacyjnych około 55 maszyn. Pozostałe samoloty wykonywały tej nocy mniejsze zadania, między innymi nad portami okupowanego wybrzeża kanału La Manche. W całej wyprawie, według brytyjskiego zestawienia, wzięło udział 160 Wellingtonów ze wszystkich dywizjonów latających na tym typie, 61 Hampdenów i 42 Whitleye oraz mniejsza liczba bombowców czterosilnikowych.
Noc nad Niemcami
Pogoda okazała się tak zła, jak przewidywano. Załogi przedzierały się przez grube warstwy chmur, w których samoloty pokrywały się lodem, traciły wysokość i prędkość, a nawigacja według kompasu, zegarka i prognozowanego wiatru zawodziła jeszcze bardziej niż zwykle. Nad Berlinem, według brytyjskich danych, bomby zrzuciło tylko 73 z 169 wysłanych tam samolotów (w części relacji pojawia się liczba 79), a i one rozrzuciły ładunki po rozległym obszarze. Szkody w mieście były niewielkie. Podobnie nikłe skutki przyniósł atak na Mannheim, a nalot na Kolonię wyrządził jedynie drobne zniszczenia.
Prawdziwy rachunek przyniósł powrót. Część bombowców zestrzeliły nocne myśliwce i artyleria przeciwlotnicza, ale wiele innych padło ofiarą pogody: oblodzenia, awarii i przede wszystkim braku paliwa, gdy silny wiatr przeciwny wydłużył drogę powrotną. Kolejne maszyny wodowały w Morzu Północnym lub rozbijały się przy lądowaniu w Anglii. Z wyprawy berlińskiej nie wróciło 21 samolotów, czyli 12,4 procent; z wyprawy na Mannheim siedem z około 55, a więc jeszcze większa część. Grupa Slessora, która poleciała nad bliższą Kolonię, poniosła najmniejsze straty. Łącznie Bomber Command straciło tej nocy 37 samolotów, niemal połowę wszystkich maszyn utraconych przez nie w całym listopadzie. Część załóg trafiła do niewoli, ale według jednego z brytyjskich opracowań zginęło około 160 lotników. Bomber Command miało wówczas w swoich szeregach Brytyjczyków, Kanadyjczyków, Australijczyków i Nowozelandczyków, a w czterech polskich dywizjonach bombowych latali na Wellingtonach Polacy.
Śledztwo i rozkaz oszczędzania sił
Klęska wywołała w Londynie ostrą reakcję. Peirse przedstawił raport, w którym za główną przyczynę strat uznał nieprzewidzianie złą pogodę, oblodzenie i silne wiatry. Sztab lotnictwa zbadał sprawę i według dostępnych opracowań uznał, że wysłanie tak dużej wyprawy na tak odległy cel wbrew prognozie było błędem. Ocena ta miała zaważyć na losie dowódcy. Premierowi przypisuje się uwagę, że nie trzeba walczyć jednocześnie z pogodą i z nieprzyjacielem.
13 listopada 1941 roku Ministerstwo Lotnictwa, wykonując wolę gabinetu wojennego, poleciło Bomber Command ograniczyć operacje w miesiącach zimowych i oszczędzać siły. Nie należało już wysyłać wielkich wypraw na odległe cele w złą pogodę; dowództwo miało przede wszystkim odbudować i rozbudować swoje siły, przygotowując się do ofensywy wiosną 1942 roku, gdy do dywizjonów trafią nowe ciężkie bombowce i pomoce radionawigacyjne. Zakaz obowiązywał do lutego 1942 roku. Do tego czasu brytyjskie bombowce latały nad Niemcy rzadziej i mniejszymi siłami, a nad Berlin nie wróciły przez wiele miesięcy. Mannheim, jak odnotowała prasa brytyjska, kolejny nalot przeżył dopiero 11 lutego 1942 roku.
Miejsce w wojnie
Noc z 7 na 8 listopada 1941 roku zamknęła pierwszy etap brytyjskiej ofensywy bombowej, w którym nieliczne, rozproszone bombowce szukały nocą pojedynczych celów przemysłowych, nawigując niemal na ślepo. Była szczytem rozmachu tego etapu, a zarazem jego najdotkliwszą porażką: po pierwszych nalotach na Berlin w 1940 roku i wyprawach wiosny i lata 1941 roku pokazała, że nawet blisko czterystu bombowców nie potrafi w złą pogodę wyrządzić Niemcom poważnych szkód, a może stracić w jedną noc tyle maszyn, ile liczyło kilka dywizjonów.
Dla Richarda Peirse’a był to początek końca na stanowisku dowódcy. W styczniu 1942 roku Portal odwołał go z Bomber Command i wysłał na Daleki Wschód, gdzie objął dowództwo lotnictwa sojuszniczego w krótkotrwałym dowództwie ABDA, a później lotnictwa w Indiach i Azji Południowo-Wschodniej. 14 lutego 1942 roku nowa dyrektywa zniosła ograniczenia z 13 listopada i wskazała jako główny cel morale ludności niemieckich miast, a zwłaszcza robotników przemysłowych. Osiem dni później dowództwo objął Arthur Harris, zwolennik nalotów obszarowych. Nowe pomoce radionawigacyjne, czterosilnikowe Lancastery, „strumień bombowców” i oddziały wskazujące cele zmieniły w kolejnych latach charakter ofensywy: zamiast rozproszonych wypraw takich jak ta z listopada 1941 roku setki samolotów zrzucały bomby w ciągu kilkunastu minut na jedno miasto. Pierwszym wielkim pokazem tej zmiany był nalot tysiąca bombowców na Kolonię w nocy z 30 na 31 maja 1942 roku. Berlin, którego obrona w listopadzie 1941 roku tak drogo kosztowała Bomber Command, stał się celem wielkiej ofensywy Harrisa zimą 1943 i 1944 roku, gdy straty znów okazały się bardzo wysokie.
Źródła
W tym samym czasie
(04)Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.
- 4 listopada 1941 · PolitykaKonferencja cesarska z 5 listopadaNa początku listopada 1941 Japonia postanowiła o wojnie z USA, Wielką Brytanią i Holandią, jeśli rokowania nie przyniosą wyniku do 1 grudnia.
- 3 listopada 1941 · Zbrodnie i represjeAkcje w getcie wileńskim w listopadzie3 listopada 1941 Niemcy kazali posiadaczom żółtych zaświadczeń opuścić duże getto w Wilnie i przeczesali je. W Ponarach zginęło ponad tysiąc ludzi.
- 3 listopada 1941 · Front wschodniNiemcy zajmują KurskW nocy z 2 na 3 listopada 1941 obrońcy opuścili Kursk, zdobyty przez niemiecką 2 Armię. Na kierunku moskiewskim natarcie Bocka stało w błocie i pod Tułą.
- 2 listopada 1941 · BałkanyRozłam partyzantów i czetników2 listopada 1941 czetnicy Mihailovicia uderzyli na partyzantów Tity w Užicach. Spór dwóch ruchów oporu w Serbii przerodził się w otwartą wojnę domową.
Powiązane wydarzenia
(04)Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.
- 21 lutego 1942 · Front zachodniAmerykańskie lotnictwo w Wielkiej Brytanii20 lutego 1942 do Anglii przyleciał gen. Ira Eaker z sześcioma oficerami, a 22 lutego powstało jego dowództwo bombowe, zaczątek 8 Armii Lotniczej USA.
- 7 września 1941 · Front zachodniNalot RAF na Berlin 7 wrześniaW nocy z 7 na 8 września 1941 RAF wysłał nad Berlin 197 bombowców, najwięcej dotąd. Stracił 15 maszyn, a skutki nalotu okazały się skromniejsze od meldunków.
- 13 marca 1942 · Front zachodniNaloty z użyciem Gee na Zagłębie RuhryW marcu 1942 Bomber Command zaczęło latać nad Niemcy z systemem radionawigacyjnym Gee. Essen zasnuwał smog, ale 13/14 marca bomby trafiły w Kolonię.
- 12 maja 1941 · Front zachodniNaloty RAF na Hamburg i BerlinW nocy z 8 na 9 maja 1941 RAF wysłał nad Niemcy ponad 350 bombowców, najwięcej dotąd. W kolejnych nocach wracał nad Hamburg, Bremę i Berlin.