TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Neuengamme i Cap Arcona

Kategoria:
Zbrodnie i represje
Front:
Front zachodni
Data:
4 maja 1945
Autor:
Łukasz
Tagi:
obozy koncentracyjne, RAF, Wielka Brytania, Polska

4 maja 1945 roku żołnierze brytyjscy dotarli do obozu koncentracyjnego Neuengamme na południowo-wschodnim skraju Hamburga. W kronikach wojny zapisuje się ten dzień jako wyzwolenie obozu, ale Brytyjczycy nie wyzwolili tam nikogo. Baraki były puste: SS ewakuowało obóz w drugiej połowie kwietnia, a ostatni esesmani odjechali 2 maja, po zatarciu śladów. Więźniów, których jeszcze kilka tygodni wcześniej było tu i w podobozach kilkadziesiąt tysięcy, rozesłano w marszach śmierci i transportach do innych obozów albo zamknięto na statkach zakotwiczonych w Zatoce Lubeckiej. Dzień wcześniej, 3 maja, brytyjskie samoloty zatopiły dwa z nich, Cap Arconę i Thielbek. Zginęło około 7 tysięcy ludzi – według miejsca pamięci Neuengamme około 7100, w tym około 6600 więźniów.

Koniec Neuengamme jest więc historią nie jednego dnia, lecz trzech tygodni: ewakuacji, zbrodni popełnionych w ostatniej chwili, takich jak mord na dwudziestu dzieciach w szkole przy Bullenhuser Damm, i katastrofy, która nastąpiła na dzień przed kapitulacją wojsk niemieckich w północno-zachodnich Niemczech.

Obóz nad Łabą

Neuengamme powstało w grudniu 1938 roku. SS przeniosło wówczas komando stu więźniów z Sachsenhausen do nieczynnej cegielni w Neuengamme, jednej z wiejskich dzielnic Hamburga nad odnogą Łaby. Miasto, które chciało przebudować nabrzeże Łaby w monumentalnym stylu, potrzebowało cegieł, a SS – taniej siły roboczej dla swoich przedsiębiorstw. Wczesnym latem 1940 roku obóz stał się samodzielnym obozem koncentracyjnym. Więźniowie kopali kanał i port dla barek, wyrabiali cegły, a z czasem pracowali przede wszystkim dla przemysłu zbrojeniowego.

Wokół obozu głównego wyrosła sieć blisko stu podobozów i komand zewnętrznych – od stoczni Hamburga i Bremy po zakłady w Dolnej Saksonii i Szlezwiku-Holsztynie. Pod koniec 1944 roku w całym systemie przebywało około 49 tysięcy więźniów, w tym około 12 tysięcy w obozie głównym i 37 tysięcy w podobozach. Łącznie przez Neuengamme przeszło ponad 100 tysięcy ludzi, według niektórych szacunków około 106 tysięcy. Liczba ofiar jest szacowana różnie: miejsce pamięci mówi o co najmniej 42,9 tysiąca udokumentowanych zgonów w obozie, podobozach, podczas ewakuacji i w Zatoce Lubeckiej, Muzeum Pamięci Holokaustu Stanów Zjednoczonych – o ponad 50 tysiącach, a niektóre opracowania – nawet o około 55 tysiącach.

Komendantami byli Martin Weiss (1940–1942), a następnie Max Pauly, wcześniej komendant obozu Stutthof. W Neuengamme w 1942 roku zamordowano gazem kilkuset radzieckich jeńców; przeprowadzano też pseudomedyczne doświadczenia. Najbardziej znane prowadził od 1944 roku lekarz SS Kurt Heissmeyer, który zakażał więźniów gruźlicą.

Polacy w Neuengamme

Najliczniejszą grupą narodową byli obywatele Związku Radzieckiego – jeńcy wojenni i robotnicy przymusowi. Drugą stanowili Polacy: według szacunków około 17 tysięcy osób. Trafiali tu od 1940 roku jako więźniowie polityczni, robotnicy przymusowi ukarani za „wykroczenia” i członkowie konspiracji. Szczególnie liczną grupę przywieziono jesienią 1944 roku po upadku powstania warszawskiego: mężczyzn wypędzonych z Warszawy kierowano przez obóz przejściowy Dulag 121 w Pruszkowie do obozów w Rzeszy, w tym kilka tysięcy do Neuengamme i jego podobozów. Dla wielu z nich – ludzi zabranych z ulicy, bez przygotowania do życia obozowego – ostatnia zima wojny okazała się śmiertelna. Na terenie obozu stoi dziś pomnik Polaków deportowanych z powstania warszawskiego.

Jednym z polskich więźniów był oficer rezerwy Bogdan Suchowiak, który przeżył zatopienie statków w Zatoce Lubeckiej i po wojnie został jednym z pierwszych historyków obozu.

Białe autobusy i ewakuacja

Wiosną 1945 roku Neuengamme stało się także miejscem jednej z niewielu akcji ratunkowych końca wojny. Hrabia Folke Bernadotte, wiceprzewodniczący Szwedzkiego Czerwonego Krzyża, uzyskał w rozmowach z Heinrichem Himmlerem zgodę na zebranie w Neuengamme więźniów skandynawskich – Norwegów i Duńczyków – rozproszonych po obozach Rzeszy. Od marca kolumny pomalowanych na biało pojazdów, nazwane później białymi autobusami, zwoziły ich do wydzielonej części obozu, a w kwietniu wywiozły przez Danię do Szwecji. Akcja miała swoją ciemną stronę: aby zrobić miejsce dla Skandynawów, SS przeniosło z tej części obozu chorych więźniów innych narodowości do podobozów, z których wielu nie przeżyło przewozu – część z nich szwedzkie pojazdy musiały same przewieźć. Rozmowy Bernadotte’a z Himmlerem miały też drugi, polityczny wymiar, który doprowadził do oferty Himmlera złożonej zachodnim aliantom.

Gdy w kwietniu wojska brytyjskie zbliżały się do Hamburga, SS przystąpiło do likwidacji obozu. Już od końca marca ewakuowano podobozy. Transporty kierowano przede wszystkim do obozów zbiorczych w Sandbostel i Wöbbelin oraz do Bergen-Belsen, gdzie więźniowie umierali tysiącami z głodu i tyfusu – taki obraz zastali tam 15 kwietnia Brytyjczycy podczas wyzwolenia Bergen-Belsen. 8 kwietnia w Celle alianckie bombowce trafiły w pociąg z więźniami z podobozów Neuengamme stojący na stacji obok pociągów wojskowych; zginęło ponad 2 tysiące ludzi, a uciekinierów z płonącego składu wyłapywali i zabijali esesmani, żołnierze, policjanci i mieszkańcy. Podobny los spotkał w tych tygodniach więźniów innych obozów – najgłośniejszą zbrodnią była masakra w Gardelegen.

19 kwietnia wydano rozkaz ewakuacji obozu głównego. Między 20 a 26 kwietnia ponad 9 tysięcy więźniów wywieziono pociągami i pieszo do Lubeki, a stamtąd na statki stojące w zatoce. Około 700 więźniów pozostawiono w obozie do końca – zacierali ślady – palili dokumentację, rozbierali urządzenia, sprzątali baraki. Wyjechali wraz z ostatnimi esesmanami.

Dzieci z Bullenhuser Damm

Wśród śladów, które SS chciało zatrzeć, była grupa dwadzieściorga żydowskich dzieci w wieku od pięciu do dwunastu lat, przywiezionych w listopadzie 1944 roku z Auschwitz na potrzeby doświadczeń Heissmeyera. Lekarz wstrzykiwał im prątki gruźlicy, a potem usuwał węzły chłonne do badań. Czternaściorgo z nich pochodziło z Polski, pozostali z Francji, Holandii i Włoch. W nocy z 20 na 21 kwietnia 1945 roku esesmani przewieźli dzieci i czterech opiekujących się nimi więźniów – dwóch lekarzy francuskich i dwóch pielęgniarzy holenderskich – do nieczynnej szkoły przy Bullenhuser Damm w hamburskiej dzielnicy Rothenburgsort, która służyła jako podobóz. Tam ich powieszono. Tej samej nocy zamordowano w szkole także co najmniej dwudziestu czterech radzieckich jeńców.

Za zbrodnię skazano po wojnie część wykonawców: w 1946 roku brytyjski sąd wojskowy wydał wyroki śmierci m.in. na lekarza SS Alfreda Trzebinskiego i esesmana Johanna Frahma. Heissmeyer, który po wojnie prowadził praktykę lekarską w Magdeburgu, został zdemaskowany i w 1966 roku skazany w NRD na dożywocie. Postępowanie przeciwko Arnoldowi Strippelowi, który według ustaleń śledczych nadzorował mord, zachodnioniemiecka prokuratura umorzyła, co do dziś uchodzi za jeden z najbardziej bulwersujących przykładów rozliczeń w RFN.

Statki w Zatoce Lubeckiej

W Lubece więźniów ładowano na barki i statki. Największym był Cap Arcona, luksusowy liniowiec armatora Hamburg Süd z 1927 roku, przed wojną pływający do Ameryki Południowej, a w 1945 roku – po rejsach ewakuacyjnych z Prus Wschodnich – unieruchomiony z powodu uszkodzonych maszyn. Obok niego stanęły na kotwicy frachtowiec Thielbek i mniejszy Athen; w pobliżu stał też liniowiec Deutschland, przygotowywany do roli statku szpitalnego, bez więźniów na pokładzie. Kapitan Cap Arcony Heinrich Bertram protestował przeciwko przyjęciu tysięcy ludzi na statek, na którym nie było ani wody, ani żywności, ani urządzeń sanitarnych, ale ustąpił pod groźbą rozstrzelania. Według Muzeum Pamięci Holokaustu Stanów Zjednoczonych na Cap Arconie znalazło się ponad 4,5 tysiąca więźniów (inne źródła podają liczby wyższe), na Thielbeku – około 2,8 tysiąca. Byli wśród nich Rosjanie, Polacy, Francuzi, Niemcy, Holendrzy, Belgowie, Duńczycy, Żydzi z wielu krajów.

Zamiar SS nie został nigdy jednoznacznie ustalony. Część historyków przyjmuje, że statki miały wywieźć więźniów do Szwecji albo w inne miejsce poza zasięgiem aliantów; inni, powołując się na zeznania świadków, uważają, że miały zostać zatopione wraz z więźniami, by nie pozostawić świadków. Pewne jest tylko, że ludzie stłoczeni w ładowniach umierali z głodu, pragnienia i chorób jeszcze przed 3 maja.

Atak 3 maja

2 maja wojska brytyjskie dotarły nad Bałtyk pod Wismarem i Lubeką, a w Zatoce Lubeckiej gromadziły się statki, którymi Niemcy ewakuowali żołnierzy, uchodźców i – jak sądził brytyjski wywiad – dygnitarzy i oddziały SS uciekające do Norwegii. Lotnictwo 2 Taktycznych Sił Powietrznych RAF otrzymało rozkaz atakowania wszystkich jednostek na tym akwenie. 3 maja po południu kilka fal myśliwców bombardujących Hawker Typhoon z dywizjonów RAF, m.in. 198 i 263, zaatakowało rakietami i bombami statki przy Neustadt in Holstein. Załogi nie wiedziały, że na pokładach są więźniowie obozu koncentracyjnego. Informacja ta – według części badaczy przekazana przez Szwedzki Czerwony Krzyż – albo nie dotarła na czas, albo nie została przekazana jednostkom bojowym; sprawa pozostaje przedmiotem sporu.

Trafiony rakietami Cap Arcona stanął w płomieniach i po kilkudziesięciu minutach przewrócił się na burtę na płyciźnie. Thielbek zatonął w ciągu kilkunastu minut. Więźniowie zamknięci w ładowniach ginęli w ogniu i dymie, inni skakali do lodowatej wody. Według relacji ocalałych do części rozbitków strzelali z łodzi i z brzegu esesmani, marynarze i członkowie Hitlerjugend. Athen, który wcześniej wpłynął do portu w Neustadt, ocalał wraz z blisko 2 tysiącami więźniów; tonął natomiast Deutschland, z którego załoga zdołała się uratować. Z Cap Arcony przeżyło według szacunków około 350 więźniów, z Thielbeka około 50; Muzeum Pamięci Holokaustu podaje łącznie około 600 ocalałych z obu statków.

Według miejsca pamięci Neuengamme w Zatoce Lubeckiej zginęło około 7100 osób, w tym około 6600 więźniów; inne źródła mówią o około 7 tysiącach. Tego samego popołudnia do Neustadt weszli żołnierze brytyjskiej 11 Dywizji Pancernej, którzy zastali na plaży ocalałych i zwłoki. Morze wyrzucało ciała na brzeg jeszcze przez wiele tygodni, a szczątki ofiar odnajdywano w zatoce jeszcze w latach 70. Wraz z zatopieniem „Wilhelma Gustloffa” i „Goi” katastrofa ta należy do największych tragedii morskich w dziejach.

Pusty obóz

Hamburg poddał się bez walki. Gauleiter Karl Kaufmann, wbrew rozkazom obrony miasta do końca, porozumiał się z Brytyjczykami i 3 maja oddziały brytyjskie wkroczyły do zrujnowanego miasta. Następnego dnia, 4 maja, żołnierze dotarli do Neuengamme. Zastali uporządkowane, opróżnione baraki, krematorium i zakłady pracy; dokumentacja w dużej części została spalona. Neuengamme było jednym z nielicznych obozów na terenie Niemiec, którego zabudowa przetrwała wojnę niemal nienaruszona – właśnie dlatego, że SS opuściło je metodycznie, a nie w panice. Tego samego dnia wieczorem na Pustaci Lüneburskiej podpisano kapitulację wojsk niemieckich w północno-zachodnich Niemczech, Holandii i Danii.

Dla wielu więźniów Neuengamme koniec wojny przyszedł w innych miejscach: w Bergen-Belsen, w Wöbbelin, wyzwolonym 2 maja przez Amerykanów, na drogach Meklemburgii i Szlezwiku-Holsztynu, gdzie maszerujące kolumny porzucali konwojenci. Ostatnich więźniów, przetrzymywanych na statkach i barkach we Flensburgu, uwolniono dopiero 10 maja.

Rozliczenie

Brytyjczycy zorganizowali w Hamburgu, w budynku Curiohaus, serię procesów załogi Neuengamme. W głównym procesie, toczącym się od 18 marca do 3 maja 1946 roku, sąd wojskowy skazał na śmierć komendanta Maxa Pauly’ego i dziesięciu innych oskarżonych; Pauly został stracony w październiku 1946 roku w Hameln. Kolejne procesy dotyczyły podobozów i zbrodni przy Bullenhuser Damm. Moralną i polityczną odpowiedzialność za ewakuację obozów i jej skutki ponosili przede wszystkim Himmler – przypisuje mu się rozkaz, by żaden więzień nie wpadł żywy w ręce wroga – oraz władze ostatnich dni Rzeszy, które do końca nie przekazały obozów Czerwonemu Krzyżowi.

Sprawa samego ataku na statki długo pozostawała w cieniu. W Wielkiej Brytanii przez dziesięciolecia rzadko o niej mówiono, a dokumenty dotyczące wiedzy dowództwa o więźniach na pokładach wywołują spory do dziś. W Niemczech i w krajach, z których pochodzili więźniowie, katastrofa Cap Arcony stała się symbolem okrucieństwa ostatnich dni wojny: ludzie, którzy przeżyli lata w obozie, ginęli w chwili, gdy wojna praktycznie się skończyła, w wyniku zbrodniczej decyzji SS i fatalnego w skutkach błędu aliantów. W Neustadt i w okolicznych miejscowościach nad zatoką powstały cmentarze ofiar, a w Neuengamme – miejsce pamięci, które po zamknięciu w latach 2003–2006 działających tu więzień zajmuje cały teren dawnego obozu.

Miejsce w dziejach wojny

Koniec Neuengamme zamyka wiosenną serię odkryć obozów na zachodzie Niemiec – od Ohrdruf, Buchenwaldu i Bergen-Belsen po Dachau – ale różni się od nich zasadniczo. Tam alianci zastawali tysiące umierających ludzi i góry trupów; tu zastali pusty obóz, a zbrodnia, której ofiarami padli jego więźniowie, rozegrała się kilkadziesiąt kilometrów dalej, na morzu, i nie miała jednego sprawcy. Historia Cap Arcony pokazuje, czym była polityka „ewakuacji” obozów w ostatnich tygodniach wojny: przenoszeniem więźniów tam, gdzie mogli umrzeć poza wzrokiem nadchodzących armii. 4 maja podpisano kapitulację wojsk niemieckich w północno-zachodnich Niemczech, obowiązującą od rana 5 maja, a 8 maja wojna w Europie się skończyła – dla tysięcy więźniów Neuengamme o kilka dni za późno.

Źródła

  1. kz-gedenkstaette-neuengamme.de · timeline
  2. encyclopedia.ushmm.org · british forces arrive at neuengamme

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.