TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Wyzwolenie Dachau

Kategoria:
Zbrodnie i represje
Front:
Front zachodni
Data:
29 kwietnia 1945
Autor:
Łukasz
Tagi:
obozy koncentracyjne, Stany Zjednoczone, Polska, Zagłada Żydów

W niedzielę 29 kwietnia 1945 roku, po południu, żołnierze dwóch dywizji piechoty amerykańskiej 7 Armii dotarli do obozu koncentracyjnego w Dachau pod Monachium. Na bocznicy kolejowej przed obozem zastali pociąg wypełniony zwłokami, a za drutami ponad 30 tysięcy wycieńczonych, chorych na tyfus więźniów z całej Europy – wśród nich tysiące Polaków i kilkuset polskich księży. Tego samego dnia część wstrząśniętych żołnierzy i więźniów zabiła kilkudziesięciu esesmanów z załogi obozu.

Wyzwolenie Dachau miało wymowę szczególną. Był to pierwszy obóz koncentracyjny założony przez nazistów, otwarty w marcu 1933 roku, niecałe dwa miesiące po objęciu władzy przez Hitlera. Przez dwanaście lat służył jako wzór i szkoła dla całego systemu obozów SS. Jego koniec nastąpił dzień przed samobójstwem Hitlera w Berlinie i dziewięć dni przed kapitulacją Niemiec.

Ostatnie tygodnie obozu

Wiosną 1945 roku Dachau był jednym z ostatnich wielkich obozów koncentracyjnych, które pozostawały w rękach niemieckich. Gdy Amerykanie i Brytyjczycy wyzwalali kolejne obozy w głębi Rzeszy – Ohrdruf, Buchenwald i Bergen-Belsen – SS kierowała do Bawarii transporty ewakuowanych więźniów. Obóz macierzysty, zbudowany dla kilku tysięcy ludzi, wraz z ponad setką podobozów, wśród nich kompleksem Kaufering, liczył wiosną 1945 roku kilkadziesiąt tysięcy więźniów. Od jesieni 1944 roku szalała w nim epidemia tyfusu plamistego. Według raportu armii amerykańskiej z 1945 roku od stycznia do kwietnia 1945 roku zmarło w Dachau 11 560 więźniów; administracja obozu zarejestrowała w tym czasie 12 596 zgonów.

W ostatnich dniach SS zacierała ślady i usuwała niewygodnych świadków. 9 kwietnia zamordowano w Dachau Georga Elsera, tego samego dnia, w którym we Flossenbürgu stracono Dietricha Bonhoeffera. Pod koniec kwietnia zginął z rąk SS lekarz Sigmund Rascher, który wcześniej prowadził w obozie zbrodnicze eksperymenty na więźniach. Wśród więźniów krążyła wiadomość o rozkazie Heinricha Himmlera, by żaden z nich nie wpadł żywy w ręce wroga; tekst przypisywanego mu telegramu z połowy kwietnia jest znany z powojennych relacji, a jego autentyczność bywa kwestionowana przez historyków. Polscy więźniowie przekazywali sobie także pogłoskę, że obóz wraz z ludźmi ma zostać zniszczony wieczorem 29 kwietnia.

Komendant obozu Eduard Weiter opuścił Dachau 26 kwietnia. Tego dnia SS wyprowadziła z obozu ponad 10 tysięcy więźniów – pieszo, pociągami i ciężarówkami – w kierunku Tyrolu. Największa kolumna, licząca około 7 tysięcy ludzi, szła przez kilka dni na południe, w stronę jeziora Tegernsee; strażnicy rozstrzeliwali tych, którzy nie nadążali. Ocalałych uwolnili żołnierze amerykańscy, wśród nich japońskiego pochodzenia (Nisei), 2 maja w okolicach Waakirchen. Według szacunków marszu nie przeżyło ponad tysiąc więźniów. Wcześniej wywieziono też z Dachau na południe grupę tak zwanych więźniów specjalnych, wśród nich byłego kanclerza Austrii Kurta Schuschnigga, byłego premiera Francji Léona Bluma i pastora Martina Niemöllera; wolność odzyskali w Tyrolu Południowym na początku maja.

Komendę nad obozem przejął na krótko były komendant Martin Weiss, a 28 kwietnia pozostawił ją młodemu oficerowi SS Heinrichowi Wickerowi. Tego samego dnia w mieście Dachau zbiegli więźniowie i miejscowi przeciwnicy reżimu próbowali przejąć ratusz; SS stłumiła to wystąpienie i zabiła kilku jego uczestników. Do obozu przybył delegat Międzynarodowego Czerwonego Krzyża Victor Maurer, który przywiózł paczki żywnościowe i namawiał SS do przekazania obozu Amerykanom bez walki. W nocy z 28 na 29 kwietnia kontrolę nad wnętrzem obozu przejął konspiracyjny Międzynarodowy Komitet Więźniów, w którym ważną rolę odgrywał belgijski lekarz i oficer brytyjskiego wywiadu Albert-Marie Guérisse, znany jako Pat O’Leary.

Pociąg śmierci

Do Dachau zbliżały się w ostatnich dniach kwietnia dwie dywizje XV Korpusu amerykańskiej 7 Armii generała Alexandra Patcha: 45 Dywizja Piechoty „Thunderbird” i 42 Dywizja Piechoty „Rainbow”. Obie parły na południe, w stronę Monachium. Rankiem 29 kwietnia 3 batalion 157 Pułku Piechoty z 45 Dywizji, dowodzony przez ppłk. Felixa Sparksa, otrzymał rozkaz zajęcia obozu i podszedł do niego od południowego zachodu.

Pierwszym, co zobaczyli żołnierze, był stojący na bocznicy kolejowej przy obozie skład 39 wagonów towarowych i otwartych. Leżały w nich zwłoki – według amerykańskich relacji około 2 tysięcy, według niektórych opracowań więcej. Był to transport więźniów ewakuowanych 7 kwietnia z Buchenwaldu. Pociąg przez blisko trzy tygodnie krążył po zbombardowanych liniach kolejowych Rzeszy; więźniowie umierali z głodu, pragnienia, wyczerpania i chorób albo ginęli z rąk eskorty. Z kilku tysięcy wywiezionych do Dachau dotarła żywa tylko część. Amerykańscy żołnierze, z których wielu przeszło walki we Włoszech, we Francji i w Niemczech, wspominali po latach, że widok zwłok w wagonach był najstraszniejszym przeżyciem ich wojny.

Niedziela 29 kwietnia

Batalion Sparksa wszedł na teren kompleksu od strony koszar SS i bocznicy. W pobliżu pociągu żołnierze zastrzelili kilku esesmanów, którzy się poddali. Na terenie obozu znaleźli kolejne stosy zwłok: w barakach przy krematorium leżały setki nagich ciał, których SS nie zdążyła już spalić.

Niemal w tym samym czasie do bramy między obozem a kompleksem koszar SS podjechał zastępca dowódcy 42 Dywizji gen. bryg. Henning Linden z grupą żołnierzy i korespondentów wojennych, wśród których była reporterka „New York Herald Tribune” Marguerite Higgins. W obecności delegata Czerwonego Krzyża Victora Maurera Heinrich Wicker przekazał Lindenowi obóz z białą flagą. Dzięki obecności dziennikarzy to właśnie ta scena trafiła na pierwsze strony gazet, a weterani obu dywizji przez dziesięciolecia spierali się potem, która z nich naprawdę wyzwoliła Dachau. W rzeczywistości oddziały obu jednostek dotarły do obozu tego samego popołudnia, niezależnie od siebie. Wicker trafił do niewoli; jego dalszy los nie jest pewny.

Gdy do bram obozu więźniarskiego podeszli żołnierze, za drutami wybuchła radość. Tłum wycieńczonych ludzi rzucił się w stronę ogrodzenia; z wież strażniczych padły jeszcze strzały, a według relacji świadków kilku więźniów zginęło na drutach pod napięciem. Polska tradycja przyjmuje, że Amerykanie wkroczyli na teren obozu więźniarskiego około godziny 17.15–17.25. Więźniowie wyciągali flagi swoich krajów, zrobione naprędce w barakach, śpiewali hymny, płakali i ściskali żołnierzy. Ci, którzy nie mieli siły wstać, leżeli na pryczach.

Następnego dnia, 30 kwietnia, do obozu przybyli oficerowie wywiadu 7 Armii. Ich raporty i zdjęcia wykonane przez wojskowych fotografów, a także relacje dziennikarzy – zdjęcia Lee Miller i reportaż Marthy Gellhorn – w ciągu kilku dni obiegły świat.

Ponad 30 tysięcy ocalałych

W obozie macierzystym Amerykanie zastali ponad 30 tysięcy więźniów – według amerykańskich obliczeń około 32 tysięcy, a wraz z podobozami, według szacunków, około 67 tysięcy. Pochodzili z ponad trzydziestu krajów: z Polski, Związku Radzieckiego, Francji, Jugosławii, Włoch, Czechosłowacji, Węgier, krajów Beneluksu i z samych Niemiec. Wśród nich byli Żydzi przywiezieni w ostatnich miesiącach z ewakuowanych obozów i podobozów Kaufering, jeńcy radzieccy, działacze ruchu oporu, duchowni. Polacy stanowili największą grupę narodową; według polskich opracowań było ich około 10 tysięcy.

Polacy trafiali do Dachau od wiosny 1940 roku. Przywieziono tu część profesorów krakowskich aresztowanych w Sonderaktion Krakau, młodzież z Łodzi, działaczy podziemia i tysiące ludzi zatrzymanych w łapankach. Spis polskich ofiar Dachau, sporządzony przez byłych więźniów w 1946 roku, objął ponad 7 tysięcy nazwisk.

Polscy księża

Od grudnia 1940 roku SS gromadziła w Dachau duchownych ze wszystkich obozów. Według danych Kościoła katolickiego przeszło przez obóz 2794 katolickich księży, zakonników i kleryków, w tym 1773 z Polski. Polscy duchowni, traktowani gorzej od niemieckich, byli zmuszani do najcięższej pracy, a część z nich poddano pseudomedycznym eksperymentom. Zginęło ich 868. W dniu wyzwolenia żyło w obozie około 800 polskich księży, wśród nich przyszli biskupi Kazimierz Majdański i Ignacy Jeż.

W obawie przed likwidacją obozu polscy księża, po dziewięciodniowej nowennie, 22 kwietnia 1945 roku powierzyli siebie i współwięźniów opiece świętego Józefa i ślubowali coroczne pielgrzymki dziękczynne do jego sanktuarium w kaliskiej kolegiacie, jeśli ocaleją. Wyzwolenie tydzień później uznali za odpowiedź na tę modlitwę. Ocaleni dotrzymali ślubu: pielgrzymki do Kalisza odbywały się co roku, a 29 kwietnia Kościół w Polsce obchodzi jako Dzień Męczeństwa Duchowieństwa Polskiego.

Zabici strażnicy

Widok pociągu i stosów zwłok wywołał gniew, nad którym część żołnierzy straciła panowanie. Na terenie koszar SS żołnierze 157 Pułku zastrzelili kilkunastu esesmanów, którzy się już poddali – część w pobliżu wagonów, część na placu składowym węgla, gdzie ustawiono pod murem jeńców. Sparks wspominał później, że przerwał strzelanie, oddając strzał w powietrze. Przy jednej z wież strażniczych zginęło kolejnych kilkunastu Niemców; okoliczności tego zdarzenia – walka czy zabójstwo poddających się – pozostają sporne. W samym obozie więźniowie wymierzali samosąd, zabijając strażników i kapo, którzy nie zdołali uciec.

Sprawę zbadał zastępca inspektora generalnego 7 Armii ppłk Joseph Whitaker. Jego raport, przekazany w czerwcu 1945 roku, ustalił, że żołnierze zabili co najmniej 21 esesmanów po przyjęciu ich kapitulacji, a więźniowie – od 25 do 50 strażników. Niemiecki historyk Jürgen Zarusky, który przeanalizował akta śledztwa, oszacował, że żołnierze zastrzelili 16 jeńców na placu składowym i 17 przy wieży, a więźniowie zabili od 25 do ponad 50 osób. Sam Sparks oceniał łączną liczbę zabitych Niemców na nie więcej niż 50, a raczej około 30. Postępowanie przeciwko oficerom i żołnierzom batalionu umorzono; według relacji Sparksa zarzuty oddalił gen. George Patton, wówczas gubernator wojskowy Bawarii. Wydana w 1986 roku książka byłego lekarza batalionu Howarda Buechnera, który twierdził, że zabito ponad 500 Niemców, okazała się niewiarygodna – jej autor nie był świadkiem opisanych zdarzeń, a jego zeznania z 1945 roku mówiły o kilkunastu zabitych. Mimo to wykorzystują ją środowiska negujące Zagładę. Wydarzenia te znane są jako masakra w Dachau.

Tyfus i pierwsze tygodnie wolności

Wyzwolenie nie zakończyło umierania. W chwili przybycia Amerykanów w obozie umierało według ich szacunków do 200 osób dziennie. Obóz otoczono kwarantanną, a więźniów, wbrew ich woli, zatrzymano za drutami, by nie roznieśli tyfusu po okolicy. Do 3 maja wykryto około 2 tysięcy zachorowań. Amerykańskie szpitale polowe, lekarze wojskowi i sami więźniowie – lekarze, pielęgniarze, duchowni – walczyli z epidemią, odwszawiając ludzi i baraki DDT. Liczba zgonów spadła do 50–80 dziennie, ale przez kolejne tygodnie zmarły jeszcze setki ludzi, zbyt wycieńczonych, by przeżyć, także tych, którzy nagle dostali więcej jedzenia, niż mógł przyjąć ich organizm. Amerykanie nakazali mieszkańcom miasta Dachau obejrzeć obóz.

Wielu ocalałych nie miało dokąd wrócić. Część Polaków, zwłaszcza żołnierzy podziemia i księży, nie chciała wracać do kraju rządzonego przez komunistów; zostali na Zachodzie jako dipisi. Polscy księża spędzili jeszcze tygodnie w obozie przejściowym, zanim większość z nich powróciła do diecezji w kraju.

Rozliczenie

Teren obozu posłużył Amerykanom jako obóz internowania członków SS, a od listopada 1945 roku jako siedziba amerykańskiego trybunału wojskowego. Pierwszy z procesów w Dachau, przeciwko członkom załogi obozu, toczył się od 15 listopada do 13 grudnia 1945 roku. Wszyscy oskarżeni zostali uznani za winnych, 36 skazano na śmierć; Martin Weiss został powieszony 29 maja 1946 roku. Do 1948 roku przed amerykańskimi sądami w Dachau stanęło ponad 1600 osób, głównie członków załóg obozów koncentracyjnych i sprawców zbrodni na amerykańskich jeńcach. Eduard Weiter nie doczekał procesu: zginął 2 maja 1945 roku na zamku Itter w Tyrolu w niejasnych okolicznościach – popełnił samobójstwo albo został zastrzelony.

Ofiar Dachau nie da się policzyć dokładnie. Według Miejsca Pamięci Dachau przez obóz i jego podobozy przeszło ponad 200 tysięcy więźniów z ponad trzydziestu krajów, a zginęło co najmniej 41,5 tysiąca ludzi – liczba ta nie obejmuje wielu ofiar egzekucji, transportów i marszów śmierci.

Znaczenie

Dachau zamknął drogę, która zaczęła się w marcu 1933 roku. Obóz założony dla kilku tysięcy przeciwników politycznych stał się wzorem, według którego SS zbudowała system obozów rozciągający się w czasie wojny od Francji po okupowaną Polskę. Wyzwolenie Dachau przez Amerykanów, podobnie jak wcześniejsze otwarcie Majdanka i Auschwitz przez Armię Czerwoną, zdjęcia z Buchenwaldu i Bergen-Belsen oraz zbrodnia w Gardelegen, dało światu niezbite dowody tego, czym był niemiecki system obozów koncentracyjnych.

Dla Amerykanów Dachau stał się jednym z najważniejszych symboli sensu tej wojny – i zarazem przypomnieniem, że nawet żołnierze walczący w słusznej sprawie mogą przekroczyć granicę prawa wojennego. Dla Polski wyzwolenie obozu jest przede wszystkim pamięcią o tysiącach zamordowanych rodaków, zwłaszcza o polskim duchowieństwie, które w Dachau poniosło największe straty. Dzień po wyzwoleniu Dachau Amerykanie zajęli Monachium, kolebkę ruchu nazistowskiego, a w Berlinie Hitler odebrał sobie życie. Niewiele ponad tydzień później III Rzesza skapitulowała.

Szukasz przodka?Poradnik: Więźniowie niemieckich obozów koncentracyjnych →

Źródła

  1. myslpraska.pl · wyzwolenie kl dachau 29 kwietnia 1945 r

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.