TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Kamikaze pod Okinawą w maju

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Pacyfik
Data:
5 maja 1945
Autor:
Łukasz
Bitwa:
Bitwa o Okinawę
Tagi:
Japonia, Stany Zjednoczone, US Navy, Raymond Spruance

Na początku maja 1945 roku, gdy w Europie kapitulowały kolejne armie niemieckie, na wodach wokół Okinawy wojna weszła w najkrwawszą dla amerykańskiej marynarki fazę. W ciągu niespełna doby, 3 i 4 maja, japońskie samoloty samobójcze zatopiły trzy niszczyciele i kilka mniejszych okrętów, a uszkodziły kilkanaście dalszych, w tym lotniskowiec eskortowy i krążownik. Równocześnie, w nocy z 3 na 4 maja, japońska 32 Armia rzuciła się na lądzie do generalnej kontrofensywy, która do 5 maja załamała się z ogromnymi stratami. Maj przyniósł kolejne fale ataków: 11 maja dwa samoloty samobójcze trafiły okręt flagowy wiceadmirała Marca Mitschera, lotniskowiec „Bunker Hill”, zabijając blisko czterysta osób.

Sukcesy kamikaze wiąże się często z 5 maja, ale to uproszczenie: najcięższe straty z początku maja przypadły na 3 i 4 maja, a 5 maja był przede wszystkim dniem klęski japońskiej kontrofensywy na lądzie. „Sukcesy” kamikaze polegały też nie na odwróceniu losów bitwy – tego nie były w stanie osiągnąć – lecz na zadawaniu flocie amerykańskiej strat bez precedensu w jej dziejach.

Tło: miesiąc „Kikusui”

Od lądowania na Okinawie 1 kwietnia 1945 roku flota amerykańska i brytyjska musiała pozostawać przy wyspie, osłaniając wojska lądowe 10 Armii generała Simona Bolivara Bucknera i ich zaopatrzenie. Nie mogła, jak w poprzednich kampaniach, uderzyć i odejść. Dla Japończyków oznaczało to cel nieruchomy i oddalony od lotnisk na Kiusiu o niespełna 600 kilometrów.

Dowództwo japońskie odpowiedziało serią masowych nalotów samobójczych, nazwanych „Kikusui” („pływająca chryzantema”). Pierwsza z nich, 6–7 kwietnia, zbiegła się z wyprawą pancernika „Yamato”, zatopionego 7 kwietnia przez samoloty z lotniskowców. Kolejne operacje w kwietniu przyniosły trafienia w pancerniki i lotniskowce oraz zatopienie niszczyciela „Mannert L. Abele” przez pilotowany pocisk „Ohka” – był to kwietniowy okres ataków kamikaze nad Okinawą. Ciężar ataków spadał przede wszystkim na niszczyciele rozstawione wokół wyspy na stanowiskach pikiet radarowych, które jako pierwsze wykrywały nadlatujące samoloty i jako pierwsze były atakowane.

Pod koniec kwietnia kilka dni złej pogody dało marynarzom chwilę wytchnienia. Japończycy wykorzystali ją, by przygotować piątą operację „Kikusui”, skoordynowaną tym razem z uderzeniem armii na lądzie.

3 maja: „Little” i „Aaron Ward”

Pogoda poprawiła się po południu 3 maja. O zmierzchu nad jedno ze stanowisk pikiet radarowych nadleciała grupa samolotów japońskich. Atak spadł na niszczyciel „Little” i niszczyciel-stawiacz min „Aaron Ward”. „Little” w ciągu kilku minut otrzymał według amerykańskiej dokumentacji cztery lub pięć trafień samolotów samobójczych; miał złamaną stępkę i zniszczone maszynownie. Zatonął około 19.55. Zginęło 31 członków załogi, a kilkudziesięciu zostało rannych. W tym samym ataku zatonął towarzyszący niszczycielom okręt wsparcia ogniowego LSM(R)-195.

„Aaron Ward” przetrwał jeden z najcięższych ataków, jakie spotkały okręt US Navy podczas wojny. Mimo kolejnych trafień samolotów i bomb, pożarów i eksplozji amunicji, okręt pozbawiony napędu i z przechyłem utrzymał się na wodzie i został odholowany do zatoki Kerama. Zginęło kilkudziesięciu marynarzy; okrętu po wojnie już nie wyremontowano.

4 maja: najczarniejszy poranek pikiet

Rano 4 maja nadleciały główne siły piątej operacji „Kikusui”. Według zestawienia, na które powołują się amerykańskie opracowania, wzięło w niej udział około 125 samolotów samobójczych marynarki i kilkadziesiąt maszyn armii, a towarzyszyły im bombowce i myśliwce. Wiele z nich zestrzeliły myśliwce osłony i artyleria przeciwlotnicza, ale te, które się przedarły, uderzały z niezwykłą skutecznością.

Około 7.40 dwa samoloty zaatakowały niszczyciel „Luce”. Pierwszy, zestrzelony tuż przy burcie, wybuchem bomby pozbawił okręt zasilania; drugi trafił w rufę. O 8.14 „Luce” zatonął, zabierając ze sobą według amerykańskich danych 126 ze 312 członków załogi. Niespełna pół godziny później w pobliskim niszczycielu „Morrison”, pełniącym funkcję okrętu naprowadzania myśliwców, uderzyły kolejno myśliwiec i trzy stare wodnosamoloty dwupłatowe, które wcześniej zdołały przemknąć nisko nad wodą. Okręt przewrócił się i o 8.40 poszedł na dno tak szybko, że zginęła większość ludzi znajdujących się pod pokładem – 152 marynarzy. Tego samego dnia zatonęły także dwa okręty wsparcia ogniowego, LSM(R)-190 i LSM(R)-194.

Uszkodzeń doznało wiele dalszych jednostek. Niszczyciel-stawiacz min „Shea” trafiła pilotowana bomba „Ohka”, która przeszła na wylot przez nadbudówkę i wybuchła za burtą. Kamikaze uderzyli też w lekki krążownik „Birmingham”, a wieczorem w lotniskowiec eskortowy „Sangamon”, który spłonął niemal doszczętnie, lecz utrzymał się na wodzie. Tego samego dnia samoloty samobójcze trafiły dwa brytyjskie lotniskowce, „Formidable” i „Indomitable”, działające przeciwko lotniskom na wyspach Sakishima. Dzięki opancerzonym pokładom startowym oba wznowiły operacje lotnicze po kilku godzinach.

W sumie 3 i 4 maja były dla US Navy jednymi z najcięższych dni całej kampanii: według amerykańskich zestawień zginęło lub zaginęło wtedy kilkuset marynarzy, a straty japońskie w samolotach sięgnęły ponad stu maszyn.

Kontrofensywa 32 Armii

Ataki z powietrza miały wesprzeć uderzenie na lądzie. Dowódca japońskiej 32 Armii, generał Mitsuru Ushijima, uległ naleganiom swojego szefa sztabu, generała Isamu Chō, który domagał się przejścia od obrony do natarcia. Przeciw temu opowiadał się oficer operacyjny armii, pułkownik Hiromichi Yahara, przekonany, że jedyną szansą japońskiej armii jest wykrwawianie przeciwnika na umocnionej linii wokół zamku Shuri.

W nocy z 3 na 4 maja artyleria japońska, dotąd starannie ukryta, otworzyła huraganowy ogień, a oddziały saperów okrętowych próbowały wysadzić desanty na tyłach Amerykanów na obu wybrzeżach wyspy. Większość barek została wykryta i zniszczona, zanim dotarła do brzegu. Rano 4 maja do natarcia ruszyła 24 Dywizja z czołgami, wspierana przez 44 Samodzielną Brygadę Mieszaną. Na przedpolu amerykańskich 7 i 77 Dywizji Piechoty natarcie załamało się pod ogniem artylerii, okrętów i lotnictwa. Działa japońskie, które musiały wyjść z ukrycia, padły ofiarą ognia kontrbateryjnego.

Do 5 maja kontrofensywa była skończona. Japończycy stracili według różnych szacunków od 5 do 7 tysięcy ludzi i większą część artylerii, nie zdobywszy niemal żadnego terenu. Ushijima, według wspomnień Yahary, przyznał później ze łzami, że jego oficer operacyjny miał rację, i powierzył mu dalsze kierowanie obroną. Od tej chwili 32 Armia ograniczyła się do uporczywej obrony.

„Bunker Hill” i okręty flagowe

Klęska na lądzie nie przerwała ataków z powietrza. 11 maja Japończycy rozpoczęli szóstą operację „Kikusui”. Rano niszczyciele „Hugh W. Hadley” i „Evans”, pełniące służbę na jednej z pikiet radarowych, przez blisko dwie godziny odpierały ataki kilkudziesięciu samolotów. Oba zostały ciężko uszkodzone, ale utrzymały się na wodzie, a ich załogi zgłosiły zestrzelenie kilkudziesięciu maszyn.

Tego samego ranka dwa myśliwce Mitsubishi A6M wyłoniły się z niskich chmur nad zespołem lotniskowców szybkich. Pierwszy zrzucił bombę i uderzył w pokład startowy „Bunker Hill”, zastawiony uzbrojonymi i zatankowanymi samolotami; drugi trafił w pobliżu nadbudówki. Wybuchła pożoga, która ogarnęła hangar. Według amerykańskich danych zginęło lub zaginęło 396 ludzi, a 264 zostało rannych – wielu udusiło się dymem w pomieszczeniach pod pokładem. Okręt ocalał, ale do końca wojny już nie wrócił do walki. Mitscher, który stracił znaczną część sztabu, przeniósł flagę na „Enterprise”. Już 14 maja i ten lotniskowiec został trafiony przez samolot samobójczy, który wbił się w pokład przy przednim podnośniku; również „Enterprise” musiał opuścić strefę walk na resztę wojny, a Mitscher po raz kolejny zmienił okręt flagowy.

Ataki dosięgły także dowódcy całej operacji. Wieczorem 12 maja, na kotwicowisku Hagushi, dwa samoloty samobójcze trafiły pancernik „New Mexico”, na którym znajdował się admirał Raymond Spruance, dowódca 5 Floty. Zginęło 54 członków załogi, a 119 zostało rannych; sam Spruance wyszedł bez szwanku. Był to drugi okręt flagowy Spruance’a trafiony przez kamikaze pod Okinawą – pod koniec marca uszkodzony został krążownik „Indianapolis”.

Druga połowa maja

Kolejne operacje „Kikusui” przeprowadzono 23–25 i 27–28 maja. Wieczorem 24 maja Japończycy spróbowali nowego sposobu: dwanaście bombowców Mitsubishi Ki-21 poleciało z komandosami oddziału Giretsu na zajęte przez Amerykanów lotniska Okinawy. Część zawróciła, część zestrzelono; na lotnisku Yontan przymusowo wylądowało pięć maszyn, z czego tylko jedna w miarę normalnie. Około dziesięciu ocalałych komandosów, zanim zginęło, zniszczyło według amerykańskich danych dziewięć samolotów, uszkodziło 29 i podpaliło około 260 tysięcy litrów paliwa. 28 maja kamikaze zatopili niszczyciel „Drexler”, który przewrócił się i zatonął w niespełna minutę; zginęło 168 członków załogi.

Pod koniec miesiąca nastąpiła zaplanowana wcześniej zmiana dowództwa. 27 maja admirała Spruance’a zastąpił admirał William Halsey, a 5 Flota stała się znowu 3 Flotą; następnego dnia Mitschera zastąpił wiceadmirał John S. McCain. Zmęczone wielotygodniową służbą pod ciągłym zagrożeniem sztaby i załogi potrzebowały odpoczynku.

Ludzie po obu stronach

Dla amerykańskich marynarzy służba pod Okinawą w maju 1945 roku oznaczała tygodnie niemal nieustannego alarmu. Załogi niszczycieli na pikietach radarowych spały przy działach, a lekarze okrętowi odnotowywali coraz więcej przypadków skrajnego wyczerpania nerwowego.

Po stronie japońskiej loty samobójcze stały się w maju rutyną. Lotnicy, często dwudziestoletni lub młodsi, po krótkim szkoleniu startowali z lotnisk na Kiusiu, takich jak Kanoya, na starych i nowych maszynach, nierzadko przeładowanych bombą. Podobnie jak od jesiennych ataków na lotniskowce u Filipin w 1944 roku, wielu z nich pozostawiło listy pożegnalne; ich lektura do dziś budzi w Japonii spory o to, ile w tych ofiarach było dobrowolnego poświęcenia, a ile nacisku przełożonych i państwa. Większość pilotów ginęła, zanim dotarła do celu – zestrzelona przez myśliwce lub artylerię przeciwlotniczą.

Bilans i znaczenie

Ataki samobójcze trwały aż do końca walk o Okinawę w czerwcu 1945 roku. Według amerykańskich danych, na które powołuje się większość opracowań, w ciągu całej kampanii zatonęło 36 okrętów i jednostek alianckich, a 368 zostało uszkodzonych, w większości przez kamikaze; US Navy straciła 4907 zabitych i zaginionych – więcej, niż padło na lądzie żołnierzy piechoty morskiej. Maj, z piątą, szóstą, siódmą i ósmą operacją „Kikusui”, należał do najcięższych miesięcy tej kampanii.

Mimo to kamikaze nie osiągnęli celu strategicznego. Nie zatopili żadnego lotniskowca floty ani pancernika i nie zmusili floty do odejścia od Okinawy; nie zdołali też odciąć wojsk na lądzie od zaopatrzenia. Klęska kontrofensywy 4–5 maja przesądziła, że 32 Armia mogła już tylko opóźniać nieuchronną porażkę. Straty pod Okinawą miały jednak skutki daleko poza wyspą: w Waszyngtonie stały się jednym z argumentów w dyskusji nad tym, ile kosztowałaby inwazja na wyspy macierzyste Japonii, bronione przez tysiące samolotów przygotowywanych do lotów samobójczych.

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.