TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Operacja Carthage

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Skandynawia
Data:
21 marca 1945
Autor:
Łukasz
Tagi:
RAF, Dania, ruch oporu, ludność cywilna

Przed południem 21 marca 1945 roku nad dachami Kopenhagi przemknęło osiemnaście dwusilnikowych bombowców de Havilland Mosquito. Leciały tak nisko, że mijały kominy i maszty. Ich celem był Shellhus – biurowiec koncernu Shell w centrum miasta, który od 1944 roku służył jako kwatera główna Gestapo w Danii. Tu niemiecka policja bezpieczeństwa przechowywała akta duńskiego podziemia, tu przesłuchiwała i torturowała zatrzymanych, a na najwyższym piętrze trzymała więźniów jako żywą tarczę przed nalotem.

Operacja „Carthage” („Kartagina”), przeprowadzona przez brytyjskie lotnictwo na prośbę duńskiego ruchu oporu, osiągnęła swój cel: budynek spłonął, archiwa uległy zniszczeniu, osiemnastu więźniów zdołało uciec. Ale jeden z pierwszych samolotów zahaczył o maszt oświetleniowy i rozbił się obok katolickiej szkoły w dzielnicy Frederiksberg. Część kolejnych załóg wzięła dym z rozbitej maszyny za płonący cel i zrzuciła bomby na szkołę. Zginęło 86 dzieci i około 20 dorosłych. Nalot, który miał ratować Duńczyków, stał się jedną z największych tragedii okupowanej Danii.

Gestapo w Danii

Dania, zajęta przez Niemców 9 kwietnia 1940 roku, przez pierwsze lata okupacji zachowała własny rząd, parlament, policję i króla Chrystiana X. Ten „wzorcowy protektorat” załamał się latem 1943 roku: fala strajków i sabotażu doprowadziła do ogłoszenia przez Niemców stanu wyjątkowego 29 sierpnia, dymisji rządu i rozbrojenia duńskiej armii. Kilka tygodni później Duńczycy ocalili większość swoich Żydów, przeprawiając ich przez Sund do Szwecji. Ruch oporu, koordynowany przez Duńską Radę Wolności (Danmarks Frihedsråd), rósł w siłę, a współpracujące z brytyjskim Kierownictwem Operacji Specjalnych (SOE) grupy sabotażowe niszczyły tory kolejowe i zakłady pracujące dla Niemiec.

Odpowiedzią okupanta był rosnący terror. Pełnomocnik Rzeszy Werner Best oraz podporządkowane Himmlerowi SS, policja bezpieczeństwa i Sicherheitsdienst rozbudowali aparat represji; 19 września 1944 roku Niemcy rozwiązali duńską policję i wywieźli blisko dwa tysiące policjantów do obozów w Niemczech. Działały duńskie formacje kolaboracyjne, w tym utworzona przez Niemców z Duńczyków policja pomocnicza HIPO, a na sabotaż i zamachy podziemia odpowiadano „kontrterrorem”: zabójstwami odwetowymi i wysadzaniem budynków użyteczności publicznej. Gestapo zajęło Shellhus przy Kampmannsgade, nad jeziorami w centrum Kopenhagi, i zgromadziło tam kartoteki obejmujące całą konspirację. Zimą 1944/1945 fala aresztowań uderzyła w kierownictwo podziemia; w budynku przetrzymywano m.in. członków Rady Wolności i oficerów duńskiego wywiadu wojskowego.

Prośba podziemia

Duńskie podziemie od dawna prosiło Brytyjczyków o zbombardowanie Shellhus. Chodziło o dwie rzeczy: zniszczenie kartotek, z których Gestapo czerpało wiedzę o kolejnych ludziach i siatkach, oraz – jeśli się da – uwolnienie więźniów. RAF długo odmawiał. Budynek stał w gęstej zabudowie śródmieścia, obok gmachu Instytutu Technologicznego, w którym codziennie przebywało około 600 osób; precyzyjne trafienie wymagało ataku z wysokości dachów, a każdy błąd groził ofiarami wśród cywilów. Prośby ponawiano jednak coraz natarczywiej, zwłaszcza po aresztowaniach przywódców ruchu oporu na przełomie 1944 i 1945 roku. W końcu RAF wyraził zgodę.

Brytyjczycy mieli już doświadczenie w takich zadaniach. W lutym 1944 roku Mosquito rozbiły mury więzienia w Amiens (operacja Jericho), a 31 października 1944 roku zniszczyły kwaterę Gestapo w budynkach uniwersytetu w Aarhus, przy czym niemal nie ucierpieli okoliczni mieszkańcy. Nalot na Kopenhagę był jednak trudniejszy: cel leżał w samym środku stolicy, osłanianej przez artylerię przeciwlotniczą, w tym przez działa stojącego w porcie krążownika „Nürnberg”. Przez kilka tygodni planiści 2 Grupy RAF przygotowywali atak; dla załóg zbudowano makietę budynku i okolicznych kwartałów.

Nalot

Rano 21 marca z lotniska Fersfield w hrabstwie Norfolk wystartowało osiemnaście Mosquito FB.VI ze 140 Skrzydła RAF – z 21 Dywizjonu RAF, australijskiego 464 Dywizjonu RAAF i nowozelandzkiego 487 Dywizjonu RNZAF – oraz dwa Mosquito ze sprzętem fotograficznym. Formalnie wyprawą kierował dowódca 140 Skrzydła, pułkownik lotnictwa Bob Bateson, ale leciał w niej też dowódca 2 Grupy, wicemarszałek lotnictwa Basil Embry, pod przybranym nazwiskiem „Smith”. Osłonę zapewniało około 30 myśliwców P-51 Mustang RAF, które miały też atakować stanowiska artylerii przeciwlotniczej. Samoloty przeleciały nad Morzem Północnym na wysokości kilkunastu metrów, by uniknąć niemieckich radarów; sól osiadała na szybach kabin. Nad Zelandią formacja podzieliła się na trzy fale po sześć maszyn, które miały kolejno, w odstępach kilku minut, uderzyć w cel. Bomby miały zapalniki opóźnione, by eksplozje nie dosięgły kolejnych samolotów. Godzinę ataku – około 11.15 – wybrano z myślą o przerwie obiadowej, gdy budynek miał być względnie pusty, a szafy z aktami otwarte.

Pierwsza fala znalazła cel bez trudu – Shellhus był jedynym budynkiem w mieście pomalowanym w barwy maskujące. Bomby trafiły w dolne kondygnacje: Mosquito miały uderzać w ściany budynku od boku, a nie z góry. Jednak nad terenem stacji towarowej Mosquito dowódcy 21 Dywizjonu Petera Kleboe zawadził o wysoki maszt oświetleniowy. Uszkodzony samolot zgubił bomby nad ulicą Sønder Boulevard – w trafionej kamienicy zginęło jedenaście lub dwanaście osób – i runął na garaże przy Frederiksberg Allé, tuż obok katolickiej szkoły Institut Jeanne d’Arc, nazywanej Szkołą Francuską (Den Franske Skole) i prowadzonej przez siostry zakonne. Obaj lotnicy zginęli.

Garaże stanęły w ogniu. Druga fala nadleciała z nieco innego kierunku i kilku pilotów, widząc kłęby dymu nad Frederiksbergiem, uznało, że to płonący Shellhus. Bomby spadły na szkołę i sąsiednie kwartały przy Maglekildevej i Amicisvej. Tylko część maszyn drugiej fali odnalazła właściwy cel; jedna z bomb wybiła okna klatki schodowej Shellhus i zabiła wielu pracowników Gestapo uciekających z budynku po pierwszym uderzeniu. W trzeciej fali błąd rozpoznał jedynie jej dowódca, który poleciał nad Shellhus, ale nie zrzucił bomb; pozostali zaatakowali okolicę szkoły, zrzucając także bomby zapalające.

Shellhus

Zachodnie skrzydło sześciokondygnacyjnego budynku zostało niemal zrównane z ziemią, a całość płonęła od końca do końca. Spłonęła większość akt Gestapo. Na najwyższym piętrze przebywało 26 duńskich więźniów. RAF liczył się z tym, że wszyscy zginą pod gruzami; w zamieszaniu osiemnastu z nich zdołało jednak uciec. Duńscy świadkowie sądzili potem, że piloci celowo bombardowali dolne piętra, by oszczędzić więźniów – w rzeczywistości była to po prostu technika ataku z niskiego pułapu. Wśród uratowanych był lekarz Mogens Fog, członek Duńskiej Rady Wolności. Ośmiu więźniów zginęło, wśród nich kontradmirał Carl Hammerich i oficerowie związani z wywiadem armii. Według angielskojęzycznych opracowań w budynku zginęło też 55 Niemców i 47 duńskich pracowników Gestapo; inne dane mówią łącznie o około 125 zabitych w Shellhus i wokół niego, z których wielu nigdy nie zidentyfikowano – szczątki jeszcze latem 1945 roku wydobywano z ruin.

Nalot sparaliżował pracę Gestapo w Kopenhadze na kluczowe tygodnie przed końcem wojny. Zniszczenie kartotek ochroniło wielu konspiratorów przed aresztowaniem, a uwolnieni przywódcy mogli wrócić do pracy. Z militarnego punktu widzenia zadanie wykonano.

Szkoła

Na Frederiksbergu wydarzyła się tragedia. Atak nastąpił w czasie lekcji. W szkole przebywało kilkaset dzieci – część zginęła od wybuchów, część w piwnicach, w których schroniła się podczas alarmu i które zasypały gruzy, część w pożarze. Mieszkańcy, strażacy i sami ocaleli próbowali wydobywać dzieci spod gruzów, zanim ogień obejmie cały budynek; zginęli przy tym dwaj ojcowie, dwaj strażacy i ochotnicy. Akcję ratunkową utrudniała obecność HIPO, która odcinała teren i nie wpuszczała rodziców szukających swoich dzieci.

Według najnowszego duńskiego zestawienia w szkole zginęło 86 dzieci i 20 dorosłych, w tym dziesięć zakonnic, nauczycielki i ratownicy; w opracowaniach angielskich podaje się zwykle 87 dzieci i 18 dorosłych. Około 900 mieszkańców okolicznych domów straciło dach nad głową. Łączną liczbę ofiar cywilnych nalotu szacuje się na 120–125 osób; szpitale zarejestrowały 117 zabitych i ponad 300 rannych, ale w chaosie nie wszystkich odnotowano. Szkoły nie odbudowano – ocalałych uczniów przeniesiono do Institut Sankt Joseph.

RAF też poniósł straty. Ogień artylerii przeciwlotniczej uszkodził kilka maszyn. Jeden Mosquito wodował w Sundzie – jego załoga utonęła – dwa inne spadły do Kattegatu, a jeden Mustang rozbił się w parku Fælledparken. Łącznie stracono cztery Mosquito i dwa Mustangi; zginęło dziewięciu lotników – Brytyjczyków, Australijczyków, Nowozelandczyków, Kanadyjczyk i Norweg. Ocalałym załogom o tym, co stało się ze szkołą, powiedziano dopiero po zakończeniu wojny w Europie.

Cena precyzji

Operacja Carthage uchodzi za jeden z najśmielszych nalotów precyzyjnych wojny i zarazem za przestrogę przed ich złudzeniem. Pokazała, że nawet najstaranniej zaplanowany atak z niskiego pułapu zależał od przypadku – jednego masztu, jednej smugi dymu. Do pomyłki doszło niespełna trzy tygodnie po tym, jak w Hadze inny błąd lotnictwa alianckiego zniszczył dzielnicę Bezuidenhout, a w obu przypadkach ofiarami padła ludność krajów okupowanych, którym naloty miały pomóc. Różnica polegała na tym, że w Kopenhadze to sami Duńczycy – przywódcy podziemia – prosili o atak i znali jego ryzyko. W kręgach ruchu oporu przeważała opinia, że mimo tragedii zniszczenie archiwów uratowało wielu ludzi przed aresztowaniem, torturami i śmiercią.

Dla rodzin z Frederiksbergu żałoba trwała jednak przez dziesięciolecia; przez długi czas mówiono o niej ciszej niż o bohaterstwie ruchu oporu. 23 marca 1953 roku na miejscu szkoły odsłonięto pomnik, a nazwiska ofiar wyryto w płytach chodnika przy Frederiksberg Allé. W 1951 roku na nowym budynku Shellhus umieszczono tablicę upamiętniającą ośmiu zabitych więźniów. W 2021 roku duński reżyser Ole Bornedal przypomniał tragedię w filmie Cień w moim oku (Skyggen i mit øje).

Ostatnie tygodnie okupacji

Nalot na Kopenhagę był jednym z ostatnich wielkich uderzeń RAF w Danii. Na 17 kwietnia 1945 roku zaplanowano podobny atak na siedzibę Gestapo w Odense. Niemcy przetrzymywali wówczas w Danii setki tysięcy żołnierzy i uchodźców z Prus Wschodnich i Pomorza, a podziemie przygotowywało się do przejęcia władzy w chwili kapitulacji. Okupacja Danii zakończyła się w pierwszych dniach maja 1945 roku, gdy wojska niemieckie w północno-zachodnich Niemczech, Holandii i Danii skapitulowały przed marszałkiem Montgomerym. Duńczycy wyszli z wojny jako kraj, który zdołał ocalić większość swoich obywateli – w tym Żydów – ale pamięć o 21 marca 1945 roku pozostała jedną z najboleśniejszych w historii okupacji.

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.