TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Początek bitwy o Szanghaj

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Daleki Wschód
Data:
13 sierpnia 1937
Autor:
Natalia
Bitwa:
Bitwa o Szanghaj (1937)
Tagi:
Japonia, Chiny, wojna chińsko-japońska, Czang Kaj-szek

Rano 13 sierpnia 1937 roku w północnych dzielnicach Szanghaju padły pierwsze strzały między chińskim Korpusem Ochrony Pokoju a japońską piechotą morską. Po południu przy moście Bazi w dzielnicy Zhabei wybuchła regularna bitwa, a wieczorem japońskie okręty na rzece Huangpu otworzyły ogień na chińskie pozycje. Następnego dnia rząd w Nankinie ogłosił deklarację o samoobronie, chińskie lotnictwo zaatakowało japońskie okręty, a Czang Kaj-szek rzucił do natarcia swoje najlepsze dywizje. Wojna, która od nocy na moście Marco Polo toczyła się na północy Chin, przeniosła się do największego miasta kraju, jego finansowego i handlowego centrum, leżącego zaledwie trzysta kilometrów od stolicy. Tak zaczęła się bitwa o Szanghaj, największa bitwa pierwszego roku wojny chińsko-japońskiej, w której w ciągu trzech miesięcy wzięło udział blisko milion żołnierzy.

Miasto pod okiem świata

Szanghaj był w latach trzydziestych piątym co do wielkości miastem świata i najbardziej kosmopolitycznym miastem Azji. Obok chińskiej municypalności istniały w nim Międzynarodowe Osiedle, zarządzane przez radę zdominowaną przez Brytyjczyków, i koncesja francuska. W mieście stacjonowały oddziały brytyjskie, amerykańskie, francuskie i włoskie, a na rzece stały okręty wielu mocarstw. Japończycy, najliczniejsza grupa cudzoziemców, mieszkali głównie w dzielnicy Hongkou, którą w planie obrony Osiedla przydzielono japońskiej piechocie morskiej.

Pięć lat wcześniej w tych samych dzielnicach toczyła się już wojna. Incydent szanghajski z 1932 roku zakończył rozejm, który zabraniał Chińczykom trzymać wojsko w strefie wokół miasta, a Japończykom pozwalał zachować w nim garnizon. Japońska piechota morska, Specjalne Morskie Siły Desantowe, zbudowała w Hongkou i w Yangshupu sieć umocnień z betonu, sztabem w żelbetowym gmachu przy North Sichuan Road i ufortyfikowanymi przędzalniami. Chiński rząd ze swej strony przez lata po cichu przygotowywał się do następnej rundy. Pod kierunkiem niemieckich doradców, kolejno Hansa von Seeckta i generała Alexandra von Falkenhausena, wyszkolono i uzbrojono kilka dywizji według wzorów niemieckich, a między Szanghajem a Nankinem zbudowano linie bunkrów, nazywane przez niektórych chińską linią Hindenburga. Do wojska w strefie zdemilitaryzowanej przemycano żołnierzy przebranych za policjantów Korpusu Ochrony Pokoju.

Od Marco Polo do Hongqiao

Po starciu pod Pekinem w nocy z 7 na 8 lipca 1937 roku rząd Fumimaro Konoe zdecydował się wysłać do północnych Chin posiłki, a pod koniec lipca Japończycy zajęli Pekin i Tiencin. Do Szanghaju, gdzie wciąż panował spokój, napływali uciekinierzy, a japońscy mieszkańcy z głębi kraju ewakuowali się do Hongkou. W Tokio wojsko było podzielone. Szef wydziału operacyjnego sztabu generalnego Kanji Ishiwara chciał ograniczyć wojnę do północy i nie wysyłać dywizji nad Jangcy. Marynarka, która uważała środkowe Chiny za swoją strefę, domagała się zdecydowanej akcji w Szanghaju.

Iskrą stał się incydent z 9 sierpnia. Po południu tego dnia podporucznik marynarki Isao Ōyama, dowódca jednego z oddziałów piechoty morskiej, i jego kierowca, marynarz Yōzō Saitō, podjechali samochodem pod bramę wojskowego lotniska Hongqiao na zachodnich przedmieściach. Obaj zostali zastrzeleni, zginął też chiński wartownik Korpusu Ochrony Pokoju. Okoliczności do dziś są sporne. Strona chińska twierdziła, że Japończycy próbowali wtargnąć na lotnisko i pierwsi otworzyli ogień. Ōyama nie miał jednak przy sobie broni, a część historyków, jak Peter Harmsen, uważa, że strzelaninę z wartownikiem upozorowano już po zabiciu obu Japończyków. Nie wiadomo też, czy Ōyama działał na czyjś rozkaz.

10 sierpnia japoński konsul generalny zażądał wycofania Korpusu Ochrony Pokoju i rozebrania chińskich umocnień wokół miasta. Konsulowie mocarstw próbowali pośredniczyć, przypominając, że Szanghaj nie powinien stać się polem bitwy. Japonia odpowiedziała wysłaniem posiłków: 11 sierpnia na rzece pojawiły się okręty 3 Floty wiceadmirała Kiyoshiego Hasegawy, a na ląd zeszło około dwóch tysięcy żołnierzy piechoty morskiej. Według źródeł japońskich garnizon liczył wtedy co najwyżej około pięciu tysięcy ludzi, według chińskich, wliczających marynarzy okrętów, kilkanaście tysięcy. Tego samego dnia Czang Kaj-szek rozkazał generałowi Zhang Zhizhongowi, dowódcy obrony rejonu Nankin–Szanghaj, wprowadzić do miasta 87 i 88 Dywizję. Były to elitarne jednostki szkolone przez Niemców, w hełmach typu niemieckiego i z niemiecką bronią. Chiński plan przewidywał zaskakujące uderzenie, które zepchnie Japończyków do rzeki, zanim nadejdą ich posiłki.

Pierwsze strzały

Kto pierwszy otworzył ogień 13 sierpnia, zależy od tego, czyje źródła się czyta. Według chińskiej prasy około 9.15 rano kilkudziesięciu japońskich żołnierzy piechoty morskiej wyszło ze szkoły przy North Sichuan Road i ostrzelało posterunki Korpusu Ochrony Pokoju przy ulicy Baoshan, po czym wycofało się po kilkunastominutowej wymianie ognia. Według relacji japońskich wymiana strzałów była zwykłym incydentem patrolowym, a prawdziwa bitwa zaczęła się po południu, gdy około 16.54 batalion chińskiej 88 Dywizji wysadził mosty na kanale przy moście Bazi i otworzył ogień z moździerzy. Źródła chińskie piszą odwrotnie, że to Japończycy przekroczyli most i zaatakowali. Wieczorem okręty 3 Floty zaczęły ostrzeliwać chińskie dzielnice Zhabei i Jiangwan. Późno w nocy Czang Kaj-szek rozkazał Zhang Zhizhongowi rozpocząć następnego dnia ogólne natarcie.

Spór o to, kto zaczął, ma znaczenie także dla oceny całej bitwy. Część historyków, zwłaszcza japońskich, podkreśla, że to Chińczycy wybrali Szanghaj na pole bitwy i skoncentrowali tam wojska jako pierwsi. Inni zwracają uwagę, że Japonia, prowadząca już otwartą wojnę na północy, sama zażądała jednostronnego wycofania chińskich sił z ich własnego miasta. Wiadomo, że Czang zdecydował się na walkę w Szanghaju świadomie. Chciał zmusić Japończyków do walki w delcie Jangcy, gdzie sieć kanałów i pól ryżowych utrudniała ruch zmotoryzowanym kolumnom, zyskać czas na ewakuację przemysłu w głąb kraju i pokazać mocarstwom, których interesy w Szanghaju były ogromne, że Chiny walczą. Historycy do dziś spierają się, czy ta strategia była słuszna.

Czarna sobota

14 sierpnia rząd w Nankinie ogłosił deklarację o samoobronie i oporze, w której oskarżył Japonię o agresję i ogłosił, że Chiny będą się bronić. Rano chińskie bombowce Northrop Gamma zaatakowały japońskie okręty pod Wusong, a w ciągu dnia kolejne samoloty próbowały trafić okręt flagowy 3 Floty, stary krążownik pancerny „Izumo”, zakotwiczony przy japońskim konsulacie, tuż obok Bundu. Nad miastem wisiały chmury po tajfunie, który kilka dni wcześniej przeszedł nad wybrzeżem, a chińscy lotnicy nie mieli doświadczenia w atakowaniu okrętów. Po południu, około 16.30, ostrzelane przez artylerię przeciwlotniczą „Izumo” samoloty zrzuciły bomby, które chybiły okręt. Dwie spadły na Nanjing Road przy hotelach Cathay i Palace, w samym sercu Międzynarodowego Osiedla. Kilkanaście minut później dwie kolejne wybuchły przed centrum rozrywki Great World na granicy koncesji francuskiej, gdzie schroniły się tysiące uciekinierów z północnych dzielnic.

Zginęło od kilkuset do ponad tysiąca osób, a łączną liczbę zabitych i rannych szacuje się na około trzy tysiące. Byli wśród nich Chińczycy i cudzoziemcy, przechodnie, uciekinierzy i goście hoteli. Dzień ten nazwano w Szanghaju Czarną albo Krwawą Sobotą. Była to tragiczna pomyłka, nie zamierzony atak, ale pokazała, że wielkie miasto z jego cudzoziemskimi enklawami nie jest już bezpiecznym azylem. Tego samego dnia chińscy myśliwcy 4 Grupy kapitana Gao Zhihanga zestrzelili nad Hangzhou kilka japońskich bombowców bez własnych strat. Od 1940 roku 14 sierpnia obchodzono w Chinach jako Dzień Lotnictwa.

Nazwa „Krwawa Sobota” przylgnęła także do innego dnia tej bitwy. 28 sierpnia japońskie samoloty zbombardowały zatłoczony uciekinierami Dworzec Południowy. Fotoreporter H.S. Wong sfotografował wtedy płaczące niemowlę w ruinach dworca. Zdjęcie obiegło świat i obejrzały je ponad sto milionów ludzi. Stało się jednym z najbardziej znanych obrazów wojny w Chinach.

Tokio odpowiada

Japoński rząd potraktował chiński atak na okręty jako dowód, że lokalnego rozwiązania już nie będzie. W nocy z 14 na 15 sierpnia gabinet Konoe zebrał się na nadzwyczajnym posiedzeniu, a 15 sierpnia rano ogłosił, że Japonia musi „ukarać chińską armię” i skłonić rząd w Nankinie do opamiętania. Tego samego dnia sformowano Armię Ekspedycyjną Szanghaju, złożoną z 3 i 11 Dywizji, a jej dowódcą mianowano przywróconego do służby generała Iwane Matsuiego, znawcę Chin i zwolennika twardego kursu. Bombowce marynarki Mitsubishi G3M, startujące z Tajwanu i z wyspy Kiusiu, rozpoczęły naloty na Nankin, Hangzhou i inne miasta, nazywane w Japonii bombardowaniami zamorskimi. Lotnictwo atakowało cele odległe o setki kilometrów od swoich baz, za morzem, co jeszcze kilka lat wcześniej wydawało się niemożliwe. W kolejnych dniach chińskie myśliwce zestrzeliły kilkanaście z tych samolotów.

Szturm na Hongkou

Chińskie natarcie, rozpoczęte po południu 14 sierpnia, utknęło już pierwszego dnia. Bunkry piechoty morskiej były odporne na pociski chińskich haubic kalibru 150 mm, najcięższej broni, jaką dysponowała chińska armia. Artyleria stała zbyt daleko, łączność zawodziła, a każdy atak był ostrzeliwany z okrętów na rzece. Żołnierze 88 Dywizji podchodzili do stanowisk pod osłoną ognia karabinów maszynowych i niszczyli je granatami. Przy moście Bazi zginął dowódca brygady Huang Meixing. Wieczorem Czang kazał wstrzymać szturm.

17 sierpnia obie dywizje ruszyły ponownie, po silnym przygotowaniu artyleryjskim, stosując niemiecką taktykę oddziałów szturmowych. Chińczycy zdobywali ulicę po ulicy i otaczali japońskie punkty oporu zaporami z worków z piaskiem. Niektóre z nich zdobyli, ale przełamania nie było. Do walki rzucono świeżo przybyłą 36 Dywizję, także szkoloną przez Niemców, i lekkie czołgi brytyjskiej produkcji, bez doświadczenia we współdziałaniu z piechotą. 21 i 22 sierpnia chińskie oddziały przebiły się w Yangshupu do nadbrzeża Huangpu, ale nie zdołały zdobyć murów nabrzeża i ufortyfikowanych przędzalni. Japończycy dostawali tymczasem kolejne posiłki z Japonii i Mandżurii.

Bitwa toczyła się kilkaset metrów od Międzynarodowego Osiedla, którego mieszkańcy obserwowali ją z dachów hoteli i z nabrzeża. Amerykański dziennikarz Edgar Snow pisał, że wyglądało to tak, jakby bitwa pod Verdun toczyła się nad Sekwaną, na oczach neutralnego Paryża z prawego brzegu. 26 sierpnia japońskie samoloty ostrzelały na drodze z Nankinu samochód brytyjskiego ambasadora Hughe’a Knatchbull-Hugessena, ciężko go raniąc, co wywołało ostry protest Londynu.

23 sierpnia Armia Ekspedycyjna Matsuiego wylądowała nad Jangcy, kilkadziesiąt kilometrów na północ od miasta, w Wusong i w rejonie Chuanshakou i Shizilin. Tym samym zakończyła się pierwsza faza bitwy. Chińska ofensywa, której celem było zniszczenie japońskiego garnizonu, zanim nadejdą posiłki, nie osiągnęła celu, a jej koszt był ogromny. Bitwa uliczna zmieniła się w długą, wyniszczającą walkę na przedpolach miasta.

Z incydentu w wojnę

Walki w Szanghaju przesądziły o tym, że starcie pod Pekinem przerodziło się w wojnę obejmującą całe Chiny. 21 sierpnia Chiny podpisały w Nankinie pakt o nieagresji ze Związkiem Radzieckim, który wkrótce zaczął dostarczać im samoloty, broń i ochotników. W drugiej połowie sierpnia komunistyczna Armia Czerwona została formalnie włączona do armii rządowej jako 8 Armia Marszowa, co było krokiem do odnowienia frontu jedności, przygotowywanego od czasu incydentu w Xi’anie. 2 września japoński rząd zmienił nazwę konfliktu z „incydentu północnochińskiego” na „incydent chiński” (Shina jihen), przyznając, że obejmuje on cały kraj. Wojny jednak nie wypowiedziała żadna ze stron, Japonia, by uniknąć skutków amerykańskich ustaw o neutralności, Chiny, by nie stracić dostaw z zagranicy.

Dla Japonii bitwa była pierwszym sygnałem, że kalkulacje jej generałów zawiodły. Liczono, że Szanghaj padnie w kilka dni, a Chiny zostaną zmuszone do ustępstw w kilka miesięcy. Zamiast tego Japonia musiała wysyłać do delty Jangcy dywizję za dywizją. Dla Chin Szanghaj stał się symbolem oporu, ale i źródłem straty, z której armia Czang Kaj-szeka nigdy się nie podniosła, bo w walkach zginęła większość żołnierzy i oficerów elitarnych dywizji. Na drodze do drugiej wojny światowej bitwa o Szanghaj oznaczała, że w Azji toczyła się już wielka wojna dwóch państw, które zmobilizowały miliony ludzi. Wielu historyków właśnie tu, w lipcu i sierpniu 1937 roku, a nie we wrześniu 1939 roku, widzi początek drugiej wojny światowej. Bombardowania miast, śmierć tysięcy cywilów i walki uliczne na oczach całego świata zapowiadały to, co w następnych latach miało spotkać Warszawę, Rotterdam i Stalingrad.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.