TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Kluczowe wydarzenie

Incydent na moście Marco Polo

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Daleki Wschód
Data:
7 lipca 1937
Autor:
Natalia
Tagi:
Japonia, Chiny, wojna chińsko-japońska, Fumimaro Konoe
Japońskie zdjęcie rozpoznawcze mostu Marco Polo wykonane w czasie incydentu.
Japońskie zdjęcie rozpoznawcze mostu Marco Polo wykonane w czasie incydentu.Autor: Sweeper tamonten · Public domain · Wikimedia Commons

Wieczorem 7 lipca 1937 roku japońska kompania piechoty ćwiczyła na pustym, porośniętym zaroślami terenie nad rzeką Yongding, około piętnastu kilometrów na południowy zachód od Pekinu. Kilkaset metrów dalej stał kamienny most Marco Polo, po chińsku Lugouqiao, a obok niego otoczone murem miasteczko Wanping z chińskim garnizonem. Około 22.40 od strony wału nad rzeką padło kilka strzałów, po chwili kolejne. Przy apelu okazało się, że brakuje jednego żołnierza. Nikt nie przypuszczał, że ta noc otworzy wojnę, która potrwa osiem lat, pochłonie miliony istnień i w grudniu 1941 roku stanie się częścią wojny światowej.

W Chinach starcie nazywa się „incydentem 7 lipca”, w Japonii „incydentem przy moście Lugou”. Większość historyków uważa je za początek wojny chińsko-japońskiej, a część także za początek drugiej wojny światowej w Azji.

Japońskie wojsko pod Pekinem

Japońscy żołnierze stali pod Pekinem legalnie, ale w liczbie, której nikt w 1901 roku nie przewidywał. Protokół kończący powstanie bokserów pozwalał mocarstwom trzymać oddziały w dzielnicy poselstw w Pekinie i w kilkunastu punktach wzdłuż kolei do morza, a dodatkowe porozumienie z 1902 roku zezwalało im na ćwiczenia bez uprzedzania Chińczyków. W kwietniu 1936 roku rząd Kōkiego Hiroty postanowił jednak kilkakrotnie powiększyć japońską Armię Garnizonową w Chinach, z niespełna dwóch do ponad pięciu tysięcy ludzi, a niektóre źródła podają dla lata 1937 roku nawet 7–15 tysięcy. Batalion 1 Pułku Piechoty tej armii umieszczono w Fengtai, węźle kolejowym na południowy zachód od Pekinu, choć Fengtai nie należało do miejsc wymienionych w protokole. Nawet japońskie ministerstwo armii przyznawało w wewnętrznej opinii, że brakuje do tego podstawy prawnej. Chińczycy uważali, że Japończycy chcą odciąć Pekin od reszty kraju.

Od zajęcia Mandżurii w 1931 roku Japonia krok po kroku wypierała władzę Nankinu z północnych Chin. Rozejm w Tanggu w 1933 roku stworzył strefę zdemilitaryzowaną między Wielkim Murem a Pekinem, porozumienia z 1935 roku usunęły z prowincji Hebei i Chahar wojska rządowe, a w strefie z Tanggu Japończycy osadzili marionetkowy rząd Wschodniego Hebei. Pekinem, który od 1928 roku, gdy stolicę przeniesiono do Nankinu, nazywał się oficjalnie Beiping, rządził generał Song Zheyuan, dowódca 29 Armii i przewodniczący Rady Politycznej Hebei–Chahar. Był półniezależnym watażką, lawirującym między Japończykami a Czang Kaj-szekiem. Jego żołnierze, kiepsko uzbrojeni, często tylko w karabiny i miecze dadao, byli jednak nastawieni wrogo do Japończyków, a po incydencie w Xi’anie w grudniu 1936 roku nastroje w całych Chinach odwróciły się od dalszych ustępstw. W 1936 roku pod Fengtai doszło już do dwóch starć, po których chiński oddział musiał się stamtąd wycofać.

W Tokio 4 czerwca 1937 roku rząd utworzył książę Fumimaro Konoe, popularny arystokrata, na którego wszystkie stronnictwa patrzyły z nadzieją. W armii trwał spór. Szef wydziału operacyjnego sztabu generalnego, generał major Kanji Ishiwara, twórca podboju Mandżurii, uważał teraz, że Japonia musi unikać wojny z Chinami i szykować się do starcia z ZSRR. Wielu oficerów sądziło przeciwnie: że jedno silne uderzenie zmusi Chińczyków do uległości.

Noc z 7 na 8 lipca

Ćwiczenia prowadziła 8 kompania 3 batalionu, dowodzona przez kapitana Setsurō Shimizu. Według relacji japońskich około 22.40 od strony wału nad Yongding, gdzie stały chińskie posterunki, padło kilka strzałów z ostrej amunicji. Shimizu przerwał ćwiczenia i trąbką zwołał żołnierzy, a wtedy padło kilkanaście kolejnych strzałów. Przy apelu brakowało szeregowca Kikujirō Shimury. Kapitan wysłał do Fengtai konnych gońców z meldunkiem do dowódcy batalionu, majora Kiyonao Ichikiego.

Shimura wrócił do kompanii po mniej więcej dwudziestu minutach. Sam twierdził, że odszedł za potrzebą i zabłądził w ciemności, a duński historyk Peter Harmsen przytacza wersję, że odwiedził dom publiczny. W wielu relacjach można przeczytać, że kapitan Shimizu z nieznanych powodów opóźnił meldunek o jego powrocie o cztery godziny. Według japońskich źródeł wiadomość o odnalezieniu żołnierza rzeczywiście nie została od razu przekazana dowódcy batalionu. Ichiki dowiedział się o niej dopiero po drugiej w nocy, gdy spotkał Shimizu w Wulidian, a chińska strona usłyszała ją jeszcze później. Mniej więcej czterogodzinne opóźnienie nie jest więc wymysłem. Jego przyczyny nie wyjaśniono, ale żołnierz od dawna nie był już powodem sporu.

Około północy Ichiki zadzwonił do dowódcy pułku, pułkownika Renyi Mutaguchiego, który pod nieobecność przełożonych odpowiadał za japońskie oddziały w rejonie Pekinu. Mutaguchi kazał zająć wzgórze naprzeciw Wanpingu, zwane przez Japończyków Ichimonjiyama, i rano rozpocząć rozmowy z dowódcą chińskiego batalionu w miasteczku, majorem Jin Zhenzhongiem. Japońska służba specjalna w Pekinie zażądała tymczasem od chińskich władz, by japońskim żołnierzom pozwolono wejść do Wanpingu i szukać zaginionego. Chińczycy odmówili. Zastępca Songa, generał Qin Dechun, odpowiedział, że Japończycy ćwiczyli na chińskiej ziemi bez uprzedzenia i za swojego żołnierza Chiny nie odpowiadają. Strony zgodziły się wysłać na miejsce wspólną komisję, w której był starosta Wanpingu, Wang Lengzhai.

Ichiki, choć wiedział już, że żołnierz się odnalazł, uznał, że trzeba pokazać stanowczość, bo Chińczycy wezmą ustępliwość za strach. O 3.20 jego batalion zajął wzgórze. Po 4.00 od strony świątyni Longwang na wale znów padły strzały. Mutaguchi, zapytany telefonicznie, zezwolił na otwarcie ognia. Sam Ichiki wspominał później, że zdziwiło go, iż pułkownik po prostu kazał strzelać. Około 5.30 rano 8 lipca, gdy komisja była jeszcze w Wanpingu, Japończycy zaatakowali chińskie pozycje na wale i przy moście kolejowym. Obroną kierował dowódca 219 pułku, pułkownik Ji Xingwen. Japońska artyleria ostrzelała miasteczko. Walki z przerwami trwały cały dzień. Według danych japońskich w starciach 8 i 9 lipca zginęło 11 japońskich żołnierzy, a 36 zostało rannych. Chińskie straty były wyższe, ale dokładnych liczb nie znamy.

Kto strzelił pierwszy

Kto oddał pierwsze strzały, do dziś nie wiadomo na pewno. W chińskiej historiografii długo przeważał pogląd, że Japończycy sfabrykowali incydent, tak jak sfabrykowali wybuch na torach pod Mukdenem w 1931 roku. W Japonii od czasu wojny krążyła odwrotna teza, że strzały były prowokacją chińskich komunistów, którzy chcieli wciągnąć Kuomintang w wojnę z Japonią. Historyk Ikuhiko Hata, autor podstawowej japońskiej monografii incydentu, zauważył jednak, że dowody na tę wersję, w tym rzekomy komunistyczny podręcznik przypisujący akcję ludziom Liu Shaoqi, nigdy nie zostały przedstawione.

Dziś przeważa ostrożniejsza ocena. Japońscy badacze, jak Hata czy Keiichi Eguchi, uważają za najbardziej prawdopodobne, że pierwsze strzały oddał przypadkiem jakiś chiński żołnierz na wale, zaniepokojony nocnymi ćwiczeniami i odgłosem ślepej amunicji z japońskiego karabinu maszynowego. Dowódca chińskiego batalionu przyznał w 1986 roku, że miał na wale ludzi i rozkaz otwierania ognia, gdyby Japończycy zbliżyli się na sto metrów. Nic nie wskazuje natomiast, by któryś rząd zaplanował starcie. Wielu zachodnich historyków podkreśla, że w odróżnieniu od Mukdenu był to drobny incydent, który wymknął się spod kontroli. Ważniejsze od pytania o pierwszy strzał jest to, dlaczego tym razem, inaczej niż po wielu wcześniejszych starciach, napięcie nie opadło.

Z incydentu w wojnę

W pierwszych dniach wydawało się, że sprawa skończy się jak zwykle. 8 lipca sztab generalny w Tokio polecił nie rozszerzać konfliktu, a 9 lipca rano strony uzgodniły rozdzielenie wojsk. Chińczycy wycofali większość żołnierzy z Wanpingu za rzekę. 11 lipca o 20.00 przedstawiciele 29 Armii podpisali z szefem japońskiej służby specjalnej w Pekinie, pułkownikiem Takurō Matsuim, lokalne porozumienie: wyrazili ubolewanie, obiecali ukarać winnych, oddać ochronę Wanpingu chińskiej policji i rozprawić się z organizacjami antyjapońskimi, w tym z komunistami.

Tego samego dnia zapadły jednak decyzje w Tokio. Rano narada pięciu ministrów przyjęła wniosek ministra armii Hajime Sugiyamy, by dla „pokazu siły” wysłać do północnych Chin posiłki z Mandżurii i Korei oraz przygotować trzy dywizje z Japonii. O 14.00 zatwierdził to rząd, po południu Konoe uzyskał zgodę cesarza Hirohito, a o 18.24 rząd ogłosił oświadczenie o wysłaniu wojsk, nazywając starcie „incydentem północnochińskim”. Wieczorem Konoe zaprosił do swojej rezydencji przedstawicieli prasy, partii i wielkiego biznesu i poprosił ich o poparcie. Od tej pory czołowe gazety pisały językiem twardej linii. Konoe nie wymyślił tej polityki, ale ją przyjął: zakładał, że zdecydowana postawa szybko złamie Chińczyków i zakończy sprawę na japońskich warunkach. Gdy w drugiej połowie lipca próbował jeszcze prowadzić tajne rozmowy z Nankinem, żandarmeria zatrzymała jego wysłannika w porcie Kobe.

Czang Kaj-szek także postanowił nie ustępować. Wysłał na północ dywizje rządowe, łamiąc w ten sposób porozumienie z 1935 roku, które zabraniało im wstępu do Hebei, a 17 lipca w przemówieniu w górach Lushan zapowiedział, że jeśli wojna wybuchnie, każdy Chińczyk, młody czy stary, z północy czy z południa, będzie musiał walczyć, a Chiny nie zgodzą się na żadne rozwiązanie naruszające ich suwerenność. Komuniści wcześniej, 15 lipca, przekazali mu deklarację o gotowości do współpracy, co przyspieszyło drugi front jedności. Song Zheyuan długo próbował ułagodzić Japończyków, 18 lipca przeprosił nawet osobiście nowego dowódcę japońskiej Armii Garnizonowej, generała Kiyoshiego Katsukiego, ale na wojnę było już za późno. Do końca lipca w rejon Pekinu i Tiencinu przybyły z Mandżurii i Korei dziesiątki tysięcy japońskich żołnierzy.

25 lipca doszło do strzelaniny na stacji Langfang między Pekinem a Tiencinem, 26 lipca chińscy żołnierze ostrzelali japoński oddział wjeżdżający do Pekinu przez bramę Guang’anmen. Japończycy postawili ultimatum, a 27 lipca Tokio ostatecznie zgodziło się wysłać dywizje z kraju. 28 lipca rano rozpoczęła się japońska ofensywa na Pekin i Tiencin. Wieczorem Song Zheyuan opuścił miasto. Wojna, której nikt nie wypowiedział, trwała.

Czy tu zaczęła się druga wojna światowa?

Niektórzy badacze uważają incydent na moście Marco Polo za początek drugiej wojny światowej. Spór jest prawdziwy i dotyczy tego, czym właściwie była ta wojna. W Europie, a zwłaszcza w Polsce, początkiem jest 1 września 1939 roku. W Chinach przez dziesięciolecia za początek wojny z Japonią uważano 7 lipca 1937 roku, a od 2017 roku chińskie podręczniki mówią o „czternastoletniej wojnie oporu”, liczonej od incydentu mukdeńskiego w 1931 roku. Część zachodnich historyków, zwłaszcza zajmujących się Azją, jak brytyjski historyk Rana Mitter, twierdzi, że druga wojna światowa zaczęła się właśnie w Chinach w 1937 roku, a wojna w Europie i wojna na Pacyfiku dołączyły do niej później.

Argumenty za 1937 rokiem są mocne: od lipca tego roku jedno z mocarstw osi prowadziło pełnoskalową wojnę z dużym państwem, a ta wojna przesądziła o tym, że Japonia, szukając surowców i odcięcia Chin od pomocy, ruszyła w 1940 i 1941 roku na południe, ku koloniom europejskim, i zderzyła się ze Stanami Zjednoczonymi. Argumentem przeciw jest to, że do 1941 roku konflikt pozostawał regionalny: ani Japonia, ani Chiny nie wypowiedziały sobie wojny, a Tokio przez cały czas nazywało ją „incydentem”, od września 1937 roku „incydentem chińskim”. Formalnie wojnę Japonii, Niemcom i Włochom Chiny wypowiedziały dopiero 9 grudnia 1941 roku, po ataku na Pearl Harbor. Obie daty mają więc swoje uzasadnienie, a wybór zależy od tego, czy patrzy się na wojnę od strony Europy, czy Azji.

Znaczenie

Most Marco Polo zamknął okres, w którym Japonia odbierała Chinom prowincję po prowincji, a świat i rząd w Nankinie godziły się z tym w imię spokoju. Po Mandżurii, Rehe i strefie z Tanggu Chiny tym razem stanęły do walki, a japońscy wojskowi, którzy liczyli na kolejną szybką lokalną kampanię, wpadli w wojnę, której nie umieli zakończyć. Już pod koniec lipca padły Pekin i Tiencin, w sierpniu walki przeniosły się do Szanghaju, a w grudniu Japończycy zdobyli Nankin i dokonali tam masakry.

Wojna w Chinach pochłonęła do 1945 roku, według różnych szacunków, od kilkunastu do ponad dwudziestu milionów chińskich istnień i związała większość japońskiej armii. Zbliżyła Japonię do Niemiec, z którymi kilka miesięcy wcześniej zawarła pakt antykominternowski, a oddaliła od Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, które coraz wyraźniej wspierały Chiny. Gdy w 1941 roku Waszyngton zażądał wycofania wojsk japońskich z Chin, a Tokio odmówiło, droga prowadziła już prosto do Pearl Harbor. Wszystko to zaczęło się od kilku strzałów w ciemności nad rzeką Yongding i od decyzji ludzi, którzy uznali, że nie wolno się cofnąć.

Źródła

  1. history.state.gov · ch1subch2
  2. guides.loc.gov · sino japanese war 1937 1945
  3. Marco Polo Bridge Incident · Wikipedia (en)

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.