TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Święto Pracy Narodowej

Kategoria:
Polityka
Data:
1 maja 1933
Autor:
Łukasz
Tagi:
Niemcy, III Rzesza, ruch robotniczy, Adolf Hitler

1 maja 1933 roku Niemcy po raz pierwszy obchodziły pierwszy maja jako ustawowe, płatne święto państwowe. Nie było to jednak święto ruchu robotniczego, o które socjaldemokraci zabiegali od 1919 roku, tylko „Dzień Pracy Narodowej” (Feiertag der nationalen Arbeit), wymyślony przez rząd Adolfa Hitlera i reżyserowany przez ministra propagandy Josepha Goebbelsa. W całych Niemczech maszerowały pochody pod flagami ze swastyką, a wieczorem na lotnisku Tempelhof w Berlinie Hitler przemawiał do tłumu, który propaganda szacowała na półtora miliona ludzi. Związki zawodowe wezwały swoich członków do udziału w tych obchodach. Następnego dnia rano oddziały SA i SS zajęły ich siedziby w całym kraju.

Święto z ukrytym celem

Trzy miesiące po objęciu urzędu kanclerza Hitler miał już w ręku prawie wszystkie narzędzia władzy. Po pożarze Reichstagu dekret o ochronie narodu i państwa zawiesił prawa obywatelskie, komuniści siedzieli w więzieniach i obozach, a 23 marca ustawa o pełnomocnictwach dała rządowi prawo wydawania ustaw bez parlamentu. Nietknięte pozostawały jeszcze wielkie organizacje robotnicze. Socjaldemokratyczne „wolne związki zawodowe”, zrzeszone w Powszechnym Niemieckim Związku Zawodowym (Allgemeiner Deutscher Gewerkschaftsbund, ADGB), wciąż liczyły kilka milionów członków. W wyborach do rad zakładowych w marcu 1933 roku ich kandydaci w większości zakładów zdecydowanie pokonali nazistowską Narodowosocjalistyczną Organizację Komórek Zakładowych (NSBO), po czym rząd 4 kwietnia po prostu wstrzymał te wybory.

Hitler uważał wolne związki za najgroźniejszych przeciwników ruchu i obawiał się, że mogą wywołać strajk generalny, taki jak ten, który w 1920 roku obalił pucz Kappa. Goebbels wymyślił podwójną grę. 24 marca zapisał w dzienniku, że 1 maja trzeba zrobić wielkie święto, a 2 maja zająć domy związkowe. 10 kwietnia rząd ogłosił ustawę, która czyniła 1 maja „świętem pracy narodowej” z pełnym wynagrodzeniem. Spełniało się w ten sposób jedno z najstarszych żądań ruchu robotniczego, którego partie weimarskie, ze względu na koalicjantów, nigdy nie przeprowadziły. Wiosną, w tajemnicy, powstał Komitet Akcji dla Ochrony Pracy Niemieckiej pod kierownictwem szefa organizacyjnego NSDAP Roberta Leya. 16 kwietnia Ley i Goebbels uzyskali w Obersalzbergu zgodę Hitlera na plan rozbicia związków, a 21 kwietnia Ley rozesłał do gauleiterów szczegółowe instrukcje.

Kierownictwo ADGB z Theodorem Leipartem na czele nic o tym nie wiedziało. Od lutego prowadziło politykę przystosowania: odcinało się od SPD, zapewniało, że związki służą państwu „bez względu na jego ustrój”, i liczyło, że tak przetrwa. W połowie kwietnia władze ADGB powitały nowe święto, a w drugiej połowie miesiąca wezwały członków, by „wszędzie” wzięli udział w obchodach zorganizowanych przez rząd. Chrześcijańskie związki zawodowe, które wcześniej nie obchodziły „marksistowskiego” pierwszego maja, także przyjęły je z zadowoleniem.

Dzień w Berlinie

Obchody przygotowano jako największe widowisko propagandowe, jakie Niemcy dotąd widziały. Rano w Lustgarten, przed berlińskim zamkiem, odbył się wiec młodzieży, na który przyszły setki tysięcy uczniów. Śpiewało 1200 chórzystów, przemawiali Goebbels i prezydent Paul von Hindenburg, który mówił młodym, że tylko dyscyplina i duch ofiary, „jakie zawsze sprawdzały się w niemieckiej armii”, wychowają pokolenie zdolne sprostać zadaniom, przed którymi historia postawi Niemcy. Hitler wezwał potem dzieci do trzykrotnego okrzyku na cześć starego feldmarszałka. Około południa na lotnisku Tempelhof Hitler i Hindenburg witali delegacje robotników, przywiezione samolotami ze wszystkich stron Rzeszy.

Główna uroczystość odbyła się wieczorem na polu Tempelhof. Robotnicy berlińskich zakładów musieli rano zebrać się w fabrykach i maszerowali na miejsce zwartymi kolumnami. Urzędnikom państwowym grożono zwolnieniem, a robotnikom w niektórych zakładach odbierano karty zegarowe, żeby sprawdzić, kto nie przyszedł. W pochodach szli jednak także dyrektorzy i kierownicy, co miało pokazać, że we „wspólnocie narodowej” (Volksgemeinschaft) nie ma już klas. Scenerię zaprojektował młody architekt Albert Speer: za trybuną zawieszono gigantyczne flagi, oświetlone nocą reflektorami. Według ówczesnych danych na polu zebrało się od miliona do półtora miliona ludzi. Liczby tej nie da się sprawdzić, ale w każdym razie był to jeden z największych wieców w historii Niemiec. Na Tempelhof przyszło także wielu członków ADGB, a przewodniczący związku włókniarzy maszerował ze swoimi ludźmi za sztandarem ze swastyką.

Hasło dnia brzmiało: „Szanujcie pracę i czcijcie robotnika!”. Hitler mówił w przemówieniu, transmitowanym przez wszystkie rozgłośnie Rzeszy, że przez siedemdziesiąt lat marksiści rozbijali naród na klasy, a teraz trzeba go zjednoczyć ponad stanami i interesami. Pracownik umysłowy nie może patrzeć z góry na fizycznego, a każdy Niemiec, „niezależnie od pochodzenia”, powinien przynajmniej raz w życiu wykonywać pracę fizyczną. Była to zapowiedź obowiązkowej służby pracy, wprowadzonej w 1935 roku. Hitler zapowiedział wielkie roboty publiczne, między innymi budowę dróg, które miały ruszyć jeszcze w tym roku, i zapewniał o swojej woli pokoju. Skończył niemal modlitwą: „Panie, nie odstąpimy od Ciebie, pobłogosław teraz naszą walkę o wolność, a przez to nasz naród niemiecki i ojczyznę”. Wieczór zakończył się śpiewem hymnu i wielkimi fajerwerkami. Podobne uroczystości odbyły się we wszystkich miastach Rzeszy. Organizowane przez nielegalną już KPD „lotne” kontrmanifestacje przeszły niemal niezauważone.

Wrażenie było ogromne, także na cudzoziemcach. Ambasador Francji w Berlinie André François-Poncet pisał we wspomnieniach, że goście wyjeżdżali z Tempelhofu z poczuciem, iż nad Trzecią Rzeszą „powiał duch pojednania i jedności”.

O liczbach

W niektórych kronikach można przeczytać, że Hindenburg i Hitler wystąpili tego dnia razem przed tłumem 500 tysięcy ludzi. To uproszczenie. Obaj rzeczywiście pokazali się razem publicznie, rano w Lustgarten i w południe na lotnisku Tempelhof. Na wieczornym wiecu, który był główną uroczystością dnia, przemawiał Hitler. Dla tego wiecu źródła z epoki i większość opracowań podają liczbę od miliona do półtora miliona uczestników. Wiec młodzieży w Lustgarten gromadził natomiast „setki tysięcy”. Wszystkie te liczby pochodzą z propagandy nazistowskiej lub prasy podlegającej już cenzurze i należy je traktować jako szacunki.

Nazajutrz

Pojednanie było pozorne. 2 maja o dziesiątej rano oddziały SA, SS i NSBO zajęły domy związkowe, redakcje i banki ADGB w całych Niemczech, a Leipart i inni przywódcy związków trafili do aresztu. 10 maja powstał Niemiecki Front Pracy pod wodzą Leya, organizacja zrzeszająca zarówno robotników, jak i pracodawców. Związki zawodowe, które jeszcze dzień wcześniej maszerowały na Tempelhofie, przestały istnieć.

Samo święto zostało. Ustawą z 27 lutego 1934 roku 1 maja stał się „narodowym świętem narodu niemieckiego” i do wojny co roku obchodzono go z pochodami SA, SS, wojska i Hitlerjugend, z majami ozdobionymi swastyką, ludowymi zabawami i radiowym przemówieniem Hitlera. Z dawnym świętem robotników nie miało to już nic wspólnego. Po wojnie dzień wolny od pracy 1 maja zachowano w obu państwach niemieckich, ale już jako święto pracy w tradycyjnym znaczeniu.

Znaczenie

1 maja 1933 roku był wzorcowym przykładem metody, którą reżim stosował w pierwszych miesiącach władzy: połączenia uwodzenia z przemocą. Naziści przejęli symbol przeciwnika, dali robotnikom to, czego ci chcieli od dawna, płatny dzień wolny, i otoczyli ich widowiskiem, które obiecywało koniec walki klas i wielkie roboty publiczne. Dzień później rozbili ich organizacje. Ta sama mieszanka obietnic, propagandy i terroru pozwoliła w ciągu następnych miesięcy zlikwidować wszystkie partie poza NSDAP.

Dla drogi do wojny ważne było i to, że ruch robotniczy, jedyna siła, która w 1920 roku potrafiła sparaliżować kraj strajkiem generalnym, przestał istnieć jako niezależna organizacja. Zapowiedziane na Tempelhofie roboty publiczne, autostrady i służba pracy, a przede wszystkim zbrojenia, w ciągu kilku lat zlikwidowały bezrobocie i zjednały reżimowi miliony ludzi. Kiedy w 1939 roku Niemcy szli na wojnę, robotnicy nie mieli już ani związków, ani partii, które mogłyby powiedzieć „nie”, a wspólnota narodowa, sławiona 1 maja 1933 roku, stała się wspólnotą narodu pod bronią.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.