TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Bojkot żydowskich sklepów

Kategoria:
Zbrodnie i represje
Data:
1 kwietnia 1933
Autor:
Łukasz
Tagi:
antysemityzm, III Rzesza, NSDAP, Joseph Goebbels

W sobotę 1 kwietnia 1933 roku, punktualnie o dziesiątej rano, przed żydowskimi sklepami, domami towarowymi, gabinetami lekarskimi i kancelariami adwokackimi w całych Niemczech stanęli umundurowani bojówkarze SA, SS, Hitlerjugend i nacjonalistycznego Stahlhelmu. Mieli plakaty z hasłami „Niemcy, brońcie się! Nie kupujcie u Żydów!” i „Żydzi są naszym nieszczęściem!”, malowali na witrynach gwiazdy Dawida i słowo „Jude”, a klientów, którzy chcieli wejść do środka, odpędzali, wyśmiewali i fotografowali. Bojkot, zarządzony przez kierownictwo NSDAP i przygotowany przez Josepha Goebbelsa i Juliusa Streichera, trwał jeden dzień. Naziści przedstawiali go jako „obronę” przed zagranicznym bojkotem niemieckich towarów i „żydowską propagandą okrucieństw”. W rzeczywistości była to pierwsza ogólnokrajowa, zorganizowana przez partię rządzącą i tolerowana przez państwo akcja wymierzona wyłącznie w Żydów. Tydzień później pierwsza antyżydowska ustawa III Rzeszy usunęła Żydów ze służby państwowej. Rozpoczęło się wykluczanie Żydów z niemieckiego społeczeństwa, które w czasie wojny przeszło w ludobójstwo.

Marzec 1933 roku

W styczniu 1933 roku w Niemczech mieszkało około 523 tysięcy Żydów, mniej niż jeden procent ludności. Byli wśród nich kupcy, lekarze, adwokaci, urzędnicy, robotnicy i rzemieślnicy, w większości od pokoleń zakorzenieni w kraju, a także kilkadziesiąt tysięcy imigrantów z Europy Wschodniej. Od chwili, gdy Adolf Hitler został kanclerzem, Żydzi stali się obok komunistów i socjaldemokratów głównym celem przemocy bojówek. Po wyborach 5 marca SA i członkowie nazistowskich związków drobnych kupców w wielu miastach zamykali siłą żydowskie sklepy, napadali na domy towarowe, wyciągali żydowskich sędziów i adwokatów z sądów i bili przypadkowych ludzi. 12 marca w Kilonii zamordowano żydowskiego adwokata Wilhelma Spiegla, a 15 marca w bawarskim Straubingu porwano i zabito żydowskiego kupca Ottona Selza. Część napastników kierowała się nienawiścią rasową, część zwykłą chęcią pozbycia się konkurencji. Władze państwowe nie broniły ofiar, a Hitler 10 marca wezwał jedynie do zaprzestania samowolnych akcji, które szkodziły wizerunkowi rządu.

Doniesienia o przemocy wywołały falę protestów za granicą. W Stanach Zjednoczonych i w Wielkiej Brytanii zwoływano wiece, a część kupców i organizacji żydowskich zaczęła bojkotować niemieckie towary. Londyński „Daily Express” 24 marca przedstawił to pod nagłówkiem „Judea wypowiada wojnę Niemcom”. Przywódcy NSDAP uznali, że mają doskonały pretekst.

Decyzja

26 marca 1933 roku Hitler, w otoczeniu przywódców partii na Obersalzbergu koło Berchtesgaden, postanowił, że NSDAP odpowie ogólnokrajowym bojkotem żydowskich firm. Goebbels przez następne dni kierował jej propagandą. Organizację powierzono frankońskiemu gauleiterowi Juliusowi Streicherowi, wydawcy antysemickiego tygodnika „Der Stürmer”, który stanął na czele „Centralnego komitetu do zwalczania żydowskiej propagandy okrucieństw i bojkotu”. Odezwa kierownictwa partii z 28 marca, opublikowana następnego dnia w „Völkischer Beobachter” i całej prasie, nakazywała utworzenie w każdym okręgu komitetów akcji, które miały wskazać żydowskie sklepy, towary, lekarzy i adwokatów, i zapowiadała, że w sobotę o dziesiątej „żydostwo dowie się, komu wypowiedziało walkę”.

29 marca Hitler przedstawił plan rządowi. Twierdził, że państwo musi pokierować „akcją obronną”, bo inaczej gniew narodu wybuchnie sam i przybierze niepożądane formy. Konserwatywni ministrowie nie protestowali przeciw antysemickiej istocie przedsięwzięcia, ale obawiali się jego skutków. Minister spraw zagranicznych Konstantin von Neurath i prezes Reichsbanku Hjalmar Schacht ostrzegali przed szkodą dla prestiżu Niemiec, eksportu i spłaty kredytów zagranicznych, a prezydent Paul von Hindenburg próbował przekonać Hitlera do rezygnacji. Kompromis polegał na tym, że bojkot ograniczono do jednego dnia, z zapowiedzią, że zostanie wznowiony 4 kwietnia, jeśli za granicą nie ustanie „nagonka”. Tak władze próbowały jednocześnie zastraszyć niemieckich Żydów i szantażować zagraniczne rządy i organizacje żydowskie.

31 marca komisarze Rzeszy kierujący wymiarem sprawiedliwości w Prusach i Bawarii odsunęli żydowskich sędziów od orzekania i zakazali żydowskim adwokatom wstępu do sądów. Niektóre firmy, by uniknąć bojkotu, w ostatniej chwili zwalniały żydowskich pracowników albo żądały od żydowskich członków zarządów rezygnacji. Koncern domów towarowych Karstadt zwolnił wszystkich żydowskich pracowników z dniem 1 kwietnia.

Sobota 1 kwietnia

Bojkot zaczął się o dziesiątej, a w niektórych miejscowościach już poprzedniego wieczoru. Posterunki stanęły przed tysiącami sklepów, w tym przed wielkimi domami towarowymi w Berlinie, takimi jak Kaufhaus des Westens, należący do żydowskiej rodziny Tietzów, a także przed gabinetami lekarzy i kancelariami adwokatów. Ulicami jeździły ciężarówki z bojówkarzami i megafonami, a Goebbels w przemówieniach podsycał nastroje. Organizatorzy przeoczyli jednak, że 1 kwietnia był szabatem, w który wiele żydowskich sklepów i tak było zamkniętych. Bojówkarze pilnowali więc często opuszczonych lokali.

W wielkich miastach bojkot przebiegał na ogół bez rozlewu krwi, choć nie bez upokorzeń. W małych miasteczkach i na prowincji bojówkarze wybijali szyby, plądrowali sklepy i bili właścicieli. W saksońskim Annabergu esesmani odbijali klientom żydowskich sklepów na twarzach pieczątki z napisem „My, zdrajcy, kupowaliśmy u Żydów”. W niektórych miastach bojówki wdzierały się do gmachów sądów i wyrzucały z nich żydowskich lub tylko tak wyglądających prawników.

Niemieckie społeczeństwo nie zareagowało tak, jak liczyli organizatorzy. Na ulicach zbierały się tłumy gapiów, w większości milczących i biernych. Jawnego entuzjazmu było niewiele, otwartego sprzeciwu jeszcze mniej. Niektórzy demonstracyjnie robili zakupy w bojkotowanych sklepach. Dziewięćdziesięcioletnia babka pastora Dietricha Bonhoeffera, Julie Bonhoeffer, przeszła przez kordon SA, by zrobić zakupy w bojkotowanym domu towarowym. Wieczorem posterunki zdjęto. 4 kwietnia władze ogłosiły, że bojkot nie zostanie wznowiony. Oficjalnie dlatego, że zagraniczna „nagonka” osłabła, w rzeczywistości z obawy przed skutkami gospodarczymi i z powodu letniej reakcji Niemców.

Milczenie i reakcje

Z instytucji, które mogły zabrać głos, prawie nikt tego nie zrobił. Przewodniczący konferencji biskupów katolickich kardynał Adolf Bertram, poproszony o protest, odmówił, tłumacząc, że chodzi o sprawy gospodarcze, a nie religijne. Kardynał Michael von Faulhaber pisał prywatnie, że Kościół ma ważniejsze troski. Ewangelicki generalny superintendent Kurmarchii Otto Dibelius, później jeden z działaczy Kościoła Wyznającego, w audycji radiowej dla Amerykanów usprawiedliwiał akcję jako przeprowadzoną w spokoju i porządku. Pojedynczy duchowni, którzy potępili bojkot z ambony, trafiali do aresztu. Hindenburg napisał 4 kwietnia do Hitlera, że wyrzucanie z urzędów żydowskich weteranów wojennych jest dla niego nie do przyjęcia, ale zaprotestował tylko w ich sprawie.

Za granicą bojkot przyniósł skutek odwrotny do zamierzonego. Brytyjska, amerykańska i francuska prasa opisywała szczegółowo pikiety przed sklepami i pobicia, a zdjęcia bojówkarzy SA z plakatami przed witrynami obiegły świat i na długo stały się symbolem nowych Niemiec. Rządy demokratycznych państw ograniczyły się do dyskretnych pytań dyplomatów, ale ruch bojkotu niemieckich towarów, który naziści chcieli zastraszyć, zyskał nowych zwolenników. Ostrzeżenia Neuratha i Schachta okazały się trafne, co było jednym z powodów, dla których władze nie odważyły się na wznowienie akcji.

Dla niemieckich Żydów 1 kwietnia był wstrząsem. Ludzie, którzy walczyli za Niemcy w Wielkiej Wojnie i uważali się za Niemców, zostali publicznie napiętnowani jako obcy. 4 kwietnia redaktor syjonistycznej „Jüdische Rundschau” Robert Weltsch opublikował artykuł, którego tytuł stał się słynny: „Noście ją z dumą, żółtą łatę”. Wzywał w nim Żydów, by nie wstydzili się swojego pochodzenia, którym naziści chcieli ich upokorzyć. W 1933 roku z Niemiec wyjechało około 37–38 tysięcy Żydów, najwięcej w całych latach 1933–1937.

Ustawy kwietniowe

Bojkot był wstępem do prawnej dyskryminacji. 7 kwietnia 1933 roku rząd, korzystając z ustawy o pełnomocnictwach, wydał ustawę o przywróceniu zawodowej służby cywilnej, przygotowaną przez ministra spraw wewnętrznych Wilhelma Fricka. Jej paragraf aryjski nakazywał usunąć ze służby urzędników „pochodzenia niearyjskiego”, za których uznano każdego, kto miał choćby jednego dziadka wyznania mojżeszowego. Na żądanie Hindenburga wyłączono spod niej tych, którzy byli urzędnikami przed 1 sierpnia 1914 roku, walczyli na froncie albo stracili na wojnie ojca lub syna. Tego samego dnia ustawa o dopuszczeniu do zawodu adwokata pozwoliła odebrać prawo wykonywania zawodu żydowskim adwokatom. Dzięki wyjątkom dla weteranów dotknęła wtedy około jednej trzeciej z nich. 25 kwietnia ustawa przeciw przepełnieniu szkół i uczelni ograniczyła liczbę żydowskich uczniów i studentów. Wkrótce Żydów wykluczano z kas chorych, prasy, kultury i stowarzyszeń.

Komitet Streichera nie przestał działać. Przez następne miesiące jego ludzie nękali żydowskie firmy, ich dostawców i klientów, zmuszając wielu właścicieli do sprzedaży przedsiębiorstw za ułamek wartości. Wielkie banki przejmowały udziały w żydowskich koncernach, takich jak domy towarowe Tietzów. Ze względów gospodarczych i dyplomatycznych kierownictwo partii, w tym Rudolf Heß, od 21 kwietnia zastępca Hitlera w partii, ograniczało jednak samowolne akcje. Historycy spierają się, czy bojkot był przede wszystkim „wentylem” dla radykałów z SA i drobnych kupców, rozczarowanych brakiem obiecanej „rewolucji”, czy planowym krokiem kierownictwa. Saul Friedländer i Peter Longerich podkreślają, że Hitler sam chciał tej akcji i że miała ona przygotować społeczeństwo na ustawy antyżydowskie.

Znaczenie

Bojkot z 1 kwietnia 1933 roku był krótki i w oczach nazistów nie w pełni udany: nie wywołał spontanicznego wybuchu nienawiści ani nie zrujnował żydowskiego handlu. Ustalił jednak wzór, który powtarzał się w następnych latach. Najpierw partyjne bojówki stosowały przemoc „od dołu”, potem kierownictwo przejmowało ją jako zorganizowaną akcję i usprawiedliwiało „obroną” przed Żydami, a na końcu państwo zapisywało jej cele w ustawach. Tak było w 1935 roku, gdy po fali antyżydowskich ekscesów uchwalono ustawy norymberskie, i w listopadzie 1938 roku, gdy noc kryształowa skończyła się wywłaszczeniem Żydów i wywiezieniem dziesiątek tysięcy mężczyzn do obozów koncentracyjnych. Bierność społeczeństwa, milczenie Kościołów i ustępliwość konserwatywnych elit, widoczne już w kwietniu 1933 roku, pozwoliły reżimowi iść coraz dalej. Na końcu tej drogi, w czasie wojny, którą Hitler rozpętał w 1939 roku, było wymordowanie około sześciu milionów europejskich Żydów.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.