TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Zamach na dworcu w Tarnowie

Kategoria:
Zbrodnie i represje
Data:
28 sierpnia 1939
Autor:
Natalia
Tagi:
Polska, III Rzesza, Abwehra

28 sierpnia 1939 roku o godzinie 23.18 w przechowalni bagażu ręcznego na dworcu kolejowym w Tarnowie wybuchł ładunek materiału wybuchowego ukryty w dwóch walizkach. Eksplozja zniszczyła przechowalnię, dworcowy posterunek policji i restaurację, zawaliła część dachu i obróciła w gruzy około jednej trzeciej budynku. Zginęło od 20 do 24 osób, a kilkadziesiąt zostało rannych. Walizki zostawił kilka godzin wcześniej Antoni Guzy, bezrobotny ślusarz z Bielska, działający na zlecenie niemieckiego wywiadu wojskowego, Abwehry. Był to najtragiczniejszy w skutkach z niemieckich zamachów dywersyjnych w Polsce w ostatnich tygodniach przed wojną, a ofiary z Tarnowa bywają nazywane pierwszymi ofiarami drugiej wojny światowej.

Wojna przed wojną

Pod koniec sierpnia 1939 roku wojna wisiała w powietrzu. 23 sierpnia Niemcy i ZSRR podpisały w Moskwie pakt o nieagresji, który odciął Polskę od jakiejkolwiek pomocy ze wschodu. Hitler wyznaczył atak na świt 26 sierpnia, ale wieczorem 25 sierpnia, po zawarciu układu polsko-brytyjskiego i wiadomości, że Włochy nie przystąpią do wojny, wstrzymał uderzenie. Część jednostek nie dostała odwołania na czas: w nocy z 25 na 26 sierpnia niemiecki oddział dywersyjny zaatakował stację w Mostach i tunel pod Przełęczą Jabłonkowską. W Polsce trwała mobilizacja alarmowa: kartami powołań wzywano rezerwistów, a koleje przewoziły żołnierzy i sprzęt do jednostek. Tarnów, leżący na głównej linii kolejowej z Krakowa do Lwowa, był w tych dniach ważnym węzłem i jego dworzec był pełen podróżnych, wśród nich wojskowych.

Niemieckie przygotowania do napaści miały też drugą, ukrytą stronę. Abwehra admirała Wilhelma Canarisa, a w szczególności jej wydział II do spraw dywersji i sabotażu, kierowany od 1939 roku przez Erwina Lahousena, od miesięcy tworzyła w Polsce siatki dywersyjne. Werbowała je głównie spośród członków mniejszości niemieckiej, zwłaszcza na Śląsku, w Wielkopolsce i na Pomorzu. Dywersanci mieli przed wojną gromadzić broń i materiały wybuchowe, siać zamęt i strach, a po wybuchu walk zajmować lub niszczyć mosty, dworce, elektrownie i zakłady przemysłowe. Według zachowanych dokumentów wrocławskiej placówki Abwehry, która kierowała akcją w południowej Polsce, grupy sabotażowe miały zniszczyć piętnaście dworców kolejowych, wysadzić jedenaście mostów i unieruchomić pięć elektrowni. W planie z 15 lipca 1939 roku znalazł się zamach na dworzec w Tarnowie, a także na dworzec w Stróżach i most na Wisłoce koło Dębicy.

Sprawca

Antoni (Anton) Guzy pochodził z Bielska, z rodziny polsko-niemieckiej: matka była Niemką, ojciec Polakiem, który zginął w czasie pierwszej wojny światowej. Miał wówczas, według części relacji, trzydzieści dwa lata. Z zawodu był ślusarzem, a w 1938 roku stracił pracę. Szukając zatrudnienia, przystąpił do Gewerkschaft Deutscher Arbeiter, związku zawodowego niemieckich robotników, który pośredniczył w wyjazdach do pracy w Rzeszy. Związek był powiązany z Partią Młodoniemiecką, narodowosocjalistycznym ugrupowaniem mniejszości niemieckiej. Od maja 1939 roku jej przywódca Rudolf Wiesner wraz z dwoma oficerami z Wrocławia tworzył pod szyldem związku tak zwany Freikorps, który miał gromadzić broń, szkolić ludzi i przygotowywać sabotaż. Za pośrednictwem tego środowiska Guzy zetknął się z ludźmi zajmującymi się dywersją, w tym z niejakim Neumannem ze Skoczowa, który został jego bezpośrednim przełożonym.

28 sierpnia

Szczegółów zamachu nie da się w pełni odtworzyć, a relacje różnią się w drobiazgach. Według późniejszych zeznań Guzego 28 sierpnia o 11.30 spotkał się z Neumannem w Bielsku i obaj o 12.13 odjechali pociągiem do Krakowa. Na dworcu głównym w Krakowie odebrali z przechowalni dwie duże walizki. Neumann polecił Guzemu zostawić je w przechowalni w Tarnowie i wrócić do Krakowa, gdzie miał na niego czekać. Guzy spóźnił się na pociąg i, według polskich relacji, pojechał do Tarnowa taksówką, płacąc za kurs 80 złotych. Wieczorem oddał walizki do przechowalni bagażu ręcznego, dając bagażowemu 50 groszy.

Potem zachowywał się tak, jakby nie wiedział, kiedy nastąpi wybuch. Wypił piwo w dworcowej restauracji, przechadzał się po dworcu i kupił bilet powrotny do Krakowa na luxtorpedę, która miała odjechać krótko po godzinie 23. Część autorów przypuszcza, że mocodawcy chcieli, by zginął w eksplozji razem z innymi i nie mógł zeznawać. Bomba z zapalnikiem zegarowym wybuchła o 23.18 (niektóre źródła podają 23.17). Bilans byłby znacznie gorszy, gdyby nie przypadek. Pociąg z Krakowa, który powinien wjechać na peron w chwili wybuchu, spóźnił się osiem minut, a kilka minut przed eksplozją odjechał ze stacji transport wojskowy z wieloma żołnierzami.

Ofiary

Kolejarze i policjanci przez wiele godzin wydobywali ofiary spod gruzów. Liczba zabitych jest w źródłach różna. Meldunek policyjny z następnego dnia mówił o czternastu zabitych i 38 rannych, w tym piętnastu ciężko. Część rannych zmarła później w szpitalach. Najczęściej przytaczany bilans to 20 zabitych i 35 rannych, akta sądowe wymieniają 22 zabitych, a w opracowaniach lokalnych przywoływana jest lista 24 nazwisk. Prasa z pierwszych dni podawała jeszcze wyższe liczby. Wśród ofiar byli podróżni i mieszkańcy miasta, katolicy i Żydzi, ludzie przypadkowo obecni na dworcu tego wieczoru. Bomba zniszczyła też bagaże, które ewakuowane rodziny wojskowych oddały na przechowanie.

Śledztwo

Tuż po wybuchu Guzy uciekł wraz z innymi przerażonymi podróżnymi. Funkcjonariusze Policji Państwowej zatrzymali go i wylegitymowali, ale go wypuścili. Wkrótce zatrzymano go ponownie w pobliżu dworca, gdy, jak się wydaje, chciał zobaczyć skutki wybuchu, i rozpoznano w nim człowieka, który zostawił walizki. W czasie przesłuchania przyznał się do winy. Zeznał, że sygnałem do działania był komunikat nadany 24 sierpnia przez rozgłośnię we Wrocławiu: „Meldunek specjalny: doktor Funk ma przystąpić do pracy”. Wiedział, co jest w walizkach i do czego służą. Twierdził, że nie dostał za to pieniędzy i że działał, bo czuł się Niemcem. Wyrażał żal. Wskazał też innych członków siatki, w tym kolonistów niemieckich z okolic Bielska i Mielca, którzy przeszli przeszkolenie w Niemczech. Jeden ze wspólników, Jakub Hessler (w części źródeł Hesler), twierdził, że ładunek miał tylko wywołać pożar.

Ślady prowadziły do szerszej akcji. 28 sierpnia około 16.10 robotnik kolejowy znalazł bombę zegarową na torach koło Staniątek, a na odcinku z Krakowa do Kłaja odkryto drugą, nastawioną na godzinę dziewiątą. Grupa Neumanna miała wysadzić tory na linii z Krakowa do Bochni. Tego samego dnia o 14.00 w Bielsku wybuchły materiały przechowywane w mieszkaniu introligatora narodowości niemieckiej, który zeznał, że dwa dni wcześniej zostawił u niego dwie walizki inny Niemiec z Bielska. Ładunki miały posłużyć do wysadzenia budynków publicznych w Bielsku i Białej.

1 września Guzy został formalnie aresztowany. W pierwszych dniach wojny, gdy Niemcy zbliżali się do Tarnowa, wywieziono go wraz z innymi aresztantami na wschód i ślad po nim zaginął. Według ustaleń niemieckiego dochodzenia z 1941 roku i części polskich autorów został rozstrzelany na początku września razem z innymi dywersantami, prawdopodobnie w okolicach Baranowa Sandomierskiego. Nie ma jednak na to pewnych dowodów. Wehrmacht zajął Tarnów 7 września, a funkcjonariusze Abwehry przyjechali na dworzec obejrzeć zniszczenia 9 i 13 września.

Inne akcje dywersyjne

Tarnów nie był wyjątkiem. Latem 1939 roku polska policja i kontrwywiad rozbijały kolejne siatki. Na Górnym Śląsku w połowie sierpnia zatrzymano kilkaset osób podejrzanych o dywersję i w setkach rewizji znaleziono broń i amunicję. W Wielkopolsce policja aresztowała członków grup dywersyjnych i odkryła składy broni i materiałów wybuchowych. Na Śląsku Abwehra szykowała też Freikorps Ebbinghaus, oddział złożony głównie z Niemców, którzy uciekli z polskiej części regionu. Miał on w pierwszych godzinach wojny opanować kopalnie, huty i węzły kolejowe przed nadejściem Wehrmachtu. W połowie sierpnia ta sama Abwehra utworzyła pod kryptonimem „Bergbauernhilfe” oddział złożony z członków Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, przeznaczony do działań na tyłach polskiego frontu w Małopolsce Wschodniej. Jego liczebność różnie się podaje, od nieco ponad stu do kilkuset ludzi. Po pakcie z ZSRR stał się dla Niemców kłopotliwy i pod koniec września go rozwiązano.

Równolegle swoje prowokacje przygotowywała służba bezpieczeństwa SS (SD) Reinharda Heydricha. Jej zadaniem było stworzenie pozorów polskich ataków na niemieckie obiekty przy granicy. Celu zamachu w Tarnowie nigdy jednoznacznie nie ustalono. Historycy zwracają uwagę, że uderzał w polską kolej w czasie mobilizacji, siał strach wśród ludności cywilnej i miał podważyć poczucie bezpieczeństwa na zapleczu. Część autorów przypuszcza też, że takie akcje miały sprowokować wybuch nastrojów antyniemieckich w Polsce, który niemiecka propaganda mogłaby przedstawić jako prześladowanie Niemców i dodatkowe usprawiedliwienie wojny.

Znaczenie

Zamach w Tarnowie pokazał, że dla Niemiec wojna z Polską zaczęła się, zanim padły pierwsze strzały na granicy. Zabici na tarnowskim dworcu byli cywilami, a ich śmierć nie miała żadnego znaczenia wojskowego. Wydarzenie należy do tego samego łańcucha co incydent jabłonkowski i prowokacja gliwicka, choć różniło się od niej tym, że nie było inscenizacją, lecz prawdziwym zamachem terrorystycznym w głębi Polski.

Cztery dni później, 1 września 1939 roku, Niemcy napadły na Polskę. Siatki dywersyjne, przygotowywane latem przez Abwehrę, włączyły się do walki. Na Górnym Śląsku już w nocy przed atakiem Wehrmachtu dywersanci przekraczali granicę i atakowali posterunki oraz zakłady przemysłowe, ale w większości zostali odparci przez wojsko i ochotników z dawnych powstańców śląskich. Strach przed „piątą kolumną”, wzmocniony takimi wydarzeniami jak zamach w Tarnowie, ciążył na nastrojach w Polsce w pierwszych dniach wojny. Z członków dywersji Abwehry wyrósł później jej oddział do zadań specjalnych Brandenburg, a z mniejszości niemieckiej w Polsce Niemcy utworzyli we wrześniu Selbstschutz, który wziął udział w masowych mordach na Polakach. Tarnów zaś zaledwie dziesięć miesięcy później stał się miejscem kolejnej tragedii: 14 czerwca 1940 roku z jego dworca wyruszył pierwszy masowy transport więźniów politycznych do Auschwitz.

Miejsca·Tarnów

Źródła

  1. hit.policja.gov.pl · 178025,Przedwrzesniowy zamach dywersyjny na dworcu kolejowym w Tarnowie 28 sierpnia 193
  2. polska-zbrojna.pl
  3. it.tarnow.pl · zamach bombowy na tarnowskim dworcu kolejowym
  4. historia.interia.pl · news wojna zaczela sie w tarnowie zamach bombowy na dworcu,nId,1490932

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.