TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Operacja Tannenberg

Kategoria:
Zbrodnie i represje
Front:
Polska
Data:
1 września 1939
Autor:
Łukasz
Tagi:
Polska, III Rzesza, Reinhard Heydrich, kampania wrześniowa

1 września 1939 roku, w ślad za niemieckimi armiami, które przekroczyły granicę Polski, ruszyły grupy operacyjne Policji Bezpieczeństwa i Służby Bezpieczeństwa SS, czyli Einsatzgruppen. Całość ich działań w Polsce nosiła kryptonim „Unternehmen Tannenberg” (operacja Tannenberg). Oficjalnie miały „zwalczać wszelkie elementy wrogie Rzeszy i Niemcom na tyłach walczącego wojska”. W rzeczywistości wiozły ze sobą przygotowane przed wojną listy nazwisk i od pierwszych dni aresztowały, a coraz częściej mordowały polskich działaczy, urzędników, nauczycieli, księży, dawnych powstańców i Żydów.

Często powtarzane zdanie, że operacja Tannenberg „zabiła w ciągu dwóch miesięcy około 20 tysięcy wybranych Polaków”, wymaga wyjaśnienia. Liczba ta, podawana w różnych wariantach, dotyczy zwykle wszystkich masowych egzekucji ludności cywilnej w okresie niemieckiego zarządu wojskowego, a nie tylko tych dokonanych przez Einsatzgruppen. W zbrodniach brały udział także Wehrmacht, oddziały SS, policja porządkowa i bojówki niemieckiej mniejszości, a eksterminacja polskich elit nie skończyła się w październiku, lecz trwała do wiosny 1940 roku.

Nazwa i przygotowania

Kryptonim był wymowny. Tannenbergiem Niemcy nazywali zarówno bitwę pod Grunwaldem z 1410 roku, jak i bitwę z sierpnia 1914 roku, w której Paul von Hindenburg i Erich Ludendorff rozbili armię rosyjską w Prusach Wschodnich. Dla niemieckiej prawicy zwycięstwo z 1914 roku było odwetem za Grunwald. Ta sama nazwa bywa w literaturze używana także na określenie przygotowanych przez SD prowokacji granicznych z 31 sierpnia, takich jak napad na radiostację w Gliwicach; esesmanów, którzy w nich uczestniczyli, przydzielono potem do grup operacyjnych.

Grupy operacyjne SD i policji bezpieczeństwa Niemcy wysłali już za wojskiem do Austrii w marcu 1938 roku, do Kraju Sudetów jesienią 1938 roku i do Czech w marcu 1939 roku. Polska miała być jednak czymś innym. 18 maja 1939 roku szef Policji Bezpieczeństwa i SD Reinhard Heydrich przedstawił pierwsze wytyczne na wypadek wojny z Polską. Cztery dni później w Głównym Urzędzie SD utworzono komórkę Zentralstelle II P (Polen), która miała zebrać dane o Niemcach mieszkających w Polsce i o Polakach, którzy „wyróżnili się w walkach narodowościowych”. 5 lipca na naradzie u Heydricha zapadły wstępne decyzje o składzie i trasach grup. Szkielet organizacyjny zbudował latem zastępca Heydricha w gestapo, Werner Best, we współpracy z Walterem Schellenbergiem. Przyszli dowódcy przeszli szkolenie w szkole SD w Bernau pod Berlinem. Koordynacją zajął się utworzony w Głównym Urzędzie Policji Bezpieczeństwa referat specjalny o nazwie „Unternehmen Tannenberg”.

Równocześnie powstawały listy proskrypcyjne. Informacje dostarczały placówki gestapo i SD z Pomorza, Śląska i Prus Wschodnich, niemieckie konsulaty, wywiad wojskowy Abwehra i przede wszystkim konfidenci spośród Niemców z Polski. Na listach znaleźli się działacze polityczni i społeczni, weterani powstania wielkopolskiego i powstań śląskich, działacze plebiscytowi, członkowie Polskiego Związku Zachodniego, uczestnicy antyniemieckich bojkotów. Do Polski grupy wyruszyły z tak zwaną Sonderfahndungsliste, która się nie zachowała. Słynna Sonderfahndungsbuch Polen, „Specjalna księga gończa dla Polski”, którą długo uważano za podstawę operacji, została według ustaleń Grzegorza Bębnika wydana dopiero pod koniec 1939 roku, na podstawie wcześniejszej listy uzupełnionej przez Einsatzgruppen. Zawiera nie 61 tysięcy nazwisk, jak często powtarzano, lecz około 8,7 tysiąca.

18 sierpnia 1939 roku w Berlinie zebrano dowódców „wielkiej akcji policji bezpieczeństwa”. Usłyszeli, że siłą napędową polskiego oporu będzie inteligencja i że w walce z nim dozwolone są „wszelkie metody, włącznie z rozstrzeliwaniami”. Z zapisu w dzienniku szefa sztabu wojsk lądowych generała Franza Haldera z 29 sierpnia wynika, że armia spodziewała się aresztowania przez policję 10 tysięcy, a potem 20 tysięcy ludzi i osadzenia ich w obozach koncentracyjnych. Historycy, m.in. autorzy niemieckiej monografii Einsatzgruppen w Polsce Klaus-Michael Mallmann, Jochen Böhler i Jürgen Matthäus, uważają, że pierwotne plany nie przewidywały jeszcze systematycznej eksterminacji, choć nie można wykluczyć ustnych rozkazów rozstrzeliwań. Polityka okupanta zradykalizowała się w ciągu kilku dni.

Grupy operacyjne

Przed wojną utworzono pięć Einsatzgruppen, po jednej dla każdej armii uderzającej na Polskę. Nazywano je początkowo od miejsc koncentracji, a 4 września otrzymały numery:

  • Einsatzgruppe I (Wien) Bruna Streckenbacha przy 14 Armii, w Zagłębiu Dąbrowskim i Małopolsce;
  • Einsatzgruppe II (Oppeln) Emanuela Schäfera przy 10 Armii, na ziemi częstochowskiej, radomskiej i kieleckiej;
  • Einsatzgruppe III (Breslau) Hansa Fischera przy 8 Armii, w Wielkopolsce i na ziemi łódzkiej;
  • Einsatzgruppe IV (Dramburg) Lothara Beutela przy 4 Armii, na Pomorzu, a potem w Warszawie;
  • Einsatzgruppe V (Allenstein) Ernsta Damzoga przy 3 Armii, na północnym Mazowszu.

Już w czasie kampanii doszły kolejne: 3 września na rozkaz Heinricha Himmlera „Einsatzgruppe do zadań specjalnych” (z.b.V.) Udo von Woyrscha, która miała „radykalnie stłumić” polski opór na Górnym Śląsku, Einsatzgruppe VI Ericha Naumanna dla Wielkopolski oraz w Gdańsku samodzielny Einsatzkommando 16 Rudolfa Trögera. Łącznie w operacji uczestniczyło około 2700 funkcjonariuszy gestapo, policji kryminalnej i SD. Spotykana w części publikacji liczba 27 tysięcy jest błędem. Formalnie grupy podlegały dowódcom armii, z którymi Heydrich uzgodnił przed wojną zasady współpracy.

Pierwsze tygodnie

Funkcjonariusze wkraczali do miast niemal natychmiast po wojsku. Zajmowali urzędy, posterunki policji i siedziby organizacji, szukali kartotek, przeprowadzali rewizje i aresztowali ludzi z list, uzupełnianych na bieżąco donosami miejscowych Volksdeutschów i zdobytymi dokumentami. Zatrzymanych osadzano w prowizorycznych obozach dla „jeńców cywilnych”, pierwszych niemieckich obozach dla ludności cywilnej na ziemiach polskich. W Gdańsku aresztowania polskich działaczy zaczęły się już pierwszego dnia wojny.

W pierwszym tygodniu Einsatzgruppen zabijały jeszcze stosunkowo mało, mniej niż wojsko, które w odwet za rzeczywisty lub domniemany opór rozstrzeliwało cywilów i jeńców. Potem liczba egzekucji gwałtownie wzrosła. Na Górnym Śląsku grupy I, II i z.b.V., razem z Wehrmachtem i dywersyjnym Freikorps Ebbinghaus, rozstrzeliwały obrońców Katowic i weteranów powstań śląskich. Od 5 września oddziały Einsatzgruppe IV wspólnie z wojskiem przeprowadzały egzekucje w Bydgoszczy. Coraz częściej celem stawali się Żydzi. 8 września ludzie Woyrscha podpalili Wielką Synagogę w Katowicach, w Będzinie zginęło kilkaset osób, a w Przemyślu między 16 a 19 września grupy z.b.V. i I zamordowały co najmniej 500–600 Żydów. Przez San do strefy, którą pakt Ribbentrop–Mołotow przeznaczał dla ZSRR, wypędzono dziesiątki tysięcy ludzi.

Kierunek wyznaczyło samo kierownictwo. 7 września Heydrich oświadczył na naradzie szefów urzędów policji, że dla Polski nie przewiduje się protektoratu, lecz wyłącznie zarząd niemiecki, a „warstwa przywódcza ludności w Polsce powinna zostać w miarę możliwości unieszkodliwiona”. Według zachowanych wypowiedzi dowódców SS i Wehrmachtu w pierwszej połowie września Adolf Hitler zaakceptował fizyczną likwidację polskiej inteligencji, duchowieństwa i szlachty. 21 września Heydrich poinformował dowódców Einsatzgruppen, że na zajętych terenach pozostało „najwyżej trzy procent” polskiego kierownictwa politycznego, które należy unieszkodliwić, i nakazał koncentrację Żydów w większych miastach przy liniach kolejowych.

Selbstschutz i Intelligenzaktion

We wrześniu powstała jeszcze jedna formacja, która okazała się najbardziej krwawa: Volksdeutscher Selbstschutz, paramilitarna „samoobrona” niemieckiej mniejszości, podporządkowana SS. Jej członkowie znali swoich sąsiadów i wskazywali ich do aresztowania, a często sami rozstrzeliwali. Na Pomorzu dowodził nią Ludolf von Alvensleben, który już 5 października meldował, że „najostrzejsze środki” zastosowano wobec 4247 byłych obywateli polskich. Propaganda Josepha Goebbelsa wykorzystywała wydarzenia w Bydgoszczy z 3 i 4 września do podsycania nienawiści i uzasadniania odwetu.

Mordy jesieni 1939 roku nazywa się w polskiej historiografii Intelligenzaktion, a ich pierwszy, wojenny etap utożsamia się często z operacją Tannenberg. Granica między działaniami Einsatzgruppen, Selbstschutzu, wojska i policji porządkowej jest płynna, bo te formacje działały razem lub kolejno w tych samych miejscach. Największe egzekucje odbyły się na Pomorzu Gdańskim, gdzie w Piaśnicy pod Wejherowem zamordowano według szacunków 12–14 tysięcy ludzi, a w Lesie Szpęgawskim, w Mniszku pod Świeciem i w bydgoskiej Dolinie Śmierci kolejne tysiące. W Wielkopolsce Einsatzgruppe VI przeprowadziła w październiku publiczne egzekucje w kilkunastu miastach, a jej ludzie pod komendą Herberta Langego mordowali pacjentów szpitali psychiatrycznych w Owińskach i Kościanie.

Ile ofiar

Dokładnej liczby ofiar samej operacji Tannenberg nie da się ustalić. Szymon Datner, a za nim Jochen Böhler i historycy IPN, policzyli, że w okresie zarządu wojskowego, od 1 września do 25 października 1939 roku, Niemcy przeprowadzili na ziemiach polskich 714 masowych egzekucji, w których zginęło ponad 16 tysięcy Polaków i Żydów; w 311 z nich uczestniczyli żołnierze Wehrmachtu. W niemieckiej i anglojęzycznej literaturze popularna jest liczba co najmniej 20 tysięcy ofiar w około 760 egzekucjach, także odnosząca się do wszystkich sprawców. Według szacunków przytaczanych w polskich opracowaniach do końca 1939 roku Niemcy zamordowali na okupowanych ziemiach polskich ponad 50 tysięcy cywilów, w tym około 30 tysięcy na Pomorzu Gdańskim i około 7 tysięcy Żydów. Maria Wardzyńska z IPN szacuje liczbę ofiar całej Intelligenzaktion, trwającej do wiosny 1940 roku, na około 50 tysięcy zabitych. Autorzy monografii Einsatzgruppen w Polsce przyjmują, że ofiary samych grup operacyjnych szły w dziesiątki tysięcy.

Część oficerów Wehrmachtu protestowała. Najbardziej znane są memoriały generała Johannesa Blaskowitza, dowódcy wojsk na wschodzie, z jesieni 1939 i zimy 1940 roku. Protesty dotyczyły jednak raczej dyscypliny i „honoru armii” niż losu ofiar i nic nie zmieniły. 4 października 1939 roku Hitler ogłosił amnestię dla Niemców, którzy w Polsce popełnili przestępstwa „z oburzenia z powodu okrucieństw Polaków”.

Miejsce w wojnie

20 listopada 1939 roku Einsatzgruppen rozwiązano, a ich ludzie przeszli do stałych placówek policji bezpieczeństwa i SD w okupowanej Polsce, podległych utworzonemu 27 września Głównemu Urzędowi Bezpieczeństwa Rzeszy. Eksterminacja elit trwała dalej: 6 listopada w Sonderaktion Krakau aresztowano profesorów krakowskich uczelni, w kraju wcielonym do Rzeszy egzekucje Intelligenzaktion ciągnęły się do wiosny 1940 roku, a w Generalnym Gubernatorstwie ich odpowiednikiem stała się wiosną i latem 1940 roku Akcja AB, której ofiary rozstrzeliwano m.in. w Palmirach.

Operacja Tannenberg była pierwszą akcją ludobójczą niemieckiej policji bezpieczeństwa i wzorem na przyszłość. Te same struktury, ci sami ludzie i ta sama współpraca z wojskiem zostały wykorzystane w czerwcu 1941 roku, gdy cztery nowe Einsatzgruppen wkroczyły za Wehrmachtem na tereny ZSRR i rozstrzelały ponad milion Żydów. Kilku dowódców z 1939 roku odegrało potem ważną rolę w Zagładzie: Streckenbach kompletował kadry nowych grup, Naumann dowodził jedną z nich na Białorusi, a Schäfer jako szef policji bezpieczeństwa w Serbii nadzorował mordowanie tamtejszych Żydów. Dla Polski wrzesień 1939 roku oznaczał początek okupacji, której celem nie było tylko podporządkowanie kraju, lecz zniszczenie jego warstwy przywódczej. Ten zamiar towarzyszył niemieckiej polityce wobec Polaków do końca wojny.

Miejsca·Bydgoszcz·Pomorze

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.