TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Zamach Elsera

Kategoria:
Polityka
Data:
8 listopada 1939
Autor:
Łukasz
Tagi:
Georg Elser, Adolf Hitler, III Rzesza, NSDAP

Wieczorem w środę 8 listopada 1939 roku, dwa miesiące po napaści Niemiec na Polskę, Adolf Hitler przemawiał w monachijskiej piwiarni Bürgerbräukeller do weteranów partii, jak co roku w rocznicę puczu monachijskiego. Mówił krócej niż zwykle i o 21.07 opuścił salę, by zdążyć na pociąg do Berlina. Trzynaście minut później, o 21.20, w kolumnie tuż za mównicą eksplodowała bomba zegarowa. Wybuch zawalił strop i galerię nad miejscem, w którym jeszcze przed kwadransem stał Hitler i siedziała obok niego czołówka partii. Zginęło osiem osób, kilkadziesiąt zostało rannych. Bombę zbudował i ukrył w kolumnie, pracując samotnie przez ponad trzydzieści nocy, trzydziestosześcioletni stolarz ze Szwabii, Georg Elser. W chwili wybuchu siedział już w areszcie straży granicznej w Konstancji, zatrzymany pół godziny wcześniej przy próbie przejścia do Szwajcarii.

W niektórych kalendariach można przeczytać, że tego samego wieczoru „brytyjskie bombowce przypadkowo zbombardowały Monachium”. Źródła tego nie potwierdzają. Jesienią 1939 roku brytyjskie lotnictwo bombowe miało zakaz atakowania celów na lądzie, przy których mogli ucierpieć cywile: nad Rzeszą zrzucało tylko ulotki, a bomby kierowało wyłącznie na okręty wojenne, jak w pierwszych dniach wojny. Żadna relacja z 8 listopada 1939 roku nie wspomina o nalocie na Monachium, a eksplozję w Bürgerbräukeller Niemcy od pierwszej chwili traktowali jako zamach. Wzmianka powstała najpewniej z pomylenia rocznic: nalot RAF na Monachium w czasie obchodów rocznicy puczu rzeczywiście się odbył, ale rok później, w nocy z 8 na 9 listopada 1940 roku, gdy Hitler przemawiał do „starych bojowników” w innej piwiarni, Löwenbräukeller, bo zniszczona sala Bürgerbräukeller nie nadawała się już do użytku.

Rocznica w czasie wojny

Od przejęcia władzy w 1933 roku rocznica nieudanego puczu z 8 i 9 listopada 1923 roku była najważniejszym świętem partyjnym III Rzeszy. Wieczorem 8 listopada Hitler przemawiał w Bürgerbräukeller, w tej samej sali, w której przed laty ogłosił „rewolucję narodową”, a nazajutrz uczestnicy puczu przechodzili w uroczystym pochodzie trasą dawnego marszu pod Feldherrnhalle. Coroczne przemówienie odbywało się zawsze w tym samym miejscu i według tego samego scenariusza. To właśnie ta przewidywalność dała Elserowi szansę.

W 1939 roku obchody odbywały się w czasie wojny i w okrojonej formie. Gauleitung w Monachium zapowiedziała w „Völkischer Beobachter” 7 listopada, że pochód 9 listopada się nie odbędzie, a wieczorne spotkanie w piwiarni zostanie zachowane. Hitler początkowo nie zamierzał przyjeżdżać. Był pochłonięty przygotowaniami do ofensywy na zachodzie: dyrektywa nr 6 z 9 października nakazywała jak najszybsze natarcie przez Belgię i Holandię, a termin ataku wyznaczył na 12 listopada. 7 listopada, z powodu złej pogody, przesunął go o kilka dni, a ostateczną decyzję zapowiedział na 9 listopada. Zamiast niego w piwiarni miał wystąpić jego zastępca w partii Rudolf Heß. W ostatniej chwili Hitler zmienił zdanie i nocą z 7 na 8 listopada przyjechał do Monachium specjalnym pociągiem.

Plan dnia zmieniła pogoda. Synoptycy zapowiadali mgłę, przy której powrotny lot do Berlina następnego ranka byłby niepewny, a Hitler chciał być w stolicy, gdy zapadnie decyzja o ataku na zachodzie. Zdecydował więc, że wróci jeszcze tego samego wieczoru pociągiem, którego odjazd z dworca głównego wyznaczono na 21.31. Spotkanie rozpoczęło się wcześniej niż zwykle, a Hitler wszedł na mównicę o 20.00, pół godziny przed zwyczajową porą, i zamiast przewidzianych dwóch godzin mówił około godziny.

Stolarz z Königsbronn

Georg Elser urodził się w 1903 roku w Hermaringen w Wirtembergii i wychował w pobliskim Königsbronn. Był wykwalifikowanym stolarzem, przez kilka lat pracował nad Jeziorem Bodeńskim, także w fabryce zegarów, gdzie poznał mechanizmy zegarowe. Głosował na Komunistyczną Partię Niemiec i przez pewien czas płacił składki w jej przybudówce, Roter Frontkämpferbund, ale nigdy nie był działaczem. Od 1933 roku nie podnosił ręki w hitlerowskim pozdrowieniu i wychodził z pokoju, gdy w radiu nadawano przemówienia Hitlera.

Według jego późniejszych zeznań decyzja zapadła jesienią 1938 roku, w czasie kryzysu sudeckiego. Elser uważał, że od dojścia nazistów do władzy położenie robotników się pogorszyło, a polityka Hitlera nieuchronnie prowadzi do wojny. Układ monachijski nie uspokoił go, przeciwnie, utwierdził w przekonaniu, że Hitler będzie żądał coraz więcej. Doszedł do wniosku, że sytuację może zmienić tylko usunięcie przywódców: Hitlera, Hermanna Göringa i Josepha Goebbelsa. Nie miał wspólników i nikomu nie zdradził swojego zamiaru.

8 listopada 1938 roku pojechał do Monachium i późnym wieczorem, gdy uroczystość dobiegła końca, wszedł do Bürgerbräukeller. Zobaczył, że mównica stoi przed murowaną kolumną podtrzymującą galerię i strop, i uznał, że ładunek ukryty w tej kolumnie zabije każdego, kto będzie przemawiał. Dwa dni później Monachium było jednym z miejsc pogromów nocy kryształowej. Przez następne miesiące Elser przygotowywał się z wielką cierpliwością. W fabryce armatury Waldenmaier w Heidenheim, gdzie pracował w dziale wysyłki, wynosił sprasowane kostki prochu. W kwietniu 1939 roku pojechał do Monachium, by zmierzyć i sfotografować kolumnę. Wiosną zatrudnił się w kamieniołomie w Königsbronn i ukradł tam ponad sto ładunków wybuchowych i ponad sto spłonek. Latem w sadzie rodziców wypróbowywał prototypy zapalnika.

Trzydzieści nocy w piwiarni

5 sierpnia 1939 roku Elser przeniósł się do Monachium. Wynajął pokój pod własnym nazwiskiem, a sąsiadom mówił, że pracuje nad wynalazkiem. Co wieczór jadł tanią kolację w restauracji Bürgerbräukeller, a przed zamknięciem lokalu chował się w schowku na galerii sali. Gdy budynek pustoszał, przy latarce przesłoniętej niebieską chusteczką pracował nad kolumną: wyciął w drewnianej boazerii ukryte drzwiczki, a za nimi ręcznie, dłutem i świdrem, wydrążył w murze komorę na ładunek. Hałaśliwsze prace wykonywał wtedy, gdy włączała się automatyczna spłuczka w toaletach. Gruz wynosił rano w walizce i wysypywał do Izary. Według jego zeznań spędził tak w piwiarni od trzydziestu do trzydziestu pięciu nocy. Po wybuchu wojny w budynku pojawili się dozorcy obrony przeciwlotniczej, ale nikt go nie zauważył. Ochrona sali, za którą odpowiadał monachijski weteran partii Christian Weber, była niedbała, a policja i SS sprawdzały budynek dopiero przed samą uroczystością.

W dzień Elser budował w wynajętym pokoju i w warsztacie zaprzyjaźnionego stolarza mechanizm zapalnika: dwa zegary, z których każdy mógł samodzielnie uruchomić zapłon, pozwalały nastawić wybuch z kilkudniowym wyprzedzeniem. Skrzynkę z mechanizmem wyłożył korkiem, by tłumił tykanie. W nocy z 1 na 2 listopada umieścił w kolumnie materiał wybuchowy, a w pierwszy listopadowy weekend, 4 i 5 listopada, gdy w sali odbywały się zabawy taneczne, zainstalował i uruchomił zegary, nastawione na 21.20 8 listopada. Wybrał tę porę, bo z gazet i z doświadczenia poprzednich lat wiedział, że Hitler przemawia od około 20.30 przez półtorej godziny lub dłużej. 6 listopada pojechał do siostry w Stuttgarcie, ale następnego dnia wrócił, by w nocy z 7 na 8 listopada jeszcze raz przyłożyć ucho do kolumny i upewnić się, że mechanizm działa. Rano 8 listopada wyjechał z Monachium i przez Ulm dotarł do Friedrichshafen, skąd wieczornym statkiem popłynął do Konstancji.

Trzynaście minut

Na sali zebrało się, według różnych źródeł, od półtora do trzech tysięcy ludzi: uczestnicy puczu z 1923 roku, rodziny jego ofiar, gauleiterzy, dowódcy SA i SS. W pierwszych rzędach, kilka metrów od kolumny, siedzieli m.in. Goebbels, Heß, Heinrich Himmler, Reinhard Heydrich, Alfred Rosenberg i Robert Ley. Hitler wygłosił przemówienie w całości poświęcone atakom na Wielką Brytanię: oskarżał ją o zazdrość, obłudę i wywołanie wojny, zapewniał, że Niemcy tym razem nie skapitulują i są gotowe prowadzić długą wojnę. Nie zdradził ani słowem, że armia stoi w gotowości do uderzenia na zachodzie.

Hitler skończył kilka minut po dziewiątej i o 21.07 wyszedł z sali w otoczeniu najbliższych współpracowników, kierując się na dworzec. Na sali zostało około stu dwudziestu–stu pięćdziesięciu osób, głównie członkowie straży honorowej, muzycy i obsługa. O 21.20 bomba wybuchła dokładnie o czasie ustawionym przez Elsera. Kolumna rozpadła się, zawalił się strop nad mównicą, galeria i fragment ściany zewnętrznej. Odgłos eksplozji słyszeli słuchacze radia, które transmitowało relację z uroczystości. Zginęło osiem osób: kelnerka Maria Henle i siedmiu mężczyzn, członków NSDAP, w większości „starych bojowników” partii. Część z nich zginęła na miejscu, pozostali zmarli w szpitalach, ostatni, siedemdziesięciotrzyletni Michael Schmeidl, kilka dni później. Liczba rannych w źródłach waha się od 57 do 63, kilkunastu zostało rannych ciężko.

Hitler dowiedział się o zamachu dopiero w nocy, na postoju pociągu w Norymberdze. Według relacji świadków, gdy Goebbels przekazał mu wiadomość, odpowiedział, że „człowiek musi mieć szczęście”, a potem dodał, że wcześniejsze wyjście z sali jest dla niego dowodem, iż Opatrzność chce, by osiągnął swój cel. Już nazajutrz rano oficjalny komunikat mówił o cudownym ocaleniu Führera, a prasa od pierwszego dnia wskazywała jako zleceniodawców brytyjskie służby specjalne.

Zatrzymanie w Konstancji

Elser zszedł ze statku w porcie w Konstancji o 20.40 i ruszył w stronę granicy szwajcarskiej, w kierunku Kreuzlingen. Około 20.45, kilkadziesiąt metrów od ogrodzenia granicznego, dwóch funkcjonariuszy niemieckiej straży celnej zatrzymało go jako podejrzanego. Nie miał ważnych dokumentów na przekroczenie granicy, a w kieszeniach znaleziono szczypce do cięcia drutu, części zapalnika, notatki i szkice na temat ładunków wybuchowych, widokówkę z wnętrzem Bürgerbräukeller oraz odznakę Roter Frontkämpferbund. Zatrzymanie nie miało jeszcze związku z zamachem, który miał nastąpić dopiero za pół godziny. Wiadomość o wybuchu w Monachium dotarła do Konstancji dalekopisem około 23.00, gdy Elsera przesłuchiwało już miejscowe gestapo. Następnego dnia przewieziono go do Monachium.

Śledztwo

Jeszcze w pociągu Hitler polecił Himmlerowi wszcząć śledztwo. Na miejscu wybuchu pracowała komisja policji kryminalnej, którą nadzorował szef Kripo Arthur Nebe, a ogólne kierownictwo przejął szef gestapo Heinrich Müller. W gruzach znaleziono resztki mechanizmów zegarowych z oznaczeniami producenta ze Schwenningen, a więc niemieckiego pochodzenia, ale Himmler kazał ogłosić, że części wskazują na pochodzenie zagraniczne. Za wskazanie sprawców wyznaczono nagrodę pół miliona marek. Aresztowano personel piwiarni i setki podejrzanych.

Elser był w Monachium jednym z wielu zatrzymanych i początkowo nie zwracał szczególnej uwagi. Pogrążyły go drobiazgi: kelnerka rozpoznała w nim dziwnego gościa, który zamawiał zawsze tylko jeden napój, sprzedawca z Monachium rozpoznał klienta, któremu sprzedał płytę izolacyjną, a gestapowcy zauważyli, że jego kolana są poranione od wielu nocy pracy przy kolumnie. Był bity, według relacji szefa monachijskiej Kripo także w obecności Himmlera. W połowie listopada, według większości relacji w nocy z 13 na 14 listopada, przyznał się do zamachu i opisał jego przygotowania. Potem przewieziono go do centrali gestapo w Berlinie, gdzie od 19 do 23 listopada przesłuchiwało go kilku komisarzy kryminalnych. Z ich protokołu, odnalezionego w archiwum dopiero w 1964 roku, wynika jasno, że działał sam, bez zleceniodawców i pomocników. Elser chciał to zresztą sam ogłosić: zamierzał napisać ze Szwajcarii do niemieckiej policji, że jest jedynym sprawcą, by nie ucierpiał nikt niewinny.

Propaganda: „brytyjska robota”

Ustalenia śledczych nie pasowały do tego, co reżim chciał ogłosić. Hitler od początku był przekonany, że zamachu dokonał brytyjski wywiad w porozumieniu z Ottonem Strasserem, dawnym działaczem NSDAP, który w 1930 roku zerwał z Hitlerem i z emigracji kierował opozycyjną organizacją Czarny Front, a którego brat Gregor został zamordowany w czasie nocy długich noży. Nadarzyła się okazja, by to „udowodnić”. Następnego dnia po zamachu, 9 listopada, oddział Służby Bezpieczeństwa SS pod kierunkiem Waltera Schellenberga uprowadził z holenderskiego przygranicznego Venlo dwóch oficerów brytyjskiej Secret Intelligence Service, z którymi Niemcy od tygodni prowadzili rozmowy, podając się za spiskowców z kręgów wojskowych. Akcję przygotowano wcześniej i bez związku z zamachem, ale propaganda połączyła obie sprawy.

21 listopada Himmler ogłosił, że sprawcą zamachu jest Georg Elser, a zleceniodawcami brytyjski wywiad i Strasser. Następnego dnia gazety w całych Niemczech zamieściły na pierwszych stronach zdjęcie Elsera obok fotografii obu brytyjskich oficerów. Zapowiadano wielki proces pokazowy, w którym Elser i Brytyjczycy mieli zasiąść razem na ławie oskarżonych. Strasser zaprzeczał, by miał cokolwiek wspólnego z zamachem, a Schellenberg pisał później we wspomnieniach, że wiązanie brytyjskich oficerów z zamachem w Bürgerbräukeller uważał za absurd. Do procesu nigdy nie doszło.

Zamach miał natychmiastowe ofiary poza salą piwiarni. 9 listopada w obozie koncentracyjnym Buchenwald esesmani na rozkaz komendanta Karla Otto Kocha rozstrzelali w „odwecie” dwudziestu jeden więźniów żydowskich, a pozostałym Żydom w obozie na trzy dni odebrano jedzenie. Gestapo przez wiele miesięcy przesłuchiwało mieszkańców Königsbronn i wszystkich, z którymi Elser miał do czynienia. Właściciel kamieniołomu, z którego pochodził materiał wybuchowy, trafił na ponad rok do obozu, a siostra Elsera i jej mąż ponad rok przesiedzieli w więzieniu. 11 listopada rząd radziecki przekazał ambasadorowi Niemiec w Moskwie „oburzenie z powodu nikczemnego zamachu” i radość z ocalenia Hitlera. Za granicą wielu przeciwników nazizmu było natomiast przekonanych, że eksplozję, podobnie jak pożar Reichstagu, zainscenizowali sami naziści, by wzmocnić wiarę w Führera chronionego przez Opatrzność. To przekonanie, podtrzymywane po wojnie przez niektórych współwięźniów Elsera, przez dziesięciolecia ciążyło na jego pamięci.

Miejsce w historii wojny

Zamach Elsera był najbliższy powodzenia ze wszystkich prób zabicia Hitlera przed 1944 rokiem. Gdyby Hitler mówił tak długo jak w poprzednich latach, bomba zabiłaby go razem z większą częścią kierownictwa partii, w chwili gdy po klęsce Polski Wehrmacht szykował się do uderzenia na Francję, a wojna na zachodzie dopiero się zaczynała. Zamachu nie przygotowali generałowie, dyplomaci ani zagraniczny wywiad, lecz jeden robotnik, który działał na własną rękę i jako jeden z nielicznych Niemców już w 1938 roku wyciągnął z polityki Hitlera wniosek, że prowadzi ona do wojny.

Hitler wyszedł z zamachu wzmocniony. Cudowne ocalenie stało się tematem kazań, wierszy i artykułów, a jego samego utwierdziło w przekonaniu, że jest wybrańcem Opatrzności. Ochronę Führera zaostrzono, a coroczne spotkania z weteranami puczu przeniesiono do innych sal. Zamach utrudnił też działanie spiskowców z kręgów wojskowych: płk Hans Oster z Abwehry i dyplomata Erich Kordt planowali w tych samych dniach zamach bombowy w Kancelarii Rzeszy, ale po 8 listopada nie dało się już niepostrzeżenie zdobyć materiału wybuchowego i plan porzucono. Ofensywa na zachodzie, którą Hitler tak bardzo chciał rozpocząć w listopadzie, była przesuwana jeszcze wielokrotnie i ruszyła dopiero 10 maja 1940 roku. Rzekome powiązania brytyjskiego wywiadu z Holendrami, „ujawnione” przy okazji Venlo, Niemcy podali wtedy jako jeden z pretekstów do napaści na neutralną Holandię.

Elser nigdy nie stanął przed sądem. Był więziony jako „specjalny więzień Führera” w obozie Sachsenhausen, a na początku 1945 roku przewieziono go do Dachau. Trzymano go przy życiu na wypadek procesu pokazowego po zwycięskiej wojnie. Gdy klęska Rzeszy była już przesądzona, na rozkaz z najwyższego szczebla zamordowano go strzałem w tył głowy 9 kwietnia 1945 roku, tego samego dnia, w którym we Flossenbürgu stracono admirała Wilhelma Canarisa i Dietricha Bonhoeffera. Jego śmierć miano przypisać alianckiemu nalotowi. Dopiero ogłoszenie protokołów berlińskich przesłuchań w latach sześćdziesiątych i badania historyków przekonały Niemców, że zamachowiec z Bürgerbräukeller nie był narzędziem SS ani obcego wywiadu, lecz jednym z najbardziej konsekwentnych przeciwników Hitlera. Dziś stoi w pamięci obok uczestników zamachu 20 lipca 1944 roku.

W tym samym czasie

(02)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.