Niemieckie ultimatum wobec Polski
- Kategoria:
- Dyplomacja
- Data:
- 30 sierpnia 1939
- Autor:
- Natalia
- Tagi:
- Polska, III Rzesza, Gdańsk, Joachim von Ribbentrop
O północy z 30 na 31 sierpnia 1939 roku w gabinecie ministra spraw zagranicznych Rzeszy przy Wilhelmstraße w Berlinie doszło do jednej z najbardziej znanych scen ostatnich dni pokoju. Joachim von Ribbentrop wyjął długi dokument i odczytał go po niemiecku, w zawrotnym tempie, ambasadorowi brytyjskiemu Nevile’owi Hendersonowi. Były to niemieckie propozycje rozwiązania sporu z Polską, ujęte w szesnastu punktach. Gdy Henderson poprosił o tekst, Ribbentrop odmówił: było już za późno, bo polski pełnomocnik, którego Niemcy zażądali do końca 30 sierpnia, nie przyjechał do Berlina. Następnego wieczoru niemieckie radio ogłosiło, że Polska odrzuciła „wspaniałomyślne” niemieckie propozycje. Rząd polski nigdy ich nie otrzymał.
W kalendariach można przeczytać, że 30 sierpnia Niemcy postawiły Polsce ultimatum w sprawie korytarza i Wolnego Miasta Gdańska. Jest to uproszczenie. Formalnego ultimatum, czyli żądania z terminem i zapowiedzią konsekwencji, skierowanego do rządu polskiego, nie było. Był natomiast termin postawiony za pośrednictwem Wielkiej Brytanii, który sam Henderson nazwał ultimatum, i były żądania, których Polsce nie przedstawiono, a których odrzucenie ogłoszono. Cała ta procedura, jak przyznał później w obecności swojego tłumacza sam Hitler, miała dostarczyć Niemcom alibi.
Sześć dni zwłoki
25 sierpnia, po podpisaniu w Londynie polsko-brytyjskiego układu sojuszniczego i wiadomości od Mussoliniego, że Włochy nie są gotowe do wojny, Hitler wstrzymał atak na Polskę wyznaczony na świt następnego dnia. Nie zrezygnował z wojny. Chciał tylko jeszcze raz spróbować tego, co nie udało się po pakcie z Moskwą: oderwać Wielką Brytanię od Polski albo przynajmniej sprawić, by w oczach świata i własnego narodu to Polska wyglądała na stronę, która odrzuciła pokój. Wehrmacht przez cały czas kontynuował koncentrację, a na granicy dochodziło do starć, takich jak incydent jabłonkowski, i niemieckich zamachów, jak ten na dworcu w Tarnowie.
Kanałów rozmów było kilka. Oficjalnym był Henderson, który 26 sierpnia poleciał do Londynu z „ostateczną ofertą” Hitlera: po załatwieniu sprawy polskiej Niemcy gotowe były zagwarantować istnienie imperium brytyjskiego. Nieoficjalnym był szwedzki przemysłowiec Birger Dahlerus, przyjaciel Hermanna Göringa, który krążył samolotem między Berlinem a Londynem. 28 sierpnia wieczorem Henderson przywiózł odpowiedź rządu brytyjskiego. Londyn deklarował chęć porozumienia z Niemcami, ale nie kosztem Polski, i proponował bezpośrednie rokowania polsko-niemieckie, których wynik miałyby zagwarantować mocarstwa. Dodawał, że uzyskał od rządu polskiego zgodę na podjęcie takich rozmów.
Pełnomocnik w 24 godziny
29 sierpnia o 19.15 Hitler wręczył Hendersonowi w Kancelarii Rzeszy odpowiedź. Rozpoczynała się długim aktem oskarżenia przeciw Polsce: odrzuceniem niemieckich propozycji w marcu, mobilizacją, szykanowaniem Gdańska, prześladowaniem mniejszości niemieckiej. Żądania Rzeszy określono jako „powrót Gdańska i korytarza do Niemiec” oraz zapewnienie bezpieczeństwa Niemcom w pozostałej części Polski, czyli znacznie więcej niż w propozycjach z października 1938 roku i z marca 1939 roku, gdy mowa była tylko o Gdańsku i eksterytorialnej drodze. Rząd Rzeszy oświadczał jednak, że „mimo sceptycyzmu” przyjmuje brytyjską propozycję bezpośrednich rokowań. Opracuje swoje propozycje i, jeśli zdąży, przekaże je Brytyjczykom przed przyjazdem polskiego pełnomocnika. Na przyjazd takiego pełnomocnika, uprawnionego nie tylko do rozmów, lecz i do zawarcia porozumienia, Niemcy liczyły „jutro, w środę 30 sierpnia”.
Henderson od razu zauważył, że brzmi to jak ultimatum. Według jego depeszy do Londynu Hitler i Ribbentrop, po kilku gwałtownych wymianach zdań, zapewnili go, że chodzi tylko o podkreślenie pilności sprawy w chwili, gdy dwie zmobilizowane armie stoją naprzeciw siebie. Zapytany, czy polski wysłannik zostanie dobrze przyjęty i czy rozmowy toczyć się będą na równych prawach, Hitler odpowiedział: „Oczywiście”.
W Warszawie i w Londynie nikt nie miał wątpliwości, co oznacza wezwanie polskiego pełnomocnika do Berlina na dzień następny. W marcu 1939 roku prezydent Czechosłowacji Emil Hácha, wezwany do Kancelarii Rzeszy, w nocy pod groźbą zbombardowania Pragi podpisał zgodę na zajęcie swego kraju. Minister spraw zagranicznych Józef Beck nie zamierzał jechać do Berlina ani nikogo tam wysyłać na takich warunkach. Rząd brytyjski był podobnego zdania. 30 sierpnia sekretarz spraw zagranicznych lord Halifax telegrafował do Hendersona, że nie może doradzić Polakom takiej procedury, bo jest ona „całkowicie nierozsądna”. Proponował zwykłą drogę dyplomatyczną: gdy niemieckie propozycje będą gotowe, Ribbentrop powinien wezwać ambasadora RP i wręczyć mu je do przekazania rządowi. Londyn nie naciskał więc na Warszawę, by spełniła niemieckie żądanie, a swoją odpowiedź dla Berlina wraz z zaleceniami dla Polaków ambasador brytyjski w Warszawie Howard Kennard przedstawił Beckowi dopiero we wczesnych godzinach 31 sierpnia, już po upływie niemieckiego terminu.
Mobilizacja odłożona
Tego samego dnia w Warszawie rozegrał się dramat mobilizacji. Od 23 sierpnia trwała niejawna mobilizacja alarmowa, która 27 sierpnia objęła kolejne jednostki. 29 sierpnia, na wniosek marszałka Edwarda Rydza-Śmigłego, prezydent Ignacy Mościcki postanowił ogłosić mobilizację powszechną. Gdy przygotowywano już obwieszczenia, ambasadorowie Wielkiej Brytanii i Francji, Kennard i Léon Noël, zaczęli przekonywać Becka, że jawna mobilizacja zaszkodzi ostatnim próbom rokowań i da Hitlerowi pretekst do oskarżenia Polski o prowokację. Rząd polski uległ i ogłoszenie odłożono. Dopiero 30 sierpnia po południu na ulicach polskich miast pojawiły się plakaty z zarządzeniem mobilizacji powszechnej, a jej pierwszym dniem był czwartek 31 sierpnia. Zwłoka sprawiła, że gdy wojna wybuchła, znaczna część rezerwistów była dopiero w drodze do jednostek. Według szacunków przytaczanych w polskiej literaturze 1 września mobilizację wojsk zrealizowano w około dwóch trzecich, a koncentrację w niespełna połowie. Berlin i tak wykorzystał polską mobilizację w propagandzie jako dowód złej woli Polski.
Szesnaście punktów
Do północy z 30 na 31 sierpnia polski pełnomocnik do Berlina nie przyjechał. Kilka minut po północy Henderson przyszedł do Ribbentropa z odpowiedzią rządu brytyjskiego. Londyn przyjmował do wiadomości zgodę Niemiec na bezpośrednie rokowania, proponował, by obie strony zobowiązały się nie podejmować w ich trakcie ruchów wojsk, i sugerował tymczasowe porozumienie w sprawie Gdańska. Dodawał, że nawiązanie kontaktu jeszcze tego dnia jest niewykonalne.
Ribbentrop, jak opisał to Henderson w depeszy wysłanej tej samej nocy, w odpowiedzi odczytał po niemiecku i „z maksymalną szybkością” długi dokument. Henderson, sądząc, że i tak otrzyma tekst, nie próbował notować wszystkich punktów. Zapamiętał najważniejsze: powrót Gdańska do Rzeszy, plebiscyt w korytarzu, międzynarodową komisję na czas głosowania, pozostawienie Polsce Gdyni. Gdy poprosił o tekst, Ribbentrop odmówił, mówiąc, że jest już za późno, bo polski przedstawiciel nie przybył do północy. Henderson odparł, że w takim razie żądanie przysłania pełnomocnika do 30 sierpnia było w istocie ultimatum. Ribbentrop zaprzeczył, nazywając to wymysłem ambasadora, i oświadczył, że nigdy nie wezwie do siebie ambasadora polskiego; najwyżej mógłby go przyjąć, gdyby ten sam poprosił o rozmowę. Tłumacz Paul Schmidt wspominał, że obaj byli tak rozgniewani, iż przez chwilę obawiał się rękoczynów.
Pełny tekst, ogłoszony następnego dnia, zawierał następujące punkty. Wolne Miasto Gdańsk miało natychmiast wrócić do Rzeszy. O losie korytarza, czyli obszaru od Bałtyku po linię Kwidzyn–Grudziądz–Chełmno–Bydgoszcz i dalej na zachód do Trzcianki, miał zdecydować plebiscyt, przeprowadzony nie wcześniej niż po dwunastu miesiącach. Głosować mieli ci, którzy mieszkali tam lub urodzili się tam przed 1 stycznia 1918 roku, a Niemcy, którzy wyjechali po wojnie, mieli wrócić, by oddać głos. Do czasu plebiscytu obszar miał przejść pod władzę komisji czterech mocarstw: Włoch, ZSRR, Francji i Wielkiej Brytanii, a polskie wojsko, policja i urzędnicy mieli go w krótkim czasie opuścić. Gdynia pozostawała polska. Strona przegrana miała otrzymać eksterytorialny pas szerokości kilometra pod autostradę i czterotorową kolej. Gdańsk i Gdynia miały być miastami wyłącznie handlowymi, bez umocnień, a Hel zdemilitaryzowany. Spory o traktowanie mniejszości od 1918 roku miała zbadać komisja międzynarodowa, mniejszości miały otrzymać daleko idące gwarancje i zwolnienie ze służby wojskowej, a po porozumieniu obie armie miały się zdemobilizować.
Na papierze propozycje wyglądały na umiarkowane, a niektórzy historycy, zwłaszcza w Niemczech w pierwszych dekadach po wojnie, przedstawiali je jako rozsądną ofertę odrzuconą przez Polskę. Dziś przeważa pogląd, że nigdy nie miały być podstawą rokowań. Polska musiałaby przed jakąkolwiek rozmową wycofać się z większej części Pomorza, a o jej dostępie do morza decydowałby plebiscyt przeprowadzony pod nadzorem obcych mocarstw, z udziałem ściągniętych z Rzeszy wyborców. Termin postawiony tak, by nie dało się go dotrzymać, oraz odmowa przekazania tekstu jakiejkolwiek stronie pokazywały, że chodziło o coś innego. Hitler miał powiedzieć w obecności Schmidta, że potrzebował alibi, zwłaszcza wobec narodu niemieckiego, by pokazać, że zrobił wszystko dla utrzymania pokoju.
31 sierpnia
Rano 31 sierpnia Dahlerus, któremu Göring w nocy pokazał niemiecki dokument, zaniósł jego treść do ambasady brytyjskiej, a stamtąd razem z radcą ambasady do ambasadora Rzeczypospolitej w Berlinie Józefa Lipskiego. Według relacji Dahlerusa Lipski nie chciał się z nim zapoznawać i był przekonany, że w razie wojny reżim niemiecki szybko się załamie. Lipski miał zresztą instrukcję, by nie przyjmować od Niemców żadnych dokumentów, które mogłyby okazać się ultimatum.
Tego samego dnia Beck, po rozmowie z Kennardem, polecił Lipskiemu zwrócić się o spotkanie z Ribbentropem. Rząd polski przekazał Brytyjczykom pisemną odpowiedź: potwierdzał gotowość do bezpośredniej wymiany zdań z Niemcami, proponował wzajemne zobowiązanie, że wojska nie przekroczą granicy w czasie rozmów, i tymczasowe porozumienie w Gdańsku. Lipski poprosił o rozmowę wczesnym popołudniem. Ribbentrop przyjął go dopiero wieczorem, około wpół do siódmej. Ambasador oświadczył, że rząd polski przychylnie rozważa brytyjską propozycję i wkrótce udzieli formalnej odpowiedzi. Ribbentrop zapytał tylko, czy ma pełnomocnictwo do prowadzenia rokowań. Gdy Lipski odpowiedział, że nie, rozmowa się skończyła. Po powrocie do ambasady Lipski stwierdził, że jej łączność telefoniczna z Warszawą została przerwana.
O tym, że rozmowa niczego nie zmieni, zdecydowano wcześniej. Około południa 31 sierpnia Hitler podpisał dyrektywę nr 1 o prowadzeniu wojny, wyznaczającą atak na Polskę na 1 września na godzinę 4.45. Około 21.00 rozgłośnie niemieckie nadały komunikat z tekstem szesnastu punktów i oświadczeniem, że Niemcy przez dwa dni na próżno czekały na polskiego pełnomocnika, a więc ich propozycje „zostały w istocie odrzucone”. Kwadrans później sekretarz stanu Ernst von Weizsäcker wręczył tekst Hendersonowi. Była to pierwsza oficjalna kopia, jaką dostali Brytyjczycy. Polska oficjalnej kopii nie dostała nigdy.
Co nastąpiło potem
Tego samego wieczoru esesmani upozorowali polski napad na radiostację w Gliwicach, a o świcie 1 września Niemcy zaatakowały Polskę. W przemówieniu do Reichstagu Hitler przedstawił wojnę jako odpowiedź na polską odmowę rokowań i polskie prowokacje, a szesnaście punktów i „daremne oczekiwanie” na polskiego pełnomocnika weszły na stałe do niemieckiej propagandy. Depeszę Halifaxa, który w nocy z 31 sierpnia na 1 września nalegał, by Lipski mógł przynajmniej przyjąć niemiecki dokument, rozszyfrowano w ambasadzie brytyjskiej w Warszawie nad ranem 1 września, gdy nie miała już żadnego znaczenia. 3 września Wielka Brytania i Francja wypowiedziały Niemcom wojnę.
Epizod z 29–31 sierpnia jest dla historyków przykładem tego, jak Hitler prowadził dyplomację w ostatnich dniach pokoju: nie po to, by porozumieć się z Polską, ale by wbić klin między nią a jej sojuszników i przygotować własne społeczeństwo do wojny, której Niemcy, inaczej niż w 1914 roku, przyjęli bez entuzjazmu. Pod tym względem się nie udało. Ani Wielka Brytania, ani Francja nie uznały polskiej postawy za powód do zerwania zobowiązań. Według amerykańskiego historyka Gerharda Weinberga nawet Henderson, przez dwa lata ambasadury w Berlinie jeden z najgorliwszych zwolenników ustępstw wobec Niemiec, zrozumiał w nocy z 30 na 31 sierpnia, że ma do czynienia z alibi starannie przygotowanym na potrzeby wojny, o której już zdecydowano.
Źródła
W tym samym czasie
(04)Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.
- 1 września 1939 · PolskaNiemcy napadają na Polskę1 września 1939 o świcie Wehrmacht bez wypowiedzenia wojny zaatakował Polskę z północy, zachodu i południa. Razem z Niemcami uderzyła armia Słowacji.
- 1 września 1939 · PolskaPoczątek obrony Westerplatte1 września 1939 o 4.45 pancernik „Schleswig-Holstein” ostrzelał polską składnicę na Westerplatte. Załoga odparła tego dnia dwa szturmy niemieckiej piechoty.
- 1 września 1939 · PolskaBombardowanie WieluniaRankiem 1 września 1939 bombowce nurkujące Luftwaffe zniszczyły centrum Wielunia, miasta bez wojska i obrony przeciwlotniczej. Pierwsze bomby trafiły w szpital.
- 1 września 1939 · PolskaObrona Poczty Polskiej w Gdańsku1 września 1939 polscy pocztowcy bronili gmachu Poczty Polskiej w Gdańsku przez około 14 godzin. Po kapitulacji 38 z nich skazano na śmierć i rozstrzelano.
Powiązane wydarzenia
(04)Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.
- 10 lipca 1939 · DyplomacjaChamberlain o Gdańsku10 lipca 1939 Chamberlain oświadczył w Izbie Gmin, że próba przejęcia Gdańska zagrażająca niepodległości Polski uruchomi brytyjską gwarancję.
- 25 sierpnia 1939 · WojskoHitler wstrzymuje atak na Polskę25 sierpnia 1939 Hitler rozkazał zaatakować Polskę nazajutrz o świcie, ale wieczorem odwołał rozkaz po wieściach o sojuszu w Londynie i odmowie Mussoliniego.
- 3 września 1939 · DyplomacjaWielka Brytania i Francja wypowiadają wojnę Niemcom3 września 1939 Wielka Brytania o 11.00, a Francja o 17.00 znalazły się w stanie wojny z Niemcami. Warszawa wiwatowała, ale realna pomoc nie nadeszła.
- 25 sierpnia 1939 · DyplomacjaPolsko-brytyjski układ sojuszniczy25 sierpnia 1939 Raczyński i Halifax podpisali w Londynie układ o wzajemnej pomocy. Tajny protokół stanowił, że „mocarstwem europejskim” są Niemcy.