Obrona Poczty Polskiej w Gdańsku
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Polska
- Data:
- 1 września 1939
- Autor:
- Łukasz
- Bitwa:
- Kampania wrześniowa
- Tagi:
- Gdańsk, Polska, III Rzesza, kampania wrześniowa
1 września 1939 roku o 4:45, w tej samej chwili, w której pancernik „Schleswig-Holstein” otworzył ogień do Westerplatte, gdańska policja i oddziały SS zaatakowały gmach Poczty Polskiej przy placu Heweliusza w Wolnym Mieście Gdańsku. W budynku znajdowało się nieco ponad pięćdziesiąt osób, w większości urzędników pocztowych, uzbrojonych w trzy ręczne karabiny maszynowe, kilkadziesiąt pistoletów i karabinów oraz granaty. Według polskich planów mieli się utrzymać około sześciu godzin, do nadejścia odsieczy z Pomorza. Odsiecz nie nadeszła, a obrońcy bronili się mimo to przez około czternaście godzin, odpierając kolejne szturmy wspierane przez samochody pancerne i artylerię. Poddali się dopiero wieczorem, gdy Niemcy wysadzili część ściany, wpompowali do piwnic benzynę i podpalili ją.
Kalendaria mówią krótko, że obrońcy zostali „pokonani”. To prawda, ale nie cała. Obrona Poczty była jednym z pierwszych starć drugiej wojny światowej, a jej epilog stał się jedną z pierwszych zbrodni tej wojny: ocalałych pocztowców niemiecki sąd polowy skazał na śmierć jako „partyzantów”, a 5 października 1939 roku rozstrzelano 38 z nich. Wyrok uchylił dopiero niemiecki sąd w 1998 roku.
Polska poczta w niemieckim mieście
Prawo Polski do prowadzenia własnej poczty w Gdańsku wynikało z traktatu wersalskiego i z umów, które towarzyszyły utworzeniu Wolnego Miasta w 1920 roku. Polska mogła utrzymywać w mieście służbę pocztową, telegraficzną i telefoniczną dla połączeń z portem i z zagranicą. Już w 1925 roku zawieszenie polskich skrzynek pocztowych na ulicach Gdańska wywołało spór, który rozstrzygały Rada Ligi Narodów i Stały Trybunał Sprawiedliwości Międzynarodowej w Hadze. Od 1930 roku głównym polskim urzędem w mieście był Urząd Pocztowy „Gdańsk 1” w dawnym budynku przy placu Heweliusza (Heveliusplatz), niedaleko Starego Miasta. Mieściła się w nim także centrala telefoniczna z bezpośrednim połączeniem do Polski, co w razie konfliktu czyniło go obiektem o znaczeniu wojskowym. Według relacji oficera polskiego wywiadu Edmunda Charaszkiewicza budynek służył zresztą od połowy lat trzydziestych także jako jego placówka.
W gdańskim oddziale Poczty Polskiej pracowało w 1939 roku nieco ponad sto osób. Wielu z nich należało do Związku Strzeleckiego i przeszło szkolenie wojskowe na kursach w Polsce. Samoobroną urzędu kierował początkowo urzędnik pocztowy i były podoficer Alfons Flisykowski. Wiosną 1939 roku, gdy po niemieckich żądaniach wobec Polski sprawa Gdańska stała się osią sporu polsko-niemieckiego, Sztab Główny przysłał do miasta podporucznika rezerwy, inżyniera Konrada Guderskiego. Pod jego kierunkiem pocztowcy ćwiczyli, a budynek przygotowano do obrony: wycięto drzewa wokół gmachu, wzmocniono drzwi i okna, zgromadzono broń. W połowie sierpnia załogę wzmocniło dziesięciu pracowników poczty z Gdyni i Bydgoszczy, w większości podoficerów rezerwy.
Gdańscy naziści przygotowywali się równie starannie. Latem Wolne Miasto, formalnie zdemilitaryzowane, zamieniło się w obóz wojskowy, o czym niepokojąco mówiono w Londynie, gdy Chamberlain ostrzegał przed rozstrzygnięciem sprawy Gdańska metodą faktów dokonanych. Powstała SS-Heimwehr Danzig, a gdańska policja otrzymała broń ciężką z Rzeszy. Plan zajęcia Poczty opracowano w lipcu. Trzy grupy szturmowe miały związać obrońców od frontu, a główne uderzenie miało wyjść z sąsiedniego budynku Krajowego Urzędu Pracy, przez wybity w ścianie otwór.
Szturm
Około czwartej rano Niemcy odcięli budynkowi prąd i łączność telefoniczną. Pocztowcy byli na miejscu od wieczora, bo spodziewano się ataku. W budynku znajdowało się, według różnych wyliczeń, od 52 do 58 osób: kilkudziesięciu gdańskich pocztowców, dziesięciu delegowanych z Gdyni i Bydgoszczy, jeden polski kolejarz, a także dozorca domu Jan Pipka z żoną i dziesięcioletnią wychowanicą Erwiną. Pracowników, którzy przyszli rano do pracy, zatrzymał przed budynkiem kordon policji.
O 4:45 do ataku ruszyła specjalna jednostka gdańskiej policji ochronnej (Schutzpolizei), wsparta przez esesmanów z SS-Heimwehr Danzig i SS-Wachsturmbann „E” oraz trzy samochody pancerne ADGZ. Całą akcją kierował dowódca gdańskiej Schutzpolizei Willi Bethke, a odpowiedzialność polityczną ponosił szef gdańskiej policji Johannes Schäfer. Na miejsce przyjechali dziennikarze i operatorzy kroniki filmowej Ufa: szturm miał być pokazowym zwycięstwem.
Pierwszy atak od frontu się załamał. Kilku napastnikom udało się wedrzeć do hallu, ale zostali wyparci; po stronie niemieckiej zginęło dwóch ludzi, w tym dowódca jednej z grup, a kilku zostało rannych. Odparto też uderzenie od strony Urzędu Pracy. Gdy Niemcy wybili otwór w ścianie, Guderski rzucił w niego granat i zginął od jego wybuchu, zatrzymując atakujących. Dowództwo przejął Flisykowski. Około dziesiątej na plac Heweliusza przyjechał jednym z samochodów pancernych gauleiter Albert Forster, który kilka godzin wcześniej ogłosił przyłączenie Gdańska do Rzeszy, by przyjrzeć się walce.
Około jedenastej atakujących wzmocniły dwa działa kalibru 75 milimetrów z Wehrmachtu, a później haubica 105 milimetrów. Ostrzał z bliskiej odległości demolował fasadę, ale kolejny szturm również został odparty. Niemcy prosili nawet o wsparcie moździerzy spod Westerplatte, lecz ich niecelny ogień bardziej zagrażał własnym oddziałom i szybko go przerwano. Około 15:00 dowódca ataku wstrzymał natarcie i dał obrońcom dwie godziny do namysłu. Pocztowcy nie odpowiedzieli. W tym czasie saperzy wykonali podkop pod ścianą budynku i założyli w nim ładunek wybuchowy, według polskich ustaleń o wadze około 600 kilogramów.
O 17:00 ładunek eksplodował, burząc część ściany. Pod osłoną trzech dział Niemcy wdarli się do budynku i opanowali większą jego część. Obrońcy wycofali się do piwnic. Wtedy na plac sprowadzono straż pożarną. Około 18:00 do piwnic wpompowano benzynę i podpalono ją, według części relacji przy użyciu miotaczy ognia, według innych granatem. Kilku pocztowców spłonęło żywcem, inni zostali ciężko poparzeni.
Kapitulacja
Około 19:00 obrońcy postanowili się poddać. Pierwszy z płonącego budynku wyszedł z białą flagą pełniący obowiązki dyrektora poczty doktor Jan Michoń. Został zastrzelony. Wychodzący za nim naczelnik urzędu Józef Wąsik zginął od strumienia ognia z miotacza płomieni. Pozostałych Niemcy pojmali. Po stronie polskiej w walce lub w chwili kapitulacji zginęło ośmiu ludzi (dwóch z nich nigdy nie zidentyfikowano). Szesnastu rannych i poparzonych trafiło do szpitala, gdzie zmarło jeszcze sześć osób, w tym dozorca Pipka. Najmłodszą ofiarą była Erwina Barzychowska, która przy wychodzeniu z budynku została poparzona miotaczem ognia i zmarła 20 października, po siedmiu tygodniach cierpień.
Sześciu pocztowcom udało się uciec z budynku w zamieszaniu. Dwóch z nich, w tym rannego Flisykowskiego, zatrzymano w następnych dniach, czterech przeżyło wojnę. Straty atakujących nie są dokładnie znane. Dokładne liczby różnią się zresztą w źródłach, bo nie wszyscy autorzy zaliczają do obrońców rodzinę dozorcy i osoby cywilne.
Sąd i egzekucja
Ujętych obrońców zamknięto najpierw w gmachu prezydium policji, a po kilku dniach w Victoriaschule, dawnej szkole przy ulicy Kładki, zamienionej w więzienie, w którym przetrzymywano i katowano aresztowanych w pierwszych dniach wojny gdańskich Polaków. 8 września stanęło przed sądem polowym grupy wojsk generała Friedricha-Georga Eberhardta 28 pocztowców, a pod koniec września, 29 lub 30 września (źródła się różnią), dziesięciu kolejnych, którzy wyszli ze szpitala. Wszystkich skazano na śmierć za „partyzantkę” (Freischärlerei) na podstawie niemieckiego rozporządzenia o szczególnym wojennym prawie karnym z 1938 roku. Przewodniczył sędzia Kurt Bode, oskarżał radca sądu wojskowego Hans-Werner Giesecke, a obrońcą skazanych był wyznaczony oficer Wehrmachtu. Wyroki zatwierdzili przełożeni wojskowi, a prośbę o łaskę odrzucił naczelny dowódca wojsk lądowych generał Walther von Brauchitsch.
Wyrok wykonano najprawdopodobniej 5 października 1939 roku o świcie na policyjnej strzelnicy na Zaspie, obok gdańskiego lotniska. Egzekucją kierował SS-Sturmbannführer Max Pauly, komendant powstającego właśnie obozu Stutthof. Według świadectw skazanych prowadzono czwórkami, związanych. Mogiłę, wykopaną przez więźniów Stutthofu, zasypano wapnem i przykryto darnią. Rodziny pocztowców również były prześladowane. Co najmniej dwóch innych obrońców zginęło później w obozach.
Długa droga do prawdy
Miejsce egzekucji przez pół wieku pozostawało nieznane. Zbiorową mogiłę 38 pocztowców odkryli przypadkiem 28 sierpnia 1991 roku robotnicy kopiący fundamenty na osiedlu Zaspa. Wśród szczątków znaleziono obrączkę ekspedienta Franciszka Klinkosza z inicjałami żony i datą ślubu, co pozwoliło potwierdzić, czyj to grób. Szczątki pochowano ponownie na pobliskim Cmentarzu Ofiar Hitleryzmu.
Sprawę wyroku podjął niemiecki kryminolog Dieter Schenk, który w 1995 roku opublikował książkę „Die Post von Danzig. Geschichte eines deutschen Justizmords” („Poczta gdańska. Historia pewnego niemieckiego mordu sądowego”). W jej następstwie Sąd Krajowy w Lubece wznowił postępowanie i w 1998 roku uchylił wyroki z 1939 roku, uniewinniając pocztowców. Sąd uznał, że niemieckie rozporządzenie, na którym oparto wyrok, weszło w życie na terenie Gdańska dopiero w listopadzie 1939 roku, że w kodeksie karnym Wolnego Miasta nie było kary śmierci, że pocztę atakowała gdańska policja i SS, a nie Wehrmacht, oraz że Poczta Polska była polskim terenem, bronionym przez Polaków, którzy nie mogli być traktowani jak partyzanci. Przewodniczący sądu z 1939 roku dopuścił się, jak stwierdzono, naginania prawa. Ani Bode, ani Giesecke nigdy nie ponieśli kary. Po wojnie przeszli denazyfikację i zrobili w Republice Federalnej kariery prawnicze; obaj zmarli w latach siedemdziesiątych. W 1998 roku Rada Miasta Gdańska nadała obrońcom pośmiertnie honorowe obywatelstwo, a w 2002 roku to samo wyróżnienie otrzymał Schenk.
Znaczenie
Obrona Poczty Polskiej nie miała wpływu na przebieg niemieckiej napaści na Polskę. Plan odsieczy był nierealny: Armia „Pomorze” nie zamierzała bronić całego korytarza, a polskie dowództwo nie odwołało rozkazu obrony ani nie poinformowało pocztowców, że pomoc nie nadejdzie. Wymowa tego wydarzenia była jednak ogromna. W mieście, o które przez całe lato spierały się mocarstwa, grupa urzędników w cywilnych ubraniach przez cały dzień stawiała opór policji i SS wspieranym przez artylerię, a jej los zapowiadał, jak Niemcy zamierzają traktować pokonanych. Mord sądowy na obrońcach był jednym z pierwszych przejawów polityki, która w następnych miesiącach na Pomorzu przybrała postać masowych egzekucji polskiej inteligencji, księży i działaczy, przede wszystkim w lasach Piaśnicy.
W pamięci polskiej obrona Poczty stała się, obok Westerplatte, symbolem września 1939 roku: w 1946 roku Krajowa Rada Narodowa odznaczyła Orderem Virtuti Militari gdańskie koło związku zawodowego pocztowców, a wielu obrońców otrzymało krzyże Virtuti Militari pośmiertnie; w 1958 roku powstał film „Wolne miasto”, a w 1979 roku na placu, który nosi dziś nazwę placu Obrońców Poczty Polskiej, stanął pomnik, a w dawnym gmachu otwarto muzeum. Do niemieckiej świadomości wydarzenie trafiło dzięki gdańszczaninowi Günterowi Grassowi, który opisał obronę Poczty w powieści „Blaszany bębenek” (1959), a po latach dzięki pracy Schenka, która doprowadziła do rehabilitacji skazanych.
Miejsca·Gdańsk
Źródła
W tym samym czasie
(04)Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.
- 1 września 1939 · DyplomacjaWłochy i państwa neutralne1 września 1939 Włochy ogłosiły, że nie podejmą działań wojennych. Neutralność ogłosiły też kraje nordyckie, Estonia, Łotwa i Portugalia, sojuszniczka Anglii.
- 1 września 1939 · PolitykaWielka Brytania przygotowuje się do wojny1 września 1939 Wielka Brytania zarządziła mobilizację, zaciemnienie i ewakuację miast. W kolejnych dniach powstały rejestr ludności i Ministerstwo Żywności.
- 1 września 1939 · DyplomacjaWielka Brytania i Francja żądają wycofania wojsk z PolskiWieczorem 1 września 1939 ambasadorowie Henderson i Coulondre zażądali od Niemiec wycofania wojsk z Polski. Noty były ostrzeżeniem, nie ultimatum.
- 1 września 1939 · DyplomacjaApel Roosevelta o oszczędzanie ludności cywilnej1 września 1939 Roosevelt wezwał walczące państwa, by nie bombardowały ludności cywilnej. Hitler przyrzekł to tego samego dnia, gdy Luftwaffe zniszczyła Wieluń.
Powiązane wydarzenia
(04)Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.
- 1 września 1939 · PolskaNiemcy napadają na Polskę1 września 1939 o świcie Wehrmacht bez wypowiedzenia wojny zaatakował Polskę z północy, zachodu i południa. Razem z Niemcami uderzyła armia Słowacji.
- 1 września 1939 · PolskaPoczątek obrony Westerplatte1 września 1939 o 4.45 pancernik „Schleswig-Holstein” ostrzelał polską składnicę na Westerplatte. Załoga odparła tego dnia dwa szturmy niemieckiej piechoty.
- 1 września 1939 · PolskaBombardowanie WieluniaRankiem 1 września 1939 bombowce nurkujące Luftwaffe zniszczyły centrum Wielunia, miasta bez wojska i obrony przeciwlotniczej. Pierwsze bomby trafiły w szpital.
- 3 września 1939 · PolskaKrwawa niedziela w Bydgoszczy3 września 1939 w Bydgoszczy wśród cofającego się wojska wybuchła strzelanina. Zginęło kilkuset Niemców, a propaganda zrobiła z tego „krwawą niedzielę”.