TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Zamówienie 12 000 rakiet V-2

Kategoria:
Gospodarka
Front:
Front zachodni
Data:
19 października 1943
Autor:
Łukasz
Tagi:
III Rzesza, obozy koncentracyjne, praca przymusowa, Heinrich Himmler

19 października 1943 roku Urząd Uzbrojenia Wojsk Lądowych (Heereswaffenamt), kierowany przez gen. Emila Leeba, podpisał ze świeżo założoną spółką Mittelwerk GmbH kontrakt wojenny nr 0011-5565/43 na dostawę 12 000 rakiet balistycznych A4 – broni, którą świat poznał później jako V-2. Według opracowań historii programu jedna rakieta miała kosztować 40 000 marek. Kontrakt był papierowym zwieńczeniem decyzji podjętych w sierpniu, po brytyjskim nalocie na Peenemünde: produkcja „cudownej broni” miała zejść pod ziemię, do sztolni w górze Kohnstein w Harzu, a pracować w niej mieli więźniowie obozu koncentracyjnego.

Niektóre opracowania mówią o zamówieniu złożonym przez „niemieckie ministerstwo wojny” w „Mittelwerku”. Ściślej: zamawiającym był urząd uzbrojenia wojsk lądowych, który od początku prowadził program rakietowy, a stroną umowy była spółka, nie sama fabryka – ta dopiero powstawała w tunelach.

Po nalocie na Peenemünde

Jeszcze latem 1943 roku rakiety miały powstawać w trzech zakładach naziemnych: w samym Peenemünde, w zakładach Zeppelina we Friedrichshafen i w zakładach Rax pod Wiener Neustadt. W lipcu, po pokazie filmu ze startów podczas wizyty Dornbergera i von Brauna w jego kwaterze, Adolf Hitler nadał programowi najwyższy priorytet w przemyśle zbrojeniowym. Kilka tygodni później, w nocy z 17 na 18 sierpnia, bombowce RAF przeprowadziły operację „Hydra” – nalot na ośrodek w Peenemünde. Zniszczenia okazały się mniejsze, niż sądzili Brytyjczycy, ale w Berlinie uznano, że zakłady naziemne są zbyt narażone na bomby.

Rozwiązanie zaproponował Heinrich Himmler, który od wiosny szukał sposobu, by SS uzyskała wpływ na program rakietowy. Zaoferował więźniów obozów koncentracyjnych jako siłę roboczą – tanią, łatwą do zastąpienia i, jak przekonywał, gwarantującą tajemnicę, bo więźniowie nie mieli kontaktu ze światem. Hitler przystał na to pod koniec sierpnia. Hitler, Himmler i minister uzbrojenia Albert Speer uzgodnili przeniesienie montażu do rozległego systemu sztolni pod Kohnsteinem koło Nordhausen w Turyngii. Wcześniej wydobywano tam anhydryt, a od połowy lat 30. państwowa spółka Wifo (Wirtschaftliche Forschungsgesellschaft) urządzała w wyrobiskach podziemny skład paliw i olejów Wehrmachtu. Dwa równoległe tunele główne, połączone kilkudziesięcioma poprzecznymi komorami, można było szybko przerobić na halę montażową odporną na każde bombardowanie.

Budowę powierzono oficerowi SS Hansowi Kammlerowi, szefowi grupy urzędów C (budownictwo) w Głównym Urzędzie Gospodarczo-Administracyjnym SS. Kammler, inżynier, odpowiedzialny za budowę wszystkich obozów koncentracyjnych, łącznie z komorami gazowymi i krematoriami Auschwitz-Birkenau, stał się odtąd jedną z najważniejszych postaci programu rakietowego. Mittelwerk formalnie nigdy nie wyszedł spod kontroli ministerstwa Speera, ale to Kammler decydował o tempie budowy i o losie ludzi, którzy ją wykonywali.

Spółka i kontrakt

Do prowadzenia podziemnej fabryki powołano osobną firmę. Decyzję o jej utworzeniu podjęto 21 września 1943 roku w ministerstwie Speera pod kierunkiem Karla Marii Hettlagego, szefa wydziału gospodarki i finansów, a 24 września formalnie założyła ją państwowa spółka Rüstungskontor z kapitałem miliona marek. Mittelwerk GmbH („Zakłady Środkowe”) była przedsiębiorstwem państwowym w formie spółki prywatnej, w którym swoich ludzi mieli ministerstwo uzbrojenia, wojsko i SS. Pierwszym dyrektorem został inżynier Kurt Kettler z zakładów Borsiga, a jego zastępcą – z ramienia SS – Otto Förschner, komendant obozu przy tunelach. Spółkę wpisano do berlińskiego rejestru handlowego 7 października.

Kontrakt z 19 października nadał temu układowi kształt finansowy: wojsko płaciło spółce za każdą gotową rakietę, a spółka – jak inne firmy korzystające z pracy więźniów – płaciła SS za ich „wynajem”. Liczba 12 000 nie była przypadkowa. Pierwotny plan zakładał montaż w Mittelwerku 1800 rakiet miesięcznie; w listopadzie 1943 roku cel obniżono do 900 sztuk na miesiąc. Kontrakt na 12 000 rakiet odpowiadał więc mniej więcej rocznej produkcji w tym tempie. Nikt z planistów nie wiedział jeszcze, że rakieta wciąż nie była gotowa do seryjnej produkcji – próbne egzemplarze nadal rozpadały się w powietrzu – i że ciągłe zmiany konstrukcyjne będą długo hamować montaż.

Tunele Kohnsteinu i obóz Dora

Pracę, za którą zapłacono 19 października, wykonywali więźniowie. 28 sierpnia 1943 roku SS przywiozła pod Kohnstein pierwszych 107 więźniów z obozu Buchenwald i założyła tam jego podobóz o kryptonimie „Dora”. Do końca roku przewieziono tam około 11 tysięcy ludzi. Przez pierwsze miesiące wszyscy pracowali przy przebudowie sztolni: wysadzali skałę, wywozili urobek, montowali instalacje i maszyny przywiezione z Peenemünde i z Wiener Neustadt. Nad ziemią nie było jeszcze baraków. Pierwsi więźniowie spali w namiotach, a od jesieni na słomie i na czteropiętrowych pryczach w ślepych komorach tuneli, obok stanowisk, gdzie bez przerwy trwały wybuchy. Nie widzieli światła dziennego tygodniami. Brakowało wody, a za latryny służyły przecięte beczki.

Skutki były katastrofalne. Według amerykańskiego Muzeum Pamięci Holokaustu liczba zarejestrowanych zgonów wzrosła z pięciu we wrześniu 1943 roku do 669 w styczniu 1944 roku. Ludzie umierali z wycieńczenia, głodu, na zapalenie płuc, czerwonkę i choroby wywołane pyłem po wybuchach. Chorych i niezdolnych do pracy wysyłano w transportach do Majdanka i do Bergen-Belsen; po ich doliczeniu liczba ofiar pierwszej, budowlanej fazy obozu zbliżyła się na początku kwietnia 1944 roku do sześciu tysięcy. Więźniami byli w tym okresie wyłącznie mężczyźni, najliczniej obywatele ZSRR i Polacy, a dalej Francuzi, Niemcy, Belgowie i Włosi.

Plan a rzeczywistość

Kontrakt nigdy nie został wykonany. Pierwsze rakiety złożono w tunelach na przełomie 1943 i 1944 roku, a regularny montaż – w dwóch zmianach, z około dwustu prefabrykowanych podzespołów dostarczanych przez setki firm – ruszył dopiero wiosną 1944 roku. Liczby 900 rakiet miesięcznie nie osiągnięto ani razu: przeszkadzały braki części, poprawki konstrukcyjne, alianckie naloty na poddostawców i niska wydajność wycieńczonych ludzi. Do końca marca 1945 roku, gdy montaż ustał, Mittelwerk wyprodukował według różnych szacunków od pięciu do sześciu tysięcy V-2. Cenę jednostkową z czasem obniżono.

Przy linii montażowej pracowało średnio około pięciu tysięcy więźniów pod nadzorem niemieckich majstrów i inżynierów. Za jakość odpowiadał zespół z Peenemünde; Wernher von Braun przyznał po wojnie, że odwiedził tunele kilkanaście razy, w tym w najgorszym okresie budowy jesienią 1943 roku. Nadzorem montażu kierował inżynier Arthur Rudolph. Za sabotaż, prawdziwy lub domniemany, więźniów wieszano na oczach współtowarzyszy, także na suwnicach w halach montażowych.

Miejsce w wojnie

Rakieta, którą propaganda Josepha Goebbelsa nazwała w 1944 roku „bronią odwetową nr 2” (Vergeltungswaffe 2), weszła do akcji 8 września 1944 roku: pierwsze bojowe pociski spadły rano na Paryż, a wieczorem na Londyn. Do końca marca 1945 roku Niemcy wystrzelili ich ponad trzy tysiące, głównie na Londyn i na Antwerpię, port zaopatrzeniowy aliantów. Według częściej przytaczanych szacunków zabiły około 9 tysięcy ludzi, cywilów i żołnierzy. Wobec rakiety lecącej z prędkością kilku tysięcy kilometrów na godzinę nie było obrony; alianci mogli jedynie atakować jej wyrzutnie, składy i fabryki w ramach operacji „Crossbow”.

Podobóz Dora rozrósł się tymczasem w samodzielny kompleks. Jesienią 1944 roku SS uczyniła z niego osobny obóz koncentracyjny Mittelbau-Dora z kilkudziesięcioma podobozami, w których więźniowie drążyli kolejne podziemne fabryki w Harzu. Według Miejsca Pamięci Mittelbau-Dora przeszło przez ten kompleks około 60 tysięcy ludzi z blisko pięćdziesięciu krajów, a co najmniej 20 tysięcy z nich zmarło lub zostało zamordowanych. Historycy podkreślają, że produkcja V-2 kosztowała życie więcej osób niż ataki samych rakiet. Amerykanie wkroczyli do obozu 11 kwietnia 1945 roku.

Ludzie z Peenemünde i Mittelwerku – z von Braunem, Dornbergerem i Rudolphem – trafili po wojnie do Stanów Zjednoczonych, gdzie budowali amerykańskie rakiety, a później program kosmiczny. Rudolph, oskarżony w latach 80. o współodpowiedzialność za pracę niewolniczą, zrzekł się w 1984 roku obywatelstwa USA i wyjechał do Niemiec. W procesie załogi Dory, który Amerykanie przeprowadzili w 1947 roku w Dachau, zasiadali głównie esesmani i kapo; jedyny sądzony menedżer, dyrektor generalny Mittelwerku Georg Rickhey, został uniewinniony. Kammler zniknął w maju 1945 roku, a sąd uznał go później za zmarłego. Kontrakt z 19 października 1943 roku, zwykły dokument handlowy, jest więc jednym z punktów, w których niemiecka technika rakietowa, przemysł zbrojeniowy i system obozów koncentracyjnych splotły się w jedną całość.

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.