Nalot na Kassel
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Front zachodni
- Data:
- 22 października 1943
- Autor:
- Natalia
- Tagi:
- RAF, Arthur Harris, III Rzesza, ludność cywilna
Wieczorem 22 października 1943 roku nad Kassel w północnej Hesji nadleciało 569 ciężkich bombowców brytyjskiego Bomber Command. W ciągu niespełna półgodzinnego nalotu zrzuciły na miasto kilka tysięcy bomb burzących i setki tysięcy małych bomb zapalających. Gęsto zabudowane drewnianymi domami o konstrukcji szachulcowej stare miasto zajęło się ogniem, a pożary połączyły się w burzę ogniową – drugą w Niemczech po Hamburgu. Zginęło według różnych źródeł od około 6 do 10 tysięcy ludzi, a mniej więcej 150 tysięcy mieszkańców straciło dach nad głową.
W niektórych kalendariach nalot opisano jako „siedmiodniową burzę ogniową”. To uproszczenie: właściwa burza ogniowa – huragan ognia zasysający powietrze z całej okolicy – rozpętała się w ciągu godziny od początku nalotu i szalała przez kilka godzin tej nocy. Pogorzeliska, gruzy, składy węgla i piwnice tliły się jednak jeszcze przez wiele dni; według niemieckich opracowań na zdjęciach lotniczych miasto paliło się jeszcze po tygodniu.
Miasto zbrojeń
Kassel, w 1939 roku miasto liczące ponad dwieście tysięcy mieszkańców, było jednym z ważniejszych ośrodków niemieckiego przemysłu zbrojeniowego w środku Rzeszy. Zakłady Henschel budowały lokomotywy – w tym wojenne parowozy serii 52 – ciężarówki, a od 1942 roku czołgi ciężkie Tiger. Filia Henschla pod miastem produkowała silniki lotnicze, podobnie jak zakład należący do koncernu Junkersa w dzielnicy Bettenhausen. W trzech zakładach na skraju miasta pracowała wytwórnia lotnicza Fieseler, znana z samolotów łącznikowych Storch, która w 1943 roku budowała na licencji myśliwce Fw 190 i przygotowywała produkcję latającej bomby Fi 103, późniejszej V-1. W mieście mieściło się też dowództwo IX Okręgu Wojskowego Wehrmachtu, a przez Kassel biegły ważne linie kolejowe łączące północ Niemiec z południem.
Dla brytyjskich planistów liczyło się jednak przede wszystkim to, że stare miasto nad Fuldą, z ciasną zabudową średniowiecznych i wczesnonowożytnych kamienic, było – w języku dyrektyw Bomber Command – szczególnie podatne na ogień. Od lutego 1942 roku RAF prowadził na mocy dyrektywy o bombardowaniu obszarowym naloty na całe miasta, których celem było niszczenie przemysłu, ale także domów robotników i „morale” ludności cywilnej. Dowódca Bomber Command marszałek lotnictwa Arthur Harris uważał, że systematyczne niszczenie miast przyspieszy koniec wojny bardziej niż jakakolwiek operacja lądowa.
Kassel było już wcześniej celem nalotów. W maju 1943 roku fala powodziowa z przerwanej przez brytyjskich lotników zapory na Ederze dotarła do miasta osłabiona. Pod koniec lipca amerykańskie B-17 atakowały zakłady Fieselera, a w nocy z 3 na 4 października ponad pięćset bombowców RAF uderzyło na Kassel po raz pierwszy w dużej sile. Gęste chmury i silny zachodni wiatr zniosły jednak znaczniki na wschód: bomby spadły na północne przedmieścia, okoliczne wsie i zakłady Fieselera, a śródmieście ocalało.
Noc z 22 na 23 października
Po południu 22 października z lotnisk w Anglii wystartowały 322 Lancastery i 247 Halifaksów – dane według dziennika operacyjnego Bomber Command. Aby zmylić obronę, niewielka formacja Lancasterów i Mosquito zrzuciła znaczniki i bomby nad Frankfurtem nad Menem, a flary pojawiły się także nad Kolonią. Tej nocy Brytyjczycy po raz pierwszy zastosowali też na dużą skalę operację „Corona”: z radiostacji w Anglii operatorzy mówiący biegle po niemiecku podszywali się pod niemieckich kontrolerów i wydawali nocnym myśliwcom fałszywe polecenia. Niemcy szybko zorientowali się w podstępie i – według brytyjskich relacji – przez eter rozlegały się kłótnie dwóch „kontrolerów” o to, który jest prawdziwy. Część myśliwców zdołała jednak dotrzeć do strumienia bombowców.
Alarm w Kassel ogłoszono późno. Około 20.45 czasu niemieckiego nad miastem pojawiły się samoloty oznaczające cel. Pierwsze znaczniki, zrzucane na ślepo przy pomocy radaru pokładowego, wypadły za daleko, ale załogi, które oznaczały cel wzrokowo, poprawiły je i oświetliły śródmieście. Mieszkańcy nazywali spadające na spadochronach świetlne znaczniki „choinkami”. Zgodnie ze stosowaną już przez Bomber Command metodą kolejne fale bombowców zrzucały ładunki w wachlarzu wokół punktu celowania w okolicy placu Martinsplatz, tak by objąć ogniem całe stare miasto. Według dziennika operacyjnego bomby zrzuciło 486 załóg.
Najpierw spadły bomby burzące i ciężkie miny lotnicze, które zrywały dachy, wybijały okna i drzwi. W odsłonięte poddasza domów o drewnianych konstrukcjach wpadło potem – według niemieckich zestawień – ponad 400 tysięcy czterofuntowych prętowych bomb zapalających. Po dwudziestu kilku minutach nalot się skończył, a całe stare miasto stało w ogniu.
Burza ogniowa
Pożary szybko połączyły się w jeden. Rozgrzane powietrze unosiło się nad śródmieściem kolumną, a od dołu ze wszystkich stron napływał huraganowy wiatr, który podsycał płomienie. Według niemieckich relacji burza ogniowa osiągnęła szczyt mniej więcej trzy kwadranse po nalocie. Kasselska straż pożarna nie miała szans: miasto leżało daleko od innych dużych ośrodków, z których mogłaby szybko nadejść pomoc, a bomby uszkodziły sieć wodociągową. Zniszczenie stanowiska dowodzenia obrony przeciwlotniczej przerwało łączność między dzielnicami już po pół godzinie; nie ogłoszono odwołania alarmu i wielu mieszkańców pozostało w piwnicach.
Właśnie w schronach i piwnicach zginęła większość ofiar. Przebicia w ścianach między piwnicami sąsiednich domów, przygotowane na wypadek zasypania, pozwalały przechodzić z budynku do budynku, ale gdy płonęła cała dzielnica, nie było dokąd uciec. Ludzie umierali zaczadzeni tlenkiem węgla, uduszeni z braku tlenu, a ci, którzy próbowali wydostać się na ulice, ginęli w płomieniach i rozgrzanym powietrzu. Wiele ciał wydobyto spod gruzów dopiero po wielu dniach.
Ofiary i zniszczenia
Liczba ofiar nie jest dokładnie znana. Niemieckie opracowania lokalne podają od około 6 do 10 tysięcy zabitych; najczęściej przytacza się liczbę około 10 tysięcy. Wśród zabitych byli mieszkańcy miasta, uciekinierzy z wcześniej bombardowanych miast, ranni żołnierze w szpitalach, a także robotnicy przymusowi i jeńcy wojenni, dla których często brakowało miejsc w schronach. Około 150 tysięcy ludzi – mniej więcej połowa mieszkańców – zostało bez dachu nad głową; władze ewakuowały dziesiątki tysięcy z nich do okolicznych miejscowości.
Stare miasto zostało zniszczone niemal całkowicie – według niemieckich zestawień w około 97 procentach – a w dzielnicach zewnętrznych zniszczeniu uległa większość domów mieszkalnych. Z historycznej zabudowy ocalały nieliczne fragmenty: z wypalonego kościoła św. Marcina zostały mury i wieże bez dachów. Spłonęły budynki administracji, muzea i zbiory biblioteczne, część dziedzictwa miasta, w którym w XIX wieku pracowali bracia Grimm. Na każdego mieszkańca przypadało według powojennych wyliczeń kilkadziesiąt metrów sześciennych gruzu.
Brytyjczycy stracili 43 bombowce – 7,6 procent wysłanych sił, według dziennika operacyjnego Bomber Command 25 Halifaksów i 18 Lancasterów. Na ich pokładach leciało około trzystu lotników, którzy zginęli albo trafili do niewoli.
Ucierpiały również zakłady zbrojeniowe. Uszkodzenia odniosły fabryki Henschla, w tym wytwarzające lokomotywy i czołgi, oraz zakłady Fieselera. Według części opracowań zniszczenia w Kassel opóźniły przygotowania do seryjnej produkcji latającej bomby Fi 103, co – razem z nalotem na Peenemünde i atakami na wyrzutnie we Francji – przesunęło początek ostrzału Londynu na czerwiec 1944 roku. Przemysł zbrojeniowy Kassel, podobnie jak w innych zbombardowanych miastach, wznowił jednak produkcję w ciągu kilku tygodni, a część wytwórni przeniesiono do mniejszych zakładów i podziemnych schronów w okolicy.
W Rzeszy i w Wielkiej Brytanii
Nalot na Kassel nastąpił tydzień po czarnym czwartku, w którym Amerykanie stracili nad Schweinfurtem 60 bombowców – tyle samo co w sierpniowym nalocie na Schweinfurt i Ratyzbonę – i trzy miesiące po operacji „Gomora”, która spopieliła dużą część Hamburga. Dla niemieckiej ludności był kolejnym dowodem, że propagandowe zapewnienia Hermanna Göringa o nietykalności Rzeszy są puste. Władze starały się ograniczyć rozpowszechnianie wiadomości o skali zniszczeń, a propaganda Josepha Goebbelsa nazywała naloty „terrorem lotniczym” i zapowiadała odwet nową bronią. Raporty o nastrojach ludności odnotowywały rosnące zmęczenie wojną, ale nie bunt, na który liczyła część brytyjskich planistów.
W Wielkiej Brytanii Bomber Command oceniło nalot jako najbardziej niszczycielski od czasu Hamburga. Harris przedstawiał takie wyniki jako dowód, że kampania przeciw miastom jest skuteczna, i wkrótce przygotowywał serię zmasowanych nalotów na Berlin, które miały się zacząć w listopadzie. Krytyka bombardowań obszarowych pojawiała się w Wielkiej Brytanii, między innymi ze strony biskupa Chichesteru George’a Bella, ale w 1943 roku była głosem mniejszości.
Znaczenie
Kassel było po Hamburgu drugim niemieckim miastem, w którym nalot bombowy wywołał burzę ogniową, i jednym z niemieckich miast o najwyższej liczbie ofiar bombardowań w całej wojnie. Nalot pokazał, że Bomber Command – dzięki pomocom nawigacyjnym, radarowi, wyspecjalizowanym załogom oznaczającym cel i nowym metodom zakłócania obrony – potrafi w sprzyjających warunkach zniszczyć wybrane miasto w ciągu jednej nocy. Podobne burze ogniowe wywołały w kolejnych latach naloty na Darmstadt we wrześniu 1944 roku i Drezno w lutym 1945 roku.
Spór o moralną i wojskową ocenę takich nalotów trwa do dziś. Z jednej strony bombardowania zmusiły Niemcy do skierowania ogromnych sił – myśliwców, artylerii przeciwlotniczej, ludzi i materiałów – do obrony Rzeszy, kosztem frontów, oraz utrudniały produkcję. Z drugiej strony ich głównymi ofiarami byli cywile, a przemysł zbrojeniowy szybko się odradzał. Po wojnie stare miasto Kassel odbudowano w nowoczesnej formie, a rocznica 22 października jest w mieście co roku obchodzona jako dzień pamięci ofiar.
Źródła
W tym samym czasie
(03)Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.
- 25 października 1943 · Front wschodniWyzwolenie Dniepropetrowska25 października 1943 wojska 3 Frontu Ukraińskiego gen. Malinowskiego zajęły zrujnowany Dniepropetrowsk i Dnieprodzierżyńsk nad dolnym Dnieprem.
- 18 października 1943 · DyplomacjaKonferencja moskiewska ministrów spraw zagranicznych18 października 1943 Hull i Eden przylecieli do Moskwy. Obrady z Mołotowem dały zapowiedź ONZ, Europejską Komisję Doradczą i deklarację o karaniu zbrodniarzy.
- 29 października 1943 · SpołeczeństwoStrajk dokerów w LondynieChronologie podają, że 29 października 1943 wojsko zastąpiło strajkujących londyńskich dokerów. Źródła tego nie potwierdzają, ale jesienią rosła fala strajków.
Powiązane wydarzenia
(04)Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.
- 27 listopada 1943 · Front zachodniNaloty na Berlin w listopadzieTrzy wielkie nocne naloty RAF z 22–27 listopada 1943 spustoszyły Berlin. Spłonęły Kościół Pamięci i opera, zginęło kilka tysięcy ludzi.
- 18 listopada 1943 · Front zachodniPoczątek bitwy powietrznej o BerlinW nocy z 18 na 19 listopada 1943 444 samoloty RAF zaatakowały Berlin. Chmury rozproszyły bomby, zginęło ok. 130–150 osób. Tak zaczęła się bitwa o Berlin.
- 17 sierpnia 1943 · Front zachodniOperacja HydraW nocy z 17 na 18 sierpnia 1943 blisko 600 bombowców RAF zaatakowało ośrodek rakietowy w Peenemünde. Zginęło ok. 700 osób, głównie robotników przymusowych.
- 3 września 1943 · SpołeczeństwoEwakuacja BerlinaPo Hamburgu Goebbels wezwał berlińczyków bez pracy w mieście do wyjazdu. Po nalotach z przełomu sierpnia i września ewakuację kobiet i dzieci przyspieszono.