TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Uwolnienie Mussoliniego

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Morze Śródziemne
Data:
12 września 1943
Autor:
Łukasz
Tagi:
Włochy, Benito Mussolini, Otto Skorzeny, Luftwaffe

12 września 1943 roku krótko po godzinie 14 na łące obok hotelu Campo Imperatore, położonego ponad 2100 metrów nad poziomem morza w masywie Gran Sasso, wylądowały niemieckie szybowce desantowe. Wysiedli z nich spadochroniarze Luftwaffe i kilkunastu ludzi z SS. Włoscy karabinierzy i policjanci, którzy od tygodnia pilnowali w hotelu obalonego dyktatora, nie oddali ani jednego strzału. Po kilkunastu minutach Benito Mussolini stał przed hotelem wśród niemieckich żołnierzy, a godzinę później odlatywał małym samolotem łącznikowym w stronę Rzymu. Akcja nosiła kryptonim Eiche („Dąb”).

Większość popularnych opracowań, a także wiele kronik wojny, podaje, że Mussoliniego uwolnili żołnierze SS pod dowództwem Ottona Skorzenego. Tak przedstawiła to niemiecka propaganda i tak opisywał to później sam Skorzeny. Według dokumentów i relacji uczestników operację zaplanował sztab gen. Kurta Studenta, dowodził nią mjr Harald Mors z batalionu szkolnego spadochroniarzy, a szybowcami lądującymi przy hotelu – por. Georg von Berlepsch. Skorzeny i jego niewielka grupa z SS byli do nich dołączeni.

Więzień rządu Badoglia

Po upadku 25 lipca 1943 roku Mussolini był więźniem rządu marszałka Pietra Badoglio. Nowe władze obawiały się, że Niemcy spróbują go odbić i przywrócić do władzy, więc przewoziły go z miejsca na miejsce. Z Rzymu trafił przez Gaetę na wyspę Ponza, gdzie spędził prawie dwa tygodnie i 29 lipca skończył 60 lat. W pierwszych dniach sierpnia przeniesiono go do bazy marynarki wojennej na wyspie La Maddalena u północnych wybrzeży Sardynii. Dyktator czytał, pisał notatki o swoim upadku i chorował. Odwiedzający go urzędnicy opisywali człowieka zgaszonego, pogodzonego z tym, że jego kariera się skończyła.

Gdy wyszło na jaw, że Niemcy wpadli na ślad wyspy, 28 sierpnia przewieziono go samolotem na kontynent i umieszczono w pensjonacie u podnóża Gran Sasso, przy dolnej stacji kolejki linowej. Na początku września – według włoskich opracowań 6 września – przeniesiono go na górę, do hotelu Campo Imperatore. Ten narciarski hotel z lat 30., zbudowany na płaskowyżu w Abruzji, był dostępny tylko kolejką linową. Władze uważały go za miejsce, którego nie da się zaskoczyć z ziemi. Więźnia pilnowało kilkudziesięciu karabinierów i policjantów pod komendą inspektora policji Giuseppe Gueliego. Sam Mussolini słyszał przez radio 8 września ogłoszenie kapitulacji Włoch. Obszerniejsze warunki kapitulacji, które włoski negocjator otrzymał już przy podpisaniu rozejmu w Cassibile, przewidywały wydanie go aliantom. Według jego późniejszej relacji oświadczył, że nie odda się żywy w ręce Anglików.

Poszukiwania

Adolf Hitler dowiedział się o aresztowaniu sojusznika wieczorem 25 lipca i od razu zapowiedział, że go uwolni. Gen. Student, dowódca XI Korpusu Lotniczego, w którym skupiono niemieckie wojska spadochronowe, dostał rozkaz przerzucenia do Włoch 2 Dywizji Spadochronowej i przygotowania akcji w Rzymie, a najpierw odnalezienia więźnia. Do jego sztabu przydzielono kapitana SS (SS-Hauptsturmführera) Ottona Skorzenego, Austriaka, który od kwietnia 1943 roku dowodził małą jednostką do zadań specjalnych podległą wywiadowi SS. Według wspomnień Skorzenego Hitler wybrał go osobiście spośród kilku przedstawionych mu oficerów.

Przez sierpień Niemcy szukali Mussoliniego, idąc po fałszywych tropach, które podsuwał im włoski kontrwywiad. Najwięcej ustaliła rzymska placówka niemieckiej policji bezpieczeństwa i SD, którą kierował ppłk SS Herbert Kappler: z podsłuchów, przekupionych informatorów i korespondencji rodziny Mussolinich wynikało, że dyktator jest na La Maddalena. Skorzeny przeleciał nad wyspą samolotem rozpoznawczym; według części relacji maszyna z powodu awarii musiała wodować, a załogę wyłowiono. Przygotowywany desant na wyspę stracił sens, bo Włosi przenieśli więźnia na kontynent. Ślad Gran Sasso Niemcy złapali na początku września, po przechwyceniu depeszy Gueliego do szefa policji Carmine Senisego o zakończeniu przygotowań do ochrony na górze. Oficer sztabu Studenta wykonał zdjęcia lotnicze płaskowyżu, a lekarz korpusu, udając, że szuka miejsca na ośrodek dla rekonwalescentów, sprawdził, czy kolejka linowa jest strzeżona.

Ogłoszenie kapitulacji Włoch 8 września zmieniło sytuację. Wehrmacht przystąpił do operacji Achse, rozbrajał włoskie wojska, a po dwóch dniach walk Niemcy zajęli Rzym. Król Wiktor Emanuel III i Badoglio uciekli na południe, nie zostawiając strażnikom Mussoliniego żadnych jasnych rozkazów. Abruzja znalazła się w strefie, którą Niemcy kontrolowali, a o pomocy z zewnątrz dla włoskiej załogi hotelu nie mogło być mowy.

Plan Studenta

11 września po południu w kwaterze Studenta we Frascati generał zlecił mjr. Haraldowi Morsowi, dowódcy spadochronowego batalionu szkolnego (Fallschirmjäger-Lehrbataillon), przygotowanie akcji na następny dzień. Plan był dwutorowy. Kolumna samochodowa z dwiema kompaniami batalionu miała zająć wieś Assergi i dolną stację kolejki linowej, odcinając hotel od doliny. Jednocześnie na płaskowyż miało wylądować dziesięć szybowców DFS 230, holowanych z lotniska Pratica di Mare pod Rzymem, z około 90 ludźmi pod dowództwem por. von Berlepscha. Skok ze spadochronami na tej wysokości i w rozrzedzonym powietrzu uznano za zbyt ryzykowny.

Skorzeny uzyskał zgodę Studenta na udział swojej grupy: kilkunastu ludzi z SS zajęło w szybowcach miejsca spadochroniarzy, których zostawiono na lotnisku. Na własną rękę dołączył do akcji włoskiego generała Fernanda Soletiego z policji kolonialnej, przywiezionego rano z Rzymu. Miał on swoim widokiem i rozkazem powstrzymać strażników przed strzelaniem. Skorzeny zabrał też fotografa i korespondenta wojennego. Start opóźnił się, bo szybowce przyleciały z Francji z opóźnieniem, i zamiast rano akcja rozpoczęła się po południu.

Gran Sasso, 12 września

Kolumna Morsa dotarła do Assergi wczesnym popołudniem. Spadochroniarze przecięli linie telefoniczne i zajęli dolną stację kolejki. Doszło do krótkiej wymiany ognia, w której zginęło dwóch Włochów, karabinier Giovanni Natale i strażnik leśny Pasqualino Vitocco, próbujący ostrzec załogę hotelu, a dwóch karabinierów zostało rannych. Były to jedyne ofiary śmiertelne całej operacji.

Około godziny 13 z Pratica di Mare wystartowały samoloty holujące szybowce. Prowadząca grupa zrobiła nad Górami Albańskimi dodatkową pętlę, by nabrać wysokości, a druga, ze Skorzenym na pokładzie, poleciała prosto. Według niemieckich opracowań zdecydowali o tym piloci, według innych relacji – sam Skorzeny, który chciał być na miejscu pierwszy. W efekcie jego szybowce wylądowały przy hotelu przed grupą dowódcy desantu. Jeden szybowiec rozbił się przy lądowaniu na kamienistym stoku, a jego pasażerowie zostali ranni. Pozostałe usiadły w ciągu kilku minut.

Skorzeny z kilkoma ludźmi i gen. Soletim wbiegł do hotelu. Soleti krzyczał do strażników, by nie strzelali, a Mussolini, który zobaczył Niemców z okna, według relacji świadków wołał to samo. Gueli i dowódca karabinierów por. Alberto Faiola nie podjęli obrony. Do dziś trwa spór, czy mieli rozkaz zabić więźnia w razie próby odbicia. Faiola zawsze temu zaprzeczał, a polecenia z Rzymu, mówiące o „najwyższej ostrożności”, dało się czytać na różne sposoby. Pewne jest, że broń maszynową trzymano w piwnicy, a dodatkowych ludzi i działka do obrony kolejki Gueli wcześniej nie przyjął. Spadochroniarze otoczyli hotel i rozbroili strażników. Około 14.45 kolejką wjechał na górę mjr Mors i przedstawił się Mussoliniemu jako dowódca akcji.

Operację od początku przygotowywano także z myślą o propagandzie. Fotograf spadochroniarzy Toni Schneiders i operatorzy kroniki filmowej sfotografowali i sfilmowali Mussoliniego w czarnym płaszczu i kapeluszu, otoczonego przez żołnierzy, ze Skorzenym zawsze na pierwszym planie. Zdjęcia te obiegły świat.

Lot Storcha

Plan przewidywał, że Mussolini zjedzie kolejką do doliny i odleci z lotniska pod L’Aquilą, osłanianego przez zrzuconych tam spadochroniarzy. Na wypadek uszkodzenia kolejki Student wysłał na płaskowyż lekkie samoloty. Ostatecznie wybrano najkrótszą drogę. Na płaskowyżu wylądował lekki samolot łącznikowy Fieseler Fi 156 Storch, pilotowany przez osobistego pilota Studenta, kpt. Heinricha Gerlacha. Maszyna miała zabrać tylko jednego pasażera, ale Skorzeny uparł się, że poleci z Mussolinim. Przeciążony samolot ruszył po krótkim, kamienistym rozbiegu, zjechał z krawędzi płaskowyżu i dopiero nad zboczem nabrał prędkości. Gerlach zdołał go wyprowadzić i wylądował na lotnisku Pratica di Mare. Tam Mussolini przesiadł się do bombowca Heinkel He 111, który zawiózł go do Wiednia. Noc spędził w hotelu Imperial.

Jeszcze z Wiednia Skorzeny zadzwonił do szefa Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy Ernsta Kaltenbrunnera i zdał relację ze swojego punktu widzenia. Tego samego wieczoru gratulowali mu Heinrich Himmler i Hitler, który nadał mu Krzyż Rycerski i awansował go do stopnia SS-Sturmbannführera (majora). 13 września Mussolini poleciał do Monachium, gdzie czekali na niego żona Rachele i młodsze dzieci, a 14 września spotkał się z Hitlerem w kwaterze głównej Wilczy Szaniec pod Kętrzynem.

Legenda Skorzenego

Dla Rzeszy, która latem 1943 roku przegrała bitwę na łuku kurskim, straciła Sycylię i właśnie tracił sojusznika, uwolnienie Mussoliniego było rzadką dobrą wiadomością. Minister propagandy Joseph Goebbels wykorzystał ją do maksimum, a Himmler zadbał o to, by zasługa przypadła SS. Już 14 września niemieckie radio przedstawiło Skorzenego jako organizatora i bohatera akcji. Kroniki filmowe i ilustrowany „Signal” pokazywały go u boku Duce, a Skorzenego fetowano w Berlinie. Spadochroniarzy odznaczono kilka dni później na łące w Górach Albańskich, bez kamer: Gerlach i pilot pierwszego szybowca dostali Krzyże Rycerskie, a Mors, von Berlepsch i kilku innych oficerów Niemiecki Krzyż w Złocie.

Mors protestował u Studenta, ale ten nie chciał wchodzić w konflikt z Himmlerem, a wersję SS zaakceptował już Hitler. Według włoskiego historyka operacji Marca Patricellego Mors, który nie przestawał domagać się sprostowania, został wkrótce przeniesiony na front wschodni. Mors i von Berlepsch byli przekonani, że Skorzeny celowo wyprzedził grupę dowódcy, by pierwszy stanąć przed Mussolinim i przed obiektywami. Student w 1959 roku napisał, że Skorzeny „nie miał nic wspólnego z planem”. Sam Skorzeny w wydanych w 1950 roku wspomnieniach i w późniejszych książkach przedstawiał się jako pomysłodawca i dowódca operacji, a spadochroniarzy jako ludzi, którzy wylądowali, gdy było już po wszystkim. Ta wersja przez dziesięciolecia dominowała w literaturze popularnej i filmie. Dopiero prace historyków opartych na dokumentach i relacjach uczestników, m.in. Patricellego, przywróciły proporcje.

Nie zmienia to faktu, że Skorzeny wykonał część pracy wywiadowczej, poleciał na Gran Sasso i jako pierwszy wszedł do hotelu, a jego obecność w samolocie z Mussolinim była prawdziwa. Zarazem przeciwnik nie stawiał oporu: teren wokół góry kontrolowali już Niemcy, a włoscy strażnicy po ucieczce króla i rządu nie mieli ani rozkazów, ani woli, by walczyć.

W Londynie Winston Churchill mówił 21 września w Izbie Gmin, że rząd Badoglia był zobowiązany wydać Mussoliniego aliantom, a śmiała akcja niemiecka temu zapobiegła.

Spotkanie w Wilczym Szańcu

Człowiek, którego Hitler powitał 14 września, niewiele przypominał dawnego Duce. Mussolini był wyczerpany, schorowany i, jak zapisał po rozmowach z Hitlerem Goebbels w swoim dzienniku, nie okazywał chęci zemsty na tych, którzy go obalili. Chciał podobno wycofać się do życia prywatnego. Hitler nie zamierzał mu na to pozwolić. Potrzebował włoskiego rządu, który nadałby niemieckiej okupacji północnych i środkowych Włoch pozór legalności, ułatwił korzystanie z tamtejszego przemysłu i siły roboczej oraz zatrzymał przy Osi część Włochów. Według relacji z otoczenia Mussoliniego Hitler dał mu do zrozumienia, że jeśli odmówi, Włochy zostaną potraktowane jak kraj podbity. Mussolini się zgodził.

15 września z Monachium ogłoszono pierwsze rozkazy Duce: odtworzenie partii faszystowskiej, odtąd republikańskiej, pod kierunkiem Alessandra Pavoliniego. 18 września Mussolini przemówił przez radio monachijskie, zapowiadając nowe państwo faszystowskie i rozliczenie ze „zdrajcami”. 23 września w niemieckiej ambasadzie w Rzymie zebrali się pod jego nieobecność ministrowie nowego rządu. Ministrem obrony został marszałek Rodolfo Graziani, jeden z niewielu wyższych dowódców, którzy przyłączyli się do Mussoliniego. Pod koniec września Duce wrócił do Włoch i 27 września zwołał w Rocca delle Caminate w Romanii posiedzenie rządu. Państwo przyjęło 1 grudnia 1943 roku nazwę Włoska Republika Socjalna. Ponieważ część urzędów, w tym propaganda, osiadła w Salò nad jeziorem Garda, a Mussolini zamieszkał w pobliskim Gargnano, nazywano ją Republiką Salò.

Władza Mussoliniego była od początku ograniczona. Kraj okupował Wehrmacht feldmarsz. Alberta Kesselringa i grupy armii feldmarsz. Erwina Rommla, ambasador Rzeszy i dowódca SS i policji pilnowali rządu, a Niemcy wyłączyli spod jego władzy prowincje przy granicy z Rzeszą, tworząc strefy operacyjne Przedgórze Alp i Wybrzeże Adriatyckie, zarządzane przez gauleiterów. Ponad 600 tysięcy włoskich żołnierzy rozbrojonych w operacji Achse siedziało w niemieckich obozach jako internowani wojskowi i tylko część z nich zgodziła się służyć republice.

Miejsce w wojnie

Uwolnienie Mussoliniego nie zmieniło położenia militarnego. W dniach akcji na Gran Sasso alianci walczyli o przyczółek pod Salerno, a Niemcy kończyli rozbrajanie włoskiej armii. Miało jednak poważne skutki polityczne. Bez Mussoliniego Niemcy rządziliby okupowanymi Włochami bezpośrednio. Z nim mogli przedstawiać okupację jako sojusz, a rozłam we Włoszech zamienił się w wojnę domową. Po jednej stronie stanęło Królestwo Włoch, które 13 października wypowiedziało Niemcom wojnę, i ruch oporu, po drugiej faszyści z Salò, ich milicje i policja, walczący razem z Niemcami przeciw partyzantom. Republika pomagała w obławach na Żydów, w listopadzie 1943 roku uznała ich za „obcych należących do wrogiej narodowości”, a jej sąd w Weronie skazał w styczniu 1944 roku na śmierć członków Wielkiej Rady, którzy głosowali przeciw Mussoliniemu. Rozstrzelano pięciu z nich, tych, których zdołano schwytać, w tym jego zięcia Galeazza Ciano.

Dla samego Mussoliniego Gran Sasso było przedłużeniem kariery o dziewiętnaście miesięcy, w roli, którą wielu współczesnych, a także on sam w prywatnych rozmowach, uważało za upokarzającą. Zakończyła się 28 kwietnia 1945 roku, gdy partyzanci rozstrzelali go nad jeziorem Como.

Akcja przyniosła też początek legendy. Otto Skorzeny stał się w propagandzie „najniebezpieczniejszym człowiekiem w Europie” i dostawał kolejne zadania specjalne, od porwania syna regenta Węgier w Budapeszcie w październiku 1944 roku po działania niemieckich komandosów w alianckich mundurach podczas ofensywy w Ardenach. Wersja wydarzeń, którą sam rozpowszechniał, przetrwała wojnę o wiele dłużej niż państwo, które dzięki niej powstało. Uwolnienie Mussoliniego stało się wzorem dla późniejszych opowieści o śmiałych akcjach komandosów, choć w rzeczywistości było przede wszystkim sprawnym desantem spadochroniarzy na teren, którego nikt już nie bronił.

W tym samym czasie

(02)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.