Zatopienie PT-109
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Pacyfik
- Data:
- 2 sierpnia 1943
- Autor:
- Łukasz
- Bitwa:
- Kampania na Nowej Georgii
- Tagi:
- Stany Zjednoczone, Japonia, US Navy, John F. Kennedy
Około 2.30 w nocy 2 sierpnia 1943 roku w cieśninie Blackett, między wyspami Kolombangara i Gizo w środkowej części Wysp Salomona, japoński niszczyciel „Amagiri” wyszedł z ciemności prosto na amerykański kuter torpedowy PT-109 i przeciął go na dwie części. Dwóch marynarzy zginęło na miejscu, jedenastu – w tym dwóch ciężko poparzonych – przez sześć dni ukrywało się na bezludnych wysepkach za liniami japońskimi, dopóki nie odnaleźli ich dwaj młodzi mieszkańcy wysp, zwiadowcy australijskiego obserwatora wybrzeża. Dowódcą kutra był 26-letni porucznik marynarki (lieutenant junior grade) John F. Kennedy, syn byłego ambasadora USA w Londynie. Z wojskowego punktu widzenia był to drobny epizod nieudanej nocnej akcji kutrów torpedowych, jeden z wielu w kampanii na Nowej Georgii. Historia rozbitków z PT-109 stała się jednak najsłynniejszą opowieścią o amerykańskich kutrach torpedowych w całej wojnie, a dwadzieścia lat później częścią legendy prezydenta Stanów Zjednoczonych.
Tło: nocna wojna na wodach Nowej Georgii
Od 30 czerwca, kiedy rozpoczęło się lądowanie na Rendovie, Amerykanie walczyli o Nową Georgię i japońskie lotnisko w Mundzie. Japońska załoga wyspy żyła z posiłków i zaopatrzenia przewożonych nocą z Rabaulu i Wysp Shortland szybkimi niszczycielami – Amerykanie nazywali te rejsy „Tokyo Express”. Okręty wyładowywały ludzi i ładunki w Vili na południowym krańcu Kolombangary, skąd barkami przerzucano je dalej na Nową Georgię. W lipcu dwukrotnie zastąpiły im drogę amerykańskie krążowniki i niszczyciele – w bitwie w zatoce Kula i w bitwie koło Kolombangary – ale w obu starciach japońskie torpedy zadały aliantom ciężkie straty, a większość posiłków dotarła do celu.
Drugą linią obrony przed nocnymi konwojami były kutry torpedowe typu PT (Patrol Torpedo). Od połowy lipca kilkanaście z nich stacjonowało w prowizorycznej bazie na cyplu Lumbari w północnej części Rendovy. Co noc wypływały, by polować na japońskie barki i obserwować cieśniny Ferguson i Blackett, którymi przechodził „Tokyo Express”. Były to szybkie, 24-metrowe łodzie o drewnianym kadłubie z mahoniowej sklejki, z trzema silnikami Packard o łącznej mocy 4500 KM i zapasem benzyny lotniczej, który w razie trafienia zamieniał kuter w pochodnię. Uzbrojenie stanowiły cztery torpedy Mark 8, działko 20 mm i karabiny maszynowe. Torpedy były najsłabszym punktem: przestarzałe, powolne (około 28 węzłów, mniej niż japońskie niszczyciele na pełnej prędkości), często zawodziły przy odpalaniu, biegły na złej głębokości albo nie wybuchały. Tylko część kutrów miała radar.
PT-109 i jej dowódca
PT-109, zbudowana w 1942 roku przez stocznię Elco w Bayonne w stanie New Jersey, walczyła od grudnia 1942 roku pod Guadalcanalem w 2 Dywizjonie Kutrów Torpedowych z bazą na Tulagi. Kennedy, który dzięki ojcu i wpływowym przyjaciołom rodziny dostał się do marynarki mimo chorego kręgosłupa, a potem sam zabiegał o przydział bojowy, przyjął dowództwo nad wysłużoną łodzią 23 kwietnia 1943 roku. Latem, wraz z całym dywizjonem, kuter przeniesiono najpierw na Wyspy Russella, a potem na Rendovę. Dzień przed ostatnim rejsem Kennedy kazał przymocować na dziobie zdobyte przez siebie wojskowe działko przeciwpancerne 37 mm w miejsce tratwy ratunkowej – belki, na których je osadzono, uratowały potem życie załodze.
W nocy z 1 na 2 sierpnia na pokładzie było trzynastu ludzi: Kennedy, jego zastępca chorąży Leonard Thom, chorąży George „Barney” Ross, który stracił wcześniej własny kuter i płynął jako obserwator, oraz dziesięciu marynarzy.
„Tokyo Express” w nocy z 1 na 2 sierpnia
Dzięki odczytanym japońskim depeszom dowództwo w Rendovie wiedziało, że w nocy z 1 na 2 sierpnia do Vili popłynie kolejny konwój. Tym razem były to cztery niszczyciele – „Hagikaze”, „Arashi”, „Shigure” i „Amagiri” – wiozące około 900 żołnierzy i zaopatrzenie dla załogi Kolombangary. Okręty przypłynęły z Rabaulu, a nad nimi krążyły japońskie wodnosamoloty.
Tego samego dnia po południu japońskie bombowce zaatakowały bazę na Rendovie i zniszczyły dwa kutry. Mimo to dowódca bazy, komandor porucznik Thomas Warfield, wysłał wieczorem w morze piętnaście łodzi. Podzielono je na cztery grupy, rozstawione w cieśninie Blackett wzdłuż drogi niszczycieli. PT-109 należała do grupy B, wysuniętej najdalej na północ, wzdłuż zachodniego wybrzeża Kolombangary. Warfield kierował akcją przez radio z odległej o kilkadziesiąt kilometrów Rendovy, nie widząc pola walki.
Chaos w ciemności
Niszczyciele weszły w cieśninę Blackett krótko przed północą. Pierwszy dostrzegł je na ekranie radaru dowódca grupy B, porucznik Henry Brantingham na PT-159, odpalił torpedy z odległości około półtora kilometra i – nie uprzedziwszy przez radio pozostałych kutrów swojej grupy – zawrócił, osłaniając się zasłoną dymną. Jego torpedy chybiły, a jedna z wyrzutni zapaliła się, zdradzając pozycję łodzi. Podobnie poszło innym grupom. Kutry wyposażone w radar wystrzeliły torpedy pierwsze i zgodnie z rozkazem wróciły do bazy, zostawiając resztę bez „oczu”. Pozostałe krążyły po omacku we mgle i ciemności, a ponieważ obowiązywało milczenie radiowe, wiele załóg, także na PT-109, nie słuchało uważnie łączności i nie wiedziało, że niszczyciele już przeszły. Kennedy sądził, że błyski i odgłosy strzałów, które widział i słyszał, pochodzą od japońskich baterii nadbrzeżnych na Kolombangarze.
Bilans był żałosny. Osiem kutrów odpaliło około trzydziestu torped i żadna nie trafiła; meldunki o wybuchach przy burtach niszczycieli okazały się złudzeniem. Około 1.45 Japończycy wyładowali w Vili ludzi i zaopatrzenie, po czym ruszyli w drogę powrotną, by przed świtem wyjść poza zasięg amerykańskiego lotnictwa. Oficjalny historyk kutrów torpedowych US Navy, Robert Bulkley, nazwał po wojnie tę noc najbardziej chaotyczną i najgorzej poprowadzoną akcją, w jakiej kiedykolwiek brały udział.
Zderzenie
Około 2.00 PT-109 razem z PT-162 i PT-169 nadal patrolowała cieśninę. Noc była bezksiężycowa i pochmurna. Kennedy, by fosforyzujący ślad torowy nie zdradził łodzi japońskim wodnosamolotom, płynął na jednym silniku z minimalną prędkością. Około 2.30 jeden z marynarzy zobaczył wyłaniający się z ciemności, pędzący na północ kształt. Był to „Amagiri”, którym dowodził komandor podporucznik Kōhei Hanami, a na pokładzie płynął dowódca 11 Dywizjonu Niszczycieli komandor Katsumori Yamashiro. Kennedy próbował wykonać zwrot do ataku, a Ross nie zdążył załadować działka. Kuter na wolnych obrotach nie miał szans na ucieczkę – załoga miała kilka sekund. Niszczyciel uderzył w prawą burtę pod ostrym kątem, przeciął łódź na dwie części i nie zatrzymując się, popłynął dalej.
Czy było to celowe staranowanie, czy przypadek, nie wiadomo do dziś. Hanami twierdził po latach, że świadomie skierował okręt na kuter. Yamashiro i część załogi wspominali przeciwnie: że niszczyciel próbował go wyminąć w obawie przed wybuchem torped. Amerykański dziennikarz Robert Donovan, autor pierwszej obszernej książki o PT-109 (1961), rozmawiał z japońskim sternikiem i uznał, że rozkaz brzmiał „na kurs kolizyjny”.
Zderzenie zapaliło benzynę ze zbiorników kutra; woda wokół wraku stanęła w płomieniach. Torpedysta Andrew Jackson Kirksey i motorzysta Harold Marney zginęli na miejscu – ich ciał nigdy nie odnaleziono. Motorzysta Patrick McMahon, który był w maszynowni, odniósł ciężkie oparzenia. Dziobowa część kutra, utrzymywana przez wodoszczelne przedziały, pozostała na powierzchni. Kennedy i Thom ściągnęli na nią rozproszonych w wodzie rozbitków, w tym poparzonego McMahona. Pobliskie PT-169 i PT-162 próbowały jeszcze zaatakować niszczyciel – pierwszy chybił, w drugim torpedy nie wyszły z wyrzutni – a potem odpłynęły, nie szukając rozbitków. Żaden rozkaz nie przewidywał, co robić, gdy kuter zginie. W bazie na Rendovie uznano załogę PT-109 za straconą i odprawiono za nią nabożeństwo żałobne.
Sześć dni na wysepkach
Rozbitkowie przez około jedenaście godzin trzymali się dryfującego dziobu. Wokół, na dużych wyspach – Kolombangarze, Gizo i Nowej Georgii – stały japońskie oddziały. Gdy po południu stało się jasne, że wrak tonie, Kennedy zdecydował się płynąć na maleńką, bezludną wysepkę Plum Pudding (Kasolo) na południowym skraju cieśniny. Ludzie nieumiejący pływać, latarnia i buty trafiły na belkę od lawety działka, którą pozostali popychali, płynąc obok. Kennedy, w czasie studiów pływak drużyny Harvardu, holował McMahona, trzymając w zębach pasek jego kamizelki ratunkowej. Pokonanie kilku kilometrów zajęło im około pięciu godzin.
Wysepka miała kilkadziesiąt metrów średnicy i nie było na niej ani wody, ani jedzenia. Wieczorem Kennedy, z latarnią i rewolwerem, popłynął w głąb przejścia Ferguson, którędy zwykle przechodziły amerykańskie kutry, licząc, że zatrzyma któryś z nich. Tej nocy kutry patrolowały jednak inne wody; wyczerpany, zniesiony przez prąd, wrócił dopiero rano. Następnej nocy podobną próbę podjął Ross. 4 sierpnia rozbitkowie przepłynęli na nieco większą wyspę Olasana, gdzie rosły palmy kokosowe. Nazajutrz Kennedy i Ross dotarli do sąsiedniej wyspy Naru, położonej tuż przy przejściu Ferguson. Znaleźli tam małe czółno, skrzynkę japońskich sucharów i beczkę słodkiej wody, a z daleka zobaczyli dwóch wyspiarzy, którzy na ich widok odpłynęli.
Zwiadowcy i kokos
Wyspiarzami byli Biuku Gasa i Eroni Kumana, młodzi mieszkańcy zachodnich Wysp Salomona, zwiadowcy podporucznika Arthura Reginalda Evansa z australijskiej rezerwy marynarki. Evans był jednym z obserwatorów wybrzeża (coastwatchers) – sieci Australijczyków, Nowozelandczyków i mieszkańców wysp, którzy z ukrytych posterunków za liniami japońskimi meldowali przez radio o ruchach nieprzyjaciela. Jego posterunek na zboczu wulkanu Veve na Kolombangarze, nad japońskim garnizonem w Vili, leżał naprzeciwko miejsca katastrofy. W nocy z 1 na 2 sierpnia Evans widział z daleka ognistą kulę nad cieśniną, a rano otrzymał zaszyfrowaną depeszę o zaginięciu PT-109 z prośbą o informacje. Wysłał więc swoich ludzi na poszukiwania. Gasa i Kumana płynęli czółnem na Naru, by przeszukać wrak japońskiej barki. Wysłani przez Evansa czy nie – relacje się różnią – to oni 5 sierpnia odnaleźli rozbitków na Olasanie. Początkowo wzięli brodatego, spalonego słońcem Kennedy’ego za Japończyka i dopiero po chwili uwierzyli, że to Amerykanie.
Nie mając papieru, Gasa podsunął Kennedy’emu pomysł, by wyrył wiadomość nożem na łupinie zielonego kokosa. Napis głosił w telegraficznym skrócie: „NAURO ISL COMMANDER NATIVE KNOWS POS’IT HE CAN PILOT 11 ALIVE NEED SMALL BOAT KENNEDY” – „Wyspa Naru. Dowódco, krajowiec zna pozycję, może poprowadzić. Jedenastu żywych. Potrzebna mała łódź. Kennedy”. Thom napisał ołówkiem dokładniejszy meldunek z hasłem i sygnałami. 6 sierpnia Gasa i Kumana z obiema wiadomościami popłynęli na wschód, do wyspy Wana Wana, gdzie przekazali wieść starszemu zwiadowcy Benjaminowi Kevu, który zawiadomił Evansa. Potem, nocą i przez wzburzone morze patrolowane przez Japończyków, dotarli do amerykańskiego posterunku na wysepce Roviana, a 7 sierpnia do bazy na Rendovie. Evans tymczasem przysłał rozbitkom jedzenie i list z prośbą, by ich dowódca przypłynął do niego. Kennedy, ukryty pod liśćmi palmowymi na dnie czółna, dotarł na posterunek na wysepce Gomu wieczorem 7 sierpnia.
W nocy z 7 na 8 sierpnia kuter PT-157 porucznika Williama Liebenowa, przyjaciela Kennedy’ego, w asyście PT-171 podjął go z Gomu. Kennedy wskazał drogę wśród raf na Olasanę, gdzie marynarze łodziami wiosłowymi zabrali rozbitków. Rano 8 sierpnia wszyscy byli w Rendovie. Na Rendovie czekali już korespondenci prasowi.
Bilans nocy i lekcja dla US Navy
Noc z 1 na 2 sierpnia była dla amerykańskich kutrów torpedowych porażką. Piętnaście łodzi nie zatrzymało czterech niszczycieli, nie trafiło żadnego z nich, a jedyną stratą Japończyków było uszkodzenie dziobu „Amagiri” przy zderzeniu z PT-109. Konwój wyładował w Vili wszystkich żołnierzy, którzy potem bronili Kolombangary i środkowych Wysp Salomona. Złożyły się na to słabości techniczne – zawodne torpedy, brak radarów na większości łodzi, kadłuby, które od jednego trafienia stawały w ogniu – i błędy dowodzenia: kierowanie walką przez radio z odległej bazy, brak obowiązku ostrzegania sąsiednich łodzi i brak procedur poszukiwania rozbitków.
Wnioski wyciągnęło dowództwo admirała Williama Halseya. Uznano, że kutry nie nadają się do walki z niszczycielami, i przy następnym rejsie „Tokyo Express” wysłano przeciw niemu sześć niszczycieli z radarami. W nocy z 6 na 7 sierpnia, gdy rozbitkowie z PT-109 wciąż czekali na Olasanie, w bitwie w zatoce Vella zatopiły one trzy z czterech japońskich niszczycieli, w tym „Hagikaze” i „Arashi”, które pięć dni wcześniej przeszły bez szwanku przez cieśninę Blackett. Kutry torpedowe wróciły do zadań, w których były naprawdę skuteczne: polowania na barki, którymi Japończycy przerzucali ludzi między wyspami, patroli i wspierania desantów.
Miejsce w wojnie
W historii wojny na Pacyfiku zatopienie PT-109 było drobnym epizodem. Kampania na Nowej Georgii toczyła się dalej. Lotnisko w Mundzie Amerykanie zdobyli 5 sierpnia, a jeszcze w tym miesiącu, omijając silnie obsadzoną Kolombangarę, wylądowali na Vella Lavella – Japończycy z Kolombangary, także ci przywiezieni w nocy z 1 na 2 sierpnia, zostali ewakuowani jesienią.
Znaczenie zdarzenia wykraczało jednak daleko poza wojskowy bilans. Kilka dni po ocaleniu załogi amerykańskie gazety, z „The New York Times” na czele, pisały, że syn Kennedy’ego jest bohaterem na Pacyfiku. Kennedy, Thom i Ross otrzymali Medal Marynarki Wojennej i Piechoty Morskiej, a Kennedy także Purpurowe Serce. Po miesiącu wrócił do służby jako dowódca kanonierki PT-59, a w grudniu, z nasilającymi się bólami kręgosłupa i po malarii, opuścił Pacyfik. W czerwcu 1944 roku John Hersey opisał przygodę załogi w reportażu „Survival” w „The New Yorker”. Skrócona wersja w „Reader’s Digest”, rozpowszechniana staraniem ojca, Josepha P. Kennedy’ego, towarzyszyła pierwszej kampanii wyborczej Johna do Kongresu w 1946 roku. Opowieść o PT-109 stała się jednym z filarów jego politycznego wizerunku: w kampanii prezydenckiej 1960 roku rozdawał zwolennikom spinki do krawatów w kształcie kutra, w Gabinecie Owalnym trzymał na biurku kokos z wyrytą wiadomością, a w 1963 roku do kin wszedł film „PT 109” z Cliffem Robertsonem w roli głównej. Legenda pomijała zwykle rolę Thoma, załogi, Evansa i zwiadowców, a krytycy pytali, czy dowódca kutra płynącego na jednym silniku w cieśninie pełnej nieprzyjaciela nie ponosił części winy. Większość historyków nie obarcza go jednak odpowiedzialnością za zderzenie, wskazując na brak ostrzeżeń i chaos całej akcji. Sam Kennedy na pytanie, jak został bohaterem wojennym, odpowiadał: „To było mimowolne. Zatopili mi kuter” (ang. „It was involuntary. They sank my boat”).
Losy pozostałych bohaterów tej historii splotły się z nią na zawsze. Kennedy w 1952 roku napisał do Kōheia Hanamiego list z życzeniami pokoju między Japonią a Stanami Zjednoczonymi; Evansa zaprosił w 1961 roku do Białego Domu. Gasa i Kumana, zaproszeni na inaugurację prezydenta, nie dotarli do Waszyngtonu – kolonialni urzędnicy wysłali w ich miejsce innych ludzi. Wysepkę Plum Pudding nazwano później Wyspą Kennedy’ego. W 2002 roku ekspedycja Roberta Ballarda odnalazła na głębokości około 370 metrów szczątki dziobowej części PT-109.
W tym samym czasie
(04)Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.
- 1 sierpnia 1943 · BałkanyOperacja Tidal Wave1 sierpnia 1943 roku 177 amerykańskich Liberatorów z Libii zaatakowało z niskiego pułapu rafinerie Ploeszti. Stracono 53 maszyny, a szkody szybko naprawiono.
- 5 sierpnia 1943 · SkandynawiaSzwecja kończy tranzyt wojsk niemieckich5 sierpnia 1943 Szwecja ogłosiła koniec niemieckiego tranzytu kolejowego. Od 1940 roku przejechało nim ok. 2,1 mln żołnierzy i 100 tys. wagonów sprzętu.
- 5 sierpnia 1943 · Front wschodniWyzwolenie Orła i Biełgorodu5 sierpnia 1943 Armia Czerwona odbiła Orzeł i Biełgorod, zajęte przez Niemców jesienią 1941. O północy Moskwa po raz pierwszy oddała salut zwycięzcom.
- 6 sierpnia 1943 · Morze ŚródziemneNiemcy wkraczają do WłochOd końca lipca 1943 przez Alpy wchodziły do Włoch kolejne dywizje Wehrmachtu. 6 sierpnia w Tarvisio obaj sojusznicy zapewniali się o wierności i obaj kłamali.
Powiązane wydarzenia
(04)Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.
- 6 sierpnia 1943 · PacyfikBitwa w zatoce VellaW nocy z 6 na 7 sierpnia 1943 sześć amerykańskich niszczycieli zatopiło torpedami trzy z czterech japońskich niszczycieli wiozących wojsko na Kolombangarę.
- 6 lipca 1943 · PacyfikBitwa w zatoce KulaW nocy z 5 na 6 lipca 1943 japońskie niszczyciele storpedowały w zatoce Kula krążownik USS „Helena”. Japończycy stracili dwa okręty, ale wysadzili posiłki.
- 12 lipca 1943 · PacyfikBitwa koło KolombangaryW nocy z 12 na 13 lipca 1943 alianci zatopili krążownik „Jintsū”, lecz japońskie torpedy uszkodziły trzy ich krążowniki i zatopiły niszczyciel „Gwin”.
- 30 czerwca 1943 · PacyfikLądowanie na Rendovie30 czerwca 1943 Amerykanie wylądowali na Rendovie naprzeciw japońskiego lotniska w Mundzie. Ruszyła operacja Cartwheel; zatonął okręt flagowy Turnera.