TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Kluczowe wydarzenie

Operacja Tidal Wave

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Bałkany
Data:
1 sierpnia 1943
Autor:
Natalia
Tagi:
Stany Zjednoczone, Rumunia, Luftwaffe, Ion Antonescu
Płomienie w rafinerii Steaua Romana pod Ploeszti podczas nalotu 1 sierpnia 1943.
Płomienie w rafinerii Steaua Romana pod Ploeszti podczas nalotu 1 sierpnia 1943.Autor: National Archives at College Park · Public domain · Wikimedia Commons

Operacja „Tidal Wave” była amerykańskim nalotem na rafinerie ropy naftowej wokół rumuńskiego miasta Ploeszti, przeprowadzonym w niedzielę 1 sierpnia 1943 roku. Z lotnisk wokół Bengazi w Libii wystartowało 178 ciężkich bombowców Consolidated B-24 Liberator, z których 177 wzbiło się w powietrze. Poprowadziło je dowództwo bombowe 9 Armii Lotniczej (IX Bomber Command), ale dwie z pięciu grup bombowych należały do niego na stałe, a trzy przysłała na tę jedną operację z Anglii 8 Armia Lotnicza. Bombowce miały przelecieć blisko dwa tysiące kilometrów nad morzem i Bałkanami, by uderzyć na cele z wysokości kilkudziesięciu metrów, niemal ocierając się o kominy. Nalot, który miał odciąć Niemcy od znacznej części ich paliwa, zamienił się w jedną z najkrwawszych wypraw amerykańskiego lotnictwa w całej wojnie. Zginęła albo nie wróciła do baz blisko jedna trzecia samolotów, a amerykańscy lotnicy nazwali ten dzień „czarną niedzielą”. Rafinerie, choć poważnie uszkodzone, po kilku tygodniach pracowały znowu pełną parą.

Ropa z Ploeszti

Rumunia była od XIX wieku jednym z największych producentów ropy naftowej w Europie, a jej przemysł naftowy skupiał się u podnóża Karpat, wokół Ploeszti, około 60 kilometrów na północ od Bukaresztu. Od układu gospodarczego z marca 1939 roku rumuńska ropa płynęła coraz szerszym strumieniem do Rzeszy, a po przejściu Rumunii do obozu Osi w 1940 roku stała się dla Niemiec najważniejszym źródłem ropy naturalnej poza syntetyczną benzyną z węgla. Ochronę pól naftowych Hitler powierzył niemieckiej misji wojskowej, a według szacunków przytaczanych w literaturze rafinerie Ploeszti dostarczały około 30 procent paliw zużywanych przez państwa Osi.

Pierwszy amerykański atak na Ploeszti przeprowadzono już w czerwcu 1942 roku, kilka dni po tym, jak Stany Zjednoczone wypowiedziały wojnę Rumunii. Trzynaście Liberatorów z oddziału płk. Harry’ego Halversona zrzuciło wtedy bomby z dużej wysokości i nocą, bez widocznych skutków. Nalot miał jednak poważną konsekwencję: Niemcy i Rumuni zrozumieli, że rafinerie są w zasięgu alianckich bombowców. Obronę powietrzną okręgu zbudował niemiecki attaché lotniczy w Bukareszcie, gen. Alfred Gerstenberg. Według zestawień przytaczanych w literaturze wokół Ploeszti ustawiono 52 baterie przeciwlotnicze, w tym 36 baterii ciężkich dział kalibru 88 mm, kierowanych przez stacje radiolokacyjne Würzburg. Dzieliły się między niemiecką 5 Dywizję Artylerii Przeciwlotniczej, w której połowę żołnierzy stanowili Rumuni, i rumuński 7 Pułk Artylerii Przeciwlotniczej. Lżejsze działka ukryto w stogach siana, w atrapach budynków i na wagonach kolejowych, dodano zasłony dymne i balony zaporowe. W zasięgu Ploeszti stacjonowało ponad 50 myśliwców: niemieckie Messerschmitty Bf 109 i nocne Bf 110 oraz maszyny rumuńskiego lotnictwa, w tym rumuńskie myśliwce IAR-80. Ploeszti stało się najsilniej bronionym celem w Europie poza granicami samej Rzeszy.

Plan ataku z niskiego pułapu

Uderzenie na rumuńską ropę postulował w styczniu 1943 roku na konferencji w Casablance Winston Churchill, który widział w nim cios mogący sparaliżować niemiecką machinę wojenną. Wiosną szef lotnictwa armii USA Henry H. Arnold polecił swojemu sztabowi dopracować plan, a w maju na konferencji Trident w Waszyngtonie Połączeni Szefowie Sztabów zgodzili się, by nalot wykonały bombowce z Afryki Północnej. Autorem koncepcji był płk Jacob E. Smart z zespołu Arnolda. Uważał, że mniejsza liczba bombowców, które nadlecą nisko i niespodziewanie, osiągnie to samo co wielokrotnie większa wyprawa bombardująca z dużej wysokości. Zakładano, że obrona przeciwlotnicza będzie słaba i przygotowana raczej do odpierania nocnych nalotów, a za działami staną przeważnie rumuńscy żołnierze. Te założenia okazały się złudzeniem, bo dział było w rzeczywistości kilkakrotnie więcej, a obsadzali je w dużej części Niemcy.

Kryptonim operacji zmieniał się dwukrotnie, z „Statesman” na „Soapsuds” i wreszcie na „Tidal Wave”, czyli „fala przypływu”. Dowodził nią gen. Lewis Brereton, dowódca 9 Armii Lotniczej, a szczegóły opracował szef jej dowództwa bombowego gen. bryg. Uzal Ent. Lotnicy i część dowódców grup wątpili w sens lotu na niskim pułapie ciężkimi maszynami, które nie były do tego przystosowane. Głównodowodzący alianckim lotnictwem na Morzu Śródziemnym, brytyjski marszałek lotnictwa Arthur Tedder, proponował odłożenie operacji albo uderzenie na fabryki samolotów. Brereton nie ustąpił: rafinerie uważał za ważniejsze, a szkolenie było na ukończeniu.

Na wyprawę skierowano pięć grup bombowych. 9 Armia Lotnicza, utworzona w listopadzie 1942 roku z amerykańskiego lotnictwa na Bliskim Wschodzie, wystawiła 98 i 376 Grupę Bombową. Z Anglii przyleciały 44 i 93 Grupa, weterani pierwszych amerykańskich nalotów na Niemcy, oraz świeżo przybyła i niedoświadczona 389 Grupa. Przez kilka tygodni załogi ćwiczyły nad makietą celów zbudowaną na libijskiej pustyni i studiowały trójwymiarowy model okolic Ploeszti przygotowany przez RAF. Samoloty dostały dodatkowe zbiorniki paliwa w komorach bombowych, a maszyny prowadzące także karabiny maszynowe w nosie, którymi pilot miał tłumić ogień dział. Bomby wyposażono w zapalniki z opóźnieniem od 45 sekund do kilku godzin, aby nie zniszczyły samolotów lecących tuż za sobą. Każda grupa miała zaatakować z północy wyznaczoną rafinerię w tej samej chwili: pięć zakładów wokół miasta, rafinerię Creditul Minier w Brazi na południe od Ploeszti i rafinerię Steaua Română w Câmpinie. Samo miasto, ze względów politycznych, miało zostać oszczędzone.

Lot nad Bałkanami

Bombowce zaczęły startować około czwartej rano. W tumanach pyłu jeden z nich rozbił się przy starcie, pozostałe 177 maszyn z 1751 lotnikami na pokładach ruszyło nad Morzem Śródziemnym w stronę Grecji. Nad Korfu samolot prowadzący całą wyprawę z niewyjaśnionych przyczyn wpadł w korkociąg i runął do morza. Nikt z załogi nie przeżył. Jeden z pilotów zniżył lot, by szukać rozbitków, i z dodatkowym ciężarem paliwa nie zdołał już dogonić formacji. Dziesięć innych załóg zawróciło do baz po tym incydencie lub z powodu awarii. Nad górami Pindos, w gęstych chmurach, dwie czołowe grupy, 376 i 93, oddaliły się od trzech pozostałych. Z obawy przed wykryciem obowiązywała cisza radiowa i nikt nie próbował odbudować szyku, choć rozkazy na to pozwalały. Zamiast jednego zsynchronizowanego uderzenia nad Rumunię nadleciały więc dwa oddzielne zgrupowania, oddalone od siebie o kilkadziesiąt kilometrów.

Tymczasem nalot nie był dla Niemców zaskoczeniem. Niemiecki nasłuch przechwycił rano sygnał o starcie dużej formacji z Libii, a radary śledziły bombowce nad Bałkanami. Nad Bułgarią dostrzegli je także piloci bułgarskich myśliwców. Obrona Ploeszti miała czas, by postawić się w stan gotowości, choć niemieckie i rumuńskie myśliwce początkowo skierowano na dużą wysokość, bo spodziewano się klasycznego nalotu.

Pomyłka pod Târgoviște

Za Dunajem bombowce zeszły nisko, a po minięciu Piteszti na wysokość kilkudziesięciu metrów. Zgodnie z planem 389 Grupa odłączyła się w kierunku Câmpiny. Prowadząca 376 Grupa, w której maszynie leciał gen. Ent, popełniła wtedy błąd, który przesądził o losie wyprawy. Pod Târgoviște dowódca grupy płk Keith Compton uznał, że osiągnięto już ostatni punkt kontrolny we Florești, i nakazał skręt. Wbrew ostrzeżeniom nawigatorów obie czołowe grupy poprowadził wzdłuż niewłaściwej linii kolejowej, nie w stronę Ploeszti, lecz prosto na Bukareszt, w strefę jego silnej obrony przeciwlotniczej. Wiele załóg przerwało ciszę radiową, by ostrzec przed pomyłką, ale zanim błąd naprawiono, Liberatory znalazły się pod ogniem dział stolicy.

Nad rafineriami

93 Grupa ppłk. Addisona Bakera skręciła w stronę Ploeszti i zaatakowała rafinerie z niewłaściwego kierunku, wpadając w sam środek obrony przeciwlotniczej. Trafiony samolot Bakera zrzucił bomby przed celem, by utrzymać się na czele formacji, poprowadził grupę nad rafinerię Columbia Aquila, a potem rozbił się z całą załogą. Baker i jego drugi pilot mjr John Jerstad otrzymali pośmiertnie Medal Honoru. Inni piloci 93 Grupy zbombardowali rafinerie Astra Română, Unirea Orion i Columbia Aquila. Grupa straciła nad celami jedenaście samolotów. Jeden z Liberatorów, zestrzelony przez rumuńskiego pilota myśliwca, runął na więzienie kobiece w Ploeszti. Według rumuńskich danych przytaczanych w literaturze nalot zabił 101 cywilów i ranił 238, a mniej więcej połowa zabitych zginęła w płonącym więzieniu.

376 Grupa, w której gen. Ent nakazał atakować „cele okazjonalne”, wobec silnego ognia odstąpiła od ataku na wyznaczoną rafinerię Româno-Americana. Większość jej maszyn zbombardowała rafinerię Steaua Română w Câmpinie, a kilka uderzyło na płonący już zakład Concordia Vega. Za nimi nadleciały we właściwym kierunku 98 Grupa płk. Johna Kane’a i 44 Grupa płk. Leona Johnsona. Trafiły na rafinerie spowite dymem i ogniem, na eksplozje bomb z opóźnionym zapłonem zrzuconych wcześniej przez 93 Grupę i na w pełni czujną obronę. Wzdłuż torów kolejowych Florești–Ploeszti leciał obok nich zamaskowany pociąg przeciwlotniczy, z którym Liberatory wymieniały ogień na wysokości kilkunastu metrów. Kane i Johnson doprowadzili swoje grupy nad rafinerie Astra Română i Columbia Aquila, ponosząc ciężkie straty, i obaj otrzymali Medal Honoru. Wydzielony oddział 44 Grupy ppłk. Jamesa Poseya trafił bez strat w rafinerię Creditul Minier w Brazi.

389 Grupa, po krótkim zabłądzeniu w chmurach, zaatakowała zgodnie z planem rafinerię Steaua Română w Câmpinie między 12.10 a 12.20, z wysokości 60–200 metrów, i ciężko ją uszkodziła. Jednym ze straconych przez nią samolotów pilotował ppor. Lloyd Hughes. Mimo wycieku paliwa z przestrzelonych zbiorników utrzymał kurs nad płonącym celem, aż bombardier zrzucił bomby, a potem próbował awaryjnie lądować w korycie rzeki. Hughes zginął i jako piąty uczestnik nalotu otrzymał Medal Honoru, trzeci przyznany pośmiertnie.

Powrót i straty

Nad celami bombowce spędziły kilkanaście minut. Droga powrotna okazała się niemal równie niebezpieczna. Nad Bułgarią rozbite formacje przechwyciły niemieckie i bułgarskie myśliwce, a nad Morzem Jońskim Messerschmitty z Grecji zestrzeliły kolejne maszyny. Grupy nie zebrały się ponownie, jak przewidywał plan, i wracały oddzielnie. Uszkodzone samoloty lądowały na Cyprze, Malcie i Sycylii, gdzie od trzech tygodni trwała inwazja aliantów. Osiem maszyn wylądowało w neutralnej Turcji, gdzie internowano załogi. Liberatory, które dotarły do Bengazi, przebywały w powietrzu od 13 do 14 godzin.

Do Libii wróciło tylko 88 bombowców, z czego 55 miało uszkodzenia. Amerykanie stracili, w zależności od sposobu liczenia, 53 lub 54 samoloty, z których 44 padły ofiarą obrony przeciwlotniczej i myśliwców. Bilans ludzki także różni się w zależności od źródła. Według Muzeum Narodowego Sił Powietrznych USA z 1726 lotników (inne dane mówią o 1751) nie wróciło blisko 500: 310 zginęło lub zaginęło, a 186 dostało się do niewoli lub zostało internowanych. Inne zestawienia mówią o 532 straconych lotnikach, a część opracowań, w tym polska Wikipedia, podaje około 660. Do niewoli państw Osi trafiło 108 lotników, w Turcji internowano 78, a czterech lotników ukryli jugosłowiańscy partyzanci. Po nalocie dowództwo bombowe 9 Armii Lotniczej miało przez pewien czas tylko około trzydziestu sprawnych Liberatorów. Za operację przyznano pięć Medali Honoru, najwięcej w historii za jedną akcję lotniczą, a ponadto 56 Krzyży za Wybitną Służbę.

Straty obrońców były znacznie mniejsze. Rumuńskie lotnictwo wykonało 59 lotów bojowych, a Luftwaffe 89. Według źródeł rumuńskich i niemieckich Rumuni stracili dwa samoloty, Niemcy pięć. Wśród żołnierzy było 19 zabitych i 97 rannych. Pod Corlătești jeden z Liberatorów spadł wprost na stanowisko ciężkiej baterii, zabijając swoją załogę i sześciu artylerzystów. Bombowce, które musiały pozbyć się bomb nad przypadkowymi celami, zabijały też ludzi w kilku bułgarskich miejscowościach.

Skutki

Alianci ocenili po nalocie, że zniszczyli około 40 procent mocy przerobowych rafinerii Ploeszti, a wyprawę przedstawiano jako sukces. Zdjęcia lotnicze wykonane w następnych tygodniach i późniejsze analizy pokazały, że nalot nie zmniejszył produkcji paliw. Rafinerie Ploeszti przed nalotem pracowały poniżej pełnych możliwości, więc Niemcy i Rumuni przenieśli przerób ropy do zakładów nieuszkodzonych. Większość szkód naprawiono w ciągu kilku tygodni, a według amerykańskich analiz już we wrześniu produkcja paliw była wyższa niż przed atakiem. Najciężej trafione rafinerie, Creditul Minier i Columbia Aquila, nie wróciły do pracy aż do jesieni 1944 roku. Utracono jednak przede wszystkim rezerwę mocy przerobowych, która miała osłonić przemysł przed kolejnymi atakami.

Marszałek Ion Antonescu odwiedził po nalocie Ploeszti i Câmpinę. Na jego polecenie utworzono specjalny korpus do usuwania skutków bombardowań, rozbudowano maskowanie i obronę przeciwlotniczą. Kolejne dowództwa alianckie wyciągnęły z „czarnej niedzieli” jasną naukę: nalot ciężkich bombowców z niskiego pułapu na silnie broniony cel był zbyt kosztowny. Amerykańskie lotnictwo nigdy już nie powtórzyło takiej operacji na podobną skalę.

Miejsce w wojnie

Operacja „Tidal Wave” była najbardziej kosztownym, proporcjonalnie do użytych sił, dużym nalotem alianckim całej wojny. Pokazała zarazem, jak ważna dla Rzeszy była rumuńska ropa i jak trudno ją było zniszczyć jednym uderzeniem. Lotnictwo armii USA w ciągu dwóch lat przeszło od kilku eskadr do potężnych flot ciężkich bombowców. W lipcu 1943 roku zamówiło nawet B-36, następcę Liberatora z tych samych zakładów Consolidated, bombowiec, który miał latać przez ocean. Ploeszti, choć wciąż zbyt odległe dla eskorty myśliwców, pozostało na liście najważniejszych celów.

Nalot nie miał bezpośredniej kontynuacji, bo po stratach 1 sierpnia lotnictwo w Afryce nie mogło go powtórzyć. Amerykańskie bombowce wróciły nad Ploeszti dopiero po zajęciu baz we Włoszech. Od kwietnia 1944 roku rafinerie regularnie atakowała z Foggii amerykańska 15 Armia Lotnicza w ramach programu gen. Carla Spaatza, a nocą bombowce RAF. Tym razem nalotom towarzyszyła eskorta myśliwców, a bombardowano z dużej wysokości. Kampania naftowa przyniosła skutek: latem 1944 roku produkcja paliw w Rumunii gwałtownie spadła. Bombardowania zakończyły się w sierpniu 1944 roku, po przewrocie w Bukareszcie, który obalił Antonescu i przeprowadził Rumunię na stronę aliantów. Według zestawień przytaczanych w literaturze cała kampania przeciw Ploeszti kosztowała alianckie lotnictwo 324 samoloty, a alianci stracili około 1700 zabitych i 1500 wziętych do niewoli lotników. Dla Niemiec utrata rumuńskiej ropy była jednym z najcięższych ciosów ostatniego roku wojny.

Źródła

  1. historyofwar.org · operation tidalwave
  2. airandspaceforces.com · 1207wave
  3. Operation Tidal Wave · Wikipedia (en)

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.