TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Kluczowe wydarzenie

Zbrodnia w Kalawricie

Kategoria:
Zbrodnie i represje
Front:
Bałkany
Data:
13 grudnia 1943
Autor:
Łukasz
Tagi:
Grecja, Wehrmacht, ruch oporu, ludność cywilna

W poniedziałek 13 grudnia 1943 roku, wczesnym rankiem, żołnierze niemieckiej 117 Dywizji Strzelców spędzili mieszkańców górskiego miasteczka Kalawrita na północy Peloponezu do budynku szkoły. Kobiety i małe dzieci zamknięto w środku, mężczyzn i starszych chłopców wyprowadzono na zbocze wzgórza nad miastem. Gdy żołnierze plądrowali i podpalali domy, mężczyźni czekali kilka godzin pod lufami ukrytych karabinów maszynowych. Po południu, na sygnał dwóch rakiet, ogień otworzono do całej grupy. W Kalawricie zginęło tego dnia według różnych obliczeń od około 440 do ponad 500 mężczyzn i chłopców – najmłodsi mieli dwanaście, trzynaście lat. Przeżyło kilkunastu, przywalonych ciałami zabitych. Masakra była kulminacją niemieckiej akcji przeciwpartyzanckiej, w której łącznie zabito niemal 700 cywilów i zniszczono kilkadziesiąt wsi i klasztorów. W Grecji nazywa się ją „holokaustem Kalawryty” (Ολοκαύτωμα των Καλαβρύτων) i uważa za najkrwawszą zbrodnię niemieckiej okupacji kraju.

Peloponez pod okupacją

Po niemieckiej inwazji wiosną 1941 roku kraj podzielono na strefy okupacyjne Niemiec, Włoch i Bułgarii. Peloponez, a z nim Kalawrita, przypadł Włochom. Miasteczko liczyło przed wojną niecałe 2,3 tys. stałych mieszkańców, latem znacznie więcej: zębata kolejka z Diakopto nad Zatoką Koryncką czyniła z niego modne letnisko zamożnych rodzin z Aten i Patras. Kalawrita miała też szczególne miejsce w greckiej pamięci narodowej: w pobliskim klasztorze Ajia Lawra (Agia Lavra) według tradycji rozpoczęło się w marcu 1821 roku powstanie, które dało początek wojnie o niepodległość Grecji.

Wiosną 1943 roku, w obawie przed aliancką inwazją na południe Bałkanów, niemieckie dowództwo postanowiło wzmocnić Włochów na Peloponezie własnymi wojskami. Przysłano tam 117 Dywizję Strzelców, przemianowaną i przeformowaną z 717 Dywizji Piechoty – jednostki złożonej w dużej mierze ze starszych roczników z Austrii, która w październiku 1941 roku w Serbii brała udział w masowych egzekucjach w Kraljevie i Kragujevacu. Dowództwo objął Bawarczyk, gen. Karl von Le Suire, wcześniej dowódca pułku strzelców górskich na Kaukazie. Według niemieckich dokumentów, na które powołuje się niemiecki historyk Hermann Frank Meyer, Le Suire otwarcie gardził Grekami, a dowódca wojskowy w Grecji gen. Wilhelm Speidel już przy przyjęciu dywizji mówił jej oficerom, że walka z partyzantami to „wojna totalna”, wymagająca „twardości i pewnej brutalności”. W listopadzie 1943 roku dywizja liczyła około 17 tys. żołnierzy.

Po kapitulacji Włoch we wrześniu 1943 roku Niemcy rozbroili włoskie garnizony i zostali jedynymi okupantami Peloponezu. Kontrolowali jednak głównie wybrzeża i drogi. Górzyste wnętrze półwyspu, zwłaszcza północne pasmo między Patras, Kalawritą i Ejo, należało coraz bardziej do partyzantów ELAS – zbrojnego ramienia lewicowego Frontu Wyzwolenia Narodowego (EAM), utworzonego we wrześniu 1941 roku. Niemcy mieli już za sobą na Krecie wrześniową zbrodnię w Viannos, a na wyspach jońskich – rozstrzeliwanie włoskich jeńców na Kefalinii i zajęcie Korfu. Na Peloponezie zaczęli przygotowywać dużą akcję, która miała okrążyć oddziały partyzanckie w górach wokół Kalawryty i zniszczyć je w walce.

Jeńcy z Kerpini

W połowie października 1943 roku dywizja wysłała w rejon Kalawryty kompanię kpt. Hansa Schobera, która miała rozpoznać teren i drogi przed planowaną operacją. Oddział był lekko uzbrojony i nie miał radiostacji. 16 października pod wsią Kerpini wpadł w zasadzkę ELAS, a po walce, w której zabrakło mu amunicji, następnego dnia się poddał. Liczba wziętych do niewoli różni się w źródłach: niemiecki historyk Hermann Frank Meyer podaje 81 jeńców, inne opracowania – 78. Kilku żołnierzom udało się uciec i zawiadomić dywizję.

Jeńców przeprowadzono przez Kalawritę, gdzie spędzili noc w budynku szkoły. Mieszkańcy Kerpini i Kalawryty opatrywali rannych Niemców, a trzech z nich trafiło do miejscowego szpitala. Następnego dnia, mimo sprzeciwu personelu i miejscowych notabli, tych trzech wydano krewnym osiemnastoletniego gimnazjalisty z sąsiedniej wsi, którego Niemcy powiesili publicznie w Kalawricie 1 września. Ranni zostali zamordowani; mieszkańcy pochowali ich potem uroczyście na miejscowym cmentarzu, chcąc pokazać, że nie mają z tym zabójstwem nic wspólnego. Pozostałych jeńców partyzanci przenieśli do wsi Mazeika (dziś Klitoria), gdzie pracowali w warsztatach i przy wyrębie lasu, pilnowani dość swobodnie.

Przez kolejne tygodnie trwały rokowania o wymianę jeńców, w których pośredniczyli duchowni prawosławni. Partyzanci żądali za każdego Niemca uwolnienia pięćdziesięciu greckich zakładników – była to odwrócona niemiecka „kwota odwetowa”. Rozmowy nic nie dały. W tym samym czasie Niemcy wzięli na Peloponezie, według Meyera, około 4 tys. zakładników cywilnych, a pod koniec listopada rozstrzelali 118 z nich. Czy dowództwo dywizji poważnie myślało o wymianie, czy tylko grało na czas, pozostaje niejasne.

Operacja „Kalawrita”

25 listopada Le Suire wydał ostateczny rozkaz do akcji, nazwanej teraz „Unternehmen Kalawrita”, z początkiem wyznaczonym na 5 grudnia. Obok rozbicia partyzantów jej celem było odbicie jeńców i – jak to ujęto – „odpowiednie środki odwetowe”. Około 3 tys. żołnierzy wyruszyło z Patras, Ejo, Koryntu, Argos, Pirgos i Tripolis w kilku grupach bojowych, wspieranych przez samoloty Luftwaffe. Dowodził nią początkowo Julius Wölfinger, a po jego wypadku samochodowym 8 grudnia – Hans Ebersberger.

W pierwszych dniach dochodziło do potyczek, ale partyzanci za każdym razem się wymykali. Niemcy palili po drodze wsie i klasztory i zabijali chłopów. Gdy wiadomość o zbliżaniu się kolumn dotarła do Mazeiki, partyzanci w pośpiechu wyprowadzili jeńców do sąsiedniej wsi Mazi. Po południu 7 grudnia jeńców, prowadzonych małymi grupami na zbocze, rozstrzelano, a ciała zrzucono do wąwozu; ocalało dwóch. Kto w ELAS wydał ten rozkaz, do dziś jest przedmiotem sporu. Jeden z ocalałych dotarł do Niemców, a ciała odnaleziono 11 grudnia.

Odwet przed Kalawritą, 8–12 grudnia

Gdy 8 grudnia wiadomość o śmierci jeńców dotarła do sztabu dywizji, Le Suire rozkazał „jako natychmiastowy środek odwetowy” rozstrzelać ludność męską i spalić miejscowości. Powoływano się przy tym na wytyczne szefa OKW Wilhelma Keitla z 1941 roku o zbiorowych represjach za ataki partyzanckie – tę samą logikę odpowiedzialności zbiorowej, którą Niemcy stosowali na całych okupowanych Bałkanach. Jeszcze tego dnia we wsi Rogi przed cerkwią rozstrzelano 58 mężczyzn w wieku od 17 do 90 lat, w Kerpini – 37, a w dwóch wsiach o nazwie Zachlorou około dwudziestu – dwunastu z nich w tunelu kolejki zębatej. W pobliskim słynnym monasterze Mega Spileo zginęło około dwudziestu mnichów, mieszkańców i gości, a sam klasztor spłonął. Według greckich obliczeń zanim Niemcy weszli do Kalawryty, zginęło w tych wsiach co najmniej 143 mężczyzn.

Pierwsze oddziały otoczyły Kalawritę rano 9 grudnia. Żołnierzy zakwaterowano w domach mieszkańców, burmistrz musiał wydać listę partyzantów z miasteczka, których domy natychmiast spalono, wprowadzono godzinę policyjną. Ebersberger zapewniał, że Niemcom chodzi tylko o partyzantów, i wielu mieszkańców mu uwierzyło. Tymczasem 10 grudnia stało się jasne, że główny cel operacji zawiódł: oddziały ELAS zdążyły się wymknąć z okrążenia. Le Suire nakazał zakończyć akcję i „oczyścić” zajęty obszar, a Kalawritę, Mazeikę i wszystkie miejscowości, w których „udowodniono, że bandy znalazły schronienie”, przed odejściem „zrównać z ziemią”. Tego dnia zastrzelono pięciu mieszkańców, którzy złamali godzinę policyjną.

12 grudnia żołnierze zabrali mieszkańcom cały inwentarz żywy i odesłali go do Patras. Po południu Ebersberger zapewnił przewodniczącego gminy, że ludności nic się nie stanie, a nazajutrz wojsko odejdzie. Część kolumn rzeczywiście wyjechała w stronę Patras. Wieczorem dowódca wydał oficerom rozkazy do egzekucji. Niektórzy kwaterujący w domach żołnierze ostrzegli gospodarzy i kilku mężczyznom udało się ukryć.

13 grudnia

Około szóstej rano 13 grudnia mieszkańców obudziły dzwony. Wszyscy – mężczyźni, kobiety i dzieci – mieli się stawić w szkole z jednodniowym prowiantem i kocem. Już w progu oficerowie dzielili ludzi na dwie grupy. Oficjalnie wybierano mężczyzn od 15 do 65 lat, ale decydował wygląd i najmłodsze ofiary miały około dwunastu lat. Kobiety, dzieci i kilku starców zamknięto w szkole. Mężczyzn wyprowadzono na pole na wzgórzu Kapi, około 700 metrów nad miasteczkiem, i otoczono.

Ebersberger podzielił żołnierzy na cztery grupy: jedna plądrowała i podpalała miasto, druga pilnowała szkoły, trzecia konwojowała mężczyzn i otaczała wzgórze, czwarta, pod dowództwem Austriaka Willibalda Akamphubera, stanowiła pluton egzekucyjny. Z banku wyniesiono zawartość skarbca, do którego otwarcia sprowadzono ze wzgórza dyrektora. Mężczyźni przez kilka godzin patrzyli, jak płonie ich miasto, w którym w szkole wciąż byli zamknięci ich bliscy. Ogień objął w końcu także budynek szkoły; kobiety wyłamały drzwi i wyskakiwały z okien, uciekając do pobliskiego lasu. W ścisku zginęła co najmniej jedna starsza kobieta. Późniejsza legenda o niemieckim lub austriackim żołnierzu, który miał otworzyć drzwi szkoły, według dzisiejszego stanu badań nie znajduje potwierdzenia.

Na wzgórzu mężczyźni w pewnej chwili dostrzegli zamaskowane karabiny maszynowe. Akamphuber, według relacji ocalałych, jeszcze raz dał im „żołnierskie słowo”, że nic im nie grozi. Wczesnym popołudniem, około 14.30–15.00, ze stanowiska dowodzenia wystrzelono dwie rakiety. Karabiny maszynowe oddały kilka długich serii, po czym żołnierze chodzili wśród ciał i dobijali z pistoletów każdego, kto dawał oznaki życia. Według miejscowej tradycji zegar na wieży katedry w Kalawricie zatrzymano na godzinie 14.34, chwili egzekucji – tak wskazuje do dziś. Spośród rozstrzelanych przeżyło ciężko rannych dwunastu albo trzynastu mężczyzn; o ich istnieniu Niemcy nie wiedzieli. Jeden zmarł kilka dni później.

Ajia Lawra i bilans operacji

W nocy i nazajutrz wdowy grzebały mężczyzn w zamarzniętej ziemi, częściowo wprost na wzgórzu, częściowo na cmentarzu, dokąd znosiły ciała na kocach. Niemal wszystkie domy – około tysiąca – były spalone lub zrujnowane, zapasy i bydło zrabowane, a w środku zimy kobiety z dziećmi zostały bez dachu nad głową i bez żywności. 14 grudnia wojsko odeszło. Po drodze żołnierze podpalili klasztor Ajia Lawra, symbol powstania 1821 roku, i zabili tam kilku mnichów, a także spalili kolejne wsie i opuszczoną już przez większość mieszkańców Mazeikę. Pierwszą pomoc – chleb i koce – przynieśli 15 grudnia chłopi z sąsiednich wsi; wkrótce dotarły dwie pielęgniarki i lekarz Greckiego Czerwonego Krzyża. Do Kalawryty wrócili też partyzanci ELAS, przyjęci przez wiele kobiet wrogo: obwiniano ich o sprowokowanie odwetu i pozostawienie ludności bez obrony.

Liczby ofiar różnią się w zależności od źródła i od tego, co się liczy. Niemiecki raport końcowy z operacji mówi o 696 rozstrzelanych Grekach i 28 zniszczonych miejscowościach, a o 511 zabitych w samej Kalawricie 13 grudnia – nie wiedząc o ocalałych. Muzeum Holokaustu Kalawryty podaje 465 rozstrzelanych w miasteczku tego dnia. Hermann Frank Meyer w swoim szczegółowym opracowaniu z 2002 roku doliczył się co najmniej 693 zabitych w całej operacji (676 cywilów i 17 partyzantów), w tym 486 w Kalawricie w dniach 10, 13 i 14 grudnia, oraz ponad 50 zniszczonych osiedli; nowsze greckie obliczenia mówią o 677 zamordowanych cywilach, z tego 499 z Kalawryty. Krążące po wojnie liczby znacznie przekraczające tysiąc zabitych historycy uznają za zawyżone. Dla samych Niemców operacja była porażką: poza „odwetem” nie osiągnęli żadnego z jej celów.

Sprawcy i rozliczenie

Krytyka, jaka pojawiła się w samym Wehrmachcie, dotyczyła przede wszystkim skuteczności: dowódca Grupy Armii E gen. Alexander Löhr i Speidel uznali, że takie akcje tylko pchają ludność do partyzantów, i zakazali podobnie drastycznych środków. Ebersberger w raporcie końcowym pisał, że on i jego żołnierze wykonali rozkaz zniszczenia „nie tylko z poczucia obowiązku, lecz z pełnego przekonania”.

Już w listopadzie 1944 roku Komisja Narodów Zjednoczonych ds. Zbrodni Wojennych – powołana w ślad za deklaracją z pałacu św. Jakuba – przyjęła oskarżenia w tej sprawie, a w 1947 roku akt oskarżenia sporządził grecki sąd wojskowy. W amerykańskim procesie generałów działających na południowym wschodzie Europy (tzw. procesie zakładników) w Norymberdze w 1948 roku Speidel i dowódca wojsk w południowej Grecji gen. Hellmuth Felmy zostali skazani – również za Kalawritę – na 20 i 15 lat więzienia; obaj wyszli na wolność na początku lat 50. Trybunał nazwał masakrę „zwykłym morderstwem”. Bezpośredni sprawcy nigdy nie stanęli przed sądem: Le Suire zmarł w 1954 roku w radzieckiej niewoli, Ebersberger zaginął w 1944 roku na froncie wschodnim, Akamphuber i żołnierze plutonu egzekucyjnego nie byli ścigani. Zachodnioniemiecka prokuratura umorzyła postępowanie przeciw jednemu z dowódców grup bojowych, uznając egzekucje za dopuszczalny środek walki z partyzantami.

Pamięć

Kalawrita stała się w Grecji symbolem cierpień okupacji, „miastem męczenników”. Na wzgórzu Kapi w latach 70. wzniesiono pomnik z nazwiskami zabitych, kaplicą, rzeźbą „Skamieniałej matki” i wielkim białym krzyżem; na zboczu widnieją napisy „Nigdy więcej wojen” i „Pokój”. Co roku 13 grudnia odbywają się tam uroczystości żałobne z udziałem przedstawicieli państwa i Kościoła. W 2005 roku w odbudowanym budynku dawnej szkoły, w której zamknięto kobiety i dzieci, otwarto Muzeum Holokaustu Kalawryty; zainaugurował je prezydent Konstandinos Stefanopulos. Zbrodni poświęcił swoje „Requiem” (1984) Mikis Theodorakis, a o wdowach z Kalawryty pisała Charlotte Delbo, więźniarka Auschwitz.

Pierwszą Niemką, która po wojnie przyjechała do Kalawryty, była w 1952 roku działaczka SPD Ehrengard Schramm; zorganizowała dla kilkudziesięciu chłopców z miasteczka naukę zawodu w Niemczech. Odszkodowań przeznaczonych wprost dla Kalawryty nigdy nie wypłacono – część rodzin otrzymała jedynie niewielkie sumy z ogólnej kwoty, którą RFN przekazała Grecji w 1960 roku, a pozwy ocalałych przeciw Niemcom sądy oddalały, powołując się na immunitet państwa. W kwietniu 2000 roku prezydent RFN Johannes Rau złożył wieniec na wzgórzu Kapi i wyraził wstyd i żal z powodu zbrodni. Sprawa reparacji wojennych pozostaje sporna między Atenami a Berlinem do dziś.

Miejsce w wojnie

Kalawrita była najkrwawszym, ale nie jedynym przykładem tego, jak Wehrmacht prowadził walkę z partyzantami w Grecji jesienią i zimą 1943 roku. Po wyjściu Włoch z wojny Niemcy musieli sami pilnować całego kraju, obawiali się alianckiego desantu, a ELAS rosła w siłę. Odpowiedzią była polityka zbiorowego odwetu: za każdego zabitego żołnierza rozstrzeliwano dziesiątki zakładników, a wsie, w których mogli się ukrywać partyzanci, palono razem z mieszkańcami. Podobne akcje prowadziła wtedy w Epirze 1 Dywizja Strzelców Górskich, a w czerwcu 1944 roku oddziały SS dokonały zbrodni w Distomo.

Terror nie złamał ruchu oporu – przeciwnie, pchał do partyzantów kolejnych ludzi, a zarazem pogłębiał podziały wśród samych Greków, z których część obwiniała ELAS o ściągnięcie odwetu na bezbronne miasta. Te podziały, nałożone na trwające już od jesieni 1943 roku starcia ELAS z konkurencyjną EDES, zaważyły na losach kraju po wyzwoleniu w 1944 roku i doprowadziły do wojny domowej. Kalawrita, wraz z Viannos i Distomo, stała się zaś jednym z głównych argumentów w powojennych sporach o niemiecką odpowiedzialność za okupację Grecji.

Źródła

  1. tovima.com · amp
  2. artsandculture.google.com · hQXBvtpmfOhVLA
  3. Massacre of Kalavryta · Wikipedia (en)
  4. Massaker von Kalavryta · Wikipedia (de)

W tym samym czasie

(01)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.