TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Kluczowe wydarzenie

Zbrodnia na Kefalinii

Kategoria:
Zbrodnie i represje
Front:
Bałkany
Data:
21 września 1943
Autor:
Łukasz
Tagi:
Włochy, Grecja, Wehrmacht, jeńcy wojenni

Rankiem 21 września 1943 roku na greckiej wyspie Kefalinia (zwanej też Kefalonią) niemieccy strzelcy górscy przestali brać jeńców. Włoscy żołnierze z 33 Dywizji Piechoty „Acqui”, którzy od tygodnia bronili się przed byłym sojusznikiem, a teraz – bez amunicji, bez wsparcia z powietrza i bez nadziei na pomoc z Italii – wychodzili z rękami w górze, byli rozstrzeliwani na miejscu, całymi plutonami i kompaniami. Następnego dnia dowódca dywizji, gen. Antonio Gandin, skapitulował. Egzekucje nie ustały: 24 września rozstrzelano jego samego i większość jego oficerów. To, co Włosi nazywają l’eccidio di Cefalonia, stało się jedną z największych zbrodni popełnionych na jeńcach wojennych w czasie II wojny światowej.

Włoski garnizon na Wyspach Jońskich

Po niemieckiej inwazji na Grecję wiosną 1941 roku kraj podzielono na strefy okupacyjne. Największą przejęły Włochy, a wraz z nią Wyspy Jońskie, które rząd Benita Mussoliniego traktował jako przyszły nabytek terytorialny. W 1943 roku garnizon Kefalinii stanowiła dywizja „Acqui”: dwa pułki piechoty (17 i 317), 33 pułk artylerii, legion Czarnych Koszul, baterie nadbrzeżne marynarki i służby – razem około 11,5 tysiąca żołnierzy i ponad 500 oficerów. Trzeci pułk dywizji, 18, stał osobno na Korfu. Od czerwca dowodził nią 52-letni gen. Antonio Gandin, weteran frontu wschodniego, odznaczony niemieckim Krzyżem Żelaznym, uchodzący za germanofila.

Latem, gdy Niemcy zaczęli liczyć się z odejściem Włoch z wojny, wzmocnili swoje siły na Bałkanach. Na Kefalinię trafiło około 2 tysięcy żołnierzy niemieckich – dwa bataliony forteczne 966 pułku grenadierów z działami samobieżnymi i kilkoma czołgami – pod dowództwem ppłk. Johannesa Bargego. Wyspa podlegała w niemieckim systemie XXII Korpusowi Górskiemu gen. Huberta Lanza, a ten Grupie Armii E gen. Alexandra Löhra.

Rozkazy, których nie było

Wieczorem 8 września 1943 roku marszałek Pietro Badoglio ogłosił przez radio zawieszenie broni z aliantami, podpisane pięć dni wcześniej w Cassibile. Niemcy byli przygotowani: tego samego wieczoru ruszyła operacja „Achse” – rozbrajanie wojsk włoskich we Włoszech, na południu Francji i na Bałkanach. Większość włoskich dywizji w Grecji, Albanii i Jugosławii złożyła broń w ciągu kilku dni, często w zamian za obietnicę powrotu do domu, której potem nie dotrzymano.

Gandin otrzymał najpierw rozkaz dowódcy 11 Armii w Atenach, gen. Carla Vecchiarellego: nie atakować Niemców, jeśli ci nie zaatakują, i odpowiadać siłą na siłę. Dokument był mglisty, a Vecchiarelli sam wkrótce skapitulował przed Niemcami. Jeszcze w nocy z 8 na 9 września Gandin – zgodnie z warunkami rozejmu – odesłał do Brindisi większość jednostek pływających, tracąc w ten sposób możliwość ewakuacji. 9 września rozpoczął rozmowy z Bargem. Obaj oficerowie, którzy dotąd dobrze się rozumieli, umówili się, że poczekają na instrukcje.

11 września do Gandina dotarły depesze Comando Supremo z Brindisi, podpisane przez szefa sztabu generalnego gen. Vittoria Ambrosia: wojska niemieckie należy uważać za nieprzyjacielskie, a próbom rozbrojenia przeciwstawić się z bronią w ręku. Tego samego dnia Barge postawił ultimatum z trzema możliwościami: walczyć dalej u boku Niemiec, walczyć przeciw nim albo pokojowo oddać broń. Gandin, wahając się, prowadził dalsze rokowania; jako gest dobrej woli wycofał oddziały z górującego nad stolicą wyspy, Argostoli, masywu Kardakata, co później okazało się poważnym błędem. 12 września był gotów oddać broń w zamian za repatriację.

„Referendum” i tydzień walk

Młodsi oficerowie, zwłaszcza artylerzyści i oficerowie rezerwy, nie chcieli oddać broni. Wiadomości z kontynentu – że rozbrojeni Włosi zamiast do domu jadą w wagonach towarowych na północ – podważały niemieckie obietnice, a 18 pułk na Korfu przekazał przez radio, że odrzucił porozumienie z Niemcami. Rankiem 13 września, gdy do Argostoli podchodził niemiecki konwój z posiłkami, baterie włoskie z własnej inicjatywy otworzyły ogień i zatopiły dwie barki desantowe; zginęło pięciu Niemców.

W nocy z 13 na 14 września Gandin zrobił rzecz w armii bez precedensu: kazał zapytać oddziały, czy wolą przejść na stronę Niemców, oddać broń i liczyć na repatriację, czy stawić opór. Ta tzw. konsultacja, nazywana później „referendum”, przyniosła zdecydowaną większość za oporem, choć jej dokładnych wyników nie znamy, a historycy spierają się, na ile była spontaniczna. 14 września Gandin odpowiedział Niemcom, że dywizja nie zbierze się w rejonie portu Sami do rozbrojenia i odda co najwyżej ciężką broń; zażądał, by Niemcy opuścili wyspę.

Niemieckie ultimatum wygasło 15 września. Tego dnia nad włoskimi pozycjami pojawiły się bombowce nurkujące Junkers Ju 87 startujące z lotnisk na Peloponezie. Na ziemi Włosi mieli początkowo przewagę liczebną: rozbili niemiecki batalion pod Argostoli i wzięli kilkuset jeńców (źródła mówią o 400–500). Gandin raz po raz prosił Brindisi o pomoc. Odpowiedzi nie dostał; posłaniec wysłany łodzią Czerwonego Krzyża dotarł do Brindisi, gdy było już za późno. Według części relacji włoskie lotnictwo stacjonujące w Apulii było gotowe do interwencji, lecz alianci jej nie dopuścili, a dwa torpedowce płynące w stronę wyspy zawrócono do portu.

Od 17 września Niemcy przerzucali na Kefalinię posiłki z Epiru: bataliony 98 pułku strzelców górskich z 1 Dywizji Górskiej i batalion 104 Dywizji Strzelców – grupę bojową mjr. Haralda von Hirschfelda, której Lanz powierzył całą operację, odsuwając Bargego. Żołnierze 98 pułku mieli już za sobą zbrodnie na ludności cywilnej w Epirze, m.in. w Kommeno w sierpniu 1943 roku. 18 września Naczelne Dowództwo Wehrmachtu Wilhelma Keitla wydało rozkaz, by „z powodu podłego i zdradzieckiego zachowania” Włochów na Kefalinii nie brać jeńców. Wcześniej Adolf Hitler polecił, by włoskich oficerów, którzy stawią opór, rozstrzeliwać jako zdrajców, a żołnierzy deportować na wschód do pracy przymusowej.

Kolejne dni walk przesądziły o wyniku. Niemcy panowali w powietrzu, mieli doświadczonych żołnierzy i przewagę ognia; włoscy poborowi, wspierani przez nieliczne oddziały greckiej partyzantki ELAS i miejscową ludność, cofali się z ciężkimi stratami. 18 września pod mostem w Kimonico poległo kilkuset Włochów, a 21 września kolejne setki zginęły w nalotach sztukasów i walkach w głębi wyspy.

Masakra

Od rana 21 września strzelcy górscy, w znacznej części Austriacy i Bawarczycy, wykonywali rozkaz dosłownie. Włochów, którzy się poddawali, rozstrzeliwano z broni maszynowej tam, gdzie stali, albo prowadzono grupami do kamieniołomów, wąwozów i ogrodów otoczonych murem – jak koło wsi Frangata – i tam zabijano. Według niemieckiego uczestnika, Austriaka Alfreda Richtera, ciała układano w stosy, a żołnierze zdejmowali zabitym buty. Bawarczyków, którzy zaprotestowali, zagrożono rozstrzelaniem. Dowódca piechoty dywizyjnej, gen. bryg. Luigi Gherzi, został zabity zaraz po wzięciu do niewoli 22 września, gdy walki jeszcze trwały.

22 września Gandin, nie mając już amunicji ani możliwości dalszego oporu, poddał resztki dywizji. Kapitulacja nie przerwała zabijania. 24 września Gandina i jego oficerów przewieziono w okolice przylądka San Teodoro koło Argostoli, w miejsce nazwane później Casetta Rossa („czerwony domek”), i po doraźnym wyroku sądu polowego rozstrzelano grupami. Liczba zabitych tam oficerów jest różnie podawana – od około 130 do ponad 190 – a w ciągu całego tygodnia zginęło kilkuset oficerów dywizji. Kapelan Romualdo Formato, jeden z nielicznych ocalałych, opisał, jak skazani modlili się, płakali, wołali imiona żon i matek, a Niemcy wołali, że udzielą pomocy rannym, by dobić tych, którzy się zgłosili. Egzekucje wstrzymano, gdy przy życiu pozostało 37 oficerów. Niemiecki oficer zwolnił też tych, którzy dowiedli, że pochodzą z Południowego Tyrolu.

Ciała palono na stosach albo wywożono na morze i topiono z obciążeniem; marynarzy zmuszonych do tej pracy zabito. Mieszkańcy Argostoli przez wiele dni widzieli niepochowane zwłoki na ulicach i w porcie. Grecy ukrywali zbiegów, część ocalałych przeszła do partyzantki. Pozostałych jeńców – kilka tysięcy ludzi – Niemcy zaczęli wywozić na kontynent. 28 września na minie u wybrzeży wyspy zatonął przepełniony parowiec „Ardena” z 840 jeńcami; zginęło około 720. 13 października na minie poszedł na dno parowiec „Marguerite” (w części źródeł „Marguerita”), na którym zginęło około 540 z 900 jeńców. Ocalałych czekały obozy jenieckie i praca przymusowa w Rzeszy i na okupowanym wschodzie.

Ile było ofiar

Liczby z Kefalinii od dziesięcioleci są przedmiotem sporu. Komunikat włoskiej Rady Ministrów z 13 września 1945 roku mówił o 9 tysiącach żołnierzy i 406 oficerach zabitych w walce, rozstrzelanych i utopionych. Na tej podstawie przez lata powtarzano, że Niemcy rozstrzelali około 5 tysięcy jeńców, a dalsze około 3 tysiące zginęły na morzu – z takich liczb korzystają też popularne chronologie wojny, mówiące o ponad 4,5 tysiąca straconych i 3 tysiącach zaginionych podczas transportu. Włoski historyk Giorgio Rochat szacował w 1993 roku łączne straty na Kefalinii na około 6,5 tysiąca zabitych.

Nowsze badania oparte na dokumentach niemieckich przyniosły znaczną korektę. Niemiecki historyk Hermann Frank Meyer, porównując stan dywizji (około 10,7 tysiąca ludzi obecnych na wyspie) z liczbą jeńców wywiezionych na kontynent i zatrzymanych na miejscu, obliczył, że na Kefalinii Niemcy zabili w walce i w egzekucjach nieco ponad 2,5 tysiąca Włochów, a z utopionymi łączna liczba ofiar wynosi około 4 tysięcy. Z samych egzekucji przypada na to, według różnych obliczeń, od około 2 do około 2,5 tysiąca ludzi; na morzu zginęło co najmniej 1,3 tysiąca jeńców. Rochat przyznał później publicznie, że jego wcześniejsza liczba była zawyżona. Gianni Oliva podsumował, że łączne straty mieszczą się najpewniej w przedziale od 3,5 do 5 tysięcy. Pewne jest, że w walkach poległo około 1,3 tysiąca Włochów, a straty niemieckie były wielokrotnie mniejsze. Spór o liczby nie zmienia istoty rzeczy: tysiące rozbrojonych jeńców zabito z rozkazu najwyższych władz Wehrmachtu.

Korfu, Kos i los internowanych

Kefalinia nie była wyjątkiem. Na Korfu, gdzie stało około 8 tysięcy Włochów, w tym 18 pułk „Acqui”, Niemcy wylądowali 24 września; garnizon skapitulował następnego dnia, a 26 września Lanz nakazał rozstrzelać oficerów, którzy kierowali oporem. Starsze opracowania mówią o zabiciu wszystkich 280 oficerów z wyspy, nowsze badania wskazują na mniejszą liczbę. W październiku podobny los spotkał około stu oficerów pojmanych po walkach na Kos na Dodekanezie, gdzie Włosi walczyli razem z Brytyjczykami w toczącej się kampanii dodekaneskiej. Zdecydowana większość żołnierzy włoskich rozbrojonych we wrześniu 1943 roku – ponad 600 tysięcy ludzi – trafiła do niewoli niemieckiej. Niemcy nie uznali ich za jeńców wojennych, lecz nadali im status „włoskich internowanych wojskowych”, co pozbawiło ich ochrony konwencji genewskiej i opieki Czerwonego Krzyża; dziesiątki tysięcy z nich zmarły w obozach i przy pracy przymusowej.

Sprawcy przed sądem

Mjr Harald von Hirschfeld, który kierował operacją na wyspie, nie doczekał końca wojny: w styczniu 1945 roku awansowano go na generała majora – był najmłodszym generałem wojsk lądowych Wehrmachtu – a kilka dni później zginął na froncie wschodnim. Za Kefalinię odpowiadał przed sądem tylko gen. Hubert Lanz. W tzw. procesie dowódców na Bałkanach – siódmym z norymberskich procesów przed amerykańskimi trybunałami wojskowymi, w którym głównym oskarżonym był feldmarszałek Wilhelm List – Lanz twierdził, że odmówił wykonania rozkazu Hitlera, meldunek o 5 tysiącach rozstrzelanych był wybiegiem dla przełożonych, a zginęło najwyżej kilkunastu oficerów. Strona włoska nie przedstawiła trybunałowi dowodów, a obrona przekonywała, że Gandin i jego żołnierze byli buntownikami, a nie jeńcami. W lutym 1948 roku Lanz usłyszał wyrok 12 lat więzienia – za zabicie Gandina i oficerów oraz za zbrodnie na zakładnikach w Grecji – znacznie łagodniejszy niż m.in. gen. Lothar Rendulic. Wyszedł na wolność w 1951 roku i zmarł w 1982.

Późniejsze śledztwa prokuratury w Dortmundzie, wszczynane w latach 60. i ponownie po 2001 roku, nie skończyły się aktami oskarżenia, a postępowanie przejęte w 2006 roku przez prokuraturę w Monachium umorzono. Dopiero w 2013 roku włoski sąd wojskowy w Rzymie skazał zaocznie na dożywocie 90-letniego byłego kaprala 1 Dywizji Górskiej Alfreda Storka za udział w rozstrzeliwaniu oficerów.

Pamięć

We Włoszech Kefalinia długo żyła w cieniu – zarówno ze względu na zakłopotanie armii, której dowództwo pozostawiło dywizję samej sobie, jak i spory między ocalałymi o rolę Gandina i młodych oficerów. Część uczestników i badaczy, m.in. Massimo Filippini, a w ostrożniejszej formie Elena Aga Rossi, obciążała „buntowników” odpowiedzialnością za starcie; inni widzieli w wahaniach Gandina przyczynę klęski. Tradycyjna interpretacja uczyniła z dywizji „Acqui” symbol żołnierzy, którzy pozostali wierni przysiędze złożonej królowi Wiktorowi Emanuelowi III i nie oddali broni dawnemu sojusznikowi. 1 marca 2001 roku prezydent Carlo Azeglio Ciampi nazwał na Kefalinii ich świadomy wybór „pierwszym aktem ruchu oporu” Włoch wolnych od faszyzmu. W 2007 roku Giorgio Napolitano obchodził tam rocznicę wyzwolenia, a w 2018 roku Sergio Mattarella uczcił 75. rocznicę zbrodni razem z prezydentem Grecji. Historię wyspy przybliżyła szerokiej publiczności powieść Louisa de Bernières’a Mandolina kapitana Corellego (1994) i jej ekranizacja Kapitan Corelli z 2001 roku.

Miejsce w wojnie

Zbrodnia na Kefalinii była najkrwawszym epizodem rozbrajania armii włoskiej po rozejmie i jedną z największych masakr jeńców wojennych w tej wojnie. Pokazała, jak III Rzesza zamierzała traktować byłego sojusznika: jako zdrajcę, wobec którego nie obowiązują prawa wojenne. Ta sama logika kazała Niemcom tydzień później zabić oficerów na Korfu, a setki tysięcy włoskich żołnierzy uczynić niewolniczą siłą roboczą. Dla Grecji była kolejnym ogniwem łańcucha niemieckich zbrodni 1943 roku – od Kommeno w Epirze po Viannos na Krecie – popełnianych przez te same jednostki górskie.

Wydarzenia na wyspie miały też wymiar polityczny. Rząd Badoglia, który dopiero co uciekł z Rzymu i nie potrafił udzielić swoim żołnierzom ani jasnych rozkazów, ani pomocy, wkrótce szukał uznania aliantów jako państwo walczące z Niemcami. Mussolini, uwolniony przez Niemców i stający wkrótce na czele Włoskiej Republiki Socjalnej, uważał oficerów „Acqui” za zdrajców, choć według relacji z 1944 roku był poruszony skalą niemieckiego odwetu. Pamięć Kefalinii przetrwała wojnę jako jeden z mitów założycielskich powojennej republiki – i jako przykład tego, jak długo sprawcy zbrodni wojennych mogli liczyć na bezkarność.

Źródła

  1. pappaspost.com · september 26 1943 nazi massacre acqui division kefalonia
  2. wp.csusm.edu · dedication to the acqui division a digital history project
  3. Massacre of the Acqui Division · Wikipedia (en)

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.