Zamieszki w Fort Lawton
- Kategoria:
- Społeczeństwo
- Data:
- 14 sierpnia 1944
- Autor:
- Natalia
W nocy z 14 na 15 sierpnia 1944 roku w Fort Lawton, bazie armii amerykańskiej na skraju Seattle, kilkudziesięciu czarnoskórych żołnierzy wtargnęło do baraków, w których mieszkali włoscy jeńcy wojenni pracujący dla armii. Kilkudziesięciu ludzi zostało rannych, a nad ranem żandarmi znaleźli na torze przeszkód ciało jeńca Guglielma Olivotta, powieszonego na linie. Sprawa skończyła się największym – według badaczy sprawy – procesem przed sądem wojskowym w Stanach Zjednoczonych w czasie II wojny światowej: oskarżono 43 żołnierzy, wszystkich czarnoskórych, a 28 z nich skazano. Ponad sześćdziesiąt lat później armia uznała ten proces za „zasadniczo niesprawiedliwy” i unieważniła wyroki.
Krótka formuła, w której wydarzenie przetrwało w chronologiach – „starcie włoskich jeńców z amerykańskimi żołnierzami” – upraszcza sprawę. Była to raczej bójka kilku pijanych ludzi, która przerodziła się w napad na kwatery Włochów, oraz zabójstwo, którego sprawców nigdy wiarygodnie nie ustalono.
Jeńcy, którzy stali się pomocnikami
Fort Lawton, położony na wzgórzu Magnolia nad zatoką Puget Sound, był w 1944 roku jednym z głównych punktów przerzutu ludzi i sprzętu na Pacyfik. Latem 1944 roku przebywało tu około 10 tysięcy żołnierzy, a obok nich kompania włoskich jeńców wojennych.
Stany Zjednoczone przetrzymywały około 51 tysięcy jeńców włoskich, w większości wziętych do niewoli w Afryce Północnej – wielu z nich trafiło do obozów po kapitulacji wojsk Osi w Tunezji w maju 1943 roku. Gdy rząd marszałka Pietra Badoglia wypowiedział wojnę Niemcom i Włochy stały się państwem „współwojującym”, położenie tych ludzi stało się dwuznaczne: formalnie wciąż byli jeńcami, politycznie – obywatelami państwa walczącego po stronie aliantów. Armia amerykańska rozwiązała to wiosną 1944 roku, tworząc Italian Service Units, włoskie jednostki pomocnicze. Jeńcy, którzy podpisali deklarację współpracy, pracowali w magazynach, portach, szpitalach i bazach w Stanach Zjednoczonych; nie walczyli, nosili włoskie mundury z oznakami jednostek pomocniczych, dostawali wynagrodzenie i mogli – pod nadzorem – wychodzić poza obóz. Według różnych szacunków zgłosiła się zdecydowana większość jeńców; odmawiających, uznawanych za faszystów, osadzano w odosobnionych obozach. Utworzenie w kwietniu 1944 roku drugiego rządu Badoglia, z udziałem partii antyfaszystowskich, a w czerwcu wkroczenie aliantów do Rzymu przekonały wielu wahających się.
Włosi w Fort Lawton byli takimi ochotnikami. Zgodnie z ówczesną polityką armii starannie dobierano ich spośród ludzi uznanych za niezaangażowanych politycznie: przeważnie byli to poborowi, którzy walczyli bez entuzjazmu. Pod nadzorem odwiedzali domy mieszkańców Seattle, tawerny i kina, bywali na tańcach organizowanych dla żołnierzy; włosko-amerykańskie rodziny przyjmowały ich jak krewnych. Część miejscowych i żołnierzy uważała to za przesadną pobłażliwość wobec ludzi, którzy półtora roku wcześniej strzelali do Amerykanów.
Armia z liniami podziału
Po drugiej stronie tego samego fortu mieszkali żołnierze, którym przysługiwało mniej swobód niż jeńcom. Armia Stanów Zjednoczonych była w czasie wojny instytucją rasowo segregowaną: Afroamerykanie służyli w osobnych jednostkach, zwykle pod białymi oficerami, w osobnych koszarach, z osobnymi świetlicami i kantynami. Gdy jesienią 1940 roku ruszał pobór, Biały Dom Franklina Delano Roosevelta zapowiedział wprost, że armia zachowa segregację, a czarnoskórzy będą służyć w osobnych jednostkach, w liczbie odpowiadającej ich udziałowi w ludności. Powstanie w 1941 roku pierwszej czarnoskórej jednostki lotniczej niczego w tej zasadzie nie zmieniło. Większość czarnoskórych żołnierzy kierowano do służb tyłowych: do kompanii budowlanych, transportowych i portowych.
W Fort Lawton stacjonowały właśnie takie kompanie portowe Korpusu Transportowego, przygotowywane do rozładunku statków w strefie walk. Ich żołnierze nie mieli wstępu do części lokali w mieście, do których Włosi chodzili z eskortą – takie zarzuty powtarzała prasa w dniach po zamieszkach. Gazety pisały o zazdrości o dziewczęta, które na potańcówkach otaczały „romantycznych” Włochów. Późniejsze badania sugerują, że niechęć do jeńców była żywa także wśród białych żandarmów, a ich zachowanie w krytycznych godzinach budzi pytania do dziś.
Noc z 14 na 15 sierpnia
14 sierpnia dwie czarnoskóre kompanie portowe otrzymały rozkaz wyjazdu za ocean następnego dnia. Wieczorem odbyła się pożegnalna zabawa. Około 23.00 trzech Włochów wracających z miasta natknęło się na kilku czarnoskórych żołnierzy; obie grupy piły tego wieczoru alkohol. Doszło do wymiany słów i bójki, w której jeden z Amerykanów, szeregowy, został powalony ciosem i stracił przytomność. Włosi uciekli do swoich baraków.
Wiadomość o pobiciu rozeszła się błyskawicznie, wzbogacona plotką, że Amerykanin nie żyje. Kilkudziesięciu czarnoskórych żołnierzy, uzbrojonych w deski z rozebranego płotu, kamienie, a niektórzy w noże, ruszyło do kwater Włochów. Wybijano szyby, demolowano baraki i kancelarię kompanii; jeńcy, wyrwani ze snu, chowali się pod łóżkami, wyskakiwali przez okna i uciekali do lasu. Pobito także amerykańskich tłumaczy. W szpitalu znalazły się 32 osoby, kilkanaście z ciężkimi obrażeniami – złamaniami czaszki, ranami kłutymi, zmiażdżonymi kośćmi. Najciężej poszkodowani byli Włosi; jeden z nich leczył się szesnaście miesięcy.
Biały żandarm, szeregowy Clyde Lomax, który pilnował tzw. strefy kolorowych, był na miejscu niemal od początku. Zabrał nieprzytomnego żołnierza do jeepa, ale nie wezwał posiłków ani nie zawiadomił przełożonych; pojechał przy tym nie do najbliższego szpitala, lecz do odległego. Mimo telefonów z kwater włoskich patrol żandarmerii zjawił się dopiero po 30–45 minutach. Porządek przywrócono, nikogo nie zatrzymując – żandarmi twierdzili potem, że w ciemności nie rozpoznali żadnego z napastników.
Rankiem 15 sierpnia Lomax wraz z drugim żandarmem znalazł u stóp skarpy, na torze przeszkód, zwłoki Guglielma Olivotta – powieszonego na linie. Olivotto, jeniec z kompanii włoskiej, był – jak opisał go później dziennikarz Jack Hamann – cichym, pobożnym człowiekiem, który nie pił i nie chciał być żołnierzem. Ostatni raz widziano go, gdy w panice wyskakiwał przez okno przy swojej pryczy. Na ciele nie było wyraźnych śladów walki.
Śledztwo i proces
Dowódca Fort Lawton, płk Harry Branson, jeszcze tego samego dnia kazał uprzątnąć teren. Nie zabezpieczono odcisków palców ani śladów stóp, liny i narzędzi nie potraktowano jak dowodów, a zdemolowane baraki w ciągu doby wyremontowano i odmalowano. Wszystkich czarnoskórych żołnierzy obu kompanii, uczestników zamieszek i nieuczestniczących, zamknięto w areszcie. Gdy Branson próbował jeszcze tego dnia wysłać ich do San Francisco, Departament Wojny – zawiadomiony przez jednego z oficerów – cofnął jego decyzję.
Śmierć jeńca stała się sprawą międzynarodową. Waszyngton pamiętał, że Niemcy i Japonia trzymają dziesiątki tysięcy jeńców amerykańskich, a każde naruszenie konwencji genewskiej przez Stany Zjednoczone mogło się odbić na ich losie; zabójstwo Włocha, obywatela państwa współwojującego, było ponadto kłopotem politycznym w stosunkach z rządem w Rzymie. Do Seattle wysłano dwóch ludzi. Generał brygady Elliot D. Cooke z inspekcji generalnej armii miał ustalić, kto zawinił, że do zamieszek i zabójstwa w ogóle doszło. Ppłk Leon Jaworski, w cywilu prokurator z Houston, miał przygotować oskarżenie.
Raport Cooke’a, utajniony, był druzgocący dla dowództwa fortu: Branson zaniedbał śledztwo, Lomax opuścił posterunek, a wielu żandarmów i oficerów mówiło pod przysięgą nieprawdę. Cooke zalecił zdegradowanie lub przeniesienie Bransona i postawienie Lomaxa przed sądem. Jaworski miał dostęp do tego raportu, ale budował oskarżenie inaczej. Większość przesłuchanych Włochów nie potrafiła nikogo rozpoznać w ciemności; dwóch wskazało jednak z pewnością dziesiątki napastników – obaj, jak wykazano dopiero po latach, byli wcześniej uznani przez wywiad wojskowy za niewiarygodnych. Pięciu czarnoskórych żołnierzy zgodziło się zeznawać w zamian za nietykalność.
Jaworski oskarżył 43 żołnierzy (według części opracowań 44, z których wobec dwóch zarzuty wycofano) – wszystkich czarnoskórych – o udział w zamieszkach, a trzech z nich także o zabójstwo z premedytacją, zagrożone karą śmierci. Bronili ich dwaj wyznaczeni prawnicy, mjr William Beeks i Howard Noyd, którzy na przygotowanie obrony dostali – zależnie od relacji – od dziesięciu dni do dwóch tygodni. Skupili się więc przede wszystkim na odparciu zarzutu zabójstwa. Proces przed dziewięcioma białymi oficerami ruszył 16 listopada 1944 roku. Gdy obrona dowiedziała się o istnieniu raportu Cooke’a, Jaworski odmówił jego udostępnienia, powołując się na tajemnicę wojskową, a sąd go poparł. Lomax zeznawał jako świadek oskarżenia.
Po pięciu tygodniach, w grudniu 1944 roku, sąd uznał 28 oskarżonych za winnych udziału w zamieszkach, w tym dwóch – Luthera Larkina i Williama Jonesa – za winnych nieumyślnego zabójstwa Olivotta. Wyroki wynosiły od sześciu miesięcy do 25 lat ciężkich robót; niemal wszystkich skazanych po odbyciu kary wydalono z wojska w niehonorowy sposób. Zabójcy Olivotta nie zostali nigdy wiarygodnie ustaleni; niektórzy badacze wskazywali, że jeniec mógł zostać wywleczony z miejsca zamieszek przez kogoś spoza grona napastników, ale dowody, zniszczone w pierwszych godzinach, nie pozwalają tego rozstrzygnąć. Olivotto spoczął na cmentarzu fortu, w kwaterze z dala od grobów amerykańskich.
Znaczenie
Sprawa Fort Lawton rozegrała się w roku wyborczym, kilka tygodni po tym, jak Roosevelt zgodził się kandydować po raz czwarty, i niemal równocześnie z innym dramatem czarnoskórych żołnierzy na Zachodnim Wybrzeżu: po katastrofie w Port Chicago z 17 lipca 1944 roku, gdy eksplozja amunicji zabiła ponad 300 ludzi, w większości czarnoskórych marynarzy przeładunkowych, 50 z tych, którzy odmówili powrotu do niebezpiecznej pracy, skazano za bunt. Obie sprawy pokazywały, jak rasowy podział sił zbrojnych – na tych, którzy walczą, i tych, którzy dźwigają skrzynie – przekładał się na gniew, przemoc i nierówną sprawiedliwość. Dla amerykańskiej opinii publicznej w 1944 roku Fort Lawton był jednak przede wszystkim historią o „czarnych buntownikach” i zamordowanym jeńcu; tak przedstawiała go prasa, opierająca się na pogłoskach.
Skazani nie odsiedzieli pełnych wyroków. Po wojnie prezydent Harry Truman w ramach corocznych ułaskawień skracał kary tysiącom żołnierzy, także im; ostatni z nich wyszedł z więzienia w 1949 roku. Rok wcześniej, 26 lipca 1948 roku, Truman nakazał zniesienie segregacji w siłach zbrojnych – w praktyce zakończono ją dopiero na początku lat pięćdziesiątych. Leon Jaworski po wojnie oskarżał Niemców przed amerykańskimi sądami za zbrodnie wojenne, a w latach 1973–1974 jako specjalny prokurator w aferze Watergate doprowadził do ujawnienia taśm prezydenta Richarda Nixona.
O sprawie zapomniano na czterdzieści lat. W 1986 roku dziennikarz Jack Hamann natrafił na grób Olivotta i zaczął badać jego historię; wraz z żoną odnalazł w archiwach odtajniony raport Cooke’a i opisał sprawę w książce „On American Soil” (2005). Pod naciskiem kongresmenów z obu partii wojskowa komisja do spraw korekty akt (Army Board for Correction of Military Records) zbadała wyroki i 26 października 2007 roku jednogłośnie uznała, że Jaworski popełnił „rażący błąd”, odmawiając obronie dostępu do raportu, a proces był „zasadniczo niesprawiedliwy”. Unieważniono wyroki – najpierw czterech żołnierzy, którzy złożyli wnioski (trzech z nich już nie żyło), potem wszystkich 28 skazanych – i przyznano im honorowe zwolnienie ze służby i zaległy żołd; w 2008 roku Kongres pozwolił doliczyć do niego odsetki. 26 lipca 2008 roku w Seattle armia publicznie przeprosiła skazanych i ich rodziny. Z dwóch żyjących jeszcze weteranów jeden, Samuel Snow, tego samego dnia zmarł w szpitalu, trzymając przy sobie dokument honorowego zwolnienia. Podczas uroczystości odprawiono także mszę w intencji Guglielma Olivotta.
W tym samym czasie
(04)Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.
- 15 sierpnia 1944 · Morze ŚródziemneAlianci przed Linią GotówW połowie sierpnia 1944 alianci stanęli nad Arno i Metauro, przed przedpolem Linii Gotów. 8 Armia potajemnie przegrupowywała się nad Adriatyk do natarcia.
- 17 sierpnia 1944 · Front wschodniArmia Czerwona u granic Prus Wschodnich17 sierpnia 1944 dywizje 5 Armii radzieckiej doszły nad Szeszupę na granicy Prus Wschodnich – po raz pierwszy w tej wojnie stanęły u granic Rzeszy.
- 10 sierpnia 1944 · PacyfikNalot na PalembangW nocy z 10 na 11 sierpnia 1944 B-29 z Cejlonu zaatakowały rafinerię Pladjoe w Palembangu i zaminowały rzekę Musi. Rafineria ucierpiała niewiele.
- 10 sierpnia 1944 · PacyfikKoniec walk na Guamie10 sierpnia 1944 Amerykanie ogłosili koniec zorganizowanego oporu na Guamie. Dzień później w jaskiniach Mataguac zginął gen. Obata.
Powiązane wydarzenia
(04)Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.
- 26 grudnia 1944 · PacyfikZamieszki rasowe w AganaW nocy na 26 grudnia 1944 na Guamie biali marines ostrzelali obóz czarnoskórej kompanii magazynowej. Trzydniowe starcia zakończyły się aresztowaniami i sądami.
- 4 czerwca 1944 · Morze ŚródziemneAlianci w Rzymie4 czerwca 1944 amerykańska 5 Armia weszła do Rzymu, który Niemcy opuścili bez walk w mieście. Była to pierwsza stolica państwa Osi zdobyta przez aliantów.
- 3 stycznia 1944 · PacyfikZestrzelenie Gregory'ego Boyingtona3 stycznia 1944 nad Rabaulem zestrzelono mjr. Gregory'ego Boyingtona, dowódcę „Czarnych Owiec”. Wyłowił go japoński okręt podwodny; wojnę przeżył w niewoli.
- 11 lipca 1944 · PolitykaCzwarta kandydatura Roosevelta11 lipca 1944 Roosevelt ogłosił w liście do Hannegana, że przyjmie nominację na czwartą kadencję, choć lekarze od marca znali jego ciężką chorobę serca.