Obrona Helu
- Daty:
- 1 września – 2 października 1939
- Front:
- Polska
- Miejsce:
- Mierzeja Helska od Władysławowa (Wielkiej Wsi) po cypel z miastem i portem wojennym Hel, wraz z wodami Zatoki Gdańskiej i Zatoki PuckiejNa mapie bitew →
- Strony:
- PolskaJózef Unrug, Stefan Frankowski, Włodzimierz Steyer, Zbigniew PrzybyszewskiIII RzeszaLeonhard Kaupisch, Conrad Albrecht, Hubert Schmundt
- Wynik:
- Zwycięstwo Niemiec. 1 października 1939 kontradmirał Unrug zdecydował o kapitulacji, 2 października Niemcy zajęli cypel, a obrońcy poszli do niewoli.
- Autor:
- Łukasz
- Tagi:
- Polska, kampania wrześniowa, Kriegsmarine, Luftwaffe

Obrona Helu była najdłużej trwającą bitwą polskiego wybrzeża w 1939 roku i jednym z ostatnich zorganizowanych punktów oporu kampanii wrześniowej. Na wąskiej, piaszczystej Mierzei Helskiej, w ufortyfikowanym rejonie z portem wojennym i najsilniejszą polską baterią nadbrzeżną, około trzech tysięcy żołnierzy i marynarzy broniło się przez 32 dni. Od pierwszego dnia wojny cypel bombardowało lotnictwo, a w trzecim dniu poszły tam na dno ostatnie duże polskie okręty na Bałtyku. Od połowy września Hel był odcięty od lądu, a po upadku Gdyni i Kępy Oksywskiej został sam. Niemcy, zamiast szturmować półwysep, ostrzeliwali go z morza starymi pancernikami „Schleswig-Holstein” i „Schlesien”, a artylerzyści baterii cyplowej odpowiadali im celnym ogniem. Wąski przesmyk u nasady mierzei pozwalał bronić się niewielkimi siłami, ale nie było skąd czekać odsieczy. Gdy upadły Warszawa i Modlin, zabrakło żywności i amunicji, a morale zaczęło się kruszyć, dowódca Floty kontradmirał Józef Unrug postanowił 1 października skapitulować. 2 października Niemcy weszli na cypel. Dłużej walczyła już tylko Samodzielna Grupa Operacyjna „Polesie”.
Nazwa i daty
W polskiej literaturze bitwa nazywana jest obroną Helu, czasem bitwą o Hel lub obroną Rejonu Umocnionego Hel. W niemieckich opracowaniach mówi się o walkach o Hel lub o oblężeniu półwyspu (Hela to niemiecka nazwa miasta). Większość opracowań, podobnie jak napis na Grobie Nieznanego Żołnierza, podaje daty od 1 września do 2 października 1939 roku. Pierwszy nalot na Hel nastąpił 1 września po południu, około godziny 13.30. Walki lądowe u nasady półwyspu zaczęły się dopiero 9 i 10 września, dlatego niektórzy autorzy liczą obronę od tych dni.
Koniec bitwy jest datowany w źródłach różnie. Decyzję o kapitulacji Unrug podjął 1 października przed południem, a ogień ustał po obu stronach tego samego dnia. Akt kapitulacji podpisano w Sopocie późnym popołudniem lub wieczorem 1 października. Część źródeł, w tym Instytut Pamięci Narodowej, podaje datę 2 października, bo formalności przeciągnęły się w nocy z 1 na 2 października. Rano 2 października wojska niemieckie wkroczyły na cypel i ten dzień można uznać za koniec bitwy.
Tło
Morska brama Polski
Polska otrzymała w traktacie wersalskim krótki, około 140-kilometrowy odcinek wybrzeża, bez dużego portu, bo Gdańsk stał się Wolnym Miastem. 10 lutego 1920 roku gen. Józef Haller dokonał w Pucku symbolicznych zaślubin Polski z morzem. W latach dwudziestych zbudowano Gdynię, a przez mierzeję, która zamyka Zatokę Pucką od pełnego morza, poprowadzono linię kolejową do Helu i krętą drogę, osłoniętą przed obserwacją z powietrza lasem. Cypel, wysunięty daleko w Zatokę Gdańską, panował nad podejściami do Gdyni i do Gdańska. Polscy planiści marynarki, podobnie jak wcześniej Niemcy, uznali go za naturalną twierdzę. Najszersza część półwyspu ma kilka kilometrów, najwęższa około 150–200 metrów. Kto trzymał przesmyk u nasady, mógł bronić końca mierzei niewielkimi siłami.
Od przełomu lat dwudziestych i trzydziestych budowano w Helu port wojenny z basenem, nabrzeżami, podziemną elektrownią i schronami na amunicję, miny i torpedy. Dekretem prezydenta Ignacego Mościckiego z 21 sierpnia 1936 roku utworzono Rejon Umocniony Hel. Na cyplu stanęła bateria nr 31 z czterema nowoczesnymi szwedzkimi działami Bofors kalibru 152,4 mm, nazwana imieniem zmarłego w 1936 roku twórcy polskiej artylerii nadbrzeżnej, kmdr. ppor. Heliodora Laskowskiego. Była to najsilniejsza bateria nadbrzeżna w Polsce. Uzupełniały ją dwie baterie po dwie armaty polowe 105 mm, nazywane „duńską” i „grecką”, trzy baterie przeciwdesantowe z działami 75 mm oraz 2 Morski Dywizjon Artylerii Przeciwlotniczej z sześcioma działami 75 mm i ośmioma działkami Bofors 40 mm. Od 1937 roku Rejonem dowodził kmdr Włodzimierz Steyer, oficer byłej marynarki rosyjskiej i znany pisarz marynistyczny.
Kryzys 1939 roku
Gdy wiosną 1939 roku Adolf Hitler kazał przygotować atak na Polskę według planu „Fall Weiss” i wypowiedział polsko-niemiecką deklarację o niestosowaniu przemocy, polskie dowództwo zaczęło gorączkowo umacniać półwysep. W maju przewieziono tam z Polesia i Wołynia batalion Korpusu Ochrony Pogranicza, który pod dowództwem mjr. Jana Wiśniewskiego przyjechał na stację Hel 15 maja. Na przedpolu Jastarni budowano pozycję obronną z czterema żelbetowymi schronami, a w lecie dodano umocnienia polowe. Polski plan operacyjny „Zachód” zakładał, że Wybrzeże zostanie odcięte w pierwszych dniach wojny i będzie się bronić samodzielnie. Marynarka miała przeszkadzać w komunikacji Rzeszy z Prusami Wschodnimi, bronić Gdyni i przede wszystkim Helu jako głównej bazy floty.
W ultimatum z 30 sierpnia, szesnastopunktowej propozycji, której Polsce formalnie nigdy nie przekazano, Berlin domagał się między innymi demilitaryzacji Helu. Wtedy była to już tylko dekoracja. Kontradmirał Józef Unrug, od 1925 roku dowódca Floty, po zarządzeniu mobilizacji objął stanowisko dowódcy Obrony Wybrzeża, podległego bezpośrednio Naczelnemu Wodzowi, marszałkowi Edwardowi Rydzowi-Śmigłemu. Unrug urodził się w Brandenburgii jako Joseph von Unruh, w czasie Wielkiej Wojny dowodził niemieckimi okrętami podwodnymi, a w 1919 roku wstąpił do polskiej marynarki. Pod koniec sierpnia przeniósł swoje dowództwo z Gdyni na Hel (opracowania podają 21 albo 31 sierpnia), uznając, że cypel nadaje się do długiej obrony lepiej niż prowizoryczne pozycje wokół Gdyni.
Obrona Wybrzeża dzieliła się na Lądową Obronę Wybrzeża płk. Stanisława Dąbka, która miała bronić Gdyni i Kępy Oksywskiej, i Morską Obronę Wybrzeża kmdr. dypl. Stefana Frankowskiego. Tej drugiej podlegały okręty nawodne, artyleria nadbrzeżna i cały Rejon Umocniony Hel kmdr. Steyera. Bezpośrednio Unrugowi podlegały okręty podwodne, które według planu „Worek” miały zająć sektory wokół półwyspu i bronić go przed spodziewanym desantem, oraz Morski Dywizjon Lotniczy w Pucku. Trzy najnowocześniejsze niszczyciele wypłynęły zgodnie z planem „Peking” 30 sierpnia do Wielkiej Brytanii, jak przewidywały ustalenia towarzyszące układowi sojuszniczemu.
Siły
Na półwyspie było na początku wojny około 2800–3000 ludzi. Główną siłę piechoty stanowił batalion KOP „Hel” (formalnie IV batalion 7 pułku piechoty KOP), uzupełniony rezerwistami do 28 oficerów i około 1170 szeregowych, w trakcie walk wzmocniony do ponad 1800 ludzi. Do tego dochodziły dywizjon artylerii nadbrzeżnej, około tysiąca artylerzystów przeciwlotniczych, pluton Straży Granicznej, obsługa portu wojennego i sztaby. W miarę walk dołączały załogi zatopionych okrętów, lotnicy z Pucka i żołnierze, którzy przedostali się z lądu. Do niewoli poszło ostatecznie, według różnych źródeł, od około 2,8 do 3,6 tysiąca ludzi.
Po stronie niemieckiej Wybrzeżem zajmował się Korpus „Kaupisch” generała Leonharda Kaupischa, złożony głównie z oddziałów Grenzschutzu (niemieckiej ochrony pogranicza) i jednostek rezerwowych, a później wzmocniony między innymi częścią 207 Dywizji Piechoty. Wraz z gdańską brygadą „Eberhardt” Niemcy wystawili przeciw całemu polskiemu Wybrzeżu około 29 tysięcy żołnierzy. Działaniami Kriegsmarine na Bałtyku kierowało Dowództwo Grupy Marynarki „Wschód” generaladmirała Conrada Albrechta. Jego szef sztabu, kontradmirał Hubert Schmundt, był zarazem dowódcą sił morskich w Zatoce Gdańskiej i to on odebrał kapitulację Helu. Na Bałtyku Niemcy mieli dwa stare pancerniki, kilkanaście niszczycieli i torpedowców, kilkadziesiąt trałowców i okręty podwodne, a nad Wybrzeżem około 120 samolotów, w tym bombowce nurkujące Junkers Ju 87 i wodnosamoloty lotnictwa morskiego. Wielka przewaga Kriegsmarine była pośrednio skutkiem rozbudowy floty, którą od 1935 roku prowadził admirał Erich Raeder, choć wielkie okręty jego planu „Z” dopiero powstawały.
Przebieg walk
Pierwsze dni: koniec floty nawodnej
1 września, kilka godzin po salwie „Schleswiga-Holsteina” na Westerplatte, Luftwaffe zbombardowała bazę lotnictwa morskiego w Pucku, zabijając dowódcę dywizjonu, kmdr. por. pil. Edwarda Szystowskiego. Około 13.30 nastąpił pierwszy nalot na Hel i baterię cyplową, a wieczorem kolejny na okręty w porcie. Wieczorem zespół okrętów, który miał postawić zagrodę minową z Helu w stronę Sopotu, został zaatakowany po drodze przez bombowce nurkujące i operacja się nie odbyła. Stawiacz min ORP „Gryf” i niszczyciel ORP „Wicher” zostały w porcie helskim jako pływające baterie.
3 września rano do Helu podeszły niemieckie niszczyciele „Leberecht Maass” i „Wolfgang Zenker”. W jedynym w kampanii wrześniowej starciu okrętów nawodnych polskie okręty i bateria cyplowa trafiły „Leberechta Maassa”, zabijając czterech marynarzy, i zmusiły przeciwnika do odwrotu. Tego samego dnia jednak bombowce nurkujące zatopiły w porcie „Wichra” i „Gryfa”, ciężko uszkodziły trałowiec ORP „Mewa” i kanonierkę ORP „Generał Haller”, która zatonęła w kolejnym nalocie 6 września. Opuszczono też drugą kanonierkę, ORP „Komendant Piłsudski”. W trzy dni polska flota nawodna na Bałtyku przestała się liczyć. Większość ocalałych marynarzy zeszła na ląd, a działa zdjęte z okrętów ustawiono na pozycjach lądowych. Z wraku „Gryfa” zdjęto trzy armaty 120 mm, z których utworzono baterię nr 34.
Okręty podwodne, rozstawione na pozycjach planu „Worek” blisko półwyspu, były od pierwszych godzin tropione przez niemieckie okręty i samoloty. Nie zatopiły żadnego okrętu torpedą, za to postawiły kilka zagród minowych. 3 września ORP „Wilk” postawił miny między Helem a ujściem Wisły, 7 września ORP „Ryś” na północ od mierzei, a ORP „Żbik” na północ od Jastarni. W połowie miesiąca, po wyczerpaniu możliwości działania, okręty odeszły: „Wilk” przedarł się do Wielkiej Brytanii, „Ryś”, „Żbik” i „Sęp” internowano w Szwecji, a „Orzeł” po ucieczce z internowania w Tallinnie dotarł w październiku do Wielkiej Brytanii.
8 września niemieckie wodnosamoloty zniszczyły ostatnie polskie wodnosamoloty zakotwiczone przy mierzei, a ich załogi i obsługa dołączyły do obrony lądowej. 12–14 września trzy ostatnie sprawne trałowce, ORP „Jaskółka”, „Czajka” i „Rybitwa”, ostrzeliwały wojska niemieckie pod Rewą i Mechelinkami, a w nocy z 12 na 13 września postawiły 60 min w Zatoce Gdańskiej. 14 września niemieckie bombowce nurkujące zatopiły w porcie w Jastarni „Jaskółkę” i „Czaplę”, okręt hydrograficzny „Pomorzanin” i holownik. Pozostałe trałowce przeszły na Hel i do końca nie brały już udziału w walce.
Odcięcie półwyspu
Na lądzie Armia „Pomorze” została w pierwszych dniach wojny rozbita w Borach Tucholskich, a Wybrzeże zostało odcięte od reszty kraju. Oddziały Lądowej Obrony Wybrzeża wycofywały się na Gdynię i Kępę Oksywską. 8 września Niemcy dotarli do Zatoki Puckiej i zajęli Puck. 9 września doszło do pierwszej potyczki u nasady półwyspu pod Swarzewem. Następnego dnia Niemcy, wspierani ogniem trałowców, zaatakowali Wielką Wieś, dzisiejsze Władysławowo. Natarcie odparto, ale w obawie przed desantem na tyłach obrońcy opuścili wieś i wycofali się w głąb mierzei. Próba jej odzyskania rano 11 września się nie powiodła. W ciągu kilku następnych dni Niemcy domknęli pierścień i od mniej więcej 12–14 września Hel był odcięty od lądu.
Front zatrzymał się w rejonie Chałup. Niemcy nie śpieszyli się ze szturmem: wąski przesmyk, zaminowany i ostrzeliwany przez polską artylerię, był trudny do zdobycia, a dla dowództwa Wehrmachtu ważniejsze były Gdynia i Oksywie. 14 września Niemcy zajęli Gdynię, a 19 września, po samobójczej śmierci płk. Dąbka, skapitulowały resztki obrońców Kępy Oksywskiej. Od tego dnia Hel był ostatnim polskim punktem oporu nad Bałtykiem. Z Oksywia przedostało się na półwysep jeszcze kilkuset żołnierzy.
Obrońcy wykorzystali zapasy z helskich magazynów. Z głowic torpedowych, które bez okrętów nie były już potrzebne, saperzy zbudowali w poprzek mierzei trzy zapory minowe: kilometr za Chałupami, trzy kilometry dalej i przed Kuźnicą. Pierwszą ukończono 20 września. Liczono, że eksplozja przerwie wąski pas lądu i zamieni koniec półwyspu w wyspę.
Pojedynek z pancernikami
Ponieważ natarcie lądowe stało, Niemcy próbowali złamać obronę z morza i z powietrza. Po kapitulacji Westerplatte 7 września pancernik szkolny „Schleswig-Holstein” do 13 września ostrzeliwał polskie pozycje pod Gdynią i na Helu. Od 18 do 23 września półwysep bombardowano silniej, a od około 20–21 września do ostrzału dołączył bliźniaczy „Schlesien”. Główny cel stanowiła bateria cyplowa kpt. mar. Zbigniewa Przybyszewskiego, jedyna, która mogła razić okręty na dużym dystansie.
Do najcięższego pojedynku doszło 25 września. Oba pancerniki podeszły pod Hel i ostrzeliwały cypel i miasto. Bateria odpowiedziała ogniem i według polskich meldunków uzyskała trafienia. Źródła niemieckie potwierdzają lekkie uszkodzenie „Schleswiga-Holsteina”, część polskich autorów pisze o dwóch trafieniach w „Schlesien”. Okręty odeszły. Ogień pancerników uszkodził jedno z dział baterii, a Przybyszewski został ranny. Przekazał dowodzenie kpt. mar. Bohdanowi Mańkowskiemu. Pod jego komendą bateria 27 września znów ostrzelała pancerniki, które ponownie odeszły. 28 września Przybyszewski wrócił ze szpitala na stanowisko. Bateria pozostała sprawna do końca obrony. Jej celność zaskoczyła Niemców: po wejściu na Hel długo szukali ciężkich dział, nie wierząc, że trafiały w nich cztery armaty 152 mm.
Przez cały czas nad cyplem krążyło lotnictwo. Obrona przeciwlotnicza była dla Niemców dotkliwa, choć liczba zestrzeleń jest sporna. Polskie meldunki mówiły o kilkudziesięciu samolotach (w literaturze pojawia się nawet 46–53), inne opracowania podają kilkanaście lub kilkadziesiąt, a niemieckie straty potwierdzone w dokumentach są znacznie mniejsze. Naloty niszczyły zabudowania portu i miasta, ale nie złamały obrony.
Ostatnie dni
Pod koniec września sytuacja obrońców stała się beznadziejna. Do Helu docierały przez radio wiadomości o kapitulacji Warszawy 28 września i Modlina 29 września, o wkroczeniu Armii Czerwonej i o rozbiorze kraju. Kończyła się żywność, brakowało amunicji, a ludzie, odcięci od rodzin, tracili wiarę w sens walki. 29 i 30 września doszło do dwóch prób buntu wśród żołnierzy, które dowódcy stłumili. Część obrońców próbowała uciec do Szwecji. 30 września rozbił się w morzu, kilkanaście kilometrów od brzegu, ostatni polski wodnosamolot RWD-17W z dwoma oficerami (lotnicy się uratowali). Udała się ucieczka kutra pościgowego Straży Granicznej „Batory”, ale dwa kutry rybackie z 52 marynarzami zatrzymały w nocy z 1 na 2 października niemieckie jednostki blokady.
30 września, po przygotowaniu artyleryjskim, Niemcy ruszyli do natarcia od Wielkiej Wsi. W walkach uczestniczył między innymi III batalion 374 pułku piechoty z 207 Dywizji Piechoty, wsparty artylerią i ogniem trałowców. Polacy wycofali się z Chałup i odpalili zaporę za wsią. Ładunek okazał się za słaby: wybuch zniszczył tor kolejowy i zostawił głębokie leje, ale nie przerwał mierzei. Walki przeniosły się na pozycję przed Kuźnicą, za którą pozostawała jeszcze umocniona Jastarnia. Niemcy przygotowywali też desant morski na półwysep pod osłoną artylerii okrętowej, który według zachowanych dokumentów miał się zacząć 1 października. Starsza literatura podawała ten zamiar w wątpliwość, nowsze badania go potwierdzają. Do desantu nie doszło.
1 października rano kontradmirał Unrug zwołał naradę. Wobec braku jakiejkolwiek nadziei na odsiecz, wyczerpania zapasów i upadku dyscypliny postanowił zakończyć walkę. Polacy wstrzymali ogień około godziny 11, Niemcy po południu. Tego samego dnia do sopockiego Grand Hotelu pojechała polska delegacja z kmdr. Marianem Majewskim, szefem sztabu Dowództwa Floty, i kpt. Antonim Kasztelanem. Akt kapitulacji przyjął kontradmirał Schmundt. Wieczorem w Helu wypłacono żołnierzom żołd za trzy miesiące z góry, palono akta sądowe i personalne, a przez całą noc niszczono, zakopywano i zatapiano broń i sprzęt. Obsady baterii zniszczyły swoje działa, w tym armaty zdjęte z „Gryfa”.
2 października rano oddziały niemieckie wkroczyły na cypel. Kmdr Steyer i kmdr Frankowski spotkali się w Helu z kontradmirałem Schmundtem. Do żołnierzy, którzy szli do niewoli, Steyer powiedział: „Bądźcie przygotowani na długą niewolę. Pamiętajcie jednak, że Polska to wielka rzecz! Nadejdzie czas, że jeszcze tu wrócicie”. Niemcy przejęli między innymi trzy trałowce, kanonierkę i kilkadziesiąt dział. 1 października na minie postawionej przez ORP „Żbik” zatonął niemiecki trałowiec M 85 i zginęło 24 marynarzy.
Straty
Straty obu stron w porównaniu z innymi bitwami kampanii były niewielkie. Najczęściej podaje się po stronie polskiej około 50 zabitych i około 150 rannych, choć niektóre opracowania mówią o około 100, a nawet 200 zabitych, zapewne licząc inaczej straty okrętów i ofiary nalotów. Do niewoli poszło od około 2,8 do 3,6 tysiąca żołnierzy i marynarzy. Niemieckie straty na lądzie szacuje się na kilkudziesięciu zabitych i rannych. Do tego dochodzą straty na morzu i w powietrzu: zabici na „Leberechcie Maassie”, 24 marynarzy trałowca M 85 i załogi zestrzelonych samolotów, których liczba pozostaje sporna. Polska marynarka straciła na Helu lub u jego brzegów wszystkie okręty nawodne, które zostały na Bałtyku.
Znaczenie
Obrona Helu nie mogła wpłynąć na losy kampanii. Hel nie wiązał większych sił niemieckich, a Wehrmacht zostawił go sobie na koniec, gdy reszta Polski była już podbita. Zamiast tego bitwa pokazała, jak wiele może zdziałać nawet niewielki, odcięty garnizon na dobrze wybranej pozycji. Polska twierdza, przewidziana w planach na dwa tygodnie, broniła się 32 dni, dłużej niż Westerplatte, Gdynia i Oksywie. Bateria cyplowa odpierała stare pancerniki, a samotny cypel trwał jeszcze dwa tygodnie po upadku całego Wybrzeża i kilka dni po kapitulacji stolicy. Dla Polaków obok Westerplatte i Oksywia stały się jednym z trzech symboli obrony Wybrzeża. Na Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie upamiętniono je po wojnie napisem „Hel 20 IX – 1 X 1939”, a po 1990 roku napisem „Westerplatte – Oksywie – Hel 1 IX – 2 X 1939”.
Bitwa była też ostatnim aktem przedwojennej polskiej marynarki. Okręty, które w 1939 roku zostały na Bałtyku, zginęły albo zostały internowane. W walce pozostały te, które wypłynęły do Wielkiej Brytanii: niszczyciele planu „Peking”, a potem okręty podwodne „Orzeł” i „Wilk”. Polska Marynarka Wojenna walczyła dalej u boku Royal Navy aż do 1945 roku.
Losy dowódców pokazują, jak długi cień rzuciła ta bitwa. Kontradmirał Unrug przez całą wojnę przebywał w oflagach, m.in. w Colditz i Murnau. Odmówił przejścia na niemiecką stronę i rozmawiał z Niemcami wyłącznie przez tłumacza, choć niemieckim władał lepiej niż polskim. Po wojnie został na emigracji i zmarł w 1973 roku we Francji. Jego szczątki sprowadzono do Gdyni dopiero w 2018 roku, gdy spełniono warunek jego testamentu: rehabilitację oficerów zamordowanych w PRL. Kmdr Frankowski zmarł w niewoli w 1940 roku. Kmdr Steyer wrócił po wojnie do kraju i w latach 1947–1950 był dowódcą Marynarki Wojennej, zanim usunięto go ze stanowiska. Kpt. mar. Przybyszewski, bohater pojedynku z pancernikami, został w 1950 roku aresztowany w tzw. spisku komandorów, torturowany i w grudniu 1952 roku zastrzelony w więzieniu na Mokotowie. W 1956 roku stwierdzono jego niewinność.
Niemcy rozbudowali Hel w czasie okupacji, stawiając na mierzei baterię dział kalibru 406 mm. W 1945 roku półwysep znów stał się ostatnim punktem oporu, tym razem niemieckim. Żołnierze Wehrmachtu stłoczeni na Helu poddali się Armii Czerwonej dopiero po kapitulacji Niemiec, około 14 maja 1945 roku.
Miejsca·Hel