1942–1943: Kontrofensywa pod Stalingradem
Operacja „Zimowa Burza”
- Daty:
- 12–23 grudnia 1942
- Front:
- Front wschodni
- Miejsce:
- Step między Kotielnikowem a rzeką Myszkową, na południowy zachód od kotła stalingradzkiego, na wschód od dolnego Donu (ZSRR)Na mapie bitew →
- Strony:
- III Rzesza i RumuniaErich von Manstein, Hermann Hoth, Friedrich KirchnerZSRRAleksandr Wasilewski, Andriej Jeriomienko, Rodion Malinowski
- Wynik:
- Zwycięstwo radzieckie. Odsiecz utknęła nad Myszkową, kilkadziesiąt kilometrów od kotła; 6 Armia nie podjęła próby wyjścia, a po przełamaniu frontu nad środkowym Donem Manstein przerwał natarcie 23 grudnia. Kontrofensywa radziecka odrzuciła Niemców za Kotielnikowo.
- Autor:
- Łukasz
- Tagi:
- Wehrmacht, Armia Czerwona, Erich von Manstein, Hermann Hoth
Operacja „Zimowa Burza” (niem. Unternehmen Wintergewitter) była jedyną poważną próbą przebicia się z zewnątrz do niemieckiej 6 Armii, okrążonej pod Stalingradem w wyniku operacji „Uran”. Feldmarszałek Erich von Manstein, dowódca nowo utworzonej Grupy Armii Don, rzucił do niej LVII Korpus Pancerny z 4 Armii Pancernej generała Hermanna Hotha. 12 grudnia 1942 roku korpus wyruszył spod Kotielnikowa na północny wschód, przez pustą, zaśnieżoną step, wzdłuż linii kolejowej do Stalingradu. Po tygodniu najcięższych walk pancernych tej zimy jego czołówki stanęły nad rzeką Myszkową – według różnych obliczeń od około 35 do 50 kilometrów od południowego skraju kotła. Dalej już nie doszły.
O losie odsieczy przesądziły dwie decyzje podjęte po drugiej stronie frontu: przerzucenie najsilniejszej radzieckiej armii odwodowej, 2 Gwardyjskiej Armii Rodiona Malinowskiego, na drogę Hotha oraz uderzenie nad środkowym Donem, które od 16 grudnia rozbiło włoską 8 Armię i zagroziło tyłom całej Grupy Armii Don. Po stronie niemieckiej o losie 6 Armii przesądziło to, czego nie zrobiono: rozkaz wyjścia z kotła na spotkanie odsieczy nigdy nie padł. Spór o to, kto ponosi za to odpowiedzialność – Hitler, Friedrich Paulus czy sam Manstein – trwa w historiografii do dziś.
Nazwa i daty
Kryptonim Wintergewitter oznacza dosłownie „burzę zimową” albo „zimową burzę z piorunami”; w polskiej literaturze funkcjonują obie formy. Plan miał drugą, ściśle z nim powiązaną część: na hasło Donnerschlag („grom”) 6 Armia miała porzucić Stalingrad i całą siłą wyjść z kotła na południowy zachód, na spotkanie Hotha. Ta druga faza nigdy nie została uruchomiona.
Za początek operacji przyjmuje się 12 grudnia 1942 roku, gdy LVII Korpus Pancerny ruszył do natarcia. Datę końcową historycy wyznaczają różnie. Wieczorem 23 grudnia Manstein rozkazał zabrać Hothowi 6 Dywizję Pancerną i przerzucić ją nad rzekę Czir, co oznaczało faktyczne przerwanie odsieczy; tę datę można uznać za koniec operacji. Część opracowań, zwłaszcza niemieckich, kończy operację 24 lub 25 grudnia, gdy oddziały pozostałe nad Myszkową przeszły do obrony i zaczęły się cofać. Historiografia radziecka i rosyjska traktuje te same walki jako część tak zwanej operacji kotielnikowskiej: jej fazę obronną (12–23 grudnia), w której Front Stalingradzki gen. Andrieja Jeriomienki powstrzymał odsiecz, oraz zaczepną (24–31 grudnia), w której odrzucił Niemców daleko na południowy zachód. Ta druga faza była bezpośrednim skutkiem „Zimowej Burzy”.
Tło
23 listopada 1942 roku, po czterech dniach operacji „Uran”, radzieckie kliny pancerne spotkały się pod Sowietskim, na wschód od Kałacza nad Donem. W pierścieniu znalazła się cała 6 Armia, część 4 Armii Pancernej i resztki oddziałów rumuńskich – według różnych szacunków od około 250 do 330 tysięcy ludzi. Kocioł miał około 50–60 kilometrów ze wschodu na zachód i 30–40 kilometrów z północy na południe; jego wschodnią krawędź wciąż stanowiły ruiny Stalingradu, w których jeszcze kilka dni wcześniej trwał ostatni niemiecki szturm.
Generałowie 6 Armii od pierwszych dni opowiadali się za natychmiastowym wyjściem z okrążenia na południowy zachód, póki Armia Czerwona nie umocniła pierścienia. Hitler zabronił. 22 i 24 listopada nakazał 6 Armii bronić się w „twierdzy Stalingrad”, a decyzję oparł w dużej mierze na zapewnieniu Hermanna Göringa, że Luftwaffe zaopatrzy okrążonych drogą powietrzną. Od początku było to złudzenie: armia potrzebowała według własnych obliczeń około 600–700 ton zaopatrzenia dziennie, a przez całe okrążenie otrzymywała przeciętnie mniej niż sto. Paliwa w kotle starczało na coraz krótsze ruchy czołgów, amunicji na coraz rzadsze strzały, a racje żywnościowe żołnierzy co kilka dni zmniejszano.
Aby uratować sytuację, niemieckie Naczelne Dowództwo Wojsk Lądowych rozkazem z 20 listopada utworzyło Grupę Armii Don, wciśniętą między walczącą nad środkowym Donem Grupę Armii B a Grupę Armii A, która od lata stała na Kaukazie. Manstein, ściągnięty spod Witebska, objął dowództwo 27 listopada w Nowoczerkasku. Podlegały mu okrążona 6 Armia, 4 Armia Pancerna Hotha (w praktyce sztab z garstką wojsk), a także rozbite rumuńska 3 i 4 Armia. Zadanie postawione przez Hitlera brzmiało: przywrócić łączność z 6 Armią i utrzymać Stalingrad.
Po radzieckiej stronie zwycięstwo „Uranu” przerosło oczekiwania. Stawka, która spodziewała się okrążyć około 90 tysięcy ludzi, odkryła, że w kotle jest ich kilkakrotnie więcej. Siedem armii trzymało pierścień wewnętrzny, a Aleksandr Wasilewski, koordynujący w imieniu Stawki działania frontów pod Stalingradem, musiał równocześnie budować pierścień zewnętrzny i przygotowywać kolejne uderzenia. Najważniejszym z nich miała być operacja „Saturn”: wielkie natarcie nad środkowym Donem na Rostów, które odcięłoby nie tylko Stalingrad, lecz także całą Grupę Armii A na Kaukazie. Do „Saturna” przeznaczono świeżą, silnie uzupełnioną 2 Gwardyjską Armię.
Plan
Manstein od początku oceniał położenie trzeźwiej niż kwatera główna Hitlera, choć jego pierwsze meldunki – z 24 i 28 listopada – nie żądały natychmiastowego wyjścia z kotła: uznawał, że 6 Armia może przez pewien czas czekać na odsiecz, jeśli lotnictwo zapewni jej choć minimum zaopatrzenia. Pierwotnie planował dwa uderzenia. Główne miała wyprowadzić Grupa Armijna Hoth spod Kotielnikowa, na wschód od Donu, w odległości około 120 kilometrów od kotła. Drugie, pomocnicze, miał wykonać XLVIII Korpus Pancerny z Grupy Armijnej Karla-Adolfa Hollidta z przyczółka pod Niżnieczirską, u ujścia Czira do Donu, skąd do pierścienia było zaledwie około 40 kilometrów.
Z drugiego uderzenia nic nie wyszło. Od 30 listopada radziecka 5 Armia Pancerna atakowała niemieckie pozycje nad Czirem, a XLVIII Korpus, ze świeżą 11 Dywizją Pancerną gen. Hermanna Balcka, zamiast nacierać na Stalingrad, przez cały grudzień gasił kolejne radzieckie przełamania. Obiecane posiłki – dywizje piechoty i trzy słabo wyszkolone polowe dywizje Luftwaffe – docierały z opóźnieniem albo wcale. Rozkaz do operacji „Wintergewitter”, wydany 1 grudnia, powierzał więc całe zadanie Hothowi.
Zgodnie z rozkazem LVII Korpus Pancerny miał przebić się wzdłuż linii kolejowej Kotielnikowo–Stalingrad i nawiązać łączność z 6 Armią. Gdy czołówki podejdą wystarczająco blisko, 6 Armia miała uderzyć im naprzeciw z południowo-zachodniego odcinka kotła, otworzyć korytarz i przepuścić nim kolumny z paliwem, amunicją i żywnością – wciąż trzymając Stalingrad. Na wypadek, gdyby utrzymanie miasta okazało się niemożliwe, sztab Grupy Armii Don przygotował drugą fazę, „Donnerschlag”: stopniowe wycofanie się 6 Armii z całego kotła na południowy zachód, odcinek po odcinku. Hitler zgodził się wyłącznie na pierwszy wariant. O porzuceniu Stalingradu nie chciał słyszeć.
Termin natarcia, wyznaczony pierwotnie na 8 grudnia, przesunięto, bo dywizje zbierały się powoli: 23 Dywizja Pancerna, ściągnięta z Kaukazu, przyjeżdżała koleją po rozmiękłych od odwilży drogach, a 17 Dywizja Pancerna była na rozkaz Hitlera zatrzymywana w odwodzie za Donem. Czekano też na mróz, który miał utwardzić step. 10 grudnia Manstein zawiadomił Paulusa, że odsiecz rusza następnego dnia; ostatecznie Hoth uderzył 12 grudnia, nie czekając na 17 Dywizję.
Siły
Trzonem odsieczy był LVII Korpus Pancerny gen. wojsk panc. Friedricha Kirchnera. Jego najsilniejszą dywizją była 6 Dywizja Pancerna gen. Erharda Rausa, przewieziona z Francji, wypoczęta i w pełni wyposażona: według większości źródeł miała około 160 czołgów (głównie Panzerkampfwagen III i IV) oraz kilkadziesiąt dział szturmowych. 23 Dywizja Pancerna gen. Nikolausa von Vormanna, wyczerpana walkami na Kaukazie, miała ich zaledwie kilkadziesiąt. 17 Dywizja Pancerna gen. Fridolina von Sengera und Etterlina, z około 50–60 czołgami, dołączyła dopiero 17 grudnia. Na początku natarcia korpus dysponował więc około 230 czołgami; skrzydła osłaniały rumuńskie VI i VII Korpus Armijny z rozbitej 4 Armii, a z powietrza wspierał go IV Korpus Lotniczy. Ciężkie czołgi Tiger, które miały wzmocnić uderzenie, nie zdążyły dotrzeć na front przed jego końcem. Niemieckie opracowania szacują siłę całej odsieczy na około 50 tysięcy ludzi; liczby radzieckie – ponad 70 tysięcy ludzi i 500 czołgów i dział szturmowych – są wyraźnie zawyżone.
Naprzeciw stała 51 Armia gen. Nikołaja Trufanowa z Frontu Stalingradzkiego: osłabiona w listopadzie, licząca według radzieckich danych około 34 tysięcy ludzi i niespełna sto czołgów, rozciągnięta na szerokim odcinku stepu. Za nią stały 4 Korpus Zmechanizowany gen. Wasilija Wolskiego i 13 Korpus Pancerny, oba bez uzupełnień po „Uranie”, oraz wyczerpany 4 Korpus Kawalerii. Decydujący okazał się jednak odwód: 2 Gwardyjska Armia Malinowskiego – trzy korpusy (dwa gwardyjskie korpusy piechoty i 2 Gwardyjski Korpus Zmechanizowany), według przeważających szacunków około 90 tysięcy ludzi – najsilniejsza armia, jaką Stawka miała wówczas na południu.
Przebieg
12 grudnia: wyjście spod Kotielnikowa
Natarcie ruszyło o świcie 12 grudnia. 6 Dywizja Pancerna szła na lewym skrzydle, wzdłuż linii kolejowej, 23 Dywizja na prawym, nieco na wschód. Uderzenie zaskoczyło radzieckie dowództwo, które spodziewało się go później i raczej znad Czira: obie dywizje rozbiły pierwszą linię 51 Armii, rozproszyły 302 Dywizję Strzelecką i w ciągu dnia posunęły się, według niemieckich meldunków, o kilkadziesiąt kilometrów. Wieczorem 6 Dywizja stanęła nad rzeką Aksaj, ostatnią poważną przeszkodą przed Myszkową. W kotle żołnierze 6 Armii słyszeli, że „Hoth nadchodzi”; w niemieckich listach z tych dni wraca nadzieja na wyjście przed Bożym Narodzeniem.
Wieść o natarciu dotarła do Wasilewskiego, gdy przebywał w sztabie Frontu Dońskiego gen. Konstantego Rokossowskiego, z którym omawiał właśnie użycie 2 Gwardyjskiej Armii do likwidacji kotła. Wasilewski uznał, że armię trzeba natychmiast skierować na drogę Hotha, i zatelefonował do Stalina. Rokossowski był przeciwny, a Stalin – według wspomnień Wasilewskiego – długo zwlekał z odpowiedzią; dopiero w nocy z 12 na 13 grudnia zgodził się przerzucić 2 Gwardyjską Armię do Frontu Stalingradzkiego. Konsekwencja była poważna: Stawka musiała przerobić „Saturn” na skromniejszy „Mały Saturn”, skierowany nie na Rostów, lecz na tyły Grupy Armii Don, i przesunąć jego termin na 16 grudnia. Dywizje Malinowskiego miały do przejścia około 150–200 kilometrów przez zaśnieżony step; maszerowały głównie nocą, by uniknąć niemieckiego lotnictwa.
13–19 grudnia: bitwa pod Wierchnie-Kumskim
13 grudnia 6 Dywizja Pancerna sforsowała Aksaj pod Zaliwskim i zajęła Wierchnie-Kumski, wieś leżącą na najdogodniejszej drodze na północ, wśród stepu poprzecinanego śnieżnymi jarami. Tego samego dnia uderzył na nią 4 Korpus Zmechanizowany Wolskiego, wsparty 13 Korpusem Pancernym i piechotą. Rozpoczęła się największa bitwa pancerna tej operacji. Przez sześć dni wieś i okoliczne wzgórza kilka razy przechodziły z rąk do rąk. Radzieckie brygady pancerne, z czołgami T-34 i lekkimi T-70, wpadały na dobrze ustawione niemieckie działa przeciwpancerne i ponosiły wielkie straty, ale atakowały dalej; piechota, okopana w jarach i otoczona, nie poddawała się. Niemieccy weterani 6 Dywizji wspominali później walki z 18 grudnia jako najcięższe, jakie przeżyli.
Bitwa kosztowała Niemców to, czego najbardziej potrzebowali: czas i czołgi. 6 Dywizja Pancerna 15 grudnia meldowała już o utracie kilkudziesięciu wozów (część dało się naprawić), a 23 Dywizja, atakująca na wschodnim skrzydle, posuwała się z trudem. 17 grudnia dotarła wreszcie 17 Dywizja Pancerna i weszła do walki na lewym skrzydle. 18 grudnia Stalin nadał korpusowi Wolskiego za obronę Wierchnie-Kumskiego miano 3 Gwardyjskiego Korpusu Zmechanizowanego. Dzień później Niemcy przełamali wreszcie opór i ruszyli ku Myszkowej – ale przez te sześć dni na jej północny brzeg zdążyły dojść pierwsze dywizje Malinowskiego.
19–23 grudnia: nad Myszkową
Wieczorem 19 grudnia grupa bojowa 6 Dywizji Pancernej pod dowództwem płk. Walthera von Hünersdorffa wdarła się nocą do wsi Wasiljewka i zdobyła nieuszkodzony most na Myszkowej, tworząc niewielki przyczółek na północnym brzegu. Był to najdalszy punkt, do którego doszła odsiecz. Od południowego skraju kotła dzieliło ją – zależnie od tego, jak liczą poszczególni autorzy – od około 35 do 50 kilometrów; najczęściej podaje się 48 kilometrów. Z przyczółka widać było podobno nocą rakiety sygnalizacyjne nad pierścieniem okrążenia.
Tego samego dnia rozegrała się rozstrzygająca, choć niewidoczna z pola bitwy, wymiana zdań między sztabami. 19 grudnia Manstein wysłał do kotła swojego oficera wywiadu, mjr. Hansa Eismanna, by przekonał dowództwo 6 Armii do przygotowania wyjścia, a wieczorem poprosił Naczelne Dowództwo Wojsk Lądowych o zgodę na „Donnerschlag”. Sam wydał 6 Armii rozkaz rozpoczęcia „Wintergewitter”, czyli uderzenia na spotkanie Hotha, z zastrzeżeniem, że „Donnerschlag” może nastąpić bezpośrednio po nim. Dowództwo 6 Armii – Paulus i jego szef sztabu gen. Arthur Schmidt – odpowiedziało, że armia potrzebuje kilku dni przygotowań, a paliwa wystarczy jej czołgom najwyżej na 20–30 kilometrów; ruszenie przed nawiązaniem bezpośredniej styczności z Hothem uważało za skazanie się na zagładę w stepie. Hitler, za pośrednictwem szefa sztabu generalnego wojsk lądowych gen. Kurta Zeitzlera, podtrzymał zakaz porzucenia Stalingradu. Manstein nie wziął na siebie odpowiedzialności za wydanie rozkazu wbrew Hitlerowi.
Tymczasem nad Myszkową 2 Gwardyjska Armia weszła do walki całą siłą. Od 20 do 22 grudnia 6, 17 i 23 Dywizja Pancerna próbowały rozszerzyć przyczółek pod Wasiljewką i na wschód od niego; łączność z mostem kilka razy się urywała, a radzieckie kontrataki spadały na skrzydła korpusu. LVII Korpus, który zaczynał z około 230 czołgami, miał ich w tych dniach już tylko kilkadziesiąt. Zapadła śnieżyca, mróz sięgał kilkunastu stopni poniżej zera.
Mały Saturn i przerwanie odsieczy
O wyniku zdecydowało jednak to, co działo się sto kilkadziesiąt kilometrów na północny zachód. 16 grudnia wojska Frontu Południowo-Zachodniego gen. Nikołaja Watutina i lewego skrzydła Frontu Woroneskiego rozpoczęły operację „Mały Saturn”. Po dwóch dniach ciężkich walk 1 i 3 Gwardyjska Armia oraz 6 Armia przełamały front włoskiej 8 Armii nad środkowym Donem, a radzieckie korpusy pancerne ruszyły głęboko na południe, ku Millerowu, Morozowskowi i Tacinskiej – lotniskom, z których startowały samoloty zaopatrujące kocioł. Przed Grupą Armii Don otwierała się luka szerokości ponad stu kilometrów, a za nią leżał Rostów, przez który biegły połączenia całego niemieckiego południa, z Grupą Armii A na Kaukazie włącznie.
Manstein nie miał czym jej zamknąć. Wieczorem 23 grudnia rozkazał Hothowi oddać 6 Dywizję Pancerną, najsilniejszą w korpusie, i przerzucić ją przez Don nad dolny Czir, w rejon Morozowska. Hoth protestował, przekonując, że po przegrupowaniu może jeszcze przebić się dalej, ale rozkaz pozostał w mocy. Tego samego wieczoru, w rozmowie dalekopisowej, Paulus zapytał Mansteina, czy jest upoważniony do rozpoczęcia „Donnerschlag”; Manstein odpowiedział, że tego dnia nie może dać takiego upoważnienia. Odsiecz była skończona. Pozostałe nad Myszkową 17 i 23 Dywizja Pancerna przeszły do obrony, osłabione do kilkudziesięciu czołgów łącznie.
Kontrofensywa kotielnikowska (24–31 grudnia)
24 grudnia, w Wigilię, 2 Gwardyjska Armia i 51 Armia przeszły do natarcia. Uderzenie trafiło w osłabiony korpus Kirchnera i w rumuńskie jednostki na jego skrzydłach, które szybko ustąpiły. W ciągu kilku dni Niemcy zostali zepchnięci znad Myszkowej za Aksaj, a 29 grudnia 7 Korpus Pancerny gen. Pawieła Rotmistrowa zdobył Kotielnikowo – punkt wyjścia całej odsieczy; korpus otrzymał za to miano 3 Gwardyjskiego Korpusu Pancernego. 31 grudnia wojska radzieckie zajęły Tormosin na zachód od Donu. W ciągu tygodnia Niemcy zostali odrzuceni o 100–150 kilometrów, a resztki 4 Armii Pancernej cofały się dalej na południowy zachód, ku Zimownikom i Manyczowi.
Tego samego dnia, w którym ruszyła kontrofensywa, nad środkowym Donem 24 Korpus Pancerny gen. Wasilija Badanowa wdarł się na lotnisko w Tacinskiej, główną bazę mostu powietrznego, i zniszczył na ziemi kilkadziesiąt samolotów transportowych – według różnych źródeł od kilkudziesięciu do około siedemdziesięciu; większość maszyn zdołała w ostatniej chwili wystartować pod ogniem. Korpus Badanowa został potem odcięty i z trudem przebił się do swoich, ale lotnisko było stracone, a odległość między 6 Armią a najbliższymi oddziałami niemieckimi rosła z dnia na dzień. Nadzieja na odsiecz z zewnątrz zgasła.
Spór o wyjście z kotła
Pytanie, czy 6 Armia mogła się uratować w dniach, gdy Hoth stał nad Myszkową, należy do najczęściej dyskutowanych w historii bitwy stalingradzkiej. Najbardziej wpływową wersję przedstawił sam Manstein we wspomnieniach Verlorene Siege („Stracone zwycięstwa”, 1955). Winą obarczył przede wszystkim Hitlera, który nie zgodził się na porzucenie Stalingradu, a także Paulusa i Schmidta, którzy – jego zdaniem – nie odważyli się wyjść z kotła mimo stworzonej im szansy. Twierdził, że zrobił wszystko, co było możliwe.
Późniejsi badacze, zwłaszcza niemiecki historyk wojskowy Manfred Kehrig, autor podstawowej monografii opartej na aktach Grupy Armii Don i 6 Armii (1974), oraz badacze anglosascy, m.in. David Glantz, ocenili tę wersję krytycznie. Zwracają uwagę, że Manstein sam nigdy nie wydał rozkazu „Donnerschlag” na własną odpowiedzialność, choć jako przełożony Paulusa mógł to zrobić; że jego meldunki z końca listopada nie domagały się natychmiastowego wyjścia z okrążenia; że czołówki Hotha nie doszły na tyle blisko, by 6 Armia mogła się z nimi spotkać, a paliwa w kotle starczało na najwyżej 20–30 kilometrów; i że wygłodzona piechota, bez koni i pojazdów, w śnieżycy i mrozie musiałaby przebijać się przez pozycje kilku radzieckich armii, w tym świeżej 2 Gwardyjskiej Armii. Część autorów sądzi, że próba wyjścia w ostatnich dniach grudnia zakończyłaby się rzezią w stepie i uratowałaby najwyżej część żołnierzy; inni uważają, że nawet taki wynik byłby lepszy od tego, co nastąpiło.
Obrońcy Paulusa podkreślają, że był generałem wychowanym w posłuszeństwie, że miał wyraźny zakaz Hitlera i nie dostał od Mansteina jednoznacznego rozkazu, a jego sztab trzeźwo ocenił, że armia nie jest zdolna do marszu. Krytycy odpowiadają, że w sytuacji, w której stawką było życie ponad 200 tysięcy ludzi, dowódca armii mógł i powinien był działać samodzielnie. Sam Manstein wskazywał później jeszcze jeden argument: walcząca 6 Armia wiązała siedem radzieckich armii, które w przeciwnym razie mogłyby zamknąć drogę odwrotu Grupie Armii A z Kaukazu. Wielu historyków uważa ten argument za rozumowanie post factum, ale przyznaje, że opór kotła rzeczywiście ułatwił w styczniu 1943 roku wycofanie wojsk niemieckich przez Rostów.
Radzieckie spojrzenie na te wydarzenia, utrwalone we wspomnieniach Wasilewskiego, akcentuje z kolei trafność decyzji o skierowaniu 2 Gwardyjskiej Armii nad Myszkową i nieustępliwość 4 Korpusu Zmechanizowanego pod Wierchnie-Kumskim, bez której – jak przyznają także autorzy zachodni – Hoth miałby znacznie większe szanse dojść do kotła.
Straty
Dokładnych strat obu stron w tej operacji nie da się ustalić, bo ani niemieckie, ani radzieckie zestawienia nie wyodrębniają jej z szerszych walk na południu frontu. LVII Korpus Pancerny stracił większość z około 230 czołgów, z którymi zaczynał natarcie – część bezpowrotnie, część jako uszkodzone, których przy odwrocie nie dało się odzyskać; 6 Dywizja Pancerna, najsilniejsza dywizja odsieczy, po dwóch tygodniach walk miała ich zaledwie kilkadziesiąt. Ciężkie straty poniosła też piechota pancernych grenadierów oraz osłaniające skrzydła dywizje rumuńskie. Podawane w literaturze radzieckiej liczby – ponad 40 tysięcy zabitych i rannych oraz niemal cały sprzęt – obejmują także kontrofensywę z końca grudnia i są przez historyków zachodnich uznawane za zawyżone.
Straty radzieckie były również bardzo wysokie. 4 Korpus Zmechanizowany i 13 Korpus Pancerny straciły pod Wierchnie-Kumskim większość czołgów, a dywizje 51 Armii, które przyjęły pierwsze uderzenie, zostały poważnie wykrwawione. Rosyjskie zestawienia statystyczne (opracowanie zespołu Grigorija Kriwoszejewa) nie podają osobnych danych dla walk z odsieczą; wliczają je do strat całej stalingradzkiej operacji zaczepnej z 19 listopada 1942 – 2 lutego 1943, którą Armia Czerwona przypłaciła według tych danych około 155 tysiącami zabitych i zaginionych oraz ponad 330 tysiącami rannych i chorych.
Znaczenie
Klęska „Zimowej Burzy” przypieczętowała los 6 Armii. Była to jedyna chwila, w której odsiecz z zewnątrz i wyjście z kotła mogły się spotkać; po 23 grudnia nie było już ani sił, ani paliwa, ani lotnisk, które dawałyby na to szansę. W kotle zaczął się głód: racje chleba spadły do kilkudziesięciu gramów dziennie, żołnierze jedli ostatnie konie, a mróz i choroby zabijały coraz więcej ludzi. 10 stycznia 1943 roku Front Doński Rokossowskiego rozpoczął operację „Pierścień”, a między 31 stycznia a 2 lutego resztki 6 Armii skapitulowały. Paulus, mianowany w przeddzień kapitulacji feldmarszałkiem, poszedł do niewoli wraz z ponad 90 tysiącami żołnierzy, z których do domu wróciło po wojnie tylko kilka tysięcy.
Operacja miała też skutki szersze niż sam Stalingrad. By zatrzymać Hotha, Stawka musiała okroić „Saturn” do „Małego Saturna”, a Rostów – klucz do odcięcia Grupy Armii A – pozostał na razie w niemieckich rękach. Pod koniec grudnia, gdy odsiecz się załamała, a radzieckie czołgi stały już nad dolnym Czirem i w rejonie Tacinskiej, Hitler musiał w końcu zgodzić się na wycofanie wojsk z Kaukazu; w styczniu 1943 roku 1 Armia Pancerna przeszła przez Rostów, zanim Armia Czerwona zdążyła go zdobyć. Manstein ustabilizował front na południu i w lutym–marcu 1943 roku zadał Armii Czerwonej kontruderzenie pod Charkowem, ale niemiecka inicjatywa na wschodzie była już w dużej mierze przeszłością.
Dla Armii Czerwonej walki pod Wierchnie-Kumskim i nad Myszkową były ważnym doświadczeniem: radzieckie dowództwo pokazało, że potrafi szybko przerzucić całą armię na zagrożony kierunek i jednocześnie prowadzić kolejne uderzenia, nie rozluźniając pierścienia. Dla Wehrmachtu „Zimowa Burza” stała się symbolem złudzeń zimy 1942 roku – wiary, że Luftwaffe wyżywi armię z powietrza, a kilka dywizji pancernych przebije się przez step do kotła wbrew przytłaczającej przewadze przeciwnika. Na tej wierze Hitler oparł decyzję o utrzymaniu Stalingradu; jej upadek w grudniowych dniach nad Myszkową oznaczał, że 6 Armia była stracona.