1942–1943: Kontrofensywa pod Stalingradem
Operacja „Uran”
- Daty:
- 19–23 listopada 1942
- Front:
- Front wschodni
- Miejsce:
- Step między Donem a Wołgą: przyczółki nad Donem pod Sierafimowiczem i Kletską, jeziora na południe od Stalingradu, Kałacz nad Donem i SowietskiNa mapie bitew →
- Strony:
- ZSRRAleksandr Wasilewski, Nikołaj Watutin, Konstanty Rokossowski, Andriej JeriomienkoIII Rzesza i RumuniaFriedrich Paulus, Hermann Hoth, Maximilian von Weichs, Petre Dumitrescu
- Wynik:
- Zdecydowane zwycięstwo radzieckie. Armia Czerwona rozbiła rumuńską 3 i 4 Armię i w pięć dni zamknęła pod Kałaczem pierścień wokół 6 Armii, części 4 Armii Pancernej i oddziałów rumuńskich – według różnych szacunków od około 250 do 330 tysięcy ludzi.
- Autor:
- Natalia
- Tagi:
- Armia Czerwona, Wehrmacht, Rumunia, Friedrich Paulus

Operacja „Uran” była radziecką kontrofensywą, która w ciągu pięciu dni odwróciła losy bitwy stalingradzkiej. Przez całą jesień 1942 roku niemiecka 6 Armia generała Friedricha Paulusa wykrwawiała się w ruinach miasta nad Wołgą, a jej długie skrzydła nad Donem i w stepie kałmuckim osłaniały słabo uzbrojone armie rumuńskie. Właśnie w nie uderzyła Armia Czerwona. 19 listopada o świcie ruszyły z przyczółków nad Donem wojska Frontu Południowo-Zachodniego i Frontu Dońskiego, a 20 listopada – armie Frontu Stalingradzkiego spod jezior na południe od miasta. Front rumuńskiej 3 i 4 Armii pękł na obu odcinkach już pierwszego dnia natarcia, radzieckie korpusy pancerne i zmechanizowane wyszły na tyły Niemców i 23 listopada spotkały się pod Sowietskim, w pobliżu Kałacza nad Donem. W pierścieniu znalazła się cała 6 Armia z częścią 4 Armii Pancernej generała Hermanna Hotha – największe zgrupowanie Wehrmachtu, jakie dotąd okrążono. Operację przygotowali w Stawce Gieorgij Żukow i szef Sztabu Generalnego Aleksandr Wasilewski, który w polu koordynował działania trzech frontów.
Nazwa i daty
Nazwa „Uran” była kryptonimem nadanym planowi w Stawce. Należała do serii „planetarnych” operacji przygotowywanych jesienią 1942 roku: równolegle planowano operację „Mars” przeciwko niemieckiej Grupie Armii „Środek” pod Rżewem, a po „Uranie” miał przyjść „Saturn” – uderzenie na włoską armię nad środkowym Donem i na Rostów. W historiografii radzieckiej i rosyjskiej operację nazywa się zwykle stalingradzką operacją zaczepną (kontrofensywą pod Stalingradem), a jej pierwszy etap – okrążeniem wojsk przeciwnika między Donem a Wołgą.
Za początek operacji przyjmuje się 19 listopada 1942 roku, kiedy o 7.30 czasu moskiewskiego, po haśle „Syrena” o 7.20, ruszyło przygotowanie artyleryjskie na północ od Stalingradu. Front Stalingradzki zaatakował dzień później, 20 listopada. Za koniec uznaje się 23 listopada, kiedy około godziny 16 czołówki dwóch frontów spotkały się pod chutorem Sowietski i zamknęły pierścień okrążenia. Część autorów podaje jako datę okrążenia 22 listopada, bo tego dnia radzieckie czołgi zdobyły most w Kałaczu, a Paulus zameldował, że jego armia jest okrążona; połączenie wojsk nastąpiło jednak dzień później. Na pamiątkę ognia, którym zaczęła się ofensywa, od 1944 roku obchodzono w ZSRR 19 listopada jako Dzień Artylerii (później Dzień Wojsk Rakietowych i Artylerii). Walki z odciętymi oddziałami rumuńskimi i niemieckimi trwały jeszcze 24 listopada, a zniszczenie samego kotła rozciągnęło się do lutego 1943 roku.
Tło
Letnia ofensywa niemiecka na południu frontu wschodniego, rozpoczęta pod koniec czerwca jako operacja „Blau”, przyniosła Wehrmachtowi ogromne zdobycze terenowe, ale nie rozbiła Armii Czerwonej. Adolf Hitler rozdzielił siły: Grupa Armii A szła na Kaukaz i ku ropie Groznego i Baku, a Grupa Armii B miała dojść do Wołgi i opanować Stalingrad. Po walkach w wielkim łuku Donu 6 Armia przeprawiła się przez Don i 23 sierpnia dotarła do Wołgi na północ od miasta. Od września toczyła w Stalingradzie wyniszczające walki uliczne, a w październiku i w pierwszej połowie listopada zdobywała kolejne zakłady przemysłowe w północnej części miasta – Fabrykę Traktorów, zakłady „Barykady” i część huty „Czerwony Październik”. Mimo to 62 Armia generała Wasilija Czujkowa utrzymała przyczółki nad rzeką. Jeszcze 11 listopada Paulus rzucił do ostatniego wielkiego szturmu świeże bataliony saperów, które doszły do Wołgi na wąskim odcinku, ale nie zdobyły całego miasta.
Walki w Stalingradzie wciągały coraz więcej niemieckich dywizji. Skrzydła 6 Armii, ciągnące się setki kilometrów wzdłuż Donu i w głąb stepu kałmuckiego, obsadziły armie sojusznicze: od zachodu 2 Armia węgierska i 8 Armia włoska, dalej rumuńska 3 Armia generała Petre Dumitrescu, a na południe od miasta – rumuńska 4 Armia generała Constantina Constantinescu-Clapsa, podporządkowana 4 Armii Pancernej. Rumuni bronili się na odcinkach zbyt szerokich jak na swoje siły; 3 Armia trzymała front długości około 140 kilometrów. Brakowało im przede wszystkim broni przeciwpancernej: podstawą były przestarzałe działa 37 mm, bezsilne wobec czołgów T-34, a Niemcy przekazali im tylko po kilka nowszych dział 75 mm na dywizję. Niemiecki dowódca Grupy Armii B, generał Maximilian von Weichs, i sam Paulus zdawali sobie sprawę z zagrożenia, a rumuńskie dowództwo od tygodni meldowało o radzieckich przyczółkach na prawym brzegu Donu pod Sierafimowiczem i Kletską. Szef sztabu generalnego wojsk lądowych Franz Halder, który ostrzegał przed rozciągnięciem frontu, został odwołany we wrześniu. Jego następca Kurt Zeitzler również zwracał Hitlerowi uwagę na niebezpieczeństwo, lecz jedynymi odwodami za frontem rumuńskim pozostały słaby 48 Korpus Pancerny i 29 Dywizja Grenadierów Pancernych na południe od miasta.
Plan i przygotowania
Według wspomnień Żukowa i Wasilewskiego zamysł kontrofensywy narodził się w połowie września 1942 roku, gdy obaj, rozmawiając na Kremlu o ratowaniu miasta, zaproponowali Józefowi Stalinowi „inne rozwiązanie” niż ciągłe dorzucanie sił do kolejnych kontrataków. Historycy traktują tę scenę ostrożnie, bo pamiętniki pisano po latach, a plan dojrzewał stopniowo przez cały wrzesień i październik. Jego istota była jednak od początku ta sama: Stalingrad miał być broniony tylko tyle, by wiązać 6 Armię, a odwody Stawki należało gromadzić na flankach i uderzyć w najsłabsze ogniwa ugrupowania niemieckiego – w armie rumuńskie. Dwa kliny miały przełamać front daleko od miasta, na północnym zachodzie i na południu, i spotkać się nad Donem w rejonie Kałacza, za plecami Paulusa. Mniejsze siły miały uderzyć bliżej Stalingradu, by odciąć niemieckie dywizje stojące nad Donem od reszty 6 Armii.
Gieorgij Żukow, od sierpnia zastępca naczelnego wodza, i Wasilewski objeżdżali odcinki frontu, a ostateczny plan Stalin zatwierdził 13 listopada. Wykonanie powierzono trzem frontom. Nowo odtworzony Front Południowo-Zachodni generała Nikołaja Watutina, z 5 Armią Pancerną, 21 Armią i 1 Gwardyjską Armią, miał uderzyć z przyczółków pod Sierafimowiczem i Kletską. Front Doński generała Konstantego Rokossowskiego, z 65, 24 i 66 Armią, atakował w sąsiedztwie, wzdłuż Donu i w międzyrzeczu. Front Stalingradzki generała Andrieja Jeriomienki, z 51, 57 i 64 Armią, miał przełamać front rumuński między jeziorami Sarpa, Cacy i Barmancak na południe od miasta. Ponieważ Żukow wyjechał w połowie listopada przygotowywać operację „Mars” na froncie zachodnim, koordynację „Uranu” na miejscu przejął Wasilewski.
Przygotowania były ogromnym przedsięwzięciem logistycznym. Przez Wołgę, pod ostrzałem i nalotami, przeprawiano nocami wojska Frontu Stalingradzkiego – według danych radzieckich w ciągu trzech tygodni około 111 tysięcy żołnierzy, 420 czołgów i 556 dział. Na północy pułki przechodziły na przyczółki nad Donem po mostach budowanych pod osłoną nocy, a obok stawiano mosty pozorne. Zastosowano na wielką skalę maskirowkę: ograniczono łączność radiową, rozkazy przekazywali łącznicy, wojska na flankach budowały umocnienia, jakby szykowały się do obrony, a na odcinku centralnym frontu pozorowano przygotowania do ofensywy przeciw Grupie Armii „Środek”. Niemiecki wywiad wojskowy na wschodzie (Fremde Heere Ost) spodziewał się raczej uderzenia na Grupę Armii „Środek” i jeszcze w listopadzie oceniał, że Armia Czerwona nie ma odwodów na dwie wielkie ofensywy jednocześnie.
Termin kilka razy przesuwano, bo transporty kolejowe nie nadążały, a lotnictwo nie było gotowe – z pierwszych dni listopada na 17, a potem na 19 listopada. Jeszcze 17 listopada dowódca 4 Korpusu Zmechanizowanego, generał Wasilij Wolski, napisał do Stalina, że operacja jest źle przygotowana i może się skończyć klęską. Stalin, po rozmowie z Wasilewskim i z samym Wolskim, utrzymał termin, a Wolski zapewnił, że wykona rozkaz.
Siły
Dane o siłach obu stron różnią się w zależności od źródła i od tego, czy liczy się wszystkie wojska trzech frontów, czy tylko zgrupowania uderzeniowe. Radziecka historiografia podawała, że Front Południowo-Zachodni, Doński i Stalingradzki liczyły razem nieco ponad milion żołnierzy, około 15 tysięcy dział i moździerzy, blisko 1500 czołgów i dział samobieżnych oraz około 1350 samolotów; zachodni badacze, w tym David Glantz, przyjmują podobną liczbę ludzi, ale niższą liczbę czołgów – od około 900 do 1000 w jednostkach uderzeniowych. Trzonem uderzenia były korpusy pancerne i zmechanizowane: 1 i 26 Korpus Pancerny w 5 Armii Pancernej generała Prokofija Romanienki, 4 Korpus Pancerny i 3 Gwardyjski Korpus Kawalerii w 21 Armii generała Iwana Czistiakowa, a na południu 13 i 4 Korpus Zmechanizowany oraz 4 Korpus Kawalerii Frontu Stalingradzkiego. Na odcinkach przełamania zgromadzono wielokrotną przewagę w artylerii, a nad Donem także pułki wyrzutni rakietowych.
Według radzieckich obliczeń przeciwnik miał na całym kierunku stalingradzkim około miliona ludzi, 10 tysięcy dział, 675 czołgów i ponad 1200 samolotów, ale liczba ta obejmowała całą Grupę Armii B z armiami włoską i węgierską. W rzeczywistości bezpośrednio na drodze radzieckich uderzeń stały rumuńska 3 Armia z kilkoma dywizjami piechoty i kawalerii na pierwszej linii oraz rumuńska 4 Armia, a odwodem był 48 Korpus Pancerny generała Ferdinanda Heima. Na papierze korpus składał się z niemieckiej 22 Dywizji Pancernej i rumuńskiej 1 Dywizji Pancernej, ale niemiecka dywizja miała niewiele ponad 30 sprawnych czołgów – w zimowych kwaterach myszy przegryzły izolację przewodów elektrycznych w pojazdach – a rumuńska była uzbrojona w lekkie czołgi R-2 z działem 37 mm. Na południu, za 4 Armią rumuńską, stała jedynie 29 Dywizja Grenadierów Pancernych. Najlepsze niemieckie dywizje pancerne, 14, 16 i 24, tkwiły wykrwawione w Stalingradzie lub tuż za miastem.
Lotnictwo niemieckie, 4 Flota Powietrzna generała Wolframa von Richthofena, przez całą jesień panowało nad miastem, ale w listopadzie było osłabione przerzuceniem części jednostek nad Morze Śródziemne po alianckim desancie w Afryce Północnej. W pierwszych dniach ofensywy mgła i zamieć śnieżna uziemiły zresztą samoloty obu stron.
Przebieg
19 listopada: przełamanie nad Donem
Noc z 18 na 19 listopada była mroźna i mglista. Krótko po piątej rano niemiecki oficer łącznikowy przy rumuńskim 4 Korpusie pod Kletską zatelefonował do sztabu 6 Armii w Gołubinskim z ostrzeżeniem, że atak nastąpi lada chwila; fałszywych alarmów było jednak tak wiele, że oficer dyżurny nie budził szefa sztabu armii, generała Arthura Schmidta. O 7.20 czasu moskiewskiego artylerzyści otrzymali hasło „Syrena”, a o 7.30 ruszyło przygotowanie artyleryjskie, które trwało około 80 minut. Na wąskich odcinkach przełamania strzelało około 3500 dział i moździerzy; mgła uniemożliwiała korygowanie ognia, ale cele rozpoznano wcześniej, więc ostrzał zniszczył łączność, składy amunicji i punkty obserwacyjne Rumunów.
O 8.50 do natarcia ruszyły 21 Armia i 5 Armia Pancerna Frontu Południowo-Zachodniego oraz 65 Armia Frontu Dońskiego. Pierwsze ataki piechoty Rumuni odparli – wielu żołnierzy 3 Armii biło się zacięcie, póki miało czym strzelać. Gdy jednak do walki weszły czołgi, braki w broni przeciwpancernej przesądziły sprawę. Około południa 4 Korpus Pancerny i 3 Gwardyjski Korpus Kawalerii przełamały front pod Kletską, a 5 Armia Pancerna rozbiła rumuński 2 Korpus pod Sierafimowiczem i wprowadziła w lukę 1 i 26 Korpus Pancerny oraz 8 Korpus Kawalerii. Radzieckie czołgi szły w mgle według kompasu, rozjeżdżając stanowiska artylerii. Do wieczora trzy dywizje rumuńskie były w rozsypce, a pozostałe zostały oskrzydlone z obu stron.
Niemieckie dowództwo reagowało z opóźnieniem. Weichs i Paulus nie zdecydowali się od razu wycofać z miasta dywizji pancernych, a zadanie zatrzymania przełamania otrzymał 48 Korpus Pancerny Heima, któremu kolejne rozkazy – najpierw z Grupy Armii B, potem z kwatery Hitlera – kazały zmieniać kierunek kontrataku. 22 Dywizja Pancerna weszła do walki rozproszona i bez paliwa, rumuńska 1 Dywizja Pancerna straciła z nią łączność i samotnie starła się z radzieckim 26 Korpusem Pancernym. Hitler przebywał w tym czasie w Berghofie pod Berchtesgaden, a szef sztabu generalnego Zeitzler, przebywający w Prusach Wschodnich, porozumiewał się z nim telefonicznie. Wieczorem 19 listopada, na rozkaz Weichsa, Paulus wstrzymał wreszcie natarcie w samym Stalingradzie i zaczął wycofywać z miasta część jednostek pancernych, by skierować je na zachód.
20 listopada: uderzenie z południa
Rano 20 listopada nad jeziorami na południe od Stalingradu również leżała gęsta mgła. Jeriomienko, ponaglany telefonicznie przez Stawkę, zgodził się zacząć dopiero po jej podniesieniu się; 51 Armia otworzyła ogień o wyznaczonej porze, ale reszta wojsk frontu dostała rozkaz przesunięcia natarcia na godzinę 10. Uderzenie 51, 57 i 64 Armii spadło na rumuński 6 i 7 Korpus 4 Armii. I tu obrona rozpadła się szybko: Rumuni, z dywizjami rozciągniętymi na kilkudziesięciu kilometrach stepu, poddawali się całymi batalionami albo uciekali na zachód. W lukę weszły 13 i 4 Korpus Zmechanizowany oraz 4 Korpus Kawalerii, choć ich wprowadzenie do walki szło niesprawnie i kosztowało cenne godziny.
Jedyny niemiecki odwód na tym kierunku, 29 Dywizja Grenadierów Pancernych, kontratakował po południu i według różnych relacji zniszczył kilkadziesiąt radzieckich czołgów 13 Korpusu Zmechanizowanego. Załamanie się Rumunów na całym odcinku zmusiło ją jednak do zawrócenia na osłonę południowego skrzydła 6 Armii, więc droga na Kałacz od południa pozostała praktycznie otwarta. Tego samego dnia na północy 26 Korpus Pancerny zajął Pierełazowski, około 130 kilometrów na północny zachód od Stalingradu, a 4 Korpus Pancerny posuwał się na południe, mijając niemiecki 11 Korpus Armijny stojący w zakolu Donu.
21–22 listopada: kocioł się domyka
21 listopada radzieckie zagony z północy i z południa szły już po niemieckich tyłach. Na południu 4 Korpus Zmechanizowany generała Wolskiego, po krótkim postoju, ruszył na północny zachód, ku Donowi. Na północy główne siły rumuńskiej 3 Armii – resztki 4 i 5 Korpusu, z kilkoma dywizjami – zostały odcięte w rejonie stanicy Raspopinskaja, między 5 Armią Pancerną a 21 Armią. Dowództwo tej grupy objął generał Mihail Lascăr, który odrzucił wezwanie do kapitulacji i usiłował się przebić na zachód. Na pomoc szedł 48 Korpus Pancerny, ale 22 Dywizja Pancerna, zredukowana do kilkunastu czołgów, nie zdołała dotrzeć do okrążonych i sama musiała się wycofać na południowy zachód.
Tego dnia radzieckie czołgi zbliżyły się na kilkanaście kilometrów do sztabu 6 Armii w Gołubinskim nad Donem. Paulus i Schmidt przenieśli się do stanicy Niżnieczirskiej nad rzeką Czir, skąd 22 listopada odlecieli do Gumraku wewnątrz tworzącego się kotła. Hitler, wciąż w Berghofie, polecił 6 Armii trzymać się mimo groźby czasowego okrążenia, utrzymać linię Wołgi i front północny i czekać na dalsze rozkazy.
22 listopada rozegrał się najsłynniejszy epizod operacji. Przednia grupa 26 Korpusu Pancernego pod dowództwem podpułkownika Gieorgija Filippowa, poprzedzona dwoma zdobycznymi niemieckimi czołgami i samochodem rozpoznawczym, z zapalonymi światłami podjechała nad ranem do mostu na Donie w pobliżu Kałacza. Niemieccy wartownicy wzięli ją za własny oddział, a gdy się zorientowali, było za późno: Rosjanie opanowali most, zanim saperzy zdołali go wysadzić. Przez przeprawę przeszły oddziały 26 i 4 Korpusu Pancernego, a samo miasto, bronione głównie przez oddziały tyłowe i warsztatowe, opanowano w walkach do następnego ranka. Wieczorem Paulus zameldował do Grupy Armii B i do kwatery Hitlera, że armia jest okrążona, że ma paliwo i amunicję na kilka dni i prosi o swobodę działania, w tym o zgodę na przebicie się na południowy zachód. Tego samego dnia, według źródeł rumuńskich, Lascăr dostał się do niewoli; resztki jego zgrupowania walczyły jeszcze przez dwa dni.
23 listopada: spotkanie pod Sowietskim
23 listopada 4 Korpus Pancerny Frontu Południowo-Zachodniego, przeprawiwszy się przez Don, skręcił na południowy wschód, a z przeciwnej strony nadchodził 4 Korpus Zmechanizowany Frontu Stalingradzkiego, który poprzedniego dnia zajął Sowietski i przeciął linię kolejową do Stalingradu. Około godziny 16 czołówka 36 Brygady Zmechanizowanej dostrzegła pod Sowietskim czołgi 45 Brygady Pancernej. Ponieważ nie wystrzelono umówionych zielonych rakiet, obie strony przez chwilę brały się za Niemców i doszło do krótkiej wymiany ognia; po wyjaśnieniu nieporozumienia czołgiści padli sobie w ramiona. Scenę powitania odegrano później ponownie dla kamer kroniki filmowej, która obiegła świat. Pierścień okrążenia wokół 6 Armii został zamknięty.
Tego samego dnia skapitulowała większość rumuńskiego zgrupowania pod Raspopinską: według różnych źródeł do niewoli trafiło tam 23–24 listopada od około 27 do 30 tysięcy żołnierzy. Tylko nieliczne oddziały, jak batalion majora Gheorghe Răscănescu, wyrwały się na zachód. Na południe od Stalingradu radzieckie korpusy, źle współdziałające z piechotą, pozwoliły natomiast znacznej części rumuńskiej 4 Armii wycofać się na zachód i południowy zachód.
Wewnątrz pierścienia dywizje niemieckie stojące na zachód od Donu cofały się przez ostatnie mosty na wschodni brzeg, porzucając sprzęt, i wysadzały za sobą przeprawy. Wieczorem 23 listopada Paulus raz jeszcze prosił Hitlera o zgodę na przebicie się na południowy zachód, popierany przez wszystkich dowódców korpusów i przez Weichsa. Dowódca 51 Korpusu Armijnego, generał Walther von Seydlitz-Kurzbach, na własną rękę wycofał część swoich dywizji z umocnionych pozycji na północy kotła, co skończyło się rozbiciem 94 Dywizji Piechoty na otwartym stepie. Hitler, który wieczorem 22 listopada wyruszył pociągiem z Berghofu do Wilczego Szańca pod Kętrzynem, w nocy z 23 na 24 listopada odmówił: 6 Armia miała utrzymać „twierdzę Stalingrad” i czekać na zaopatrzenie z powietrza i odsiecz. Do tej decyzji przyczyniło się zapewnienie Hermanna Göringa, że Luftwaffe zdoła zaopatrywać okrążonych, choć jego właśni oficerowie ostrzegali, że to niewykonalne.
Ofiarą klęski padł generał Heim. Hitler uznał jego korpus za winny nieudanego kontrataku, odwołał go z dowództwa i kazał usunąć z wojska; generał przesiedział kilka miesięcy w areszcie w berlińskim więzieniu Moabit, a w 1943 roku jego wydalenie z armii zamieniono na zwykłe przeniesienie w stan spoczynku. Historycy na ogół uważają, że z dwiema słabymi dywizjami nie miał szans zatrzymać kilku radzieckich korpusów pancernych.
Straty
Straty samej operacji „Uran” trudno oddzielić od strat całej bitwy stalingradzkiej i nie są dokładnie znane. Najciężej ucierpiały armie rumuńskie: według danych rumuńskich 3 i 4 Armia straciły od 19 listopada 1942 do początku stycznia 1943 roku łącznie około 150–160 tysięcy żołnierzy zabitych, rannych, zaginionych i wziętych do niewoli, z czego dużą część w pierwszych dniach ofensywy. Radzieckie meldunki mówiły o kilkudziesięciu tysiącach jeńców rumuńskich wziętych do 24 listopada. Armia Czerwona straciła w natarciu wiele czołgów, zwłaszcza w walkach z 29 Dywizją Grenadierów Pancernych i z 48 Korpusem Pancernym, ale dokładnych danych dla tych pięciu dni brak; dla całej kontrofensywy pod Stalingradem, od 19 listopada do 2 lutego, rosyjskie opracowanie statystyczne pod redakcją Grigorija Kriwosiejewa podaje około 155 tysięcy zabitych i zaginionych żołnierzy radzieckich.
Najważniejszym skutkiem nie były jednak straty poniesione w walce, lecz okrążenie. W pierścieniu znalazło się 20 dywizji niemieckich (w tym 3 pancerne i 3 zmotoryzowane), dwie dywizje rumuńskie, chorwacki pułk piechoty, liczne oddziały specjalne, saperskie, artyleryjskie i naziemny personel Luftwaffe, a także tysiące radzieckich pomocników (Hilfswillige) i jeńców. Liczebność okrążonych szacuje się, zależnie od źródła i sposobu liczenia, na od około 250 do 330 tysięcy ludzi. Stawka początkowo zakładała, że w kotle jest najwyżej 85–90 tysięcy żołnierzy, co zaważyło na planach jego szybkiej likwidacji.
Znaczenie
Operacja „Uran” była pierwszym tak wielkim okrążeniem niemieckiej armii polowej w tej wojnie i punktem zwrotnym na froncie wschodnim. W pięć dni Armia Czerwona, która przez całe lato się cofała, przejęła inicjatywę strategiczną na południu i zamknęła w kotle najsilniejszą armię Wehrmachtu. Operacja pokazała, że radzieckie dowództwo nauczyło się prowadzić głębokie natarcie z użyciem korpusów pancernych i zmechanizowanych, łączyć je z kawalerią i lotnictwem oraz ukrywać przygotowania przed przeciwnikiem. Odsłoniła też słabość niemieckiej strategii 1942 roku: rozciągnięcia frontu ponad siły, polegania na gorzej uzbrojonych sojusznikach i lekceważenia ostrzeżeń.
Hitler, zamiast pozwolić 6 Armii przebić się na zachód, gdy miała jeszcze paliwo i amunicję, kazał jej bronić się w kotle i czekać na odsiecz. Dowództwo nowo utworzonej Grupy Armii „Don” powierzył feldmarszałkowi Erichowi von Mansteinowi. Most powietrzny okazał się niewystarczający: okrążeni otrzymywali zwykle tylko ułamek potrzebnego zaopatrzenia. Próba odsieczy podjęta przez Hotha w grudniu (operacja „Wintergewitter”, „Zimowa burza”) zatrzymała się kilkadziesiąt kilometrów od kotła, a radziecka operacja „Mały Saturn”, przeprowadzona zamiast pierwotnego „Saturna”, rozbiła w grudniu włoską 8 Armię nad środkowym Donem. W styczniu 1943 roku wojska Frontu Dońskiego Rokossowskiego rozpoczęły likwidację kotła w operacji „Pierścień”, a 31 stycznia i 2 lutego 1943 roku resztki 6 Armii skapitulowały. Do niewoli trafiło około 91 tysięcy żołnierzy z feldmarszałkiem Paulusem, z których do kraju wróciło po wojnie zaledwie kilka tysięcy.
Klęska objęła także sojuszników Niemiec. Rozbicie dwóch armii rumuńskich, a w następnych tygodniach włoskiej i węgierskiej, podkopało zaufanie Bukaresztu, Rzymu i Budapesztu do Hitlera i wzmocniło w tych stolicach zwolenników wyjścia z wojny. Równoległa operacja „Mars” pod Rżewem, w której dowodził Żukow, zakończyła się natomiast kosztowną porażką Armii Czerwonej i przez dziesięciolecia była przemilczana w historiografii radzieckiej. To „Uran”, a nie „Mars”, przeszedł do historii jako początek końca III Rzeszy na wschodzie.