TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Iracka blokada Habbanii

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Bliski Wschód
Data:
30 kwietnia 1941
Autor:
Natalia
Tagi:
Irak, Wielka Brytania, RAF, Raszid Ali al-Kilani

O trzeciej nad ranem 30 kwietnia 1941 roku ambasada brytyjska w Bagdadzie zawiadomiła przez radio bazę lotniczą RAF w Al-Habbanijji, że duże oddziały armii irackiej wychodzą ze stolicy na zachód. O świcie samoloty rozpoznawcze z bazy zobaczyły na płaskowyżu, który wznosił się tuż nad lotniskiem, co najmniej dwa bataliony piechoty z artylerią. O szóstej rano do dowódcy bazy przybył iracki oficer z pismem swojego przełożonego: wszystkie loty mają natychmiast ustać, a nikt nie może opuszczać terenu bazy. Rząd Raszida Alego al-Kilaniego, który na początku kwietnia przejął władzę w Bagdadzie, postanowił w ten sposób odpowiedzieć na brytyjski desant w Basrze. Jedna z najważniejszych baz RAF na Bliskim Wschodzie, pełna szkolnych samolotów, kursantów i cywilów, znalazła się w oblężeniu.

Baza nad Eufratem

Habbanijja leżała nad Eufratem, mniej więcej 80 kilometrów na zachód od Bagdadu, przy drodze z Bagdadu przez Al-Falludżę i Ar-Ramadi do Transjordanii i Palestyny. Zbudowano ją w połowie lat trzydziestych, zgodnie z traktatem brytyjsko-irackim z 1930 roku, który pozwalał RAF utrzymywać bazy „na zachód od Eufratu”; otwarto ją w październiku 1936 roku i przeniesiono do niej jednostki z dawnej bazy w Hinaidi pod Bagdadem, opuszczonej przez Brytyjczyków pod koniec 1937 roku. Była stacją etapową na szlaku lotniczym z Egiptu do Indii, a nad pobliskim jeziorem Habbanijja wodowały łodzie latające linii Imperial Airways.

W czasie pokoju baza była wzorcowym garnizonem z basenami, kinami, boiskami i ogrodami, ale z wojskowego punktu widzenia trudno o gorsze położenie. Kanton otaczał żelazny płot długości około 11 kilometrów, mający chronić przed złodziejami, a lotnisko leżało poza nim. Kilkaset metrów na południe wznosił się płaskowyż wysoki na 30–60 metrów, z którego widać było całą bazę jak na dłoni. Wszystkie usługi zależały od jednej elektrowni i jednej rzucającej się w oczy wieży ciśnień; jeden celny pocisk mógł sparaliżować obronę.

Bazą i wszystkimi siłami brytyjskimi w Iraku dowodził wicemarszałek lotnictwa Harry Smart, pilot z czasów pierwszej wojny światowej, który znał Irak jeszcze z lat dwudziestych. Mieszkało tu na co dzień około tysiąca lotników i 1200 żołnierzy oddziałów pomocniczych, tzw. Iraq Levies, rekrutowanych głównie spośród Asyryjczyków, a także Kurdów, pod dowództwem brytyjskich oficerów; do tego około 9000 cywilów: Europejczyków, przybyszów z Indii i Asyryjczyków z rodzinami. Byli też lotnicy 1 Kompanii Samochodów Pancernych RAF z osiemnastoma starymi pancernymi rolls-royce’ami, budowanymi jeszcze na podwoziach z czasów pierwszej wojny. Odkąd 27 kwietnia samoloty transportowe zaczęły przerzucać z Szuajby żołnierzy 1 batalionu King’s Own Royal Regiment, do bazy dotarło ich około 300. Razem z wartownikami, mechanikami i personelem pomocniczym obronę mogło stanowić około 2,5 tysiąca ludzi, ale nie było żadnej artylerii poza kilkoma moździerzami.

Lotnictwo było liczne tylko na papierze. W Habbanijji stacjonowała 4 Szkoła Pilotażu RAF, która według brytyjskiej historii oficjalnej miała 78 samolotów: 32 dwupłatowe Hawker Audax, 8 Fairey Gordonów, 29 dwusilnikowych szkolnych Airspeed Oxford, 3 myśliwce Gloster Gladiator, jeden bombowiec Bristol Blenheim i 5 szkolnych Hawker Hartów; tylko cztery z nich nie były przestarzałe albo czysto szkolne. Inne źródła podają nieco inne liczby, bo stan bazy zmieniał się z tygodnia na tydzień. W kwietniu doleciało sześć Gladiatorów. Pilotów bojowych prawie nie było: maszynami latali instruktorzy, a nawet kursanci, wśród nich grupa greckich lotników szkolonych w Iraku. Od początku kwietnia Smart przygotowywał się na najgorsze. Audaxy, przenoszące normalnie lekkie 20-funtowe bomby, przerobiono tak, by zabierały dwie bomby 250-funtowe; Oxfordy, które bomb w ogóle nie miały, wyposażono w wyrzutniki na osiem małych bomb; instruktorzy i uczniowie ćwiczyli bombardowanie i strzelanie z powietrza.

29 kwietnia ambasador brytyjski w Bagdadzie, sir Kinahan Cornwallis, doradził wszystkim brytyjskim kobietom i dzieciom opuszczenie stolicy. 230 z nich odprowadzono pod eskortą do Habbanijji, skąd miały być przewiezione samolotami do Szuajby; kilkaset innych osób schroniło się w ambasadzie brytyjskiej i w poselstwie amerykańskim w Bagdadzie.

Dlaczego Habbanijja

Raszid Ali i czterej pułkownicy „złotego czworoboku”, którzy faktycznie rządzili Irakiem, znaleźli się pod koniec kwietnia w pułapce. Brytyjczycy wylądowali w Basrze 18 kwietnia i nie zamierzali przejść przez kraj do Palestyny, jak przewidywał traktat, lecz budowali tam bazę. Warunki postawione przez Bagdad 21 kwietnia, by kolejne oddziały nie lądowały, zanim poprzednie nie opuszczą Iraku, pozostały bez odpowiedzi. Gdy premier dowiedział się, że do Basry płyną następne transporty, zakazał wyładunku, ale pod koniec miesiąca oddziały zeszły na ląd mimo to. Każdy tydzień zwłoki wzmacniał Brytyjczyków.

Na otwartą walkę w Basrze, gdzie stały okręty Royal Navy, Raszid Ali się nie odważył. Postanowił natomiast zademonstrować siłę tam, gdzie Brytyjczycy byli najsłabsi, i zmusić ich do ustępstw. Habbanijja, odcięta od Basry o kilkaset kilometrów, pełna kursantów i cywilów, wydawała się zakładnikiem idealnym. Iraccy przywódcy liczyli, że baza się podda albo że Londyn, uwikłany w Grecji i w Libii, zgodzi się na rozmowy. Liczyli też na Niemców: od połowy kwietnia Raszid Ali kilkakrotnie prosił Rzeszę o pomoc wojskową i otrzymywał zapewnienia, że nadejdzie, a w Bagdadzie wierzono, że wkrótce pojawią się niemieckie samoloty i spadochroniarze. Za całą tą polityką stał też wielki mufti Jerozolimy, Muhammad Amin al-Husajni, który w maju miał wezwać muzułmanów do świętej wojny z Wielką Brytanią.

Dzień 30 kwietnia

Wojska wyszły nocą z garnizonów wokół Bagdadu, gdzie stacjonowały dwie z czterech dywizji irackich. Gdy samoloty rozpoznawcze doniosły o nich o świcie, Szkoła Pilotażu natychmiast rozproszyła samoloty i podwiesiła bomby. Na pismo przywiezione o szóstej rano Smart odpowiedział, że wszelkie przeszkadzanie w normalnym szkoleniu prowadzonym w Habbanijji zostanie uznane za akt wojny. Ambasador Cornwallis, z którym baza miała łączność radiową, w pełni go poparł. Tymczasem lotnicy meldowali, że na płaskowyż nieustannie napływają posiłki, a Irakijczycy zajęli Al-Falludżę z jej mostem na Eufracie.

O 11.30 iracki wysłannik przyjechał ponownie, tym razem z zarzutem, że to Brytyjczycy łamią traktat. Smart odparł, że to sprawa polityczna, którą przekaże ambasadorowi. W ciągu dnia wojska irackie obsadziły mosty na Tygrysie i Eufracie i wzmocniły garnizon w Ar-Ramadi; Habbanijja była odcięta od świata, z wyjątkiem drogi powietrznej. Według późniejszego raportu Wavella pierwszego dnia wokół bazy zaczęły się koncentrować dwie brygady piechoty z artylerią i samochodami pancernymi; inne źródła podają 6–9 tysięcy żołnierzy i do 30 dział. Do 1 maja, według szacunków brytyjskich, oblegających było około 9 tysięcy, z około 50 działami, lekkimi czołgami i samochodami pancernymi, nie licząc ochotników z plemion. Wielu żołnierzy, jak się później okazało, sądziło, że uczestniczy w ćwiczeniach.

Smart stanął przed trudną decyzją. Im dłużej czekał, tym silniejsi byli Irakijczycy na płaskowyżu; jeśli zaatakowaliby nocą, jego samoloty na nic by się nie zdały. Baza była praktycznie nie do obrony, a w niej tysiące cywilów, także brytyjskie kobiety i dzieci z Bagdadu. Nie wiedział też, czy irackie i asyryjskie oddziały pomocnicze nie zawiodą w starciu z armią iracką. Za uderzeniem wyprzedzającym przemawiało wiele, ale znana była linia dowództwa na Bliskim Wschodzie: Archibald Wavell, zajęty Libią, Grecją i Afryką Wschodnią, za wszelką cenę chciał uniknąć wybuchu walk w Iraku. Smart postanowił przyjąć ryzyko i na razie nie atakować. Wymiana pism z irackim dowódcą i starania ambasadora niczego nie dały; żaden iracki żołnierz się nie wycofał.

Na prośbę Smarta dowództwo RAF na Bliskim Wschodzie wysłało do Szuajby osiem bombowców Vickers Wellington z 70 Dywizjonu, a za nimi dziesięć z 37 Dywizjonu. Cornwallis zatelegrafował do Londynu, że uważa iracką groźbę wobec Habbanijji za akt wojny, uzasadniający natychmiastowy kontratak z powietrza. Zapowiedział, że zażąda wycofania wojsk irackich, ale dodał, że nawet jeśli Irakijczycy ustąpią, odsunie to tylko w czasie nieuniknione starcie, a kontrolę nad sytuacją przywróci jedynie „ostra lekcja”.

Miejsce w wojnie

Odpowiedź z Londynu przyszła wcześnie rano 1 maja: sytuację trzeba przywrócić, a ambasador otrzymał pełnomocnictwo do podjęcia wszelkich kroków, łącznie z atakiem z powietrza, by zmusić Irakijczyków do odwrotu. Gdyby łączność z ambasadą została przerwana, Smart miał działać na własną odpowiedzialność. Churchill dodał od siebie, według przytaczanej w literaturze depeszy: „Jeśli musicie uderzyć, uderzcie mocno”. Smart postanowił zaatakować o świcie bez ultimatum, by Irakijczycy nie zdążyli ostrzelać lotniska przed startem samolotów. 2 maja o piątej rano kilkadziesiąt maszyn z Habbanijji i Wellingtony z Szuajby uderzyły na płaskowyż. Rozpoczęła się wojna brytyjsko-iracka.

Oblężenie trwało krócej, niż ktokolwiek się spodziewał. Instruktorzy i kursanci latali od świtu do zmroku, artyleria iracka ostrzeliwała bazę, ale nie zdołała jej zniszczyć, a nocne wypady żołnierzy King’s Own i Asyryjczyków podkopały morale oblegających. W nocy z 5 na 6 maja Irakijczycy opuścili płaskowyż, zostawiając broń i sprzęt, a kolumna posiłków, która szła im z odsieczą od Al-Falludży, została rozbita z powietrza. Kolumna brytyjska wysłana z Palestyny dotarła do bazy dopiero 18 maja, gdy oblężenie od dawna było przeszłością. Pod koniec maja rząd Raszida Alego upadł, a on sam, mufti i przywódcy przewrotu uciekli do Iranu. Niemiecka pomoc, kilkadziesiąt samolotów przysłanych przez Syrię Vichy, przyszła za późno i była zbyt skromna, by cokolwiek zmienić.

Iracka blokada Habbanijji była zatem decydującym błędem Raszida Alego. Zamiast zmusić Brytyjczyków do ustępstw, dała im powód do wojny, której Bagdad nie był w stanie wygrać bez Niemców, a Niemcy, pochłonięci przygotowaniami do napaści na ZSRR, nie mogli i nie chcieli wysłać na Bliski Wschód poważnych sił. Obrona bazy przez szkołę lotniczą i garstkę piechoty przeszła do historii RAF jako jeden z jej najbardziej niezwykłych epizodów, a jej skutki sięgnęły daleko: Irak pozostał po stronie aliantów, droga lądowa z Zatoki Perskiej do Palestyny i iracka ropa były bezpieczne, a pomoc udzielona Niemcom przez Francję Vichy w Syrii doprowadziła w czerwcu 1941 roku do brytyjskiej inwazji na Syrię i Liban.

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.