TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Początek wojny brytyjsko-irackiej

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Bliski Wschód
Data:
2 maja 1941
Autor:
Łukasz
Bitwa:
Wojna brytyjsko-iracka
Tagi:
Irak, RAF, Raszid Ali al-Kilani, Archibald Wavell

2 maja 1941 roku, jeszcze przed świtem, nad płaskowyżem górującym nad brytyjską bazą lotniczą w Al-Habbanijji krążyło kilkadziesiąt samolotów: przestarzałych dwupłatowców i dwusilnikowych maszyn szkolnych, za których sterami siedzieli instruktorzy i kursanci 4 Szkoły Pilotażu RAF. O piątej rano nadleciały bombowce z Szuajby pod Basrą i na stanowiska armii irackiej, która od 30 kwietnia trzymała bazę w oblężeniu, spadły pierwsze bomby. Brytyjczycy uderzyli bez ultimatum, by nie dać Irakijczykom czasu na ostrzelanie lotniska. Tak zaczęła się wojna brytyjsko-iracka: miesięczna kampania, w której Wielka Brytania obaliła rząd Raszida Alego al-Kilaniego, zanim Niemcy zdążyli udzielić mu realnej pomocy.

Decyzja

Rząd Raszida Alego, który przejął władzę w Bagdadzie 1 kwietnia, postanowił odpowiedzieć na brytyjski desant w Basrze demonstracją siły tam, gdzie Brytyjczycy byli najsłabsi. W nocy z 29 na 30 kwietnia wojska irackie zajęły płaskowyż wznoszący się kilkaset metrów od lotniska Habbanijji i zażądały wstrzymania wszelkich lotów. Według brytyjskiej historii oficjalnej RAF 30 kwietnia stało tam około 9 tysięcy żołnierzy z 28 działami, a następnego dnia liczono już kilkadziesiąt dział, lekkie czołgi i samochody pancerne. Dowódca sił brytyjskich w Iraku, wicemarszałek lotnictwa Harry Smart, odpowiedział, że przeszkadzanie w szkoleniu uzna za akt wojny, ale przez dwa dni nie atakował: znał politykę dowództwa w Kairze, które za wszelką cenę chciało uniknąć walk w Iraku.

Rankiem 1 maja przyszła odpowiedź z Londynu: sytuację trzeba przywrócić, a ambasador sir Kinahan Cornwallis otrzymał pełnomocnictwo do podjęcia wszelkich kroków, łącznie z atakiem z powietrza. Gdyby łączność z ambasadą została przerwana, Smart miał działać na własną odpowiedzialność. Premier Winston Churchill dorzucił od siebie depeszę: „Jeśli musicie uderzyć, uderzcie mocno”. Na całodzienne bombardowanie poprzedzone ultimatum było już za późno, a liczba dział na płaskowyżu rosła z godziny na godzinę. Wieczorem Smart, za zgodą ambasadora, z którym łączyło go radio, postanowił uderzyć o świcie bez ostrzeżenia. Obawiał się, że uprzedzeni Irakijczycy zaczną ostrzeliwać lotnisko i nie pozwolą wystartować samolotom, jedynej broni, jaką miał. Dowództwo RAF na Bliskim Wschodzie przysłało mu do Szuajby Wellingtony z 70 Dywizjonu, a za nimi drugi rzut z 37 Dywizjonu.

Szkoła lotnicza idzie na wojnę

Siły, którymi dysponował Smart, były w gruncie rzeczy improwizacją. Od początku kwietnia w warsztatach Habbanijji przerabiano maszyny szkolne na bojowe: dwupłatowe Hawker Audaxy i Fairey Gordony, które normalnie przenosiły lekkie bomby 20-funtowe, dostosowano do dwóch bomb 250-funtowych, a szkolne Airspeed Oxfordy, w ogóle nieprzystosowane do uzbrojenia, otrzymały wyrzutniki na osiem małych bomb. Do kilku szkolnych Gladiatorów doszło sześć przysłanych z Egiptu. Według historii oficjalnej RAF wykwalifikowanych pilotów, łącznie z instruktorami, było w bazie zaledwie około trzydziestu pięciu; wśród nich byli oficerowie greckiego lotnictwa, którzy szkolili się w Iraku. Najzdolniejszych kursantów, ledwie po początkowym szkoleniu, awansowano więc na „pilotów bojowych”, a słabsi i ochotnicy z personelu naziemnego latali jako obserwatorzy i strzelcy. Z tego wszystkiego utworzono cztery „dywizjony” bombowe i klucz myśliwców, nazwane Habbaniya Air Striking Force, pod dowództwem komendanta szkoły, Group Captaina W.A.B. Savile’a. Pole golfowe i boisko do polo wewnątrz ogrodzenia połączono w lądowisko dla Audaxów, ukryte przed obserwacją z płaskowyżu za drzewami.

Obronę naziemną objął płk Ouvry Roberts ze sztabu 10 Dywizji Indyjskiej, który przyleciał z Basry obejrzeć sytuację i postanowił zostać. Miał do dyspozycji około 300–400 żołnierzy 1 batalionu King’s Own Royal Regiment, przerzuconych samolotami z Szuajby w ostatnich dniach kwietnia, kompanie oddziałów pomocniczych, rekrutowanych głównie spośród Asyryjczyków, oraz kompanię samochodów pancernych RAF. Artylerii nie było, poza kilkoma moździerzami. W bazie przebywało też około 9 tysięcy cywilów, w tym brytyjskie kobiety i dzieci ewakuowane 29 kwietnia z Bagdadu.

Piątek 2 maja

Pierwsze samoloty wystartowały jeszcze po ciemku i około 4.45 były już nad płaskowyżem, wypatrując celów. O piątej nadleciały z Szuajby Wellingtony 70 Dywizjonu; historia oficjalna armii brytyjskiej mówi o ośmiu, historia RAF o dziesięciu. Gdy zawróciły, do ataku przystąpiło trzydzieści kilka Audaxów, Gordonów i Oxfordów ze szkoły, nurkujących do wysokości kilkuset metrów, by trafić w stanowiska dział. Irakijczycy odpowiedzieli w ciągu kilku minut ogniem artylerii na lotnisko i kanton, a ich żołnierze zaczęli strzelać do samolotów. Atak zaskoczył ich całkowicie: wielu, jak się później okazało, sądziło, że bierze udział w ćwiczeniach, a część szykowała się do porannej modlitwy.

Pierwszy dzień był dla obrońców ciężki. Jeden Oxford spadł w płomieniach, zabijając instruktora i dwóch kursantów. Uszkodzony Wellington lądował awaryjnie na lotnisku Habbanijji i spłonął pod ostrzałem. Rano nad bazą pojawiło się lotnictwo irackie, które miało, według brytyjskiej historii oficjalnej, 50–60 sprawnych samolotów, częściowo nowocześniejszych od maszyn szkolnych. Okazało się jednak mniej groźne od artylerii. Ta zaś strzelała zaskakująco słabo: do dziesiątej ataki z powietrza przytłumiły ogień baterii, ani wieża ciśnień, ani elektrownia nie zostały trafione, a samoloty szkolne nauczyły się rozpędzać jeszcze za hangarami, by jak najkrócej pozostawać na widoku. Między nalotami odlatywały z Habbanijji do Szuajby transportowce z kobietami i dziećmi.

Do wieczora szkoła wykonała 193 loty bojowe. Straciła pięć samolotów, dwa w powietrzu i trzy na ziemi, a około dwudziestu innych zostało uszkodzonych; mechanicy pracowali całą noc, by przywrócić je do lotów. W bazie zginęło 13 osób, a 29 zostało rannych, wśród nich dziewięciu cywilów. Na południu kraju dwupłatowe Vincenty 244 Dywizjonu z Szuajby atakowały oddziały irackie i przecinały linię kolejową z Basry do Bagdadu, tracąc dwie maszyny. Pod Basrą, gdzie stała już 20 Brygada Piechoty Indyjskiej, a 29–30 kwietnia wyładowały się kolejne oddziały, wojska indyjskie strzegły lotniska, portu i elektrowni; irackie oddziały w mieście, które 2 maja obiecały się wycofać, pozostały na miejscu, a większe starcie, o przedmieście Aszar, rozegrało się 7–8 maja. Na zachodzie, przy granicy z Transjordanią, iracka policja pustynna już 1 maja ostrzelała w Ar-Rutbie brytyjskich robotników drogowych, a wraz z wybuchem wojny przestała płynąć ropa rurociągiem Iraq Petroleum Company do Hajfy.

W Bagdadzie wiadomość o ataku wywołała wstrząs. Raszid Ali i pułkownicy złotego czworoboku liczyli, że baza pełna kursantów i cywilów skapituluje albo że Londyn zgodzi się na rozmowy; nie spodziewali się, że szkoła lotnicza podejmie walkę. Rząd zwrócił się o natychmiastową pomoc do Niemiec i Włoch, a wielki mufti Jerozolimy Muhammad Amin al-Husajni, mieszkający w Bagdadzie, kilka dni później wezwał muzułmanów do świętej wojny z Wielką Brytanią.

Oblężenie odwrócone

Wieczorem 2 maja wojska irackie wokół bazy urosły mniej więcej do siły brygady, ale nie zdradzały chęci do szturmu, a ich działa okazały się znacznie mniej groźne, niż się obawiano. Smart uznał więc, że może część sił skierować przeciwko lotnictwu irackiemu i liniom zaopatrzenia z Bagdadu. 3 maja samoloty z Habbanijji i Wellingtony z Szuajby bombardowały stanowiska na płaskowyżu, drogę z Bagdadu i lotnisko Raszid pod stolicą, główną bazę irackiego lotnictwa. Tego dnia irackie władze rozmontowały radiostację ambasady brytyjskiej w Bagdadzie. W ambasadzie schroniło się około 350 Brytyjczyków, kolejne kilkaset osób w poselstwie amerykańskim.

4 maja Wellingtony 37 Dywizjonu zbombardowały Raszid, a dwusilnikowe myśliwce Blenheim 203 Dywizjonu, osłaniane przez dwa przybyłe z Egiptu Hurricane’y dalekiego zasięgu, ostrzelały lotniska w Bagdadzie i Mosulu, gdzie spodziewano się samolotów niemieckich. W ciągu kilku dni lotnictwo irackie zostało praktycznie wyeliminowane; według części opracowań w samych nalotach na Raszid zniszczono na ziemi 22 samoloty. Od 4 maja samoloty krążyły nad płaskowyżem także nocą, choć mało który pilot miał doświadczenie w lotach nocnych. Roberts wysyłał zaś nocą małe grupy żołnierzy pomocniczych i piechurów King’s Own, które napadały na obsługi dział i posterunki. Według historii RAF role się odwróciły: to nie Irakijczycy oblegali Habbanijję, lecz Habbanijja oblegała Irakijczyków, odciętych nocnymi nalotami od zaopatrzenia, które szło z Bagdadu przez jedyny most na Eufracie w Al-Falludży.

5 maja Smart, ranny w wypadku samochodowym w czasie nocnego zaciemnienia, został ewakuowany do Basry, a potem do Indii. Tak brzmiała wersja oficjalna; jeden z instruktorów Habbanijji, Tony Dudgeon, twierdził po latach w swoich wspomnieniach, że dowódca był wówczas także u kresu sił nerwowych. Dowodzenie na ziemi faktycznie przejął Roberts, a lotnictwo w Iraku objął wicemarszałek John D’Albiac, który wrócił właśnie z Grecji i przybył do bazy kilkanaście dni później. W nocy z 5 na 6 maja patrole King’s Own przeprowadziły wypad na płaskowyż, wspierane przez samochody pancerne i dwie haubice z pierwszej wojny światowej, zdjęte sprzed kasyna oficerskiego, gdzie stały jako ozdoba.

6 maja: koniec oblężenia

Tej samej nocy z 5 na 6 maja Irakijczycy, wyczerpani nieustannymi nalotami i nocnymi napadami, opuścili płaskowyż. Według obu brytyjskich historii oficjalnych, armii i RAF, rozpoznanie o świcie 6 maja zastało go opuszczonym; część publikacji przesuwa odwrót o dobę, na późny wieczór 6 maja. Na stanowiskach zostało mnóstwo sprzętu, który szybko znalazł zastosowanie w bazie, w tym sześć czechosłowackich haubic górskich, włoski czołg i dziesięć samochodów pancernych.

Samochody pancerne RAF ruszyły w pościg i natrafiły na oddziały irackie, które obsadziły wieś Sin adh-Dhibban (w źródłach brytyjskich Sin el Dhibban) przy drodze do Al-Falludży, a w niej pompownię, od której zależały wodociągi i kanalizacja bazy. Piechota King’s Own i żołnierze pomocniczy, przy bliskim wsparciu Audaxów, wyparli ich po ostrej walce i wzięli według historii oficjalnej dwunastu oficerów i ponad trzystu żołnierzy do niewoli; inne opracowania podają łącznie 408 jeńców z tego dnia. Po południu lotnicy zobaczyli kolumnę zmotoryzowanej piechoty i artylerii nadciągającą od Al-Falludży na odsiecz. Około czterdziestu samolotów z Habbanijji zaatakowało ją z małej wysokości bombami i ogniem broni pokładowej w okolicy Sin adh-Dhibban i Nukty, gdzie zderzyła się z cofającymi się oddziałami. Ostatni pilot, który zawracał do bazy, widział według historii RAF tylko „zwartą masę ognia długości 250 jardów” i błyski wybuchającej amunicji. Wzięto kolejnych jeńców; według części opracowań w ciągu dwóch godzin Irakijczycy stracili ponad tysiąc ludzi, zabitych, rannych i wziętych do niewoli. Lotnictwo irackie odpowiedziało tego popołudnia trzema nalotami na bazę.

Zniszczenie kolumn między Habbanijją a Al-Falludżą datuje się często na 7 maja. Obie brytyjskie historie oficjalne umieszczają je jednak, podobnie jak bój o Sin adh-Dhibban, na popołudnie 6 maja. 7 maja był pierwszym dniem, w którym Habbanijja nie była już otoczona; według większości relacji właśnie wtedy Churchill, nie wiedząc o wypadku Smarta, wysłał mu depeszę: „Wasza energiczna i wspaniała akcja w dużej mierze przywróciła sytuację. Wszyscy śledzimy wielką walkę, którą toczycie. Wyślemy wszelką możliwą pomoc. Tak trzymać!”.

Pięć dni walk kosztowało obrońców, według zestawień przytaczanych w literaturze, 13 zabitych lotników, 21 ciężko rannych i czterech żołnierzy niezdolnych do walki z powodu wyczerpania nerwowego; inne podają łącznie 34 zabitych, w powietrzu i od ostrzału na ziemi. Szkoła straciła 22 z 64 samolotów, a dziesięciu pilotów zginęło lub zostało ciężko rannych. Straty irackie pod Habbanijją szacuje się na 500–1000 ludzi oprócz wziętych do niewoli.

Londyn przeciw Kairowi

Atak na płaskowyż był decyzją Londynu, nie Kairu, i od pierwszego dnia wojny między premierem a naczelnym dowódcą na Bliskim Wschodzie trwał spór o to, kto ma ją prowadzić i czym. Do tej pory operacje w Iraku podlegały, na wniosek samego Archibalda Wavella, dowództwu w Indiach. 2 maja Komitet Obrony postanowił przekazać dowodzenie w północnym Iraku Kairowi, bo tylko stamtąd, z Palestyny, mogła szybko przyjść pomoc dla Habbanijji. Wavell, który w tych samych tygodniach ewakuował wojska z Grecji, bronił Krety i Tobruku i kończył kampanię w Afryce Wschodniej, odpowiedział, że ma poważne zastrzeżenia. Wszędzie był rozciągnięty do granic możliwości i nie mógł ryzykować części sił w przedsięwzięciu, które jego zdaniem nie przyniesie skutku. Radził rokowania z rządem irackim i przyjęcie tureckiej oferty mediacji. Siła, jaką mógł zebrać w Palestynie, to według niego jedna zmotoryzowana brygada 1 Dywizji Kawalerii, niekompletna w transporcie i uzbrojeniu, pułk artylerii polowej, batalion piechoty na ciężarówkach i szwadrony Transjordańskich Sił Granicznych o wątpliwej wartości w walce z innymi muzułmanami: bez czołgów i samochodów pancernych, za słaba i za późno. Jej odejście mogło też wywołać niepokoje w Palestynie i odebrać mu jedyny odwód wobec Syrii.

Churchill i szefowie sztabów nie ustąpili. Odpowiedzieli, że o tureckiej mediacji nie może być mowy, a rokowania wchodzą w grę tylko na zasadzie irackiej kapitulacji z gwarancjami na przyszłość. Raszid Ali od początku działał w zmowie z Osią i czekał na jej pomoc, a desant w Basrze sprawił, że jego spisek wybuchł przedwcześnie; śmiała akcja bez zwłoki dawała więc duże szanse. Szefowie sztabów wzięli na siebie pełną odpowiedzialność za wysłanie wojsk z Palestyny. 5 maja, w swoje 58. urodziny, Wavell przejął wbrew swojej woli dowodzenie w północnym Iraku; „ładny prezent urodzinowy mi daliście”, pisał do szefa Imperialnego Sztabu Generalnego Johna Dilla. Ostrzegał jeszcze, że przedłużające się walki w Iraku zagrożą obronie Palestyny i Egiptu, ale wykonał rozkaz. Do dowodzenia w Palestynie i Transjordanii ściągnął z Grecji gen. Henry’ego Maitlanda Wilsona, a 8 maja przejął również dowodzenie w południowym Iraku, gdzie z Indii przybył gen. Edward Quinan.

Zebraną w Palestynie grupę nazwano Habforce (od Habbaniya Force), a dowodził nią gen. mjr George Clark, dowódca 1 Dywizji Kawalerii. Zanim depesza szefów sztabów dotarła do Kairu, ścisłe oblężenie Habbanijji się skończyło, więc zadanie się zmieniło: główne siły Habforce miały odtworzyć i utrzymać linię komunikacyjną przez pustynię, a lotna kolumna, Kingcol, nazwana od nazwiska dowódcy 4 Brygady Kawalerii, bryg. Jamesa Kingstone’a, liczyła około 2000 ludzi i 500 pojazdów i miała jak najszybciej dotrzeć nad Eufrat. Drogę torował jej Legion Arabski z Transjordanii pod dowództwem Johna Bagota Glubba, wypożyczony przez emira Abd Allaha, a fort w Ar-Rutbie, bombardowany od 9 maja, zdobyły w nocy z 10 na 11 maja samochody pancerne RAF, które w ciągu pięciu dni przejechały z pustyni zachodniej w Egipcie. Kingcol przekroczyła granicę iracką 13 maja i dotarła do Habbanijji 18 maja, prawie dwa tygodnie po zakończeniu oblężenia. Kolumnę wysłaną pod presją Londynu, wbrew radom Wavella, wyprzedziły wydarzenia: obrońcy bazy poradzili sobie sami, a Habforce posłużyła już nie do odsieczy, lecz do natarcia na Bagdad.

Miejsce w wojnie

Uderzenie z 2 maja przesądziło o wyniku wojny, zanim na dobre się zaczęła. Raszid Ali stracił w pierwszym tygodniu lotnictwo, a jego wojska pod Habbanijją, rozbite i zdemoralizowane, cofnęły się do Al-Falludży i Ar-Ramadi i przerwały groble, by odgrodzić się wodą. Niemcy, na których liczył Bagdad, zdecydowali się na pomoc dopiero po wybuchu walk. Na początku maja Hitler postanowił wysłać do Iraku niewielki oddział lotnictwa, a admirał François Darlan zgodził się, by niemieckie samoloty lądowały po drodze na lotniskach Syrii, podległej Vichy. W połowie maja w Mosulu pojawiło się kilkadziesiąt maszyn Luftwaffe, później także kilkanaście włoskich myśliwców, ale było ich za mało, brakowało paliwa i części zamiennych, a Hitler, pochłonięty przygotowaniami do napaści na ZSRR, w dyrektywie z 23 maja odłożył większe decyzje w sprawie Bliskiego Wschodu na czas po jej zakończeniu.

Siły z Habbanijji i Kingcol zdobyły Al-Falludżę 19 maja i odparły iracki kontratak, a pod koniec miesiąca stanęły pod Bagdadem. 30 maja Raszid Ali, mufti i pułkownicy złotego czworoboku uciekli do Iranu, 31 maja burmistrz Bagdadu podpisał rozejm, a 1 czerwca do stolicy wrócił regent Abd al-Ilah. 1 i 2 czerwca w Bagdadzie doszło do pogromu Żydów, zwanego Farhud. Niemiecka pomoc udzielona za pośrednictwem Syrii przesądziła o brytyjskiej inwazji na Syrię i Liban w czerwcu 1941 roku, a w sierpniu wojska brytyjskie i indyjskie z Iraku razem z Armią Czerwoną zajęły Iran. Spór o Irak dołożył się do narastającej nieufności Churchilla wobec Wavella, którego premier w czerwcu odwołał z Kairu.

Obrona Habbanijji przeszła do historii RAF jako jeden z jej najbardziej niezwykłych epizodów: szkoła lotnicza z maszynami sprzed dekady, instruktorami i kursantami, wsparta przez kilkuset piechurów i żołnierzy pomocniczych, zmusiła do odwrotu kilkakrotnie liczniejsze wojska, zanim nadeszła odsiecz. Miała też znaczenie, które wykraczało daleko poza Irak. Gdyby baza padła, a Niemcy zdążyli przysłać do Bagdadu poważniejsze siły, Wielka Brytania mogła stracić iracką ropę, lądową drogę z Zatoki Perskiej do Palestyny i bazy, z których później zajęto Syrię i Iran, a przez które potem szły dostawy dla ZSRR. Pięć dni walk nad Eufratem w maju 1941 roku sprawiło, że cały ten obszar pozostał po stronie aliantów do końca wojny.

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.