TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Brytyjczycy lądują w Basrze

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Bliski Wschód
Data:
18 kwietnia 1941
Autor:
Łukasz
Tagi:
Irak, Wielka Brytania, Indie, Raszid Ali al-Kilani

18 kwietnia 1941 roku o wpół do dziesiątej rano osiem transportowców z Karaczi, osłanianych przez okręty Royal Navy i marynarek Australii i Indii, podeszło rzeką Szatt al-Arab do nabrzeży Basry. Na ląd zeszła 20 Brygada Piechoty Indyjskiej z artylerią i sztabem 10 Dywizji Piechoty Indyjskiej. Dzień wcześniej, 17 kwietnia, samoloty transportowe RAF zaczęły przerzucać z Indii do bazy lotniczej w Szuajbie, około 20 kilometrów na południowy zachód od Basry, żołnierzy 1 batalionu brytyjskiego pułku King’s Own Royal Regiment. Desant odbył się bez jednego strzału i formalnie zgodnie z prawem: Wielka Brytania powołała się na traktat sojuszniczy z 1930 roku, który dawał jej prawo przemarszu wojsk przez Irak. W rzeczywistości był to pierwszy krok do usunięcia rządu Raszida Alego al-Kilaniego, który dwa tygodnie wcześniej przejął władzę w Bagdadzie z pomocą antybrytyjskich pułkowników, i do zajęcia Iraku, zanim zdążą tam dotrzeć Niemcy.

Kalendaria wojny wymieniają dwa epizody tej operacji. Pod datą 13 kwietnia podają, że „niewielki kontyngent brytyjskich posiłków przerzucono drogą powietrzną do bazy RAF w Szuajbie”, a pod datą 18 kwietnia, że „zgodnie z traktatem brytyjsko-irackim wojska brytyjskie z Indii zaczynają lądować w Basrze”. Druga data jest ścisła. Pierwsza wymaga sprostowania: według brytyjskiej historii oficjalnej 13 kwietnia był dniem, od którego Indie mogły zacząć przerzut około 390 brytyjskich piechurów, jak zapowiadały w ofercie przyjętej w Londynie 10 kwietnia. Ta sama historia oficjalna i późniejszy raport gen. Archibalda Wavella podają, że pierwsza grupa żołnierzy przyleciała do Szuajby dopiero 17 kwietnia, bo jej przybycie zgrano z nadejściem konwoju; przerzut zakończył się 18 kwietnia. 13 kwietnia do Basry przypłynął natomiast krążownik HMS Emerald, pierwszy z okrętów, którymi Royal Navy wzmocniła swoje siły w Zatoce Perskiej.

Dlaczego Basra

Traktat brytyjsko-iracki z 30 czerwca 1930 roku, który zastąpił porozumienie z 1927 roku i otworzył Irakowi drogę do niepodległości, zobowiązywał go, by w razie wojny przyszedł Wielkiej Brytanii z pomocą jako sojusznik i udostępnił jej koleje, rzeki, porty i lotniska. W czasie pokoju Brytyjczycy mieli prawo przemarszu swoich wojsk przez kraj. Od 1937 roku nie było w Iraku brytyjskich oddziałów lądowych; zostały tylko dwie bazy RAF, w Szuajbie i w Al-Habbanijji nad Eufratem, strzeżone przez miejscowe oddziały pomocnicze i samochody pancerne.

Basra była jedynym dużym portem Iraku i początkiem drogi lądowej i kolejowej przez Bagdad do Palestyny i Syrii, alternatywnej wobec szlaku morskiego przez Morze Czerwone. Leżała też tuż obok irańskiego Abadanu, gdzie stała jedna z największych rafinerii świata, należąca do brytyjskiej Anglo-Iranian Oil Company, a przez Irak biegły rurociągi z pól naftowych Kirkuku do Hajfy i Trypolisu. Rząd Indii był od dawna zobowiązany trzymać w pogotowiu jedną dywizję na wypadek zagrożenia irańskich pól naftowych. Latem 1940 roku Gabinet Wojenny postanowił już raz wysłać do Basry brygadę, ale wobec sprzeciwu wicekróla Indii i dowódców na Bliskim Wschodzie, którzy obawiali się, że pojawienie się wojsk tylko zaogni sytuację w Iraku, cofnął tę decyzję, a dywizję oddano do dyspozycji Wavella i wysłano do Sudanu.

Po przewrocie w Bagdadzie szefowie sztabów w Londynie chcieli interweniować, ale Wavell, naczelny dowódca na Bliskim Wschodzie, nie miał kogo wysłać: jego wojska cofały się w Cyrenajce, 6 kwietnia Niemcy uderzyli na Grecję, gdzie walczył brytyjski korpus ekspedycyjny, a w Afryce Wschodniej trwały walki z Włochami. Już w marcu Wavell zaproponował, by ewentualne operacje w Iraku wzięły na siebie Indie. 8 kwietnia premier Winston Churchill zapytał ministra do spraw Indii Leo Amery’ego, jakie siły można szybko wysłać do Basry. Wicekról lord Linlithgow i naczelny dowódca w Indiach gen. Claude Auchinleck zaproponowali niemal natychmiast przekierowanie konwoju, który właśnie ładował się w Karaczi i miał płynąć na Malaje. 10 kwietnia Komitet Obrony w Londynie przyjął ofertę. Operację nazwano kryptonimem Sabine.

Konwój z Karaczi i most powietrzny

Siłami lądowymi dowodził gen. mjr William Fraser, dowódca 10 Dywizji Piechoty Indyjskiej, sformowanej w styczniu 1941 roku w Ahmadnagarze. Rozkaz, który otrzymał, mówił, że ma zająć rejon Basry i Szuajby, aby zapewnić bezpieczny wyładunek kolejnych posiłków i założyć tam bazę. Nikt nie wiedział, jak zachowa się armia iracka i miejscowe władze. Gdyby próbowały przeszkodzić w wyładunku, Fraser miał je pokonać siłą i jak najszybciej zająć pozycje na lądzie; zarazem musiał uważać, by nie naruszyć neutralności sąsiedniego Iranu.

Konwój BP7, osiem transportowców eskortowanych przez australijski slup HMAS Yarra, wypłynął z Karaczi 12 kwietnia. Wiózł 20 Brygadę Piechoty Indyjskiej bryg. Donalda Powella, w której składzie były dwa bataliony Gurkhów, 2/7 i 2/8 Gurkha Rifles, oraz batalion sikhijski 3/11 Sikh Regiment, a także 3 Pułk Artylerii Polowej (bez dział), dwóch starszych oficerów sztabu dywizji i oddziały pomocnicze. Ponieważ wojsko załadowano z myślą o spokojnym rejsie na Malaje, a nie o desancie, sprzęt i ludzie nie byli rozmieszczeni tak, by od razu po zejściu na ląd podjąć walkę. Na przeładunek nie było czasu, więc w sztabach przez kilka dni z niepokojem czekano, czy lądowanie nie napotka oporu.

Na wodach Zatoki Perskiej komodor C. M. Graham, starszy oficer Royal Navy w rejonie, zebrał w Basrze cztery małe okręty, gdy tylko w Bagdadzie zaczęły się kłopoty. 13 kwietnia dołączył do niego krążownik Emerald, a potem lotniskowiec HMS Hermes z samolotami torpedowymi Swordfish i krążownik nowozelandzki Leander. 15 kwietnia na morzu konwój spotkał slup Seabelle, wysłany z Basry, a potem slup Falmouth, który objął dowództwo eskorty; 17 kwietnia dołączył indyjski slup Lawrence i zespół skierował się do ujścia Szatt al-Arab.

Tymczasem 16 kwietnia nowy ambasador brytyjski w Bagdadzie, sir Kinahan Cornwallis, zawiadomił Raszida Alego, że Wielka Brytania zamierza skorzystać z przewidzianego w traktacie prawa przemarszu wojsk przez Irak do Palestyny. Premier nie zgłosił sprzeciwu. Następnego dnia, 17 kwietnia, w Szuajbie wylądowały pierwsze samoloty z Karaczi. 31 Dywizjon Transportowy RAF przerzucił w ciągu dwóch dni około 400 żołnierzy 1 batalionu King’s Own Royal Regiment. Do przewozu użyto siedmiu wojskowych dwupłatowców Vickers Valentia, czterech cywilnych samolotów Armstrong Whitworth Atalanta i czterech amerykańskich Douglasów DC-2, które niedawno dotarły do Indii. Razem z batalionem przyleciał szef sztabu 10 Dywizji płk Ouvry Roberts. Przelot nad Zatoką Perską był jak na owe czasy przedsięwzięciem niezwykłym, a piechurzy, ściśnięci w kabinach powolnych dwupłatowców, mieli od razu po wylądowaniu osłaniać wyładunek w porcie, gdyby Irakijczycy chcieli mu przeszkodzić.

Desant

18 kwietnia rano konwój wszedł w Szatt al-Arab. Szedł w dwóch grupach, każdą prowadziły dwa okręty: pierwszą kanonierka Cockchafer, na której dwa tygodnie wcześniej schronił się zbiegły regent Abd al-Ilah, i slup Falmouth, drugą Yarra i Seabelle. Lawrence pozostał przy ujściu rzeki, by w razie potrzeby obezwładnić iracką baterię nadbrzeżną w Fao, a Emerald czekał w Basrze. O 9.30 transportowce stanęły przy nabrzeżach. Lądowanie odbyło się bez przeszkód, choć w mieście i jego okolicach stały oddziały armii irackiej. Wieczorem 19 kwietnia wyładunek był zakończony. Fraser objął dowództwo wszystkich brytyjskich sił lądowych w Iraku.

Wavell w swoim raporcie pisał później, że tempo, w jakim wojska brytyjskie znalazły się w Iraku, zaskoczyło Raszida Alego i jego zwolenników i zapewne dlatego nie napotkano zorganizowanego oporu, a ta początkowa przewaga miała duży wpływ na dalsze operacje. W tych samych dniach dowództwo RAF na Bliskim Wschodzie, które jeszcze 7 kwietnia odmawiało Habbanijji wszelkich posiłków, zdecydowało się wysłać tam sześć myśliwców Gladiator; 19 kwietnia było ich w bazie dziewięć.

Warunki Raszida Alego

Rząd w Bagdadzie od razu zrozumiał, że traktat posłużył Brytyjczykom za pretekst. Raszid Ali zażądał, by przybyłe wojska jak najszybciej przeszły przez kraj do Palestyny i by żadne nowe nie lądowały, dopóki poprzednie nie opuszczą Iraku. 21 kwietnia jego rząd sformułował oficjalnie warunki, na jakich zgadzał się na obecność wojsk brytyjskich: kolejne oddziały nie mogą zejść na ląd, zanim poprzednie nie przekroczą granicy, a liczba żołnierzy brytyjskich w Iraku nigdy nie może przekroczyć jednej brygady mieszanej. Jednocześnie, popychany przez pułkowników i przez wielkiego muftiego Jerozolimy, coraz natarczywiej zabiegał o pomoc Niemiec. Już 17 kwietnia, w przeddzień desantu, poprosił Rzeszę o pomoc wojskową na wypadek wojny z Wielką Brytanią.

Ambasador Cornwallis przekazał żądania do Londynu. Odpowiedź pokazała, że przemarsz do Palestyny był tylko formułą prawną. Rządowi Jego Królewskiej Mości chodziło o to, by wojska w Iraku pozostały i się umocniły, a nie by przez niego przeszły. Cornwallis miał nie składać Raszidowi Alemu żadnych zobowiązań co do ruchów wojsk, bo człowiek, który przejął władzę w drodze zamachu stanu, nie miał prawa ich oczekiwać. 20 kwietnia Churchill wyjaśnił ministrowi spraw zagranicznych Anthony’emu Edenowi, że głównym celem wysłania wojsk jest osłona i założenie wielkiej bazy zbornej w okolicach Basry, a to, co dzieje się „w głębi kraju”, z wyjątkiem Habbanijji, ma na razie znacznie mniejsze znaczenie. Na prawa traktatowe powołano się, by osłonić wyładunek, ale gdyby było trzeba, użyto by siły. W pamiętnikach premier dodawał, że Amerykanie coraz bardziej chcieli widzieć w Basrze wielką bazę montażową dla dostarczanych samolotów. Londyn naciskał też na Indie, by przyspieszyły wysyłkę drugiej brygady dywizji Frasera.

Miejsce w wojnie

Desant w Basrze przesądził o losie rządu Raszida Alego, choć w kwietniu nikt jeszcze tego nie wiedział. Bagdad nie odważył się przeciwstawić lądowaniu zbrojnie, a Brytyjczycy, nie pytając o zgodę, zaczęli budować w Basrze bazę, którą zamierzali rozbudować do rozmiarów zdolnych zaopatrywać wojska na całym Bliskim Wschodzie. Gdy Raszid Ali dowiedział się, że do Basry płyną następne statki, odmówił zgody na wyładunek, ale pod koniec kwietnia (według raportu Wavella 29 kwietnia, według brytyjskiej historii oficjalnej 30 kwietnia) kolejne oddziały zeszły na ląd bez incydentów. Premier postanowił wtedy rozstrzygnąć sprawę, zanim Brytyjczycy staną się jeszcze silniejsi. Nie uderzył jednak na Basrę, lecz na bazę lotniczą w Al-Habbanijji, którą 30 kwietnia otoczyły jego wojska. Już od 27 kwietnia samoloty przerzucały z Szuajby do Habbanijji żołnierzy King’s Own; do 30 kwietnia przyleciało ich około 300 i w pierwszych dniach maja odegrali ważną rolę w obronie bazy.

2 maja wybuchła wojna brytyjsko-iracka, na pl.wikipedii opisana jako operacja Sabine. 7 maja do Basry przyleciał z Indii gen. Edward Quinan, który przejął dowództwo wszystkich sił lądowych w Iraku, a z morza zeszła 21 Brygada Piechoty Indyjskiej. W połowie maja dowództwo 10 Dywizji objął gen. mjr William Slim, późniejszy zwycięzca z Birmy. Dywizja ruszyła z Basry na północ dopiero pod koniec maja, gdy rząd Raszida Alego już się rozpadał pod ciosami lotnictwa z Habbanijji i kolumny wysłanej z Palestyny. 31 maja podpisano rozejm.

Basra stała się potem tym, czym chciał ją widzieć Churchill: wielką bazą zaopatrzeniową. Z niej i z Iraku wyruszyły w czerwcu 1941 roku wojska, które wzięły udział w walkach z Francją Vichy w Syrii, a w sierpniu te, które razem z Armią Czerwoną zajęły Iran. Przez port w Basrze i irańskie porty nad Zatoką Perską przeszła później znaczna część dostaw amerykańskich i brytyjskich dla ZSRR. Kwietniowy desant brygady, która przypłynęła na pokładach statków przeznaczonych dla Malajów, był więc początkiem obecności wojsk brytyjskich i indyjskich w Iraku, która trwała do 1947 roku. Za cenę jednej brygady, wysłanej wbrew wahaniom dowódców w Kairze, Churchill zabezpieczył dla aliantów iracką ropę i drogę lądową z Zatoki Perskiej nad Morze Śródziemne.

Źródła

  1. s3-ap-southeast-2.amazonaws.com

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.