TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

„Judea Declares War on Germany”

Kategoria:
Społeczeństwo
Data:
24 marca 1933
Autor:
Łukasz
Tagi:
antysemityzm, III Rzesza, Wielka Brytania, Joseph Goebbels

24 marca 1933 roku londyński dziennik „Daily Express” ukazał się z nagłówkiem na całą szerokość pierwszej strony: „Judea Declares War on Germany”, czyli „Judea wypowiada wojnę Niemcom”. Pod nim wydrukowano śródtytuły: „Żydzi całego świata jednoczą się do działania”, „Bojkot niemieckich towarów” i „Masowe demonstracje w wielu dzielnicach”. Artykuł, niepodpisany, opisywał narastający wśród Żydów w Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych i innych krajach ruch protestu przeciw prześladowaniom w Niemczech, które od dwóch miesięcy rządził Adolf Hitler, oraz rozmowy o bojkocie niemieckich towarów. Żadna „Judea” nie istniała i nikt nie wypowiedział Niemcom wojny. Żaden rząd ani organizacja reprezentująca wszystkich Żydów nie ogłosiła też bojkotu, a najważniejsze organizacje żydowskie w Wielkiej Brytanii i w Ameryce były mu wtedy przeciwne. Krzykliwy tytuł brukowej gazety przetrwał jednak dłużej niż prawie każdy inny z tamtego roku. Naziści potraktowali takie doniesienia jako dowód „żydowskiej wojny” przeciw Niemcom i pretekst do własnego bojkotu, a po 1945 roku fotografia tej strony stała się jednym z ulubionych „dokumentów” neonazistów i negacjonistów Zagłady.

Marzec 1933 roku

Od mianowania Hitlera kanclerzem 30 stycznia 1933 roku w Niemczech trwał terror przeciw przeciwnikom politycznym, a od początku marca coraz częściej także przeciw Żydom, których w całej Rzeszy mieszkało około 523 tysięcy, mniej niż jeden procent ludności. Po wyborach 5 marca bojówkarze SA w wielu miastach napadali na żydowskie sklepy i domy towarowe, wypędzali żydowskich sędziów i adwokatów z sądów, pobili i porwali wielu ludzi. 9 marca w berlińskiej dzielnicy Scheunenviertel zatrzymali i skatowali dziesiątki Żydów z Europy Wschodniej, 11 marca w Brunszwiku zorganizowano „szturm na domy towarowe”, a 12 marca w Kilonii zamordowano żydowskiego adwokata i socjaldemokratę Wilhelma Spiegla. 20 marca Heinrich Himmler ogłosił otwarcie obozu koncentracyjnego w Dachau, a 23 marca Reichstag uchwalił ustawę o pełnomocnictwach, która dała rządowi Hitlera władzę ustawodawczą.

Zagraniczna prasa pisała o tym szeroko. Korespondenci w Berlinie opisywali pobicia, zniknięcia i pierwsze obozy, a w Nowym Jorku, Londynie, Paryżu i Warszawie odbywały się wiece protestacyjne. W dniach 18–21 marca amerykańska organizacja żydowskich weteranów wojennych, Jewish War Veterans, wezwała do bojkotu niemieckich towarów, a 20 marca na burzliwym zebraniu w nowojorskim hotelu Astor Amerykański Kongres Żydów (American Jewish Congress) rabina Stephena Wise’a postanowił zwołać na 27 marca wielki wiec protestacyjny w Madison Square Garden. Wielu żydowskich kupców w Londynie, Nowym Jorku i Polsce zaczęło na własną rękę odsyłać zamówienia z Niemiec. Wielkie, umiarkowane organizacje, takie jak brytyjska Rada Deputowanych (Board of Deputies of British Jews), amerykański American Jewish Committee czy B’nai B’rith, ostrzegały jednak przed bojkotem i masowymi demonstracjami, bo obawiały się, że naziści zemszczą się na niemieckich Żydach. O to samo, wręcz błagalnie, prosiły organizacje Żydów w Niemczech.

Co napisał „Daily Express”

„Daily Express”, należący do kanadyjsko-brytyjskiego magnata prasowego lorda Beaverbrooka (Maxa Aitkena), był wówczas jedną z najpoczytniejszych gazet na świecie, z nakładem zbliżającym się do dwóch milionów egzemplarzy. Słynął z wielkich tytułów i sensacyjnego tonu. Artykuł z 24 marca nie był podpisany i nie wiadomo, kto go napisał ani kto zdecydował o nagłówku. Przedstawiał rozproszone i często sprzeczne reakcje Żydów w różnych krajach jako jedną, skoordynowaną akcję. Według gazety czternaście milionów Żydów rozsianych po świecie stanęło „jak jeden mąż”, by wypowiedzieć wojnę niemieckim prześladowcom swoich współwyznawców, a żydowscy kupcy, bankierzy i przemysłowcy mieli porzucić interesy z Niemcami. Tekst opisywał narady londyńskich kupców nad bojkotem, protesty w Ameryce i w Europie i zapowiadał, że brytyjscy Żydzi omówią sytuację w Niemczech na posiedzeniu Rady Deputowanych.

Treść była przesadzona, a obraz wprowadzał w błąd. Ruch bojkotowy dopiero się rodził, nie miał wspólnego kierownictwa i dzielił samych Żydów. Opisywanie go słowami o „wojnie” i wizją Żydów jako potężnej, zjednoczonej siły, która jednym ruchem może zrujnować wielkie państwo, powtarzało stary antysemicki stereotyp o „międzynarodowym żydostwie” trzymającym w ręku światowy handel i finanse. Dziennik Beaverbrooka nie był gazetą nazistowską. Jego nagłówek dobrze jednak pokazuje, jak łatwo w ówczesnej prasie, także brytyjskiej, sięgano po takie obrazy.

Reakcje w Londynie i w Berlinie

Rada Deputowanych Żydów Brytyjskich, najważniejsza reprezentacja brytyjskich Żydów, nie przyłączyła się do bojkotu. Jak podał 27 marca „The Times”, jej kierownictwo nie poparło takiej akcji. Bojkot w Wielkiej Brytanii prowadzili przez następne lata głównie drobni kupcy, organizacje robotnicze i komitety z londyńskiego East Endu, a nie oficjalne przedstawicielstwo społeczności. Podobnie było w Palestynie, skąd władze żydowskiej społeczności zapewniały kancelarię Rzeszy, że nie ogłosiły żadnego bojkotu.

W Berlinie doniesienia o zagranicznych protestach przyjęto z wściekłością. Tego samego dnia, 24 marca, gabinet Rzeszy omawiał krytykę Niemiec w zagranicznej prasie, a przywódcy NSDAP od kilku dni mówili o „żydowskiej propagandzie okrucieństw” (Greuelpropaganda), czyli o rzekomo zmyślonych relacjach o przemocy w Niemczech. Następnego dnia Hermann Göring wezwał przedstawicieli niemieckich organizacji żydowskich i zażądał, by powstrzymali zagraniczne protesty. Kierownictwo partii już szykowało odpowiedź, która miała być zarazem karą dla niemieckich Żydów i ostrzeżeniem dla świata. 26 marca Hitler na Obersalzbergu postanowił, że NSDAP zorganizuje w całych Niemczech bojkot żydowskich sklepów, a jego przygotowanie powierzono Josephowi Goebbelsowi i wydawcy antysemickiego „Stürmera” Juliusowi Streicherowi. Odezwa partii z 28 marca nazywała go „obroną” przed „żydowską kampanią oszczerstw i bojkotu”. Bojkot przeprowadzono 1 kwietnia 1933 roku.

Odwrócenie ról

Nazistowska propaganda nie potrzebowała „Daily Expressu”, by wymyślić żydowskiego wroga. Antysemityzm był rdzeniem ideologii NSDAP od jej programu z 1920 roku, a Hitler w „Mein Kampf” pisał o Żydach jako śmiertelnych wrogach Niemiec na długo przed jakimkolwiek bojkotem. Przemoc wobec Żydów w Niemczech zaczęła się przed zagranicznymi protestami i była ich przyczyną, a nie skutkiem. Jednak sensacyjne doniesienia, takie jak tytuł z 24 marca, pozwalały przedstawiać kolejne prześladowania jako „odpowiedź” i „samoobronę”. Ten mechanizm odwrócenia ról, w którym ofiara zostaje oskarżona o napaść, powtarzał się później wiele razy.

Gdy w 1938 roku naziści zorganizowali pogrom zwany nocą kryształową, propaganda znów mówiła o „gniewie narodu” wywołanym przez Żydów. 30 stycznia 1939 roku Hitler zapowiedział w Reichstagu, że jeśli „międzynarodowe żydostwo finansowe” wciągnie narody w wojnę światową, jej wynikiem będzie „zagłada rasy żydowskiej w Europie”. Gdy wojna wybuchła, propaganda Goebbelsa twierdziła, że rozpętali ją Żydzi. Za „dowód” posłużył między innymi list przewodniczącego Światowej Organizacji Syjonistycznej Chaima Weizmana do premiera Neville’a Chamberlaina z końca sierpnia 1939 roku, w którym zapewniał, że Żydzi staną po stronie Wielkiej Brytanii i demokracji. 16 listopada 1941 roku, gdy trwały już masowe mordy na Żydach na wschodzie, Goebbels opublikował artykuł „Die Juden sind schuld!” („Żydzi są winni!”), w którym zapowiadał, że Żydzi poniosą karę za wojnę, którą rzekomo wywołali. Amerykański historyk Jeffrey Herf, badacz tej propagandy, pokazał, że opowieść o Żydach jako sprawcach wojny była jednym z głównych uzasadnień Zagłady w oczach jej sprawców.

Mit, który przetrwał

Po wojnie strona „Daily Expressu” z 24 marca 1933 roku zrobiła drugą karierę. W publikacjach neonazistów, negacjonistów i zwolenników teorii spiskowych, a dziś przede wszystkim w internecie, przedstawia się ją jako dowód, że to „Żydzi pierwsi wypowiedzieli wojnę Niemcom”, a działania III Rzeszy były tylko obroną. Podobnie wykorzystuje się list Weizmana. List jako „wypowiedzenie wojny” przedstawiał brytyjski pisarz David Irving, którego londyński sąd w 2000 roku, w przegranym przez niego procesie przeciw historyczce Deborze Lipstadt, uznał za negacjonistę Holokaustu świadomie fałszującego historię. W niemieckim sporze historyków w latach 80. podobną myśl podjął Ernst Nolte, sugerując, że list mógł dawać Hitlerowi podstawę do traktowania niemieckich Żydów jak wrogich cudzoziemców i internowania ich. Historycy odrzucają tę tezę jako antysemicką manipulację.

Nie wytrzymuje ona konfrontacji z faktami. Nagłówek był tytułem jednej brukowej gazety, a nie aktem jakiejkolwiek władzy, bo żydowskiego państwa nie było, a Żydzi na świecie nie mieli wspólnego przywództwa. Bojkot był reakcją na przemoc, która trwała od tygodni, a nie jej przyczyną. Największe organizacje żydowskie w Wielkiej Brytanii, Ameryce i Niemczech były mu w marcu 1933 roku przeciwne, a tam, gdzie go podjęto, był dobrowolnym, rozproszonym i gospodarczo dość słabym protestem konsumentów i kupców. Bojkot towarów, nawet najszerszy, nie jest wojną i nie usprawiedliwia odbierania praw, grabieży i mordowania ludzi, którzy nie mieli z nim nic wspólnego. Tymczasem ofiarami odwetu nazistów padli niemieccy Żydzi, którzy sami prosili o rezygnację z protestów.

Znaczenie

Nagłówek z 24 marca 1933 roku nie zmienił biegu wydarzeń, ale dobrze pokazuje mechanizm, który doprowadził od bojkotu sklepów do Zagłady. Nazistowskie państwo od pierwszych tygodni przedstawiało prześladowania jako obronę przed „żydowską wojną”, a każdy głos protestu za granicą obracało przeciw ofiarom. Ta sama logika uzasadniła tydzień później bojkot żydowskich sklepów, potem ustawy norymberskie, noc kryształową i wreszcie mordy w czasie wojny, którą Hitler zapowiadał jako wojnę z „żydostwem”. Historia tego tytułu przypomina też, że antysemickie klisze nie były wyłącznie niemieckie. Wielka, szanowana prasa demokratycznego kraju potrafiła je powtórzyć bez złych intencji, a propaganda dyktatury i jej późniejsi naśladowcy umieli je wykorzystać.

Źródła

  1. phdn.org · jew war.shtml

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.