Czwarta kandydatura Roosevelta
We wtorek 11 lipca 1944 roku, na konferencji prasowej w Białym Domu, Franklin Delano Roosevelt ogłosił to, czego w Waszyngtonie od dawna się spodziewano: jeśli konwencja Partii Demokratycznej zbierająca się osiem dni później w Chicago nominuje go na prezydenta, przyjmie nominację, a jeśli wyborcy go wybiorą, będzie rządził dalej. Nikt przed nim nie ubiegał się o czwartą kadencję. Roosevelt sprawował urząd od marca 1933 roku, w 1932 roku pokonał Herberta Hoovera, w 1936 roku wygrał po raz drugi, a w listopadzie 1940 roku jako pierwszy zdobył trzecią kadencję, łamiąc obyczaj sięgający czasów George’a Washingtona. Teraz, w środku wojny, która w Normandii, na Marianach i na Białorusi wchodziła w rozstrzygającą fazę, prosił o kolejne cztery lata.
Decyzję ogłosił w formie listu. Nie był to przypadek: Roosevelt chciał, by kandydatura wyglądała na odpowiedź na wezwanie, a nie na zabieganie o władzę. Za tą formą kryła się jednak sprawa, o której opinia publiczna nie wiedziała nic: od marca 1944 roku lekarze prezydenta wiedzieli, że jest poważnie chory na serce.
List do Hannegana
Konferencja prasowa miała starannie przygotowany przebieg. Najpierw ogłoszono list przewodniczącego Komitetu Krajowego Partii Demokratycznej Roberta E. Hannegana, polityka z St. Louis, który kierował partią od stycznia 1944 roku. Hannegan donosił prezydentowi, że według oficjalnych zaświadczeń z poszczególnych stanów „więcej niż wyraźna większość” delegatów na konwencję jest zobowiązana głosować za jego nominacją, i prosił, by Roosevelt powiadomił konwencję lub naród, że „ponownie odpowie na wezwanie partii i narodu”. Oba listy American Presidency Project datuje na 11 lipca, część opracowań podaje dla listu Hannegana datę dzień wcześniejszą.
Odpowiedź Roosevelta była krótka i ułożona jak rozkaz wojskowy. „Jeśli konwencja to uczyni i nominuje mnie na prezydenta, przyjmę. Jeśli naród mnie wybierze, będę służył” – pisał. Każdy z amerykańskich synów walczących na wojnie ma oficerów, od których przyjmuje rozkazy; prezydent jest wodzem naczelnym, ale i on ma przełożonego – naród Stanów Zjednoczonych. Dlatego przyjmie urząd i będzie go sprawował, ale „nie będzie kandydował w zwykłym, partyjnym, politycznym sensie”; jeśli naród każe mu pozostać na stanowisku w czasie wojny, ma do wycofania się tak samo mało prawa, jak żołnierz do opuszczenia swego posterunku na linii frontu.
Dalej następowała część, którą prezydent nazwał „osobistą – czysto osobistą”. „Dla siebie nie chcę kandydować” – pisał. Wiosną 1945 roku miał za sobą dwanaście lat jako prezydent i wódz naczelny, trzykrotnie wybierany przez naród. „Wszystko, co jest we mnie, woła o powrót do mojego domu nad rzeką Hudson”, do Hyde Park, z dala od odpowiedzialności publicznej i rozgłosu, który w demokracji śledzi każdy krok szefa państwa. Pokolenie, do którego należał, przyszło jednak żyć w czasie, gdy naród został napadnięty, a jego przyszłość i wybrany przezeń ustrój znalazły się w niebezpieczeństwie. Pierwszym zadaniem jest wygrać wojnę „z całego serca, jednoznacznie i tak szybko, jak to możliwe”, drugim – wygrać ją tak, by w dającej się przewidzieć przyszłości nie było już wojen światowych, trzecim – zapewnić pracę i przyzwoity poziom życia żołnierzom po powrocie i wszystkim Amerykanom. „Dlatego niechętnie, lecz jak dobry żołnierz, powtarzam, że przyjmę ten urząd i będę go sprawował, jeśli tak rozkaże mi wódz naczelny nas wszystkich – suwerenny naród Stanów Zjednoczonych”.
Chory prezydent
Zapewnienie, że prezydent jest gotów służyć dalej, padało w chwili, gdy jego zdrowie było już poważnie nadwątlone. Roosevelt, od 1921 roku sparaliżowany od pasa w dół po przebytej chorobie, którą wówczas rozpoznano jako chorobę Heinego-Medina, przez lata skutecznie ukrywał przed opinią publiczną swoją niepełnosprawność. Zimą 1943/1944 roku, po wyczerpującej podróży do Kairu i Teheranu, wyraźnie podupadł: był stale zmęczony, tracił na wadze, miał uporczywy kaszel i bóle głowy, a otoczenie zauważało, że zasypia przy biurku i gubi wątek rozmowy.
Jego lekarz, kontradmirał Ross McIntire, laryngolog i zarazem naczelny lekarz marynarki wojennej, przypisywał to grypie i zapaleniu oskrzeli. Za namową – jak się zwykle podaje – córki prezydenta, Anny Boettiger, 28 marca 1944 roku Roosevelt przeszedł badania w szpitalu marynarki wojennej w Bethesdzie. Badał go młody kardiolog, komandor podporucznik Howard Bruenn. Według notatek, które Bruenn ogłosił drukiem dopiero w 1970 roku, rozpoznał on bardzo wysokie nadciśnienie, chorobę serca na tle nadciśnieniowym z niewydolnością lewej komory oraz ostre zapalenie oskrzeli. Zalecił naparstnicę, dietę, ograniczenie palenia i pracy oraz codzienny odpoczynek; od tej pory towarzyszył prezydentowi niemal wszędzie. McIntire ułożył plan dnia z dwiema godzinami wypoczynku i zakazem roboczych obiadów, a od początku kwietnia do początku maja Roosevelt odpoczywał w posiadłości Hobcaw Barony w Karolinie Południowej, należącej do finansisty Bernarda Barucha.
Publicznie McIntire zapewniał, że stan zdrowia prezydenta jest dobry jak na człowieka w jego wieku. Roosevelt sam nie pytał lekarzy o szczegóły, a jego współpracownicy nie mówili o nich nikomu. Historycy, m.in. Robert H. Ferrell w książce The Dying President (1998), uważają, że prezydent wiosną i latem 1944 roku mógł pracować tylko kilka godzin dziennie i że zatajenie jego stanu przed wyborcami było świadomą decyzją otoczenia; inni zwracają uwagę, że w 1944 roku nie było zwyczaju ujawniania chorób polityków, a sam Roosevelt zachował jasność umysłu w najważniejszych sprawach. Ocena, czy kandydując po raz czwarty, zdawał sobie sprawę, że może nie dożyć końca kadencji, pozostaje sporna. Pewne jest natomiast, że właśnie obawa przed jego śmiercią uczyniła wybór kandydata na wiceprezydenta najważniejszą rozgrywką lata 1944 roku.
Wallace czy Truman
Ten sam wieczór 11 lipca Roosevelt spędził na kolacji w Białym Domu z przywódcami partii: Hanneganem, burmistrzem Chicago Edwardem Kellym, nowojorskim politykiem Edwardem J. Flynnem, byłym poczmistrzem generalnym Frankiem Walkerem, skarbnikiem partii Edwinem Pauleyem i kilkoma innymi. Rozmawiano o tym, kto ma kandydować na wiceprezydenta. Urzędujący wiceprezydent Henry Wallace, wybrany w 1940 roku, był ulubieńcem lewego skrzydła partii i związków zawodowych, ale konserwatywni demokraci z Południa i szefowie wielkomiejskich organizacji partyjnych uważali go za marzyciela i obciążenie wyborcze. Skoro – jak mówiono w kuluarach – kandydat na wiceprezydenta mógł wkrótce zostać prezydentem, nie chcieli, by był nim Wallace. Według relacji uczestników, opisanych m.in. przez Roberta H. Ferrella w książce Choosing Truman, z kolacji wyszli przekonani, że prezydent zgodził się na senatora z Missouri Harry’ego Trumana, znanego z kierowania senacką komisją badającą marnotrawstwo w przemyśle zbrojeniowym.
Roosevelt nie powiedział jednak tego wprost nikomu z zainteresowanych. Pozwalał wierzyć w swoje poparcie Wallace’owi, a także Jamesowi Byrnesowi, byłemu sędziemu Sądu Najwyższego, który kierował wówczas gospodarką wojenną i liczył na nominację. W liście do przewodniczącego konwencji, senatora Samuela D. Jacksona, napisał, że gdyby sam był delegatem, głosowałby na Wallace’a, ale „nie chce dyktować konwencji”. Hannegan otrzymał natomiast krótki list, datowany na 19 lipca, w którym prezydent stwierdzał, że chętnie kandydowałby z Trumanem albo z sędzią Sądu Najwyższego Williamem O. Douglasem. Do legendy przeszło polecenie, by wszystko „uzgodnić z Sidneyem” – Sidneyem Hillmanem, szefem politycznego komitetu związkowej centrali CIO, bez którego zgody nie dało się odsunąć Wallace’a; jego dokładne brzmienie i okoliczności są jednak sporne.
Konwencja w Chicago
Konwencja Partii Demokratycznej obradowała w hali Chicago Stadium od 19 do 21 lipca 1944 roku. Prezydenta nie było na sali: jechał pociągiem na zachodnie wybrzeże, skąd miał udać się na Hawaje na naradę z generałem Douglasem MacArthurem i admirałem Chesterem Nimitzem o dalszej wojnie z Japonią. 20 lipca konwencja nominowała go już w pierwszym głosowaniu; niewielka grupa delegatów z Południa, niechętna Nowemu Ładowi i polityce rasowej administracji, głosowała na senatora Harry’ego Byrda z Wirginii. Wieczorem Roosevelt wygłosił przez radio przemówienie akceptacyjne z wagonu kolejowego w bazie marynarki wojennej w San Diego. Zdjęcie zrobione podczas tego przemówienia, na którym prezydent wyglądał na wycieńczonego, z opadniętą szczęką, opozycyjna prasa wykorzystywała potem jako dowód jego choroby.
Rozstrzygnięcie w sprawie wiceprezydenta zapadło 21 lipca. Zwolennicy Wallace’a zapełnili galerie i niemal wymusili głosowanie jeszcze poprzedniego wieczoru, ale przewodniczący zamknął obrady. W pierwszym głosowaniu Wallace otrzymał 429½ głosu, a Truman 319½, przy czym żaden nie miał większości. Po intensywnych zabiegach szefów partii, w drugim głosowaniu, po przesunięciach głosów całych delegacji, Truman zwyciężył stosunkiem 1031 do 105. Senator z Missouri, który jeszcze kilka dni wcześniej zapewniał, że nie zabiega o nominację, został kandydatem na urząd, który po niespełna dziewięciu miesiącach miał go zaprowadzić do Białego Domu.
Przeciwnik: Dewey
Kontrkandydata Roosevelt znał już od kilku tygodni. Konwencja Partii Republikańskiej, obradująca również w Chicago od 26 do 28 czerwca 1944 roku, nominowała w pierwszym głosowaniu, niemal jednogłośnie, gubernatora stanu Nowy Jork Thomasa Deweya. Czterdziestodwuletni Dewey zdobył sławę w latach trzydziestych jako prokurator walczący z nowojorską przestępczością zorganizowaną; należał do umiarkowanego, wschodniego skrzydła partii i nie kwestionował ani udziału Stanów Zjednoczonych w wojnie, ani planów powołania organizacji międzynarodowej po jej zakończeniu. Kandydatem na wiceprezydenta został konserwatywny gubernator Ohio John W. Bricker. Wendell Willkie, pokonany przez Roosevelta w 1940 roku, wycofał się z rywalizacji już w kwietniu, po porażce w prawyborach w Wisconsin.
Dewey nie mógł podważać prowadzenia wojny, której przebieg latem 1944 roku – po lądowaniu w Normandii, zdobyciu Saipanu i wielkiej ofensywie radzieckiej na Białorusi – układał się po myśli aliantów. Atakował więc Nowy Ład, rozrost biurokracji i domniemaną korupcję administracji, a przede wszystkim przedstawiał rząd jako gromadę „zmęczonych starych ludzi”, co było czytelną aluzją do zdrowia prezydenta. Republikanie przekonywali też, że dwanaście lat rządów jednego człowieka to dość i że czwarta kadencja grozi ustrojowi Stanów Zjednoczonych. Roosevelt odpowiadał, że w czasie wojny nie zmienia się dowódcy, a jesienią, by zadać kłam pogłoskom, odbył forsowną kampanię, z przejazdem otwartym samochodem przez Nowy Jork w ulewnym deszczu.
Polska w kampanii
Wybory 1944 roku miały wymiar, który bezpośrednio dotyczył Polski. Już w Teheranie, pod koniec listopada 1943 roku, Roosevelt w rozmowie w cztery oczy dał Stalinowi do zrozumienia, że godzi się na przesunięcie granic Polski na zachód, ale ze względu na kilka milionów wyborców polskiego pochodzenia nie może wypowiedzieć się w tej sprawie publicznie przed wyborami. Gdy w czerwcu 1944 roku do Waszyngtonu przyjechał premier rządu RP na uchodźstwie Stanisław Mikołajczyk, prezydent okazywał mu życzliwość, ale nie złożył żadnych wiążących zobowiązań w sprawie granic. Kongres Polonii Amerykańskiej, założony w maju 1944 roku, naciskał na Biały Dom, a obie partie zabiegały o głosy Polonii; w październiku Roosevelt przyjął jej przywódców, z prezesem Karolem Rozmarkiem na czele, i dał się sfotografować na tle mapy przedwojennej Polski. Wielu historyków wskazuje, że kalendarz wyborczy był jednym z powodów, dla których waszyngtońska administracja odkładała otwarte stanowisko wobec sporu polsko-radzieckiego.
Miejsce w wojnie
Ogłoszenie z 11 lipca nie było niespodzianką, lecz rozwiało ostatnie wątpliwości: Stany Zjednoczone miały przejść przez decydujący okres wojny pod tym samym przywództwem, które poprowadziło je od drugiej kadencji i lat neutralności przez Pearl Harbor do inwazji w Europie. Dla sojuszników, zwłaszcza dla Churchilla, i dla przeciwników, którzy w Berlinie i Tokio liczyli na zmęczenie Amerykanów wojną, był to sygnał ciągłości. Zarazem kandydatura chorego prezydenta przesunęła ciężar politycznej walki na wybór jego zastępcy – i to ta rozgrywka okazała się mieć dalekosiężne skutki.
7 listopada 1944 roku Roosevelt pokonał Deweya, zdobywając 36 stanów i 432 głosy elektorskie wobec 99 oraz 53,4% głosów wobec 45,9% – było to jednak najskromniejsze z jego czterech zwycięstw. 20 stycznia 1945 roku złożył przysięgę po raz czwarty, w skromnej ceremonii na tarasie Białego Domu, a kilka dni później wyruszył na konferencję jałtańską. Czwartej kadencji nie dokończył: zmarł 12 kwietnia 1945 roku w Warm Springs w Georgii na wylew krwi do mózgu, niespełna trzy miesiące po zaprzysiężeniu. Prezydentem został Truman, który jako wiceprezydent spędził na tym stanowisku 82 dni i nie był wtajemniczony ani w szczegóły ustaleń z Jałty, ani w projekt budowy bomby atomowej, o którym dowiedział się dopiero jako prezydent. To on miał doprowadzić wojnę do końca, podjąć decyzję o użyciu bomby i otworzyć okres zimnej wojny. Gdyby konwencja w Chicago głosowała inaczej, wszystko to przypadłoby Wallace’owi.
Czwarta kandydatura Roosevelta pozostała zarazem jedyna w dziejach. Republikanie, którzy w 1946 roku zdobyli większość w Kongresie, przeforsowali w marcu 1947 roku 22. poprawkę do Konstytucji, ograniczającą sprawowanie urzędu prezydenta do dwóch kadencji z wyboru. Weszła ona w życie po ratyfikacji przez wymaganą liczbę stanów 27 lutego 1951 roku i zamieniła obyczaj, który Roosevelt złamał w 1940 roku i ostatecznie przekreślił w 1944 roku, w przepis konstytucyjny.
W tym samym czasie
(04)Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.
- 10 lipca 1944 · PacyfikBitwa nad rzeką DriniumorW nocy z 10 na 11 lipca 1944 głodująca japońska 18 Armia uderzyła przez rzekę Driniumor na Amerykanów pod Aitape na Nowej Gwinei i przerwała ich linię.
- 9 lipca 1944 · PacyfikKoniec walk na Saipanie9 lipca 1944 adm. Turner ogłosił zdobycie Saipanu. Japoński garnizon zginął niemal cały, a na północy wyspy setki cywilów odebrały sobie życie.
- 9 lipca 1944 · Front zachodniZdobycie Caen9 lipca 1944 Brytyjczycy i Kanadyjczycy w operacji „Charnwood” zajęli zrujnowaną północną część Caen po rzekę Orne – miasto, które miało paść w dniu lądowania.
- 13 lipca 1944 · Front wschodniPoczątek operacji lwowsko-sandomierskiej13 lipca 1944 wojska 1 Frontu Ukraińskiego marszałka Koniewa ruszyły na Rawę Ruską i Lwów. Zaczęła się ofensywa, która wyparła Niemców z Galicji Wschodniej.
Powiązane wydarzenia
(04)Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.
- 7 listopada 1944 · PolitykaCzwarta kadencja Roosevelta7 listopada 1944 Roosevelt pokonał Thomasa Deweya i jako jedyny prezydent USA zdobył czwartą kadencję. Zmarł niespełna trzy miesiące po zaprzysiężeniu.
- 12 września 1944 · DyplomacjaDruga konferencja w Quebecu12 września 1944 Roosevelt i Churchill zaczęli w Quebecu obrady o wojnie z Japonią i losie Niemiec. Ustalili strefy okupacyjne i parafowali plan Morgenthaua.
- 9 sierpnia 1944 · PacyfikSpór o drogę do JaponiiLatem 1944 Amerykanie spierali się, czy uderzyć na Luzon, czy na Formozę. Roosevelt sprzyjał MacArthurowi, lecz decyzję podjęli szefowie sztabów 3 X.
- 20 października 1944 · PacyfikLądowanie na Leyte20 października 1944 6 Armia USA wylądowała na Leyte. Generał MacArthur zszedł na brzeg i ogłosił przez radio Filipińczykom: „Powróciłem”.