TheSecondWar.pl
en
← Wszystkie bitwy

1943–1944: Ofensywa na środkowym Pacyfiku

Bitwa o Tarawę

Daty:
20–23 listopada 1943
Front:
Pacyfik
Miejsce:
Atol Tarawa w archipelagu Wysp Gilberta (dziś Kiribati), przede wszystkim wysepka Betio z japońskim lotniskiem; równolegle atol Makin (Butaritari), około 170 km na północNa mapie bitew →
Strony:
Stany ZjednoczoneChester Nimitz, Raymond Spruance, Richmond Kelly Turner, Holland Smith, Julian Smith, David Shoup
JaponiaKeiji Shibazaki
Wynik:
Zwycięstwo Stanów Zjednoczonych. Betio uznano za zdobytą 23 listopada 1943 o 13.30, Makin tego samego dnia rano; resztę atolu Tarawa oczyszczono do 28 listopada. Amerykanie zdobyli lotnisko i bazę do natarcia na Wyspy Marshalla, ale straty 2 Dywizji Marines – około tysiąca zabitych w 76 godzin – wstrząsnęły amerykańską opinią publiczną.
Autor:
Łukasz
Tagi:
Japonia, Stany Zjednoczone, Chester Nimitz, Raymond Spruance
Japońscy jeńcy wojenni na Tarawie.
Japońscy jeńcy wojenni na Tarawie.Autor: US Navy · Public domain · Wikimedia Commons

Nazwa i daty

Bitwą o Tarawę (ang. Battle of Tarawa; na polskiej Wikipedii opisaną w haśle walki o Wyspy Gilberta) nazywa się amerykański desant na atol Tarawa w archipelagu Wysp Gilberta i trzy i pół doby walk o jego główną, ufortyfikowaną wysepkę Betio. Była to część operacji „Galvanic” – pierwszej wielkiej operacji desantowej amerykańskiej Floty Pacyfiku na środkowym Pacyfiku – w której równocześnie wojska lądowe zdobywały atol Makin, a mały oddział rozpoznawczy marines zajmował atol Abemama.

Za ramy bitwy przyjmuje się, za amerykańską historią oficjalną Korpusu Piechoty Morskiej, 20–23 listopada 1943 roku: od lądowania pierwszych fal 2 Dywizji Marines na Betio o 9.10 rano 20 listopada do chwili, gdy o 13.30 23 listopada generał Julian Smith ogłosił wysepkę za zdobytą. W tych samych dniach toczyła się bitwa o Makin, zakończona meldunkiem „Makin zdobyty” rano 23 listopada. Walki na pozostałych wysepkach atolu Tarawa – pościg 2 batalionu 6 Pułku Marines za niedobitkami, zakończony potyczką na Buariki 27 listopada – trwały do 28 listopada, a niewielki japoński garnizon Abemamy – według relacji amerykańskich – odebrał sobie życie około 25 listopada; to już epilog bitwy.

Betio, na którym rozegrała się niemal cała bitwa, to płaska, piaszczysta wysepka w kształcie wydłużonego trójkąta, długa na około 3,5–4 km i szeroka najwyżej na 800 m, wznosząca się zaledwie kilka metrów nad poziom morza. Leży w południowo-zachodnim rogu atolu, przy jedynym kanale prowadzącym do laguny. Cała wysepka jest mniejsza niż wiele miejskich parków, a mimo to zginęło na niej w ciągu 76 godzin blisko 6400 ludzi – Japończyków, Koreańczyków i Amerykanów.

Tło

Wyspy Gilberta, od 1916 roku część brytyjskiej kolonii Wyspy Gilberta i Lagunowe, Japończycy zajęli w pierwszych dniach wojny na Pacyfiku, w grudniu 1941 roku, równolegle z Guamem. Początkowo trzymali tam tylko posterunki obserwacyjne i bazę wodnosamolotów na Makinie. Wszystko zmienił rajd marines Evansa Carlsona na Makin w sierpniu 1942 roku: japońskie dowództwo uznało go za zapowiedź większej ofensywy i postanowiło umocnić archipelag. W lutym 1943 roku na Betio przybył 6 Specjalny Oddział Desantowy Marynarki z Jokosuki, przemianowany na 3 Specjalny Oddział Obrony Bazy, a kontradmirał Saichirō Tomonari, inżynier z wykształcenia, rozpoczął budowę jednego z najsilniej umocnionych punktów na całym Pacyfiku.

Po stronie amerykańskiej decyzja zapadła latem 1943 roku. Admirał Ernest King od dawna przekonywał, że droga do Japonii wiedzie nie tylko przez Nową Gwineę i Filipiny, jak chciał generał Douglas MacArthur, lecz także przez środkowy Pacyfik – Wyspy Marshalla, Karoliny i Mariany. 20 lipca 1943 roku Kolegium Połączonych Szefów Sztabów poleciło admirałowi Chesterowi Nimitzowi przygotować operację na Wyspach Gilberta, a w sierpniu konferencja w Quebecu potwierdziła strategię podwójnego natarcia. Gilberty miały być pierwszym krokiem: z ich lotnisk samoloty lądowe mogły rozpoznawać i bombardować Wyspy Marshalla, które z kolei miały się stać podstawą skoku na Mariany. Pierwotnie celem obok Tarawy było Naoero (Nauru), ale pod koniec września, na wniosek dowódców piechoty morskiej, zastąpiono je słabiej bronionym i bliższym Makinem.

Dowództwo operacji objął wiceadmirał Raymond Spruance, zwycięzca spod Midway, na czele utworzonej w sierpniu Floty Środkowego Pacyfiku (od 1944 roku 5 Floty). Siłami desantowymi kierował kontradmirał Richmond Kelly Turner, weteran Guadalcanalu, który sam prowadził Północny Zespół Uderzeniowy pod Makin; Południowym Zespołem Uderzeniowym pod Tarawą dowodził kontradmirał Harry W. Hill. Wojskami lądowymi – V Korpusem Desantowym – dowodził generał major Holland Smith, zwany „Howlin’ Mad”, twórca amerykańskiej doktryny desantowej, ale faktyczne kierowanie walką na Tarawie przypadło generałowi majorowi Julianowi Smithowi, dowódcy 2 Dywizji Marines. Dywizja, wyczerpana walkami na Guadalcanalu, odpoczywała i szkoliła się w Nowej Zelandii, wokół Wellington. Makin miała zdobyć wzmocniona 165 Pułkowa Grupa Bojowa z 27 Dywizji Piechoty armii pod generałem majorem Ralphem C. Smithem.

Twierdza Shibazakiego

Latem 1943 roku – według większości źródeł we wrześniu – dowództwo na Wyspach Gilberta objął kontradmirał Keiji Shibazaki, weteran desantów w Chinach, który dobrze wiedział, jak trudno jest zdobyć umocniony brzeg. Miał pod sobą około 4800 ludzi. Trzon stanowiły dwie jednostki piechoty morskiej Cesarskiej Marynarki Wojennej, uchodzące za lepiej wyszkolone i zdyscyplinowane od zwykłej piechoty armii: 3 Specjalny Oddział Obrony Bazy (około 1100 ludzi) i 7 Specjalny Oddział Desantowy z Sasebo (około 1500 ludzi). Resztę tworzyły dwa oddziały budowlane, liczące razem około 2200 ludzi, w tym – według amerykańskiej historii oficjalnej – około 1200 robotników koreańskich, sprowadzonych z kolonii, którą Japonia rządziła od 1910 roku. Shibazakiemu przypisuje się przechwałkę, że do zdobycia Betio „nie wystarczy miliona ludzi i stu lat”; słowa te znane są jednak z relacji, nie z dokumentu.

Obronę zbudowano tak, by zatrzymać desant w wodzie albo przygwoździć go na plaży. Wokół wysepki ciągnęła się rafa szeroka na kilkaset metrów, na niej i za nią stały przeszkody z betonu, pnie i drut kolczasty, ustawione tak, by kierować łodzie pod ogień z brzegu. Na brzegu wzniesiono drewniany wał z pni kokosowych, a za nim setki stanowisk ogniowych – bunkry z kłód i piasku, wiele wzmocnionych betonem i blachą, połączone rowami. Brzegu od strony oceanu strzegło czternaście dział obrony wybrzeża, w tym cztery brytyjskie działa kal. 203 mm (8 cali) firmy Vickers. Długo powtarzano, że Japończycy zdobyli je w Singapurze; większość współczesnych autorów uważa, że Japonia kupiła je od Brytyjczyków jeszcze na początku XX wieku. Do tego dochodziło kilkadziesiąt dział mniejszego kalibru, armaty przeciwpancerne, działka przeciwlotnicze, karabiny maszynowe i czternaście lekkich czołgów Typ 95 Ha-Go. Pośrodku wysepki, wzdłuż niemal całej jej długości, biegł pas startowy lotniska – cel całej operacji – a przy nim stał żelbetowy, dwukondygnacyjny bunkier dowodzenia.

Słabością obrony był jej brak głębi. Duże schrony we wnętrzu wysepki chroniły ludzi przed bombami, ale nie miały strzelnic, a linie telefoniczne ułożono płytko w piasku. Japończycy liczyli też na to, że w razie ataku z Wysp Marshalla nadejdą samoloty i okręty. Tymczasem admirał Mineichi Koga, dowódca Floty Połączonej, w październiku i na początku listopada przerzucił samoloty z lotniskowców i ciężkie krążowniki do Rabaulu, by bronić Salomonów – i stracił je w amerykańskich nalotach na Rabaul, w tym w atakach lotniskowców z 5 i 11 listopada. Gdy Amerykanie podeszli pod Gilberty, garnizony Tarawy i Makinu zostały w praktyce pozostawione same sobie; mogły na nie liczyć jedynie okręty podwodne i nieliczne samoloty z Wysp Marshalla.

Przygotowania

Operacja „Galvanic” była największym przedsięwzięciem, jakie Amerykanie dotąd przeprowadzili na Pacyfiku. Pod Gilberty podeszło 17 lotniskowców różnej wielkości – w tym nowe lotniskowce typu Essex i lekkie typu Independence – 12 pancerników, kilkanaście krążowników, kilkadziesiąt niszczycieli i 36 transportowców z około 35 tysiącami żołnierzy. Od 13 listopada Tarawę i Makin bombardowały ciężkie bombowce B-24 7 Armii Lotniczej, startujące z lotnisk na wyspach Ellice i z wyspy Baker; 18 i 19 listopada dołączyły samoloty z lotniskowców, które uderzały też na lotniska na Wyspach Marshalla i na Nauru, by odciąć garnizony od wsparcia z powietrza.

Największym zmartwieniem planistów była woda nad rafą. Standardowe łodzie desantowe LCVP, tzw. łodzie Higginsa, miały z ładunkiem około 1,2 m zanurzenia, a w dniu desantu przypadał okres słabych przypływów. Tablice pływów obiecywały około 1,5 m wody nad rafą, ale mjr Frank Holland, nowozelandzki oficer łącznikowy, który przez piętnaście lat mieszkał na Tarawie, ostrzegał, że w tych dniach wody może być niewiele ponad metr. Rozwiązaniem były gąsienicowe transportery pływające LVT („amtraki”), które mogły przejechać przez rafę. Julian Smith wywalczył ich 125 – 75 starszych LVT-1 i 50 nowych LVT-2, sprowadzonych w ostatniej chwili przez Samoa – ale wystarczyło ich tylko na trzy pierwsze fale. Reszta miała płynąć łodziami i w razie niskiej wody brnąć przez rafę pieszo. Pułkownik David Shoup, który na kilka dni przed desantem objął dowództwo 2 Pułku Marines, prowadzącego atak, mówił swoim ludziom wprost, że szansa na suche lądowanie wynosi pół na pół.

Spór toczył się także o odwody. Holland Smith zatrzymał 6 Pułk Marines jako odwód korpusu, przeznaczony także na Makin, więc Julian Smith mógł rzucić na Betio tylko dwa pułki. Plan zakładał uderzenie od strony laguny, na północny brzeg wysepki, podzielony na trzy odcinki: Czerwoną Plażę 1 na zachodzie, Czerwoną 2 na zachód od długiego molo i Czerwoną 3 na wschód od niego. Brzeg od strony oceanu, uważany za silniej broniony, pominięto.

Przebieg: 20 listopada

Transportowce kontradmirała Hilla stanęły przed świtem 20 listopada nie tam, gdzie planowano – zniósł je prąd – a załadunek do łodzi przeciągał się. Shibazaki, zaalarmowany przez radar i patrol lotniczy, otworzył ogień z dział 203 mm około 5 rano. Pancerniki USS „Maryland” i „Colorado” szybko uciszyły ciężkie baterie, a jeden z pocisków wysadził magazyn amunicji. Potem przez blisko trzy godziny okręty i samoloty zasypywały Betio tysiącami pocisków i bomb; obserwatorom wydawało się, że na wysepce nie mogło nic przeżyć. Ostrzał spadał jednak głównie pociskami burzącymi, które rozbijały powierzchnię, ale nie przebijały schronów z piasku, pni i betonu. Trałowce weszły do laguny i oczyściły jej podejścia, a godzinę natarcia trzykrotnie przesuwano. Kiedy ostrzał ustał, a pierwsze fale były jeszcze daleko, obrońcy mieli czas wyjść z ukryć i przenieść część ludzi z południowego brzegu na północny.

Pierwsze amtraki dotarły do brzegu około 9.10. Trzy fale przeszły przez rafę, choć pod rosnącym ogniem; wiele transporterów, nieopancerzonych, zostało podziurawionych lub spalonych, a te, które dojechały, nie mogły pokonać wału z pni na plaży. Prawdziwa katastrofa spotkała następne fale. Woda nad rafą – jak ostrzegał mjr Holland – rzeczywiście nie podniosła się; w relacjach marines powtarza się zdanie, że „ocean po prostu stał”. Łodzie Higginsa osiadały na krawędzi rafy kilkaset metrów od brzegu, a żołnierze z ciężkim sprzętem musieli brnąć po pas lub po piersi w wodzie pod ogniem karabinów maszynowych z flanki i z wraków na rafie. Na Czerwonej Plaży 1 kompanie 3 batalionu 2 Pułku zostały przetrzebione, a dowódca batalionu przez wiele godzin nie mógł dotrzeć na brzeg. Na Czerwonej 2 zginął dowódca 2 batalionu ppłk Herbert Amey. Na Czerwonej 3 2 batalion 8 Pułku mjr. Henry’ego Crowe’a uchwycił przyczółek wokół nasady molo. Pluton zwiadowców porucznika Williama D. Hawkinsa oczyścił z Japończyków samo molo, a Hawkins – ranny pierwszego dnia, zabity drugiego – otrzymał pośmiertnie Medal Honoru; jego imię nadano później lotnisku na Betio.

Shoup dotarł na brzeg w pobliżu molo około południa, ranny odłamkami pocisku, i stamtąd – spod ściany japońskiego bunkra – kierował całą walką na wysepce. Meldunki, które docierały na „Maryland”, były tak złe, że Julian Smith rzucił do walki odwód dywizyjny, a po południu poprosił Hollanda Smitha o zwolnienie 6 Pułku Marines; zgodę dostał jeszcze tego dnia. Na Czerwonej 1, na zachodnim krańcu wysepki, mjr Michael Ryan zebrał rozbitków z różnych pododdziałów, wsparł ich ocalałymi czołgami M4 Sherman i przesunął się w głąb lądu – na tyle, że następnego dnia jego zbieranina mogła zdobyć cały zachodni brzeg. Czołgi, które z trudem przedostały się przez rafę, wiele z nich tonąc w lejach po pociskach, okazały się bezcenne przy zdobywaniu stanowisk.

Pod wieczór Amerykanie trzymali dwa wąskie, niepołączone przyczółki, w najlepszym miejscu sięgające mniej więcej do połowy szerokości wysepki. Na brzeg zeszło około 5 tysięcy marines, a mniej więcej co trzeci był zabity lub ranny. Druga fala odwodów spędziła noc w łodziach na lagunie. Tego samego dnia po południu zginął Shibazaki: opuścił bunkier dowodzenia, by oddać go rannym, i razem z większością sztabu zginął od pocisku okrętowego, prawdopodobnie przy przechodzeniu na południową stronę wysepki. Ponieważ amerykański ostrzał zerwał też linie telefoniczne, japońskie oddziały walczyły odtąd w odosobnieniu. Obrońcy nie wykonali w nocy kontrataku, którego Amerykanie najbardziej się obawiali – i według wielu historyków to zaniechanie uratowało przyczółek. Wieczorem japońskie samoloty torpedowe z Wysp Marshalla trafiły pod Tarawą lekki lotniskowiec „Independence”, który musiał się wycofać.

Przebieg: 21–22 listopada

Drugi dzień zaczął się powtórką z pierwszego. Rano 1 batalion 8 Pułku, który noc spędził w łodziach, otrzymał rozkaz lądowania na Czerwonej Plaży 2. Woda nad rafą znów była niska i żołnierze musieli przejść kilkaset metrów w wodzie pod ogniem z flanki – z wraku statku na rafie i ze stanowisk między plażami Czerwoną 1 i 2. Batalion stracił w tej przeprawie znaczną część stanu. Obserwatorzy z okrętów i samolotów widzieli w wodzie dziesiątki ciał.

Mimo to w ciągu dnia szala przechyliła się na stronę Amerykanów. Na zachodnim krańcu ludzie Ryana, wspierani precyzyjnym ogniem niszczycieli naprowadzanym przez obserwatorów artylerii, w około godzinę zdobyli całą Zieloną Plażę – zachodni brzeg wysepki. Z przyczółka na Czerwonej 2 i 3 marines przebili się przez lotnisko i doszli do południowego brzegu, przecinając obronę na dwie części. Gdy doniesiono, że Japończycy uciekają przez płycizny na sąsiednią wysepkę Bairiki, wysadzono tam 2 batalion 6 Pułku. Późnym popołudniem 1 batalion 6 Pułku mjr. Williama Jonesa wylądował na Zielonej Plaży – częściowo na pontonach – praktycznie bez strat. Wieczorem Shoup wysłał na okręt dowodzenia meldunek, który przeszedł do historii piechoty morskiej: „Straty: wielkie. Odsetek zabitych: nieznany. Wartość bojowa: wygrywamy”.

22 listopada na brzeg zeszły nowe siły i ciężki sprzęt, a Julian Smith przeniósł swoje stanowisko dowodzenia na wysepkę. Batalion Jonesa ruszył z zachodu wzdłuż południowego brzegu i po południu połączył się z oddziałami, które przeszły przez lotnisko, tworząc wreszcie ciągłą linię. Na wschód od Czerwonej 3 marines z 8 Pułku atakowali największe japońskie schrony – w tym potężny schron przeciwlotniczy z piasku i betonu, na którego szczyt wdarła się grupa porucznika Alexandra Bonnymana; Bonnyman zginął, odpierając kontratak, i również otrzymał pośmiertnie Medal Honoru. Wieczorem Japończykom został już tylko wąski wschodni ogon wysepki za lotniskiem oraz kilka odciętych gniazd, z których najgroźniejsze broniło się wciąż między plażami Czerwoną 1 i 2.

Przebieg: 23 listopada i koniec walk

W nocy z 22 na 23 listopada Japończycy, bez nadziei na odsiecz, przeprowadzili to, czego nie zrobili w pierwszą noc. Najpierw małe grupy próbowały przeniknąć przez linie, a około 4 rano kilkuset żołnierzy uderzyło w kompanie 1 batalionu 6 Pułku w ataku „banzai”. Marines odparli go z pomocą haubic 10 Pułku, strzelających kilkadziesiąt metrów przed własne pozycje, i ognia niszczycieli „Schroeder” i „Sigsbee”. Rano przed ich liniami i na nich leżało około 325 zabitych Japończyków; batalion Jonesa stracił 45 zabitych i 128 rannych.

O 8 rano 3 batalion 6 Pułku ppłk. Kennetha McLeoda, po nalocie i ostrzale artyleryjskim, ruszył na wschodni kraniec wysepki. Wspierany przez dwa Shermany i saperów z miotaczami ognia i ładunkami wybuchowymi, posuwał się szybko, omijając gniazda oporu i zostawiając je kolejnym pododdziałom. Około 13.00 dotarł do wschodniego cypla. Równocześnie dwa bataliony, nacierając z dwóch stron, zlikwidowały japońskie gniazdo między plażami Czerwoną 1 i 2, które broniło się od pierwszego dnia. O 13.30 23 listopada Julian Smith ogłosił, że Betio jest zdobyte. Przez następne dni 2 batalion 6 Pułku przeczesywał pozostałe wysepki atolu; ostatnią grupę obrońców – według danych amerykańskich około 175 ludzi – rozbił 27 listopada na Buariki, a 28 listopada atol uznano za oczyszczony.

Makin i Abemama

Równolegle z Tarawą, 20 listopada rano, na głównej wyspie atolu Makin – Butaritari, znanej Amerykanom z rajdu Carlsona – wylądowała 165 Pułkowa Grupa Bojowa 27 Dywizji Piechoty, wzmocniona batalionem 105 Pułku i lekkimi czołgami. Garnizon liczył według amerykańskich szacunków 700–800 ludzi, z czego tylko około 300 stanowili żołnierze, resztę robotnicy budowlani, w znacznej części Koreańczycy. Desant od strony oceanu i od laguny przebiegł bez większych strat, ale potem natarcie posuwało się powoli: niedoświadczeni żołnierze strzelali nocą na oślep, a pierwszego dnia zginął od kuli strzelca wyborowego dowódca pułku płk Gardiner Conroy. Holland Smith, który obserwował walki, ostro krytykował tempo działań Ralpha Smitha – był to początek sporu między piechotą morską a armią, który wybuchł z pełną siłą na Saipanie w 1944 roku. Rano 23 listopada Ralph Smith zameldował: „Makin zdobyty”. Według amerykańskich danych wojska lądowe straciły 66 zabitych i 152 rannych, a Japończycy około 395 zabitych w walce.

Najwyższą cenę za Makin zapłaciła jednak marynarka. Już 20 listopada eksplozja w wieży artyleryjskiej pancernika „Mississippi” zabiła 43 marynarzy. Przed świtem 24 listopada, gdy walki na lądzie ustały, japoński okręt podwodny I-175 storpedował lotniskowiec eskortowy USS „Liscome Bay”. Torpeda zdetonowała zapas bomb lotniczych i okręt zatonął w ciągu kilkudziesięciu minut; zginęło – według różnych źródeł – od około 640 do ponad 700 ludzi, w tym kontradmirał Henry Mullinnix. Straty marynarki pod Makinem kilkakrotnie przewyższyły straty wojsk walczących na lądzie i dały argument krytykom powolnego natarcia: każdy dzień zwłoki zatrzymywał flotę pod wyspą, wystawioną na ataki okrętów podwodnych.

Trzecim celem operacji był atol Abemama, około 150 km na południowy wschód od Tarawy. 21 listopada wysadziła się tam z okrętu podwodnego „Nautilus” kompania rozpoznawcza V Korpusu Desantowego – ten sam okręt przewiózł w 1942 roku oddział Carlsona. Mały japoński garnizon bronił się kilka dni, a według relacji amerykańskich jego ostatni żołnierze odebrali sobie życie. Na Abemamie Amerykanie szybko zbudowali lotnisko, które – podobnie jak odbudowane lotnisko na Betio – posłużyło do ataków na Wyspy Marshalla.

Straty

Według amerykańskiej historii oficjalnej Korpusu Piechoty Morskiej 2 Dywizja Marines straciła na Tarawie 894 zabitych w walce i 84 zmarłych z ran, a 2188 żołnierzy zostało rannych; z około 12 tysięcy marines, którzy zeszli na ląd, z szeregów ubyło więc ponad 3100. Inne opracowania, doliczające zaginionych, poległych sanitariuszy marynarki i marynarzy, podają około 1000–1100 zabitych i około 2100–2300 rannych. Niemal wszystkie te straty przypadły na 76 godzin między lądowaniem 20 listopada a zdobyciem wysepki 23 listopada.

Strona japońska straciła niemal wszystkich. Spośród około 4700 ludzi na Betio – według najczęściej przytaczanych danych 4690 zabitych – do niewoli trafiło tylko 17 Japończyków (w tym jeden oficer) i 129 koreańskich robotników. Obrońcy zgodnie z rozkazem i panującym w armii i marynarce przekonaniem, że niewola jest hańbą, walczyli do końca; wielu ostatnich odebrało sobie życie. Wśród zabitych było też około tysiąca Koreańczyków z oddziałów budowlanych, przymusowo zwerbowanych do pracy przy umocnieniach – ofiar wojny, w której nie mieli wyboru. W sumie na skrawku lądu nie większym niż kilkaset hektarów zginęło w ciągu trzech i pół doby blisko 6400 ludzi. Szczątki części poległych marines, pochowanych w pośpiechu w zbiorowych grobach, odnajdywano na Betio jeszcze w XXI wieku.

Znaczenie

Tarawa była pierwszym amerykańskim desantem na Pacyfiku wykonanym wprost na silnie umocniony, zdecydowany bronić się brzeg – na Guadalcanalu czy w Nowej Georgii marines lądowali tam, gdzie wroga nie było lub było go niewielu. Wiadomość o blisko tysiącu zabitych w trzy dni o wysepkę, której nazwy większość Amerykanów nigdy nie słyszała, wywołała w kraju wstrząs. Do admirała Nimitza napływały gniewne listy rodzin poległych, a reporter „Time’a” Robert Sherrod, który przeżył lądowanie na Czerwonej Plaży, opisywał w swoich korespondencjach i w wydanej w 1944 roku książce rzeź na rafie. Holland Smith porównał później atak do szarży Picketta pod Gettysburgiem, a w pamiętnikach napisał, że zajęcie Tarawy było błędem. Nimitz, Spruance, Julian Smith i Shoup uważali przeciwnie: według słów Nimitza zdobycie Tarawy „wyważyło frontowe drzwi” japońskiej obrony na środkowym Pacyfiku. Nowy komendant Korpusu Piechoty Morskiej, generał Alexander Vandegrift, przekonywał Kongres, że Tarawa była szturmem od początku do końca i nie dało się jej zdobyć taniej.

Opinię publiczną ukształtował też film. Operatorzy piechoty morskiej, wśród nich sierżant Norman Hatch, sfilmowali walkę i jej skutki – także ciała poległych na plaży i w wodzie. O tym, czy pokazać te ujęcia, zdecydował osobiście prezydent Franklin Delano Roosevelt, który się zgodził. Dokument „With the Marines at Tarawa”, wyświetlany w kinach od marca 1944 roku, był jednym z pierwszych amerykańskich filmów wojennych, które pokazywały zabitych żołnierzy własnej armii; w 1945 roku otrzymał Oscara dla najlepszego krótkometrażowego filmu dokumentalnego.

Wojskowo najważniejsze okazały się wnioski. Amerykanie zrozumieli, że krótki ostrzał pociskami burzącymi nie niszczy umocnionych stanowisk – przed następnymi desantami ostrzeliwali cele przez wiele dni, także pociskami przeciwpancernymi, i dokładniej koordynowali ogień okrętów z potrzebami piechoty. Zamówiono znacznie więcej transporterów LVT, w tym opancerzone i uzbrojone wersje, tak by cały pierwszy rzut, a nie tylko trzy fale, mógł pokonać rafę. Utworzono zespoły płetwonurków do rozpoznania hydrograficznego i niszczenia przeszkód podwodnych – zalążek późniejszych komandosów marynarki – poprawiono łączność radiową i współpracę lotnictwa z piechotą. Zastosowano je już dwa miesiące później: na przełomie stycznia i lutego 1944 roku Amerykanie zdobyli Kwajalein i Majuro na Wyspach Marshalla przy stratach nieporównanie mniejszych niż na Betio, wspierani przez samoloty z lotnisk na Tarawie i Abemamie, a w lutym – Eniwetok.

Bitwa o Tarawę otwiera ofensywę na środkowym Pacyfiku, która w ciągu następnego roku zaprowadziła Amerykanów przez Wyspy Marshalla na Mariany – Saipan, Guam i Tinian – skąd od jesieni 1944 roku bombowce B-29 mogły sięgać Japonii. 2 Dywizja Marines po Tarawie odpoczywała na Hawajach i w czerwcu 1944 roku wylądowała na Saipanie. Shoup, odznaczony Medalem Honoru, został po wojnie komendantem Korpusu Piechoty Morskiej. Na Betio, dziś najludniejszej części Południowej Tarawy, stolicy Kiribati, wciąż stoją rdzewiejące działa obrony wybrzeża i betonowy bunkier Shibazakiego.

Źródła

  1. ibiblio.org · USMC C Tarawa
  2. dpaa-mil.sites.crmforce.mil · Projects WWII Tarawa InfoSheet
  3. Battle of Tarawa · Wikipedia (en)

Na osi czasu

(01)