Naloty B-29 z Chin
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Daleki Wschód
- Data:
- 10 lipca 1944
- Autor:
- Natalia
- Tagi:
- Stany Zjednoczone, Japonia, Chiny
W pierwszej połowie lipca 1944 roku amerykańskie bombowce Boeing B-29 Superfortress, startujące z lotnisk wokół Chengdu w chińskiej prowincji Syczuan, po raz drugi w historii wojny dotarły nad Japonię. W nocy z 7 na 8 lipca kilkanaście maszyn XX Dowództwa Bombowego (XX Bomber Command) zaatakowało cele na wyspie Kiusiu: bazę marynarki wojennej w Sasebo, zakłady w Nagasaki i Ōmurze oraz huty w Yawacie i Tobacie. Było to pierwsze powtórzenie nalotu, który trzy tygodnie wcześniej otworzył strategiczną ofensywę powietrzną przeciw japońskim wyspom macierzystym.
W popularnych chronologiach wojny pod datą 10 lipca 1944 roku pojawia się czasem informacja, że „Tokio zostało zbombardowane po raz pierwszy od rajdu Doolittle’a z kwietnia 1942 roku”. To zdanie jest błędne w dwóch punktach. Po pierwsze, w lipcu 1944 roku żaden amerykański samolot nie bombardował Tokio – stolica leżała daleko poza zasięgiem bombowców bazujących w Chinach. Po drugie, pierwszym nalotem na Japonię od czasów rajdu Doolittle’a był atak na hutę w Yawacie (dziś część Kitakiusiu) w nocy z 15 na 16 czerwca 1944 roku, a drugim – właśnie lipcowy nalot na Sasebo i okolice. Tokio po raz pierwszy zobaczyło nad sobą B-29 1 listopada 1944 roku (samotny samolot rozpoznawczy), a pierwszy nalot bombowy na stolicę wykonały 24 listopada 1944 roku maszyny startujące już nie z Chin, lecz z Marianów. Data 10 lipca ma natomiast związek z amerykańskimi planami: szef lotnictwa armii gen. Henry Arnold zażądał, by drugi, mniejszy nalot na Japonię odbył się „do 10 lipca”. Tak podają amerykańska oficjalna historia lotnictwa (Craven i Cate, The Army Air Forces in World War II, t. V) oraz oparte na niej opracowania.
Plan „Matterhorn”
B-29 był najdroższym projektem lotniczym Stanów Zjednoczonych w czasie wojny: czterosilnikowy bombowiec o hermetyzowanych kabinach, zdalnie sterowanym uzbrojeniu obronnym i zasięgu pozwalającym przenieść kilka ton bomb na odległość ponad 2500 km. Od początku przeznaczano go przede wszystkim do wojny z Japonią. Problem polegał na tym, że w 1943 roku Amerykanie nie mieli żadnej bazy, z której mogliby dosięgnąć japońskich wysp macierzystych. Mariany pozostawały w rękach japońskich, a jedynym sojuszniczym terytorium w odpowiedniej odległości były Chiny.
W kwietniu 1943 roku Arnold powierzył przygotowanie jednostek B-29 gen. bryg. Kennethowi Wolfe’owi. Jesienią powstał plan, który otrzymał kryptonim „Matterhorn”: bombowce miały stacjonować w Indiach, w okolicach Kharagpuru w Bengalu, gdzie łatwo było je zaopatrywać przez port w Kalkucie, a do nalotów na Japonię, Mandżurię i Koreę miały używać wysuniętych lotnisk w Syczuanie. Plan zatwierdzono na konferencji kairskiej w listopadzie i grudniu 1943 roku. Prezydent Franklin Delano Roosevelt widział w nim także gest wobec Czang Kaj-szeka: Chiny, wyczerpane siedmioma latami wojny, miały zobaczyć, że Amerykanie bezpośrednio uderzają w Japonię.
Dla nowych bombowców stworzono niezwykłą strukturę dowodzenia. W kwietniu 1944 roku Połączeni Szefowie Sztabów powołali 20 Armię Lotniczą, którą Arnold dowodził osobiście z Waszyngtonu, jako ich wykonawca. Dowódcy teatru działań – w Chinach, Birmie i Indiach był nim gen. Joseph Stilwell – mieli jedynie zapewniać zaplecze, bez prawa dysponowania B-29. Arnold chciał w ten sposób uniknąć rozpraszania bombowców na zadania taktyczne, ale jednocześnie brał na siebie odpowiedzialność za wyniki, co wywierało stałą presję na dowódców w terenie.
Lotniska budowane rękami
Cztery lotniska bombowe wokół Chengdu – Xinjin, Guanghan, Qionglai i Pengshan – zbudowano zimą i wiosną 1944 roku niemal wyłącznie siłą ludzkich mięśni. Według amerykańskiej oficjalnej historii przy budowie pracowało około 300 tysięcy chłopów zmobilizowanych przymusowo przez władze prowincji i około 75 tysięcy robotników kontraktowych, nadzorowanych przez zaledwie kilkunastu amerykańskich inżynierów. Nie było spychaczy ani koparek. Ziemię zdejmowano motykami i wynoszono w koszach na nosidłach, żwir z okolicznych rzek przewożono taczkami, a nawierzchnię ubijano kamiennymi walcami ciągniętymi przez setki ludzi. Właściciele ziemi dostali niewielkie odszkodowania, a dzierżawcy, którzy ją uprawiali, nie dostali nic. Robotnicy kontraktowi zarabiali tyle, że ledwie starczało im na wyżywienie. Pierwszy B-29 wylądował w Guanghanie 24 kwietnia, a wszystkie cztery lotniska ukończono do 10 maja 1944 roku.
Jeszcze większym problemem od pasów startowych było paliwo. Do Syczuanu nie prowadziła żadna droga lądowa – Droga Birmańska była zamknięta od 1942 roku – więc każdą tonę benzyny, bomb i części zamiennych trzeba było przewieźć samolotem z Asamu nad wschodnimi Himalajami, trasą, którą lotnicy nazywali „Garbem” (the Hump). Samoloty transportowe Air Transport Command nie wystarczały, więc część B-29 przerobiono na latające cysterny, które zamiast bomb wiozły paliwo. Rachunek był bezlitosny: by jeden bombowiec mógł wykonać lot bojowy z Chengdu, sam B-29 musiał kilka razy przelecieć nad Himalajami. Do końca lipca nad „Garbem” rozbiło się dwanaście B-29, choć większość załóg uratowali chińscy cywile. Gdy pod koniec maja 1944 roku operacja „Ichi-gō”, japońska ofensywa w Chinach rozpoczęta w kwietniu, weszła w nową fazę i ruszyła na południe od Wuhanu, Stilwell przekazał część tonażu przeznaczonego dla B-29 14 Armii Lotniczej gen. Claire’a Chennaulta, broniącej frontu przed japońską ofensywą.
Yawata – pierwszy nalot
Pierwszą akcję bojową XX Dowództwo Bombowe wykonało 5 czerwca 1944 roku z baz indyjskich, atakując warsztaty kolejowe w Bangkoku. Dziesięć dni później, na rozkaz Arnolda, który chciał zsynchronizować uderzenie z lądowaniem na Saipanie, bombowce poleciały nad Japonię. Celem była huta Cesarskich Zakładów Żelaza i Stali w Yawacie na Kiusiu, produkująca około czwartej części japońskiej stali; za punkt celowania wybrano największą z jej koksowni. Lot z Chengdu i z powrotem liczył ponad 5000 km, dlatego zdecydowano się na atak nocny, w którym każdy samolot zrzucał bomby samodzielnie, celując za pomocą radaru.
68 maszyn wystartowało po południu, a nad Yawatę dotarły około północy z 15 na 16 czerwca, stąd w literaturze obie daty. Cel w zasięgu znalazło 47 bombowców. Jeden B-29 zestrzelił nad Japonią nocny myśliwiec Kawasaki Ki-45, pilotowany według amerykańskich źródeł przez chorążego Sadamitsu Kimurę; zginęło dwunastu ludzi, w tym korespondent tygodnika „Newsweek”. Łącznie operacja kosztowała siedem bombowców (większość rozbiła się przy starcie, podczas lądowania lub w górach) i 56 lotników. Efekt był znikomy: zdjęcia lotnicze wykazały, że w obręb zakładów trafiła jedna bomba, która uszkodziła budynek elektrowni oddalony o ponad kilometr od koksowni. Amerykańskie komunikaty prasowe przedstawiały jednak nalot jako początek nowej fazy wojny, a nazwy 20 Armii Lotniczej i XX Dowództwa Bombowego ujawniono wówczas po raz pierwszy.
Sasebo, Nagasaki i Ōmura
Arnold chciał udowodnić Japończykom i własnej opinii publicznej, że Yawata nie była jednorazowym pokazem jak rajd Doolittle’a, lecz początkiem kampanii. Zażądał więc małego nalotu – około piętnastu samolotów – na Japonię do 10 lipca, ataku stu maszyn na Mandżurię do końca lipca oraz nalotu na rafinerie w Palembangu na Sumatrze z lotnisk na Cejlonie. Wolfe odpowiedział kontrpropozycją zmniejszenia tych sił, bo wiedział, ile paliwa zostało w Chengdu. 4 lipca Arnold odwołał go do Stanów Zjednoczonych, awansując na generała dywizji i kierując do dowództwa zaopatrzenia lotnictwa. Tymczasowo dowództwo przejął gen. bryg. LaVerne Saunders, a na stałe miał je objąć gen. Curtis LeMay, przenoszony z bombowców 8 Armii Lotniczej w Anglii.
Lipcowy nalot przygotowano tak, by przede wszystkim wywrzeć wrażenie psychologiczne: dowództwo z góry zakładało, że szkody będą niewielkie. Plan przewidywał atak osiemnastu bombowców na bazę marynarki w Sasebo, trzech na zakłady silników okrętowych Akunoura w Nagasaki, dwóch na wytwórnię samolotów w Ōmurze oraz pojedynczych maszyn na huty w Yawacie i Tobacie. Według amerykańskiego oficjalnego zestawienia wprowadzenie dwudziestu kilku B-29 nad Japonię wymagało ponad dwustu lotów transportowych nad Himalajami. Z Indii wysłano do Chin 28 bombowców; jeden spłonął na ziemi w Chakulii, dwa zawróciły. Z Chengdu wieczorem 7 lipca wystartowało siedemnaście maszyn oraz dwa samoloty rozpoznawcze. Nad Sasebo zalegały chmury, więc jedenaście bombowców zrzuciło bomby na podstawie wskazań radaru. Żadnego nie stracono nad Japonią, ale pogoda nie pozwoliła ocenić wyników.
Japońska odpowiedź
Dla japońskiego dowództwa pojawienie się B-29 nad Kiusiu nie było zaskoczeniem. Japończycy wiedzieli o przerzucie bombowców do Indii i Chin – ich radio otwarcie o tym mówiło, co obróciło wniwecz amerykańskie próby maskowania przygotowań. Jednym z celów operacji „Ichi-gō” było zresztą zajęcie amerykańskich lotnisk w Chinach, choć ofensywa skierowana była przeciw wysuniętym bazom 14 Armii Lotniczej na wschodzie i południu kraju, a Syczuan pozostawał poza jej zasięgiem. Lotniska wokół Chengdu Japończycy próbowali nękać pojedynczymi nocnymi nalotami, bez większego skutku.
Na wyspach macierzystych władze wzmacniały obronę przeciwlotniczą Kiusiu i północnej części Honsiu, przerzucając tam jednostki nocnych myśliwców i artylerii przeciwlotniczej. Pod koniec czerwca 1944 roku rząd Hidekiego Tōjō przyjął wytyczne o ewakuacji dzieci szkolnych z wielkich miast na prowincję; masowe wyjazdy klas wraz z nauczycielami zaczęły się w sierpniu. Prasa japońska informowała o nalotach, podkreślając znikome straty i liczbę zestrzelonych napastników. Samo pojawienie się B-29 nad Japonią w czerwcu i lipcu, równocześnie z walkami na Saipanie, pokazywało jednak, że wojna dociera do kraju, który od 1942 roku znał ją tylko z komunikatów.
Bilans nalotów z Chin
Kampania „Matterhorn” ostatecznie nie spełniła nadziei, jakie w niej pokładano. Według amerykańskich zestawień bombowce z Chin zrzuciły na cele na japońskich wyspach macierzystych od czerwca 1944 do stycznia 1945 roku zaledwie około 800 ton bomb, a XX Dowództwo Bombowe pochłaniało w tym czasie blisko 15 procent całego tonażu przewożonego nad „Garbem”, potrzebnego także chińskiej armii i lotnictwu Chennaulta. Powojenna analiza amerykańskiej komisji badającej skutki bombardowań (United States Strategic Bombing Survey) uznała, że B-29 byłyby lepiej wykorzystane przeciw japońskiej żegludze lub rafineriom w Holenderskich Indiach Wschodnich. Ci sami autorzy przyznawali zarazem, że naloty podniosły morale Chińczyków, a doświadczenia z Chin – organizacja obsługi technicznej, taktyka, nowe metody celowania – przydały się później na Marianach.
Lipcowy nalot na Sasebo nie był więc przełomem, lecz jedną z wielu prób wykazania, że nowy, kosztowny bombowiec może samodzielnie razić Japonię. Najwięcej mówił o samych ograniczeniach tej strategii: o tym, że każdy lot bojowy trzeba było okupić dziesiątkami lotów zaopatrzeniowych, a o tempie wojny powietrznej decydowały nie bombowce, lecz beczki z paliwem.
Miejsce w wojnie
29 lipca 1944 roku bombowce z Chengdu wykonały pierwszy duży nalot dzienny – na hutę Shōwa w Anshanie w Mandżurii, jednego z największych producentów koksu w imperium japońskim. Tego dnia jeden z uszkodzonych B-29 wylądował awaryjnie we Władywostoku; Związek Radziecki, wówczas nie w stanie wojny z Japonią, internował załogę, a zatrzymane bombowce posłużyły później do skopiowania B-29 jako Tu-4. W sierpniu dowództwo w Indiach objął LeMay, który zreorganizował szkolenie i taktykę, ale nie zdołał pokonać ograniczeń zaopatrzenia. W grudniu B-29 z Chin zbombardowały zapalającymi bombami magazyny w Hankou, co zapowiadało metody stosowane później w Japonii. W styczniu 1945 roku XX Dowództwo Bombowe opuściło bazy w Chinach, a jego skrzydło przeniesiono wiosną na Mariany.
Właściwa ofensywa powietrzna przeciw Japonii rozpoczęła się bowiem z wysp zdobytych latem 1944 roku – Saipanu, Tinianu i Guamu. Stamtąd 24 listopada 1944 roku B-29 po raz pierwszy zbombardowały Tokio, a w nocy z 9 na 10 marca 1945 roku, już pod dowództwem LeMaya, spaliły znaczną część stolicy w najbardziej niszczycielskim nalocie konwencjonalnym w historii. Z Marianów wystartowały też bombowce, które w sierpniu 1945 roku zrzuciły bomby atomowe na Hiroszimę i Nagasaki – był to punkt kulminacyjny całej kampanii powietrznej przeciw Japonii.
W tym samym czasie
(04)Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.
- 9 lipca 1944 · PacyfikKoniec walk na Saipanie9 lipca 1944 adm. Turner ogłosił zdobycie Saipanu. Japoński garnizon zginął niemal cały, a na północy wyspy setki cywilów odebrały sobie życie.
- 9 lipca 1944 · Front zachodniZdobycie Caen9 lipca 1944 Brytyjczycy i Kanadyjczycy w operacji „Charnwood” zajęli zrujnowaną północną część Caen po rzekę Orne – miasto, które miało paść w dniu lądowania.
- 7 lipca 1944 · PacyfikOstatni atak na Saipanie6 lipca 1944 gen. Saitō wydał rozkaz ostatniego ataku. Przed świtem 7 lipca co najmniej 3 tysiące Japończyków uderzyło na Amerykanów pod Tanapag.
- 7 lipca 1944 · PolskaOperacja „Ostra Brama”7 lipca 1944 oddziały AK uderzyły na Wilno, by opanować je przed Armią Czerwoną. Tego samego dnia pod miasto dotarły czołówki 3 Frontu Białoruskiego.
Powiązane wydarzenia
(04)Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.
- 17 kwietnia 1944 · Daleki WschódPoczątek operacji Ichi-Go17 kwietnia 1944 Japończycy przeprawili się przez Żółtą Rzekę w Henanie. Zaczęła się operacja Ichi-gō – największa ofensywa lądowa armii japońskiej.
- 12 maja 1944 · PacyfikChińczycy przekraczają SaluinW nocy z 10 na 11 maja 1944 chińskie Siły Ekspedycyjne gen. Wei Lihuanga zaczęły przeprawę przez Saluin w Junnanie, by otworzyć Drogę Birmańską.
- 25 listopada 1944 · Daleki WschódNanning i zagrożenie Kunmingu24 listopada 1944 Japończycy po raz drugi zajęli Nanning. Po upadku Guilin i Liuzhou ich natarcie w Kuejczou zagroziło Guiyangowi i drodze do Kunmingu.
- 21 września 1944 · DyplomacjaDruga faza konferencji w Dumbarton OaksWe wrześniu 1944 rozmowy w Dumbarton Oaks weszły w końcową fazę. Od 29 września Chińczycy omawiali z USA i Wielką Brytanią projekt przyszłej ONZ.