Lotnicy alianccy w Buchenwaldzie
- Kategoria:
- Zbrodnie i represje
- Data:
- 20 sierpnia 1944
- Autor:
- Łukasz
W niedzielę 20 sierpnia 1944 roku na rampę obozu koncentracyjnego Buchenwald pod Weimarem wjechał pociąg z bydlęcymi wagonami, który pięć dni wcześniej wyruszył spod Paryża. Obok ponad dwóch tysięcy francuskich więźniów politycznych wysiadło z niego 168 lotników alianckich, zestrzelonych w poprzednich miesiącach nad Francją, Belgią i Holandią. Według najczęściej podawanego zestawienia było wśród nich 82 Amerykanów, 48 Brytyjczyków, 26 Kanadyjczyków, 9 Australijczyków, 2 Nowozelandczyków i 1 Jamajczyk służący w RAF. Jako żołnierze sił zbrojnych powinni byli trafić do obozów jenieckich Luftwaffe i podlegać konwencji genewskiej. Gestapo uznało ich jednak za „terrorystów powietrznych” (Terrorflieger) i szpiegów, którym statusu jeńca wojennego się odmawia.
Lotnicy spędzili w Buchenwaldzie dwa miesiące – ogoleni, bez butów, przez pierwsze tygodnie bez dachu nad głową, w najgorszej części obozu. Dwóch z nich zmarło. W nocy z 19 na 20 października 1944 roku 156 z nich przewieziono do obozu jenieckiego Luftwaffe Stalag Luft III w Żaganiu, a pozostałych, zbyt chorych na podróż, przewożono tam w kolejnych tygodniach. Ich historia, długo mało znana, jest jednym z najlepiej znanych przypadków, gdy zachodnich jeńców wojennych osadzono w zwykłym obozie koncentracyjnym, i pokazuje, jak w ostatnim roku wojny władze III Rzeszy coraz otwarciej łamały prawo wojenne wobec lotników nieprzyjaciela.
„Terrorflieger”
Latem 1944 roku alianckie lotnictwo panowało nad Europą Zachodnią. Brytyjskie i amerykańskie bombowce atakowały niemieckie miasta, a przed lądowaniem w Normandii i po nim – francuskie i belgijskie węzły kolejowe, mosty i lotniska. Straty wśród załóg wciąż były duże, a setki zestrzelonych lotników lądowały na spadochronach na terenach okupowanych. Ci, którzy nie trafili od razu do niewoli, próbowali dotrzeć do Hiszpanii lub doczekać nadejścia wojsk alianckich, korzystając z pomocy siatek przerzutowych ruchu oporu, takich jak belgijsko-francuska linia „Comète” czy linia „Pat”.
Propaganda III Rzeszy od dawna przedstawiała alianckich lotników jako morderców kobiet i dzieci. W maju 1944 roku Joseph Goebbels opublikował artykuł, w którym usprawiedliwiał samosądy na zestrzelonych załogach, a sekretarz Hitlera Martin Bormann polecił w poufnym okólniku, by nie ścigać Niemców uczestniczących w linczach. W kolejnych miesiącach doszło do dziesiątek zabójstw zestrzelonych lotników przez ludność cywilną, członków partii i policjantów. Równolegle niemieckie władze – według ustaleń historyków także MSZ – uznawały, że lotnik schwytany w cywilnym ubraniu, bez nieśmiertelnika lub w towarzystwie członków ruchu oporu, nie korzysta z ochrony przysługującej jeńcowi wojennemu i może być traktowany jak szpieg albo „bandyta” – podobnie jak od 1942 roku, na mocy rozkazu o komandosach, traktowano schwytanych żołnierzy oddziałów specjalnych. Takie postępowanie było sprzeczne z konwencją genewską z 1929 roku: żołnierz, który ukrywał się po zestrzeleniu i próbował wrócić do swoich, nie tracił statusu jeńca tylko dlatego, że miał na sobie cywilne ubranie.
Wielu lotników z transportu do Buchenwaldu wpadło w ręce gestapo właśnie na szlakach ewakuacyjnych. Część wydali niemieccy agenci, którzy przeniknęli do siatek przerzutowych – najbardziej znanym był Jacques Desoubrie, urodzony w Belgii agent gestapo, który od 1943 roku rozbijał linię „Comète”. Według relacji lotników i ustaleń powojennych Niemcy płacili mu za każdego wydanego lotnika; w 1949 roku francuski sąd skazał go na śmierć jako kolaboranta i rozstrzelano go pod Paryżem. Zatrzymanych lotników przesłuchiwano w siedzibach gestapo w Paryżu i osadzano w więzieniu we Fresnes, razem z członkami francuskiego ruchu oporu.
Ostatni transport z Paryża
W połowie sierpnia 1944 roku wojska alianckie zbliżały się do Paryża, a Niemcy pośpiesznie opróżniali więzienia. 15 sierpnia z dworca Pantin wyruszył jeden z ostatnich wielkich transportów deportacyjnych z Francji: ponad dwa tysiące mężczyzn – w większości francuskich więźniów politycznych – oraz 168 lotników alianckich, stłoczonych po kilkudziesięciu w bydlęcych wagonach. Kobiety z tego samego pociągu odłączono później i wywieziono do obozu Ravensbrück. Podróż trwała pięć dni, przy upale i niemal bez wody i jedzenia; części francuskich więźniów udało się po drodze uciec, inni nie przeżyli podróży.
Najstarszym stopniem wśród lotników był mjr pilot (squadron leader) Phil Lamason z Królewskich Nowozelandzkich Sił Powietrznych, dowódca bombowca Lancaster z 15 Dywizjonu RAF, zestrzelonego 8 czerwca 1944 roku podczas nalotu na stację rozrządową Massy-Palaiseau pod Paryżem. Przez kilka tygodni ukrywali go Francuzi, a latem 1944 roku – według jego relacji i biografów, w wyniku zdrady Desoubrie – został zatrzymany w Paryżu podczas próby przedostania się do Hiszpanii. Według relacji współtowarzyszy, gdy przy załadunku do wagonów zaprotestował przeciw traktowaniu lotników, esesman powalił go ciosem.
W „Małym Obozie”
Buchenwald, założony w 1937 roku na wzgórzu Ettersberg pod Weimarem, latem 1944 roku był jednym z największych obozów koncentracyjnych w Rzeszy: wraz z podobozami przebywało w nim kilkadziesiąt tysięcy więźniów z całej Europy – Polaków, obywateli ZSRR, Francuzów, Niemców, Czechów i Żydów – pracujących m.in. w pobliskich zakładach zbrojeniowych. Obozy koncentracyjne podlegały SS Heinricha Himmlera, a nie wojsku, i lotnicy zostali w nich zwykłymi numerami. Potraktowano ich jak pozostałych więźniów: zabrano im ubrania i buty, ogolono całe ciała, wydano pasiaki lub łachmany i umieszczono w tzw. Małym Obozie (Kleines Lager) – części kwarantannowej o najgorszych warunkach i najmniejszych racjach. Przez pierwsze trzy tygodnie spali pod gołym niebem, na kamienistym zboczu. W ich dokumentach – według relacji ocalałych – widniał skrót „DIKAL” (darf in kein anderes Lager – nie wolno przenosić do innego obozu), co sami rozumieli jako zapowiedź, że z Buchenwaldu nie wyjdą.
Lamason jako najstarszy stopniem przejął dowództwo. Wprowadził apele, musztrę i wojskową dyscyplinę, by utrzymać morale i spójność grupy, i domagał się od komendanta obozu Hermanna Pistera traktowania lotników jak jeńców wojennych. Według relacji ocalałych odmówił też wydania podwładnym rozkazu pracy w zakładach zbrojeniowych, powołując się na to, że żołnierze nie mogą pracować dla przemysłu wojennego wroga. Grupa nawiązała kontakt z konspiracją więźniów – Międzynarodowym Komitetem Obozowym, w którym ważną rolę odgrywali niemieccy komuniści i radzieccy oficerowie – za pośrednictwem przetrzymywanych w Buchenwaldzie agentów brytyjskiego Kierownictwa Operacji Specjalnych (SOE): Christophera Burneya i Forest Yeo-Thomasa, ukrywającego się pod cudzym nazwiskiem. Dzięki konspiracji lotnicy otrzymywali dodatkowe koce, chodaki i żywność.
24 sierpnia, cztery dni po ich przybyciu, amerykańskie bombowce zaatakowały zakłady zbrojeniowe Gustloff-Werke i inne obiekty przemysłowe przylegające do obozu. Zginęło kilkuset więźniów – szacunki różnią się – oraz wielu esesmanów; śmiertelnie ranna została m.in. przetrzymywana w obozie księżniczka Mafalda Sabaudzka, córka króla Włoch. Lotnicy, według własnych relacji, pomagali gasić pożary i ratować rannych. W obozie panowały głód, choroby i przemoc; dwóch lotników nie przeżyło: Brytyjczyk Philip Hemmens z rezerwy RAF zmarł w Buchenwaldzie, a Amerykanin por. Levitt Clinton Beck – wkrótce po wyjeździe głównej grupy.
Interwencja Luftwaffe
Lamason i Burney zdołali – według ich relacji – przekazać przez zaufanego więźnia pracującego na pobliskim lotnisku Nohra wiadomość dla Luftwaffe, że w obozie koncentracyjnym przetrzymywani są zestrzeleni lotnicy alianccy. Luftwaffe odpowiadała za obozy jenieckie dla lotników i z własnych powodów – także z obawy o los niemieckich lotników w niewoli alianckiej – sprzeciwiała się takim praktykom. Według wspomnień ocalałych kilka tygodni po przybyciu grupy do obozu przyjechali oficerowie Luftwaffe, oficjalnie w celu oceny szkód po nalocie, i rozmawiali z lotnikami. Po latach weterani rozpoznali na zdjęciach jednego z nich jako płk. Hannesa Trautlofta, inspektora lotnictwa myśliwskiego dziennego. Historia ta nie znajduje jednak potwierdzenia w dokumentach – Trautloft nie wspomina o niej w swoim dzienniku – a miejsce pamięci Buchenwald zastrzega, że wizyta mogła się odbyć i wpłynąć na decyzję, ale o przeniesieniu nie decydował jeden oficer.
W nocy z 19 na 20 października 1944 roku Luftwaffe przejęła 156 lotników i przewiozła ich do Stalagu Luft III w Żaganiu; dziesięciu chorych, którzy zostali w obozie, dowieziono tam później w małych grupach. Według Lamasona, który miał się o tym dowiedzieć od więźnia Eugena Kogona, egzekucję lotników zaplanowano na 26 października – tej informacji nie potwierdzają jednak dokumenty, a historycy traktują ją ostrożnie. Lamason nie przekazał jej podwładnym, by nie załamać ich morale.
Miejsce w wojnie
Przeniesienie do Stalagu Luft III nie zakończyło gehenny lotników z Buchenwaldu. Pod koniec stycznia 1945 roku, przed nadciągającą Armią Czerwoną, Niemcy ewakuowali obóz w Żaganiu i pognali jeńców w zimowym marszu na zachód, do innych obozów w głębi Rzeszy; większość lotników z tej grupy doczekała wyzwolenia wiosną 1945 roku. Sam Buchenwald wyzwolili Amerykanie 11 kwietnia 1945 roku, a obrazy z obozu, pokazane wkrótce całemu światu, stały się jednym z symboli zbrodni nazistowskich.
Los 168 lotników był tylko jednym z przejawów coraz brutalniejszego traktowania zestrzelonych załóg w ostatnim roku wojny. Choć tę grupę ostatecznie uratowano, w tym samym okresie, gdy w Berlinie trwały procesy spiskowców 20 lipca, a reżim coraz otwarciej sięgał po terror również wobec własnych obywateli, w Niemczech dochodziło do samosądów na lotnikach, często przy biernej postawie lub udziale policji i funkcjonariuszy partii. Po wojnie alianckie trybunały wojskowe – zwłaszcza amerykańskie w Dachau – osądziły setki Niemców w tzw. sprawach lotników (flyer cases), a wielu sprawców skazano na śmierć lub długoletnie więzienie.
Ocaleni z Buchenwaldu przez lata mieli trudność z przekonaniem własnych władz i opinii publicznej, że jako jeńcy wojenni trafili do obozu koncentracyjnego; ich relacje zbywano lub uznawano za przesadzone. Sami nazwali swoją grupę „KLB Club” (od Konzentrationslager Buchenwald), a ich odznaką stała się bosa, skrzydlata stopa przykuta do kuli. Dopiero w ostatnich dekadach XX wieku ich historia doczekała się badań, książek i filmów dokumentalnych; ostatni z nich zmarł w styczniu 2025 roku. Dla historii wojny przypadek ten jest ważnym świadectwem, jak cienka stała się w 1944 roku granica między niewolą wojenną a obozem koncentracyjnym – nawet dla żołnierzy państw, wobec których III Rzesza przez całą wojnę starała się formalnie przestrzegać konwencji genewskiej.
W tym samym czasie
(04)Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.
- 19 sierpnia 1944 · Front wschodniApel Uluotsa19 sierpnia 1944, gdy Armia Czerwona szła na Tartu, Jüri Uluots wezwał w radiu Estończyków do walki. Tego dnia do Paldiski wrócili ochotnicy z Finlandii.
- 19 sierpnia 1944 · Front zachodniPowstanie paryskie19 sierpnia 1944 policjanci zajęli prefekturę na wyspie Cité, a oddziały FFI płk. Rol-Tanguya podjęły w Paryżu walkę z garnizonem gen. von Choltitza.
- 18 sierpnia 1944 · Front zachodniMasakra w Courcelles18 sierpnia 1944 reksiści zabili w Courcelles 19 zakładników w odwecie za zamach na burmistrza Charleroi Oswalda Englebina. W dwa dni zginęło 27 cywilów.
- 22 sierpnia 1944 · PacyfikKoniec japońskiej inwazji na IndieW sierpniu 1944 rozbita japońska 15 Armia, ścigana w monsunie przez 14 Armię Slima, wycofała się z Manipuru za granicę Birmy, ku rzece Czinduin.
Powiązane wydarzenia
(04)Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.
- 18 października 1944 · WojskoVolkssturm18 października 1944 Himmler ogłosił w Bartenstein w Prusach Wschodnich powołanie Volkssturmu – pospolitego ruszenia mężczyzn w wieku od 16 do 60 lat.
- 8 września 1944 · Front zachodniPierwsze rakiety V-28 września 1944 Niemcy użyli bojowo rakiet V-2. Pierwsza spadła pod Paryżem, wieczorem dwie trafiły w Anglię – w Chiswick zginęły trzy osoby.
- 24 lipca 1944 · PolskaWyzwolenie MajdankaW dniach walk o Lublin żołnierze radzieccy weszli do opuszczonego obozu na Majdanku. Komory gazowe i krematorium pozostały niemal nietknięte.
- 7 października 1944 · PolskaBunt Sonderkommando w Auschwitz7 października 1944 więźniowie Sonderkommando w Birkenau zbuntowali się przeciw SS i podpalili krematorium IV. Zginęło około 450 więźniów i trzech esesmanów.