TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Masakra Żydów w Stanisławowie

Kategoria:
Zbrodnie i represje
Front:
Polska
Data:
22 sierpnia 1942
Autor:
Łukasz
Tagi:
Zagłada Żydów, Polska, III Rzesza, Hans Krüger

22 sierpnia 1942 roku niemiecka policja przeprowadziła w getcie w Stanisławowie akcję, którą sami sprawcy nazwali „odwetową” (Vergeltungsaktion). Pretekstem było zabójstwo Ukraińca – według części opracowań współpracownika okupanta – którego śmierć Niemcy przypisali Żydowi. Na oczach mieszkańców getta powieszono publicznie przewodniczącego Judenratu Mordechaja Goldsteina i około dwudziestu funkcjonariuszy żydowskiej policji. Ponad tysiąc ludzi rozstrzelano. Część kobiet i dziewcząt, zanim zginęły, padła ofiarą gwałtów ze strony niemieckich policjantów.

Główne opracowania mówią o tysiącu zastrzelonych, egzekucji przewodniczącego Judenratu i dwudziestu żydowskich policjantów oraz gwałtach przed egzekucjami. Liczby trzeba jednak traktować jako przybliżone – podają je relacje ocalałych i ustalenia powojennych śledztw, nie niemieckie meldunki – a co do szczegółów, w tym miejsca, w którym dochodziło do gwałtów, źródła różnią się między sobą. Stanisławów leżał wtedy w Dystrykcie Galicja Generalnego Gubernatorstwa; po wojnie miasto znalazło się w granicach radzieckiej Ukrainy i w 1962 roku otrzymało nazwę Iwano-Frankiwsk.

Getto po pierwszych deportacjach

Latem 1942 roku stanisławowskie getto było już cieniem społeczności, która jeszcze rok wcześniej liczyła wraz z uchodźcami kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Od 10 do 12 tysięcy Żydów zginęło podczas krwawej niedzieli 12 października 1941 roku, a ocalałych stłoczono w getcie, zamkniętym w grudniu. W nocy z 31 marca na 1 kwietnia 1942 roku policja otoczyła je i podpaliła domy; tysiące ludzi wywieziono wtedy do obozu zagłady w Bełżcu, a granice getta zawężono. Zimą i wiosną starych, chorych i ludzi bez dokumentów pracy zamykano w tzw. młynie Rudolfa, gdzie umierali z głodu i tyfusu albo ginęli od kul funkcjonariuszy policji bezpieczeństwa.

Rozstrzeliwania i deportacje w Stanisławowie organizowała miejscowa placówka Sicherheitspolizei, którą od lata 1941 roku kierował SS-Hauptsturmführer Hans Krüger, z zastępcą Oskarem Brandtem. W lipcu 1942 roku Krüger otrzymał ze Lwowa wiadomość, że transporty do Bełżca zostaną na pewien czas wstrzymane. Według niemieckiego historyka Dietera Pohla zamknął wtedy młyn Rudolfa, który pełnił funkcję czegoś w rodzaju obozu przejściowego, a od sierpnia Żydów rozstrzeliwano regularnie na dziedzińcu siedziby policji bezpieczeństwa. Sam Krüger był już w tym czasie skompromitowany we własnej służbie: donos rywala i kontrola rachunków jego placówki doprowadziły w sierpniu 1942 roku do jego odwołania. Dokładnej daty, w której przestał kierować placówką, opracowania nie podają.

Zmieniło się także kierownictwo Judenratu. Adwokat Michał Lamm, który wiosną odmówił wydania Niemcom wyznaczonej liczby ludzi, według Encyklopedii obozów i gett Muzeum Pamięci Holokaustu w Waszyngtonie (USHMM) został prawdopodobnie zastrzelony w czerwcu lub lipcu 1942 roku w pobliskim lesie razem z innymi członkami rady. Na jego miejsce przewodniczącym został dotychczasowy zastępca, Mordechaj Goldstein. Obok Judenratu działała w getcie żydowska służba porządkowa, której funkcjonariuszy Niemcy zmuszali do udziału w łapankach i selekcjach.

22 sierpnia

Przebieg akcji znamy głównie z relacji ocalałych i z materiałów powojennych postępowań przeciw funkcjonariuszom stanisławowskiej policji. Według źródeł zebranych w izraelskiej Pinkas Hakehillot (encyklopedii gmin żydowskich) Niemcy, twierdząc, że Ukrainiec został zastrzelony przez Żyda, zażądali od Judenratu wydania tysiąca ludzi. Encyklopedia USHMM podaje, że akcją dowodził komendant niemieckiej policji ochronnej (Schutzpolizei) w mieście Walter Streege (w części opracowań: Steege); inne relacje przypisują ją placówce Krügera. Oba ujęcia nie muszą się wykluczać: w Stanisławowie, jak w całej Galicji, akcje przeprowadzała zwykle policja bezpieczeństwa wspólnie z niemiecką policją porządkową i z funkcjonariuszami Ukraińskiej Policji Pomocniczej.

Goldstein miał być pierwszą, „symboliczną” ofiarą odwetu. Powieszono go publicznie, przy siedzibie policji. Według relacji ocalałych – m.in. Amalie Salsitz, której wspomnienia cytuje Pinkas Hakehillot – sznur zerwał się; Encyklopedia USHMM pisze, że zrywał się trzykrotnie, po czym policjanci skopali skazanego i go zastrzelili. Razem z nim Niemcy powiesili około dwudziestu żydowskich policjantów. Według jednej z relacji wybrano co dziesiątego funkcjonariusza służby porządkowej; związanym z rękami za plecami założono pętle na latarniach. Ciała wisiały na ulicy przez dwa lub trzy dni – relacje różnią się w tym szczególe – jako ostrzeżenie dla mieszkańców getta.

Jednocześnie policja wyłapywała w getcie ludzi. Ponad tysiąc z nich rozstrzelano; większość opracowań wskazuje jako miejsce egzekucji cmentarz żydowski, na którym w październiku 1941 roku odbyła się krwawa niedziela, część relacji mówi o dziedzińcu siedziby policji. Najcięższe świadectwa dotyczą kobiet. Według relacji ocalałych, przytaczanych przez Encyklopedię USHMM i opracowania oparte na zeznaniach, niemieccy policjanci zgwałcili część żydowskich dziewcząt i kobiet, zanim zaprowadzili je na dziedziniec siedziby policji bezpieczeństwa, gdzie zostały zamordowane. W popularnych zestawieniach mowa o gwałtach „w siedzibie gestapo”; dostępne opracowania nie pozwalają ustalić ani dokładnego miejsca, ani liczby ofiar. Przemoc seksualna wobec Żydówek była w okupowanej Galicji zjawiskiem częstym, choć długo przemilczanym – ofiary przeważnie nie przeżyły, a sprawcy o niej nie mówili.

Po akcji

„Akcja odwetowa” nie była wyjątkiem, tylko jednym z ogniw w łańcuchu, który miał doprowadzić do wymordowania całej społeczności. Po śmierci Goldsteina Niemcy wyznaczyli nowego przewodniczącego Judenratu; według relacji ocalałych był nim człowiek nazwiskiem Schönfeld, uchodzący za całkowicie posłusznego okupantowi. Według Pohla policja bezpieczeństwa rozstrzelała na swoim dziedzińcu po kilkaset osób 28 sierpnia, a następnie 4, 9 i 26 września oraz 3 października 1942 roku.

Gdy władze we Lwowie zapowiedziały kolejny pociąg do Bełżca, zastępca Krügera Oskar Brandt wyznaczył deportację na pierwszy dzień żydowskiego Nowego Roku, Rosz ha-Szana, który w 1942 roku przypadał 12 września. W getcie mieszkało wtedy jeszcze około 11 tysięcy ludzi. Według Pohla i Encyklopedii USHMM wywieziono od 3 do 4 tysięcy z nich, według innych opracowań około 5 tysięcy; spośród zatrzymanych wyłączono tylko lekarzy. We wrześniu do Stanisławowa zwożono też Żydów z okolicznych miasteczek i rozstrzeliwano ich na cmentarzu. W połowie września ta sama placówka zlikwidowała społeczność żydowską w Kałuszu, liczącą jeszcze w lipcu ponad 5,5 tysiąca osób.

Stanisławów nie był w sierpniu 1942 roku wyjątkiem. W tych samych tygodniach, w których Niemcy wywozili Żydów z Warszawy do Treblinki w ramach wielkiej akcji, w Galicji ruszyły masowe deportacje do Bełżca, w którym latem wybudowano nowe, większe komory gazowe. Od 10 do 23 sierpnia trwała tzw. wielka akcja w getcie lwowskim: według opracowań wywieziono z niego do Bełżca około 40–50 tysięcy ludzi, a tysiące zastrzelono na miejscu albo w obozie janowskim. Deportacje objęły w sierpniu i wrześniu także kolejne miasta dystryktu. Egzekucje „odwetowe”, takie jak stanisławowska, służyły w tym systemie terrorowi: miały złamać wolę oporu, odebrać ludziom resztki zaufania do własnych przywódców i pokazać, że każdy – także ci, którzy z rozkazu okupanta pracowali w Judenracie i policji – może zginąć w każdej chwili.

Miejsce w wojnie

Pod koniec 1942 roku w Stanisławowie i okolicy żyła już tylko niewielka część dawnej społeczności żydowskiej. 15 października getto ponownie spustoszono, a w grudniu niemiecka żandarmeria meldowała, że z wyjątkiem kilku lekarzy i aptekarzy wszyscy Żydzi powiatu zostali „wysiedleni” albo przeniesieni do stanisławowskiego getta. W styczniu 1943 roku policja zastrzeliła około tysiąca ludzi bez dokumentów pracy i wywiozła kolejne 1,5–2 tysiące do obozu janowskiego we Lwowie. 22 lutego 1943 roku Brandt kazał otoczyć getto; przez kolejne dni jego mieszkańców rozstrzeliwano na cmentarzu żydowskim, a Niemcy ogłosili miasto „wolnym od Żydów”. Według Dietera Pohla stanisławowska placówka zorganizowała w ciągu szesnastu miesięcy rozstrzelanie około 70 tysięcy Żydów z całego regionu. Gdy w lipcu 1944 roku do miasta wkroczyła Armia Czerwona, w ukryciu przeżyło około stu stanisławowskich Żydów.

Sprawcy w większości uniknęli kary albo ponieśli ją po wielu latach. Krüger, po odwołaniu przez rok przetrzymywany w areszcie SS za zdradę tajemnicy służbowej i nieporządek w rozliczeniu zrabowanego mienia, po wojnie żył w RFN pod własnym nazwiskiem. Dopiero w 1968 roku sąd przysięgłych w Münsterze skazał go na dożywocie za mordy na Żydach, a w drugiej połowie lat 60. przed sądami w Wiedniu i Salzburgu odpowiadali też inni funkcjonariusze stanisławowskiej policji i gestapo. Masakra z 22 sierpnia 1942 roku – egzekucja przewodniczącego Judenratu i ludzi, którzy z rozkazu Niemców pilnowali getta – jest jednym z najwyraźniejszych przykładów tego, że w nazistowskim planie zagłady nie istniała żadna pozycja, która dawałaby Żydom ochronę. Pamięć o niej przetrwała przede wszystkim w relacjach nielicznych ocalałych i w księgach pamięci stanisławowskich Żydów.

Miejsca·Stanisławów

Źródła

  1. jewishgen.org · gal107
  2. holocausthistoricalsociety.org.uk · stanislawow
  3. encyclopedia.ushmm.org · stanislawow

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.