TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Bitwa nad rzeką Tenaru

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Pacyfik
Data:
21 sierpnia 1942
Autor:
Natalia
Bitwa:
Kampania na Guadalcanalu
Tagi:
Stany Zjednoczone, Japonia, Alexander Vandegrift, imperializm japoński

W nocy z 20 na 21 sierpnia 1942 roku japoński oddział pułkownika Kiyonao Ichikiego zaatakował wschodni skraj pozycji amerykańskiej piechoty morskiej, która od dwóch tygodni broniła zdobytego lotniska na Guadalcanalu. Natarcie przez piaszczystą mierzeję u ujścia płytkiej laguny załamało się w ogniu karabinów maszynowych i dział, a rankiem marines otoczyli resztki napastników i do popołudnia wybili je niemal do nogi. Z 917 ludzi, którzy wyszli do ataku albo czekali w odwodzie, przeżyło około stu trzydziestu. Była to pierwsza bitwa lądowa kampanii na Guadalcanalu i pierwsza z trzech wielkich japońskich prób odbicia lotniska.

W kalendariach mowa jest o japońskim „kontrataku na Henderson Field” i o osobnym „wypadzie nad rzeką Tenaru (albo Ilu)”. W rzeczywistości było to jedno i to samo natarcie: Ichiki szedł właśnie na lotnisko, a drogę zagrodziła mu linia obrony nad laguną. Pod 20 sierpnia notuje się z kolei przylot pierwszych amerykańskich samolotów myśliwskich na Henderson Field. Oba wydarzenia łączą się ze sobą: samoloty, które wylądowały wieczorem 20 sierpnia, następnego dnia wzięły udział w rozprawie z oddziałem Ichikiego.

Lotnisko bez samolotów

1 Dywizja Piechoty Morskiej generała majora Alexandra Vandegrifta wylądowała 7 sierpnia nad przylądkiem Lunga niemal bez oporu i zajęła prawie ukończony pas startowy, który Japończycy budowali od lipca. Sytuacja zmieniła się już następnej nocy. Po klęsce alianckiego zespołu osłony koło wyspy Savo kontradmirał Richmond Turner 9 sierpnia odprowadził transportowce, choć nie zdążyły wyładować wszystkiego. Na brzegu zostało około 11 tysięcy marines na Guadalcanalu, z artylerią dywizyjną, ale z zapasem żywności na kilka dni, bez ciężkiego sprzętu saperskiego i bez osłony z powietrza. Dopiero zdobyczne japońskie magazyny pozwoliły wydłużyć zapasy do mniej więcej dwóch tygodni; żołnierze dostawali dwa posiłki dziennie, często japoński ryż.

Vandegrift ustawił dywizję w luźnym obwodzie wokół lotniska, między rzeką Lunga a laguną na wschodzie, i skierował wszystkie siły do jego wykończenia. Saperzy pracowali japońskimi walcami, ciężarówkami i łopatami. 12 sierpnia lotnisko otrzymało nazwę Henderson Field na cześć majora Loftona Hendersona, lotnika piechoty morskiej poległego pod Midway, i tego samego dnia wylądowała na nim pierwsza maszyna, łódź latająca Catalina marynarki, która przyleciała ocenić stan pasa. Dzień w dzień w południe nad wyspę nadlatywały z Rabaulu japońskie bombowce, a nocami okręty ostrzeliwały wybrzeże. Marines czekali na własne samoloty.

Pierwsze samoloty na Henderson Field

Przywiózł je lotniskowiec eskortowy „Long Island”, przebudowany ze statku handlowego. Na pokładzie miał dwie eskadry 23 Grupy Lotniczej Piechoty Morskiej: myśliwską VMF-223 majora Johna L. Smitha z 19 samolotami Grumman F4F Wildcat (część źródeł podaje 18) i bombowców nurkujących VMSB-232 podpułkownika Richarda Mangruma z 12 maszynami Douglas SBD Dauntless. Wielu pilotów Smitha dopiero co skończyło szkolenie; według historyków lotnictwa podczas postoju na Efate na Nowych Hebrydach dowódca wymienił część najmniej doświadczonych na lotników z innej eskadry. 20 sierpnia „Long Island” podszedł na odległość kilkuset kilometrów od Guadalcanalu i katapultował samoloty, po czym natychmiast zawrócił na południe.

Po południu 31 maszyn wylądowało na Henderson Field. Według wspomnień uczestników Vandegrift, który od dwóch tygodni patrzył, jak japońskie samoloty bezkarnie bombardują jego pozycje, witał pierwszych pilotów ze łzami w oczach. Lotnisko nie miało jeszcze ani hangarów, ani cystern, ani dźwigów do bomb: paliwo pompowano ręcznie z beczek, a bomby podwieszano siłą mięśni. Od kryptonimu wyspy, Cactus, lotników z Guadalcanalu nazwano wkrótce „Cactus Air Force”. 21 sierpnia stoczyli pierwszą walkę z japońskimi myśliwcami Zero, w której Smith zgłosił pierwsze zestrzelenie, a 22 sierpnia dołączyło do nich pięć myśliwców P-400 67 Eskadry Myśliwskiej armii. Lotnictwo na Guadalcanalu, choć jeszcze nieliczne, miało odtąd rozstrzygać o losach całej kampanii: za dnia kontrolowało wody wokół wyspy, więc Japończycy mogli dowozić posiłki tylko nocą.

Oddział Ichikiego

Japońskie dowództwo zareagowało na desant szybko, ale na podstawie fałszywych założeń. Odpowiedzialność za odbicie wyspy przypadła 17 Armii generała porucznika Harukichiego Hyakutake w Rabaulu, zaangażowanej wtedy przede wszystkim w ofensywę na Nowej Gwinei. Sztab oceniał, że Amerykanów jest na wyspie najwyżej kilka tysięcy, a lot rozpoznawczy z 12 sierpnia, który nie wypatrzył dużych okrętów ani wojsk na otwartym terenie, utwierdził go w przekonaniu, że większość desantu już się wycofała. Najbliżej był 28 Pułk Piechoty pułkownika Kiyonao Ichikiego, oddział doświadczony w walkach w Chinach, przeznaczony pierwotnie do desantu na Midway. Po klęsce japońskiej floty w czerwcu pułk czekał na Guam, a w sierpniu płynął już do Japonii, gdy zawrócono go na Chuuk.

Hyakutake postanowił nie czekać na resztę sił. Pierwszy rzut oddziału Ichikiego, 916 lub 917 ludzi (batalion piechoty z kompanią karabinów maszynowych, dwoma działami piechoty i kompanią saperów), sześć niszczycieli wysadziło około pierwszej w nocy 19 sierpnia na przylądku Taivu, mniej więcej 35 kilometrów na wschód od lotniska. Druga część pułku, około 1500 ludzi, miała przypłynąć wolniejszymi transportowcami pod osłoną eskadry kontradmirała Raizō Tanaki. Ichiki dostał rozkaz rozpoznania pozycji przeciwnika i oczekiwania na posiłki, a w Chuuk przestrzegano go przed atakiem frontalnym. On jednak, przekonany o wyższości swoich żołnierzy, postanowił uderzyć od razu. W jego dzienniku znaleziono później harmonogram: 18 sierpnia lądowanie, 20 sierpnia nocny marsz i bitwa, 21 sierpnia „radowanie się owocami zwycięstwa”. Zostawił w Taivu około stu ludzi i z resztą ruszył wzdłuż plaży na zachód.

Amerykanie wiedzieli o desancie od zwiadowców z Wysp Salomona, którzy pracowali dla brytyjskiego obserwatora wybrzeża Martina Clemensa. 19 sierpnia patrol kapitana Charlesa Brusha natknął się koło przylądka Koli na japoński oddział zwiadowczy i rozbił go; przy zabitych oficerach znaleziono mapy z zaznaczonymi pozycjami marines i dokumenty świadczące, że na wyspę przybyła nowa, większa jednostka. Następnego dnia Japończycy schwytali emerytowanego starszego sierżanta policji protektoratu Jacoba Vouzę, który prowadził zwiad dla Clemensa. Gdy znaleźli przy nim małą amerykańską flagę, przywiązali go do drzewa, przesłuchiwali, a potem pchnęli kilka razy bagnetem w pierś i szyję i zostawili na śmierć. Vouza przegryzł więzy, doczołgał się do linii amerykańskich i zdążył ostrzec marines, że idzie na nich kilkuset Japończyków. Przeżył; za ten czyn otrzymał później amerykańską Srebrną Gwiazdę i brytyjski Medal Jerzego.

Noc nad Alligator Creek

Amerykańskie raporty i oficjalne historie nazwały bitwę od rzeki Tenaru, ale była to pomyłka map: Tenaru płynie kilka kilometrów dalej na wschód. Wschodnią granicę obwodu wyznaczała rzeka Ilu, którą marines przezywali Alligator Creek, choć na Wyspach Salomona żyją krokodyle, nie aligatory, a sama „rzeczka” była w tym miejscu stojącą laguną, oddzieloną od morza wąską piaszczystą mierzeją. Dlatego część opracowań, także polskich, mówi o bitwie nad Alligator Creek, a japońskie o bitwie przy przeprawie przez rzekę Ilu. Na zachodnim brzegu laguny okopał się 2 Batalion 1 Pułku Piechoty Morskiej pułkownika Cliftona Catesa. Batalion miał karabiny maszynowe, zasieki z drutu i dwa działa przeciwpancerne kalibru 37 mm z amunicją kartaczową, a artyleria dywizyjna wstrzelała się w mierzeję i palmowy gaj na drugim brzegu.

Około pół do drugiej w nocy 21 sierpnia zielona raca dała sygnał do ataku. Pod osłoną ognia karabinów maszynowych i moździerzy około stu japońskich żołnierzy rzuciło się biegiem przez mierzeję. Większość padła od kartaczy i serii karabinów maszynowych, ale części udało się przeciąć drut i zająć kilka stanowisk, z których wyparł ich dopiero kontratak odwodowej kompanii. Godzinę później ruszyła druga fala, 150–200 ludzi, i również została niemal całkowicie wybita. Kilku Japończyków przepłynęło lagunę i z porzuconego amerykańskiego transportera ostrzeliwało stanowisko działa przeciwpancernego, zabijając większość obsługi. Około piątej rano Ichiki spróbował obejść pozycje, posyłając ludzi brodem przez fale przybrzeżne, ale i ten atak odparto ogniem karabinów maszynowych i artylerii. W jednym z gniazd przy mierzei trzej marines, kapral Lee Diamond i szeregowcy John Rivers i Al Schmid, walczyli przez całą noc; Rivers zginął, a Schmid został oślepiony wybuchem granatu. Oficer, który wrócił z drugiego natarcia, radził Ichikiemu wycofać ocalałych, ale pułkownik odmówił.

Kontratak i koniec oddziału

O świcie dowódcy amerykańscy uznali, że resztki Japończyków są stłoczone w gaju palmowym na wschodnim brzegu laguny. 1 Batalion 1 Pułku podpułkownika Leonarda Cresswella przeszedł Ilu w górę rzeki, zatoczył łuk i odciął przeciwnikowi drogę odwrotu, spychając go ku morzu. Samoloty z Henderson Field, które dzień wcześniej dopiero wylądowały na wyspie, ostrzeliwały uciekających plażą. Po południu przez mierzeję przejechało kilka lekkich czołgów M3 Stuart, które przeczesały gaj ogniem kartaczy i karabinów maszynowych, miażdżąc gąsienicami żywych i martwych. Japończycy rzucali się na nie z granatami i minami. Vandegrift pisał potem, że tyły czołgów „wyglądały jak maszynki do mielenia mięsa”.

Około piątej po południu opór ustał. Ichiki zginął w ostatniej fazie walki albo, według innych relacji, popełnił samobójstwo po spaleniu sztandaru pułku; źródła nie są tu zgodne. Gdy marines zaczęli chodzić po pobojowisku, ranni Japończycy otwierali do nich ogień albo rozrywali się granatami razem z tymi, którzy próbowali im pomóc. Od tej chwili marines strzelali do każdego leżącego, który się poruszył. „Nigdy nie słyszałem ani nie czytałem o takiej walce. Ci ludzie nie chcą się poddać” – pisał Vandegrift. Do niewoli trafiło zaledwie kilkunastu ciężko rannych lub nieprzytomnych. Według japońskich danych zginęło 777 ludzi z oddziału, a przeżyło 128, w tym ci, którzy zostali w Taivu; amerykańskie szacunki mówią o około 800 zabitych. Straty piechoty morskiej podaje się zwykle na 44 zabitych i około 70 rannych.

Ocaleni dotarli do Taivu i 25 sierpnia zameldowali do Rabaulu, że oddział został „prawie całkowicie zniszczony w pewnej odległości od lotniska”. Dowództwo 17 Armii przyjęło tę wiadomość z niedowierzaniem.

Miejsce w wojnie

Bitwa nad Tenaru była niewielka, ale miała duże znaczenie psychologiczne. Po ośmiu miesiącach klęsk na Malajach, Filipinach i w Birmie amerykańscy żołnierze przekonali się, że japońską piechotę, uchodzącą za niezwyciężoną w walce w dżungli, można pokonać w otwartej walce na lądzie. Bitwa ujawniła też to, co miało cechować całą wojnę na Pacyfiku: japońscy żołnierze niemal nie poddawali się do niewoli, a ranni walczyli do końca, co z kolei sprawiało, że Amerykanie przestali brać jeńców. Jeden z uczestników walk, Robert Leckie, opisał pobojowisko w swoich wspomnieniach, a w 2010 roku noc nad laguną stała się kulminacją pierwszego odcinka serialu „Pacyfik”.

Dla Japończyków porażka Ichikiego była dowodem, że na Guadalcanalu jest więcej Amerykanów, niż sądzono, ale wnioski wyciągano stopniowo. Już 24 sierpnia flota cesarska, osłaniając konwój Tanaki z resztą pułku Ichikiego, starła się z amerykańskimi lotniskowcami w bitwie koło wschodnich Wysp Salomona, a dzień później samoloty z Henderson Field zmusiły konwój do odwrotu. Odtąd posiłki dowoziły na wyspę głównie nocą szybkie niszczyciele, tzw. Tokio Express. We wrześniu na lotnisko uderzyła brygada generała Kiyotake Kawaguchiego, kilka razy liczniejsza od oddziału Ichikiego, i w bitwie o Krwawą Grań była już znacznie bliżej sukcesu. W październiku przyszła cała dywizja. Każde kolejne natarcie było jednak spóźnione i za słabe wobec rosnącej obrony, a lotnictwo z Henderson Field, którego pierwsze samoloty przyleciały w przeddzień bitwy, przez całą kampanię pozostawało najważniejszym atutem Amerykanów. Guadalcanal stał się dla obu stron wyniszczającą walką na lądzie, morzu i w powietrzu, która trwała do lutego 1943 roku i zakończyła się japońską ewakuacją wyspy.

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.