TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Krwawa niedziela w Stanisławowie

Kategoria:
Zbrodnie i represje
Data:
12 października 1941
Autor:
Natalia
Tagi:
Zagłada Żydów, Polska, III Rzesza, Hans Krüger

W niedzielę 12 października 1941 roku niemiecka policja w Stanisławowie spędziła tysiące Żydów na rynek, a stamtąd kolumnami na nowy cmentarz żydowski na skraju miasta. Na cmentarzu, otoczonym wysokim murem, czekały wykopane poprzedniego wieczoru doły. Od południa do zmroku funkcjonariusze niemieckiej policji bezpieczeństwa, policji porządkowej i policji kolejowej rozstrzeliwali nad nimi mężczyzn, kobiety i dzieci. Gdy zapadła ciemność, kierujący akcją SS-Hauptsturmführer Hans Krüger przerwał egzekucję, a ocalałych wypędzono z cmentarza. Według relacji świadków i literatury przedmiotu zginęło od 10 do 12 tysięcy osób. Dzień ten Żydzi Stanisławowa nazwali „krwawą niedzielą” (Blutsonntag). Był to największy do tej pory mord na Żydach na obszarze Generalnego Gubernatorstwa i – obok egzekucji w Nadwórnej sześć dni wcześniej – początek mordowania wszystkich Żydów, a nie tylko wybranych grup, na ziemiach okupowanej Polski.

Niektóre zestawienia podają od 8 do 12 tysięcy ofiar i piszą, że Żydów rozstrzelało „SIPO (policja ukraińska)” razem z „niemieckimi umundurowanymi esesmanami”. Wymaga to sprostowania. Sipo, czyli Sicherheitspolizei, była niemiecką policją bezpieczeństwa – w Stanisławowie jej placówką, w praktyce gestapo, kierował Krüger. Strzelali przede wszystkim jej funkcjonariusze, wspierani przez niemiecką policję porządkową: rezerwowy batalion policji 133 i policjantów kolejowych. Ukraińska Policja Pomocnicza wyciągała ludzi z domów, konwojowała kolumny i pilnowała cmentarza; nie była natomiast tym samym co Sipo. Liczba 8 tysięcy pojawia się w części opracowań, ale najczęściej, za relacjami świadków, podaje się od 10 do 12 tysięcy zabitych.

Przygotowania

Krüger przyjechał do Stanisławowa pod koniec lipca 1941 roku, gdy miasto przechodziło spod zarządu węgierskiego pod władzę Niemców, i utworzył tu placówkę lwowskiej komendy policji bezpieczeństwa i SD. Po włączeniu Galicji Wschodniej do Gubernatorstwa jako Dystryktu Galicja zaczął od wymordowania żydowskiej i polskiej inteligencji miasta w Czarnym Lesie pod Pawełczem. Do końca sierpnia nie było jednak, według niemieckiego historyka Dietera Pohla, mowy o zabijaniu całej ludności żydowskiej, łącznie z kobietami i dziećmi.

Zmiana przyszła we wrześniu. We Lwowie dowódca SS i Policji w dystrykcie Fritz Katzmann i nowy komendant policji bezpieczeństwa Helmut Tanzmann omawiali z szefami placówek „kwestię żydowską”. Według Pohla postanowiono wtedy, że kierownicy placówek w południowej części dystryktu – Krüger w Stanisławowie, Hans Block w Drohobyczu i Peter Leideritz w Kołomyi – przystąpią do mordowania całych społeczności żydowskich. Kto dokładnie wydał rozkaz – Katzmann, Tanzmann czy wcześniejszy szef policji bezpieczeństwa Eberhard Schöngarth – pozostaje niejasne. Po wojnie Krüger i inni świadkowie wskazywali na planowane getto: miało być jak najmniejsze, a Żydów, którzy się w nim nie zmieszczą i nie nadają się do pracy, należało rozstrzelać. Historycy zwracają też uwagę na bliskość granicy z węgierskim Zakarpaciem, skąd latem Węgrzy wydalali do Galicji tysiące Żydów bez węgierskiego obywatelstwa; większość z nich zginęła pod koniec sierpnia w masakrze w Kamieńcu Podolskim.

Stanisławów był wtedy jednym z największych skupisk Żydów w Galicji. W 1931 roku mieszkało w nim blisko 25 tysięcy Żydów, a jesienią 1941 roku – wraz z uchodźcami z 1939 roku i wysiedlonymi z Węgier – według różnych szacunków od 40 do ponad 50 tysięcy w mieście i okolicy. Placówka Krügera liczyła zwykle około 25 Niemców. Do wielkiej akcji potrzebowała więc innych sił. W mieście stacjonowały dwie kompanie rezerwowego batalionu policji 133 i oddział wiedeńskiej policji ochronnej (Schutzpolizei), który nadzorował ukraińską policję pomocniczą.

6 października Krüger przeprowadził w Nadwórnej, kilkadziesiąt kilometrów na południe od Stanisławowa, akcję nazwaną później jego „próbą generalną”. Żydów z miasteczka spędzono na rynek, oddzielono członków Judenratu z rodzinami, a pozostałych wywieziono do pobliskiego lasu i rozstrzelano. Pohl podaje około 2 tysięcy ofiar, sąd w Münsterze ustalił co najmniej 1200. Według ustaleń tego sądu Krüger oznajmił swoim ludziom rano, że czeka ich „ciężkie zadanie”, bo „wytępienie Żydów rozkazał Führer”.

11 października zastępca Krügera Oskar Brandt uzgodnił z dowódcą batalionu 133 udział jego ludzi. Tego samego dnia Krüger spotkał się z komisarzem miejskim Emilem Beau, który wyznaczył nowe, zmniejszone granice przyszłej dzielnicy żydowskiej. Pozostałe władze, w tym dowódcę wiedeńskich policjantów, wezwano na naradę dopiero rano 12 października. Krüger zapewnił sobie także udział oddziału policji kolejowej (Bahnschutz).

Niedziela 12 października

Rano oddziały policji bezpieczeństwa, policji porządkowej i ukraińskiej policji, która znała miasto, zaczęły kolejno opróżniać żydowskie mieszkania – od linii kolejowej przez śródmieście po dzielnicę, w której potem urządzono getto. Ludziom kazano zabrać kosztowności. Na rynku (Ringplatz) formowano kolumny po około dwieście osób i prowadzono je na nowy cmentarz żydowski; chorych i niedołężnych przewożono ciężarówkami. Ocaleni opisywali, że po drodze ukraińscy i niemieccy policjanci bili i poniżali idących.

Na cmentarzu kazano ludziom usiąść pod strażą. Następnie musieli oddać kosztowności, pokazać dokumenty i rozebrać się. Grupami prowadzono ich nad doły. Według rekonstrukcji opartych na zeznaniach z powojennych procesów ofiary musiały wchodzić na belkę przerzuconą nad dołem, a strzelali do nich funkcjonariusze z karabinów i pistoletów, w zmieniających się kilkunastoosobowych grupach. Jako pierwszych zabito podobno około 400 Żydów, którzy uciekli na Węgry, zostali odesłani przez granicę i siedzieli w stanisławowskim więzieniu. Wśród strzelających był sam Krüger. W relacjach ocalałych powtarza się obraz stołów z wódką i jedzeniem, przy których zmieniający się strzelcy odpoczywali.

Gdy uwięzieni na cmentarzu ludzie zrozumieli, co się dzieje, wybuchła panika. Tłum napierał na bramę, ale cmentarz był pułapką. Strzelanie trwało bez przerwy do zmierzchu. Policjanci próbowali kontynuować przy świetle reflektorów, ale w końcu Krüger przerwał egzekucję. Bramy otwarto, a tych, którzy przeżyli, wypędzono do miasta pod razami. Wielu z nich nie miało już dokąd wrócić: mieszkania zabitych i spędzonych na cmentarz zajęli już sąsiedzi. Aby zapobiec rozruchom, ze Lwowa ściągnięto kolejną kompanię batalionu 133. Wieczorem w siedzibie gestapo, jak twierdzą świadkowie, świętowano.

Ofiary i sprawcy

Żaden dokument nie podaje dokładnej liczby zabitych. Pohl, autor podstawowego studium o zbrodniach w regionie, mówi o 10–12 tysiącach. Tę samą liczbę podają relacje świadków i większość opracowań. Sąd krajowy w Münsterze, który w latach 60. sądził Krügera, przyjął ostrożnie co najmniej 6 tysięcy ofiar – tyle tylko uznał za udowodnione ponad wszelką wątpliwość.

Z krwawą niedzielą wiąże się historia przekazywana w relacjach ocalałych i powtarzana w opracowaniach o stanisławowskim getcie. Według niej Krüger zaproponował członkowi Judenratu, doktorowi Tenenbaumowi, uwolnienie, ten zaś odpowiedział, że nie przyjmie niczego od mordercy i chce zginąć razem ze swoimi braćmi. Został zastrzelony. Opowieść pochodzi z relacji ocalałych i nie da się jej potwierdzić w dokumentach niemieckich. Przewodniczącym Judenratu był od lipca Izrael Seibald, a jego zastępcą adwokat Michał Lamm.

Krwawa niedziela pokazała, jak garstka urzędników mogła zorganizować mord na skalę porównywalną z największymi akcjami Einsatzgruppen za frontem. Placówka Krügera dostarczyła planu i strzelców, ale bez policji porządkowej, policji kolejowej, ukraińskiej policji i współpracy niemieckiej administracji cywilnej nie zdołałaby tego dokonać. Starosta (Kreishauptmann) Heinz Albrecht i komisarz miejski Beau byli, jak pisze Pohl, przekonanymi antysemitami.

Po krwawej niedzieli

Mord w Stanisławowie nie był odosobniony. 16 października policja zaczęła mordować Żydów w karpackich miejscowościach Delatyn i Jaremcze, pod koniec października ludzie Krügera rozstrzelali kilkuset Żydów w Bolechowie, a w kolejnych tygodniach mordy objęły m.in. Rohatyn i Kałusz. Rozstrzelania wstrzymano dopiero w grudniu, gdy zamarznięta ziemia uniemożliwiała kopanie dołów. Nazajutrz po krwawej niedzieli, 13 października, Heinrich Himmler spotkał się w Berlinie z dowódcą SS i Policji w Lublinie Odilem Globocnikiem. Historycy wiążą to spotkanie z decyzją o budowie pierwszego obozu zagłady w Generalnym Gubernatorstwie – w Bełżcu. W Galicji Niemcy nie czekali jednak na obozy. Pohl zwraca uwagę, że tylko tu, w odróżnieniu od innych dystryktów Gubernatorstwa, zaczęto mordować całe społeczności żydowskie, zanim powstały komory gazowe – od kul.

Pozostałych przy życiu stanisławowskich Żydów, około 20 tysięcy, Niemcy zamknęli w grudniu w getcie, odgrodzonym 20 grudnia 1941 roku od reszty miasta.

Miejsce w wojnie

Krwawa niedziela w Stanisławowie wydarzyła się dwa tygodnie po Babim Jarze i należała do tej samej jesiennej fali mordów, w której Niemcy na zajętych ziemiach wschodnich przeszli od zabijania mężczyzn i wybranych grup do mordowania całych społeczności. Jej szczególne znaczenie polega na tym, że dokonano jej na terenie Generalnego Gubernatorstwa, w mieście, które od dwóch miesięcy podlegało cywilnej administracji Hansa Franka, a nie na zapleczu frontu. Historycy uważają ją, wraz z mordem w Nadwórnej, za początek Zagłady w Gubernatorstwie, kilka miesięcy przed uruchomieniem obozów akcji „Reinhardt”.

W 1942 roku stanisławowskie getto niszczono kolejnymi akcjami. 31 marca, w przeddzień święta Pesach, tysiące ludzi wywieziono do Bełżca, kolejni ginęli w młynie Rudolfa, w którym zamknięto starych i chorych, a w sierpniu Niemcy powiesili publicznie przewodniczącego Judenratu Mordechaja Goldsteina i członków żydowskiej policji. W lutym 1943 roku policja otoczyła getto i rozstrzelała większość jego ostatnich mieszkańców, po czym ogłosiła miasto „wolnym od Żydów”. Według Pohla mała placówka w Stanisławowie zorganizowała w ciągu szesnastu miesięcy rozstrzelanie około 70 tysięcy Żydów z całego regionu i deportację kolejnych 12 tysięcy do obozów zagłady. Na początku 1944 roku specjalny oddział otworzył masowe groby i spalił zwłoki, by zatrzeć ślady. Gdy 27 lipca 1944 roku do miasta wkroczyła Armia Czerwona, w ukryciu doczekało jej około stu Żydów.

Sprawcy w większości nie ponieśli kary. W 1966 roku w Salzburgu i Wiedniu sądzono dwóch wiedeńskich policjantów ze Stanisławowa, skazanych na osiem i dwanaście lat więzienia. 6 maja 1968 roku sąd krajowy w Münsterze skazał Hansa Krügera i dwóch innych funkcjonariuszy stanisławowskiej placówki na dożywocie, a sześciu kolejnych na kary wieloletniego więzienia. Krüger wyszedł na wolność w 1986 roku.

Miejsca·Stanisławów

Źródła

  1. holocausto-doc.blogspot.com · hans krueger e o assassinato dos judeus em stanislawow parte 03
  2. holocausto-doc.blogspot.com
  3. holocausthistoricalsociety.org.uk · stanislawow

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.