TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Nalot na Vemork

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Skandynawia
Data:
16 listopada 1943
Autor:
Łukasz
Tagi:
Norwegia, Stany Zjednoczone, broń jądrowa, ludność cywilna

16 listopada 1943 roku, krótko przed południem, nad doliną rzeki Måna w norweskim Telemarku pojawiły się amerykańskie ciężkie bombowce. Ich celem była elektrownia wodna Vemork i działająca przy niej fabryka wodoru koncernu Norsk Hydro – jedyne na świecie miejsce, gdzie na skalę przemysłową wytwarzano ciężką wodę, potrzebną niemieckim fizykom do budowy reaktora jądrowego. Według najczęściej przytaczanych danych nad cel dotarło od około 140 do ponad 160 maszyn 8 Armii Lotniczej, które zrzuciły ponad 700 bomb. Elektrownia została ciężko uszkodzona, ale piwniczna instalacja ciężkiej wody przetrwała. Zginęło ponad dwudziestu norweskich cywilów, w tym kobiety i dzieci, a rząd norweski w Londynie, którego nikt o nalocie nie uprzedził, zaprotestował u sojuszników. Mimo to atak osiągnął skutek: Niemcy postanowili zrezygnować z produkcji w Vemork i wywieźć jej resztki do Rzeszy.

Ciężka woda po Gunnerside

W nocy z 27 na 28 lutego 1943 roku norwescy komandosi w operacji Gunnerside wysadzili w Vemork ogniwa elektrolityczne i zniszczyli zapas ciężkiej wody. Niemcy, którzy kontrolowali zakład od napaści na Norwegię w kwietniu 1940 roku, szybko go jednak odbudowali. Krajem rządził wówczas niemiecki komisarz Rzeszy Josef Terboven, a od 1942 roku formalnie także kolaboracyjny rząd Vidkuna Quislinga. Według większości źródeł instalacja pracowała znowu od kwietnia, a latem 1943 roku odzyskała pełną wydajność. Dla Niemiec, które w ramach programu badawczego Uranverein postawiły na reaktor moderowany ciężką wodą, Vemork był jedynym realnym źródłem tej substancji.

Alianci wiedzieli o wznowieniu produkcji dzięki norweskiemu wywiadowi. W Londynie i Waszyngtonie wciąż nie było jasne, jak daleko zaszli niemieccy fizycy, a obawa, że Hitler może jako pierwszy zdobyć broń atomową, napędzała zarówno projekt Manhattan, jak i ataki na Vemork. Generał Leslie Groves, kierujący amerykańskim programem atomowym, naciskał na zniszczenie zakładu. Ponieważ kolejna akcja dywersyjna wydawała się zbyt trudna – po Gunnerside Niemcy znacznie wzmocnili ochronę zakładu – postanowiono użyć lotnictwa.

Przeciw takiemu rozwiązaniu protestowali Norwegowie współpracujący z brytyjskim Kierownictwem Operacji Specjalnych (SOE). Profesor Leif Tronstad, chemik, który przed wojną współtworzył produkcję ciężkiej wody w Vemork, a w Londynie był mózgiem akcji przeciw zakładowi, ostrzegał, że instalacja w piwnicach fabryki jest chroniona grubym betonem, bomby jej nie dosięgną, a za to zginą okoliczni mieszkańcy. Jego zastrzeżenia nie przeważyły.

Nalot 16 listopada

Rajd na Norwegię był dużą operacją amerykańskiego lotnictwa strategicznego, które od lata 1943 roku coraz śmielej atakowało cele w Europie, płacąc za to wysoką cenę – jak w czarny czwartek nad Schweinfurtem miesiąc wcześniej. Tego dnia z angielskich lotnisk wystartowało według części opracowań blisko 400 Latających Fortec B-17 i Liberatorów B-24. Mniej więcej połowa leciała nad Vemork, pozostałe miały zaatakować lotnisko Kjeller pod Oslo i kopalnię molibdenu Knaben na południu kraju, ważną dla niemieckiego przemysłu zbrojeniowego. Loty trwały po 9–10 godzin; dla niektórych grup bombowych były to najdłuższe misje w ich dotychczasowej historii.

Atak na Vemork zaplanowano na porę obiadową, gdy w zakładzie miało przebywać najmniej robotników. Pierwsze bomby spadły około godziny 11.40. Źródła różnią się co do liczby samolotów: norweskie opracowania mówią najczęściej o 143 bombowcach B-17, które zrzuciły 711 bomb, inne podają, że Vemork zaatakowało około 160 B-17 i B-24, a kilkanaście Liberatorów, które zgubiły drogę, zbombardowało zamiast niego fabrykę azotanów w samym Rjukanie. Liczba „160 bombowców” mieści się więc w przedziale podawanym przez historyków. Celność była słaba: wiatr, dym i chmury sprawiły, że według norweskich szacunków co najmniej 600 z ponad 700 bomb spadło poza zakład, a w same budynki zakładu trafiło najwyżej kilkanaście.

Te trafienia wystarczyły, by poważnie uszkodzić elektrownię: zerwane zostały rurociągi doprowadzające wodę do turbin, zniszczony most wiszący, uszkodzone generatory, a górne piętra fabryki wodoru legły w gruzach. Zgodnie jednak z przewidywaniami Tronstada piwniczna instalacja wysokiego stężenia, w której wytwarzano ciężką wodę, nie odniosła poważnych uszkodzeń. Fabryka azotanów w Rjukanie, produkująca nawozy, została za to ciężko zniszczona.

Ofiary

Najtragiczniejszy skutek nalotu dotyczył ludności. Jedna z bomb trafiła bezpośrednio w nowo zbudowany schron przeciwlotniczy w Vemork. Według relacji zebranych przez historyków zginęło w nim szesnaście osób – w większości kobiety, a także dzieci. Kolejne ofiary pochłonęło bombardowanie Rjukanu i okolicznych domów. Łączną liczbę zabitych Norwegów źródła podają na 21 lub 22 osoby; zniszczonych zostało też kilka domów mieszkalnych.

Rząd Johana Nygaardsvolda na uchodźstwie w Londynie dowiedział się o nalocie post factum. Operacji nie uzgodniono z nim, choć dotyczyła celu na terytorium Norwegii i wiązała się z oczywistym ryzykiem dla cywilów. Norwegowie zaprotestowali, a sprawa przerodziła się w poważny spór dyplomatyczny z sojusznikami. Szczególne oburzenie wywołało zniszczenie fabryki w Rjukanie, która według Norwegów produkowała przede wszystkim nawozy dla norweskiego rolnictwa i nie miała znaczenia dla niemieckiej wojny. Spór dotyczył szerszej kwestii: jak bombardować cele przemysłowe w okupowanym, sojuszniczym kraju, nie zabijając jego obywateli – ten sam problem towarzyszył alianckim nalotom na Francję, Belgię i Holandię.

Niemiecka decyzja

Choć sama instalacja ciężkiej wody ocalała, nalot zniszczył to, od czego zależała – dopływ prądu z elektrowni. Niemcy uznali też, że zakład będzie odtąd celem regularnych ataków z powietrza, a obrona tak odległego miejsca jest niemożliwa. Postanowili więc zrezygnować z produkcji ciężkiej wody w Vemork, rozmontować najważniejsze urządzenia i wywieźć do Rzeszy zgromadzony zapas – kilkaset kilogramów roztworu o różnym, w większości niskim stężeniu.

Dla norweskiego ruchu oporu oznaczało to nowe zadanie. Na rozkaz z Londynu Knut Haukelid, jeden z uczestników Gunnerside, który pozostał w okolicy, przygotował zamach na transport. W nocy z 19 na 20 lutego 1944 roku ładunek wybuchowy podłożony w kadłubie promu kolejowego „Hydro” zatopił go na głębokim jeziorze Tinnsjå razem z beczkami ciężkiej wody. Zginęło czternastu Norwegów, w tym pasażerowie, i czterech Niemców. Ta akcja, wraz z Gunnerside i nalotem z 16 listopada, składa się na całość nazywaną bitwą o ciężką wodę.

Miejsce w wojnie

Nalot na Vemork był jednym z nielicznych przypadków, gdy rywalizacja o broń jądrową przybrała postać otwartych działań zbrojnych. Z perspektywy czasu jego militarne znaczenie jest dyskusyjne. Po wojnie okazało się, że niemiecki program atomowy był bardzo daleko od zbudowania bomby – Albert Speer już w 1942 roku uznał go za przedsięwzięcie długofalowe, a niemieckim fizykom do końca wojny nie udało się uruchomić samopodtrzymującej się reakcji łańcuchowej. Według norweskich historyków nawet nieprzerwane dostawy z Vemork niewiele by tu zmieniły. Alianci nie mogli jednak mieć pewności. Brytyjscy fizycy już latem 1943 roku ocenili, że niemieckie prace nie stanowią bezpośredniego zagrożenia, ale obraz z wywiadu był niejasny, a Amerykanie – zwłaszcza Groves – nie chcieli ryzykować.

Za tę niepewność zapłacili mieszkańcy Vemork i Rjukanu. Spór z rządem norweskim pokazał też granice strategii bombowej w krajach okupowanych: bomby zrzucane z wysokości kilku kilometrów na wąską dolinę zabijały cywilów, a samego celu nie dosięgły. Dywersja – Gunnerside i zatopienie „Hydro” – osiągnęła więcej, kosztem znacznie mniejszej liczby ofiar. Ostatecznie Niemcy nie uzyskali z Norwegii ciężkiej wody w ilości, która pozwoliłaby im zbudować działający reaktor, a pierwszą bombę atomową zbudowali w 1945 roku Amerykanie.

Źródła

  1. ww2today.com · 43 11 16 nazi nuclear programme bombed
  2. hydro.com · 1943 the heroes of telemark
  3. warhistory.org · bombing of vemork

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.