TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Powstanie w obozie janowskim

Kategoria:
Zbrodnie i represje
Front:
Polska
Data:
19 listopada 1943
Autor:
Łukasz
Tagi:
Zagłada Żydów, obozy koncentracyjne, ruch oporu, Polska

19 listopada 1943 roku był ostatnim dniem żydowskiego obozu janowskiego we Lwowie. Od rana niemiecka policja rozstrzeliwała jego więźniów w pobliskim wąwozie, a późnym wieczorem na wschodnich obrzeżach miasta zbuntowali się żydowscy więźniowie Sonderkommando 1005 – tak zwanej „Brygady Śmierci”, która od pięciu miesięcy rozkopywała masowe groby i paliła zwłoki ofiar. Kilkudziesięciu z nich zdołało uciec, wojnę przeżyła garstka.

Popularne kalendaria łączą oba wydarzenia w jedno: więźniowie mieli zbuntować się i uciec, gdy kazano im zacierać ślady masowego mordu. W rzeczywistości były to dwie odrębne sprawy tego samego dnia. Większość więźniów obozu nie miała żadnej możliwości oporu – zginęła na miejscu, a tylko nieliczni próbowali przedrzeć się przez druty. Zbuntowało się komando, które zacierało ślady zbrodni już od czerwca i którego członkowie wiedzieli, że po zakończeniu pracy zostaną zabici. Prawdziwe jest natomiast zakończenie tej relacji: większość zbiegów schwytano i zamordowano.

Obóz przy ulicy Janowskiej

Obóz powstał jesienią 1941 roku, kilka miesięcy po wkroczeniu Niemców do Lwowa, pogromach lipcowych i mordzie profesorów lwowskich. Ludzie Odilo Globocnika założyli wtedy przy ulicy Janowskiej 132/134, na terenie dawnej fabryki maszyn młyńskich, lwowską filię esesmańskiej spółki Deutsche Ausrüstungswerke (DAW). Jej kierownikiem był SS-Untersturmführer Fritz Gebauer. Pracowało w niej początkowo kilkuset żydowskich rzemieślników; pod koniec października 1941 roku skoszarowano ich na terenie zakładów, a 1 listopada nad bramą zawisła tablica obozu pracy przymusowej.

Od 1 marca 1942 roku obóz – oficjalnie Zwangsarbeitslager für Juden – prowadził jako odrębną placówkę SS-Untersturmführer Gustav Willhaus, podlegający dowódcy SS i policji w dystrykcie Galicja Fritzowi Katzmannowi. Formalnie był to obóz pracy, ale szybko stał się czymś znacznie gorszym. Podczas deportacji z getta lwowskiego i z innych miast Galicji Wschodniej służył jako obóz przejściowy: tu przeprowadzano „selekcje”, stąd wywożono ludzi do obozu zagłady w Bełżcu. Tuż obok, w piaszczystym wąwozie nazywanym Piaskami, przez cały okres istnienia obozu rozstrzeliwano Żydów – po zamknięciu Bełżca w grudniu 1942 roku Piaski stały się głównym miejscem zagłady Żydów ze Lwowa i okolic.

Obóz janowski uchodził za najstraszniejszy w Galicji. Strażnicy bili, torturowali i zabijali więźniów dla rozrywki; zastępca komendanta Richard Rokita założył obozową orkiestrę, złożoną z przedwojennych lwowskich muzyków, która musiała grać podczas apeli, marszów i egzekucji. Utwór, który według relacji ocalałych grała najczęściej, przeszedł do historii jako „Tango śmierci”. Więźniem obozu był między innymi Szymon Wiesenthal, późniejszy tropiciel nazistowskich zbrodniarzy.

1943: likwidacja getta i zacieranie śladów

W czerwcu 1943 roku Niemcy ostatecznie zlikwidowali getto lwowskie; blisko 7 tysięcy jego mieszkańców osadzono w obozie janowskim, tysiące innych zamordowano. 30 czerwca Katzmann złożył raport „Rozwiązanie kwestii żydowskiej w dystrykcie Galicja”, w którym podawał, że z dystryktu „wysiedlono” 434 329 Żydów. W lipcu komendantem obozu został SS-Hauptsturmführer Friedrich Warzok; Willhaus zgłosił się na front.

Wraz z porażkami na froncie wschodnim Niemcy zaczęli zacierać ślady swoich zbrodni. Tajną akcją 1005 kierował Paul Blobel, ten sam, którego komando w 1941 roku dokonało masakry w Babim Jarze. W połowie czerwca 1943 roku wybrano z obozu janowskiego pierwszą grupę około 40 więźniów – oficjalnie do budowy drogi. Utworzyli oni lwowskie Sonderkommando 1005, które sami więźniowie nazwali „Brygadą Śmierci”. Z czasem liczyło ono, według różnych opracowań, od 85 do około 130 ludzi. Pilnowało ich około 80 niemieckich policjantów z batalionu SS-Polizei-Regiment 23 pod rozkazami kilku funkcjonariuszy Sicherheitspolizei z SS-Untersturmführerem Walterem Schallockiem na czele. Według polskiej literatury przedmiotu w lipcu Blobel przyjechał do Lwowa i osobiście pouczył niemiecki personel komanda.

Przez blisko trzy miesiące więźniowie rozkopywali doły na Piaskach, gołymi rękami, a później hakami, wyciągali rozkładające się zwłoki i palili je na wielkich stosach przekładanych drewnem. Kości mielono w maszynie przypominającej betoniarkę, prochy przesiewano w poszukiwaniu złota, a opróżnione groby zasypywano, wyrównywano i obsiewano trawą. Od 7 września komando przeniesiono do obozu namiotowego w lesie pod Lesienicami, gdzie od 1941 roku rozstrzeliwano ludzi. W październiku więźniowie spalili także szczątki profesorów zamordowanych na Wzgórzach Wuleckich i zwłoki radzieckich jeńców ze lwowskiego stalagu. Komando paliło też na bieżąco ciała ludzi rozstrzeliwanych w czasie, gdy pracowało – przy takich egzekucjach zamykano więźniów w namiotach, ogłaszając „alarm lotniczy”. Chorych i wyczerpanych zabijano, a za każdą próbę ucieczki rozstrzeliwano kilku towarzyszy uciekiniera.

Ocalały członek komanda, Leon Weliczker (później Leon Wells), zeznał przed radziecką komisją, że od czerwca do listopada brygada spaliła ponad 310 tysięcy ciał. Liczba ta wielokrotnie przewyższa dzisiejsze szacunki historyków, ale jego relacja należy do najważniejszych świadectw o akcji 1005.

Decyzja o likwidacji

Jesienią 1943 roku obóz janowski był największym i jednym z ostatnich obozów pracy dla Żydów w dystrykcie Galicja; w październiku przebywało w nim około 4–5 tysięcy więźniów. Niemiecki historyk Dieter Pohl wiąże jego koniec z decyzją Heinricha Himmlera, który po powstaniu w Sobiborze i wcześniejszych buntach w Treblince i Białymstoku postanowił w październiku zgładzić większość żydowskich robotników przymusowych w Generalnym Gubernatorstwie. Na początku listopada Niemcy zamordowali ponad 42 tysiące Żydów w obozach dystryktu lubelskiego w akcji „Dożynki”, a także więźniów obozu w Szebniach w dystrykcie krakowskim. Pohl nie wyklucza, że do pośpiechu we Lwowie przyczyniła się wiadomość o zdobyciu Żytomierza przez Armię Czerwoną. Inni autorzy przypuszczali, że Niemcy dowiedzieli się o konspiracji w samym obozie.

Taka konspiracja rzeczywiście istniała. Od początku 1943 roku działała w obozie grupa więźniów, do której należeli między innymi poeta Michał Borwicz i Henryk Axer. Utrzymywała kontakty z Armią Krajową i Radą Pomocy Żydom „Żegota”, przekazywała wywiadowi AK informacje o obozie, zdobyła trochę broni i fałszywe dokumenty, a jej celem był bunt i zbiorowa ucieczka. Do zbrojnego wystąpienia jednak nie doszło – możliwe, że z powodu zdrady. Borwicz z pomocą „Żegoty” zdołał zbiec z obozu jeszcze jesienią i po wojnie opisał go w książce „Uniwersytet zbirów”.

Około 25–26 października Niemcy wywieźli ponad tysiąc więźniów w rejon Lesienic i tam rozstrzelali. 12 listopada przenieśli do obozu wszystkich Żydów mieszkających dotąd na terenie zakładów DAW.

19 listopada

Rankiem 19 listopada 1943 roku obóz otoczyły silne oddziały Ordnungspolizei i kompania ochotników z Kaukazu pod dowództwem oficerów Sicherheitspolizei. Część więźniów, przeczuwając, co się zbliża, próbowała uciec: niewielka grupa przedarła się pod ogniem przez ogrodzenie z drutu kolczastego do pobliskiego lasu, inni stawiali opór z bronią w ręku, szybko jednak stłumiony. Blisko 3 tysiące więźniów spędzono na plac apelowy i grupami prowadzono na Piaski, gdzie ich rozstrzelano. Ten sam los spotkał blisko 2 tysiące Żydów sprowadzonych na Janowską z komand pracujących w mieście, głównie z warsztatów kolejowych. Według opracowań zginęło tego dnia łącznie około 4–5 tysięcy ludzi. Według relacji świadków przy likwidacji obozu zamordowano także muzyków obozowej orkiestry; szczegóły tych relacji, spisanych po latach, różnią się jednak między sobą.

Późnym wieczorem tego samego dnia w obozie pod Lesienicami do buntu przystąpiła „Brygada Śmierci”. Spiskowcami kierował oberkapo komanda, więzień o nazwisku Herches. Plan zakładał, że więźniowie po cichu zabiją pilnujących ich policjantów, zabiorą im broń i mundury i uciekną do lasu. Udało się zabić dwóch strażników, ale hałas zaalarmował pozostałych. W chaotycznej strzelaninie w ciemności z obozu wydostało się – według polskiej literatury przedmiotu – około 50 więźniów; niektóre źródła anglojęzyczne mówią nawet o około 120. Większość schwytano w kolejnych dniach i zamordowano. Końca okupacji doczekało, według ustaleń historyków, tylko kilkunastu zbiegów. Wśród nich był Leon Weliczker, który przez kilka miesięcy ukrywał się z kilkunastoma innymi Żydami w piwnicy u polskiej rodziny. Czterech niemieckich policjantów stanęło później przed sądem SS i policji za niedopełnienie obowiązków.

Bunt w Lesienicach był jednym z kilku wystąpień więźniów komand akcji 1005 jesienią 1943 roku – 29 września uciekli więźniowie palący zwłoki w Babim Jarze, a w grudniu miała nastąpić ucieczka z IX fortu w Kownie. Każda taka ucieczka oznaczała, że na świecie pojawiali się świadkowie tego, co Niemcy usiłowali ukryć.

Po likwidacji

Pod koniec listopada Niemcy sformowali nowe komando, które w ciągu czterech tygodni spaliło zwłoki kilku tysięcy więźniów zamordowanych 19 listopada; potem rozstrzelano także jego członków. Obóz przez ponad miesiąc stał pusty. 13 stycznia 1944 roku Główny Urząd Gospodarczo-Administracyjny SS przekształcił go w podobóz Majdanka, znów pod komendą Warzoka. Więźniami byli odtąd głównie Polacy i Ukraińcy, a także około stu Żydów schwytanych w ukryciu. W lipcu 1944 roku, tuż przed zajęciem Lwowa przez Armię Czerwoną, obóz ewakuowano na zachód; z jego ostatnich więźniów wojnę przeżyli nieliczni, wśród nich Wiesenthal.

Ile osób zginęło w obozie janowskim, nie wiadomo dokładnie. Radziecka Nadzwyczajna Komisja Państwowa podała po wojnie, że zamordowano tam co najmniej 200 tysięcy ludzi – liczbę tę historycy uważają za znacznie zawyżoną. Encyclopedia of Camps and Ghettos szacuje, że przez obóz przeszło około 100–120 tysięcy osób, w większości Żydów, z których niemal wszyscy zginęli – na miejscu albo w Bełżcu i Sobiborze. Liczba zamordowanych w samym obozie i na Piaskach jest szacowana różnie: od 35–40 tysięcy do około 80 tysięcy (Thomas Sandkühler, Waitman Wade Beorn).

Sprawcy

Większość organizatorów zbrodni nie poniosła kary albo poniosła ją po wielu latach. Katzmann do śmierci w 1957 roku ukrywał się w RFN pod fałszywym nazwiskiem. Willhaus zginął w 1945 roku jako oficer dywizji SS „Handschar”, Warzok zniknął po wojnie bez śladu. Gebauer zrobił karierę w NRD, w 1960 roku uciekł na Zachód i dopiero w 1971 roku sąd w Saarbrücken skazał go na dożywocie. Postępowanie przeciw Rokicie umorzono w 1968 roku z powodu stanu jego zdrowia, podobnie jak sprawę Schallocka, który wcześniej, w 1948 roku, dostał w Danii trzy lata więzienia. Jego zastępcę w Sonderkommando 1005, Johanna Raucha, wydano Polsce i w 1949 roku stracono po wyroku sądu w Krakowie. Blobel został skazany na śmierć w procesie Einsatzgruppen i powieszony w 1951 roku.

Znaczenie

Dzień 19 listopada 1943 roku zamknął Zagładę Żydów lwowskich, jednej z największych społeczności żydowskich przedwojennej Polski – z ponad stu tysięcy Żydów, którzy żyli we Lwowie w chwili wkroczenia Niemców w 1941 roku, w lipcu 1944 roku pozostawało w mieście, według różnych szacunków, od kilkuset do kilku tysięcy. Likwidacja obozu janowskiego była zarazem częścią szerszego planu: po „Dożynkach” w dystrykcie lubelskim Niemcy zabijali ostatnich żydowskich robotników przymusowych w całym Generalnym Gubernatorstwie, a komanda akcji 1005 paliły ciała, by po zbrodni nie pozostał żaden ślad.

Bunt „Brygady Śmierci” tego planu nie powstrzymał, ale go podważył. Kilkunastu ocalałych z komanda, wraz z uciekinierami z innych komand akcji 1005, stało się świadkami, których relacje posłużyły radzieckiej komisji w 1944 roku, a później sądom w Polsce, Niemczech i Izraelu – Leon Weliczker-Wells zeznawał w 1961 roku w procesie Adolfa Eichmanna w Jerozolimie. Jego wydana w 1946 roku „Brygada śmierci” była jednym z pierwszych opisów tego, jak Niemcy próbowali zatrzeć ślady Zagłady.

Miejsca·Lwów

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.